skąd problemy psychiczne u wierzących

Ateizm, antytrynitaryzm, buddyzm, islam, itd.
Awatar użytkownika
MieczDucha
Posty: 318
Rejestracja: 12 gru 2010, 15:23
wyznanie: Inne ewangeliczne
Lokalizacja: Puławy
O mnie: napisz do mnie jak chcesz :
Charis2007@wp.pl
Gender: None specified
Kontaktowanie:

skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: MieczDucha » 30 lis 2015, 23:31

http://mieczducha888.blogspot.com/2015/ ... zkich.html

Stan psychiczny ogółu ludzi na świecie jest coraz gorszy. Epidemia depresji ma wg prognoz WHO przybierać wielki rozmiar. Wszystko co światowe, cielesne, przyziemne przemija, niszczeje, umiera więc w nich nie ma ukojenia, wypełnienie pustki, sensu życia - kto się nimi karmi ten nigdy się nie nasyci. Więc nic dziwnego że ludzkość pogrąża się w beznadziei, depresjach, nerwicach, samobójstwach itd - nie mają żywej nadziej, nie mają tak na prawdę nic ponad to ciało i ten świat, a cielesne i przyziemne rzeczy nie nie nasycą, nie dadzą ukojenia - ono jest tylko w Tym który jest wieczny. W tym który jest Alfa i Omega : " Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie " - Ewangelia Mateusza 11:28 Biblia Warszawska - więc jeszcze raz : wszystko co światowe, cielesne przemija : niszczeje i umiera - więc kto w nich szuka ukojenia, kto w nich szuka pokoju ducha, buduje na nich ten zawiedzie się. Prędzej czy później jego życiowa budowla runie bo zbudowana nie jest na jedynym trwałym fundamencie czyli na Stwórcy wszechrzeczy : Jezusie Chrystusie. On jest wieczny - w nim jest sens życia, ukojenie i nadzieja.



życiowa budowla tych którzy nie mają żywej nadziei, żywej wiary ponad ten świat i to ciało może runąć pod wpływem różnych burz - może to być rak czy inna choroba. Może to być strata pracy. Może to być śmierć bliskiej osoby. Może to być jakiś wypadek i np kalectwo. Może to być strata pieniędzy. I można wymieniać i wymieniać, ale kto nie ma nic ponad to ciało i ten świat - wraz z upływającym czasem jest coraz bliżej burzy, która go złamie. I może się to objawić np depresją, samobójstwem. Może się to objawić, tym że taka osoba będzie krzywdzić innych ludzi itd. Może to być alkohol, narkotyki, dewiacje seksualne itd ale to nie nasyci człowieka i nie da mu trwałego pokoju ducha, ukojenia, nadziei - czas mija i taka osoba żyje w beznadziei uciekającego czasu.





Teraz ktoś powie : " no dobrze wielu nie ma nadziei ponad to życie, ten świat więc z każdym dniem żyją w przekonaniu że są bliżej definitywnego końca i gdy "wali" się ich ciało lub ich świat to upadają, załamują ręce, ale co z ludźmi którzy twierdzą że wierzą w Jezusa Zbawiciela - dlaczego wielu spośród nich tak jak ci bez wiary w Niego - też wpadają w depresje, żyją w lękach, są utrapieni, popełniają samobójstwa, wpadają w alkohol, narkotyki, dewiacje seksualne itd ?? "



Odpowiedź jest prosta - albo ich wiara to tylko tradycja, albo kamuflaż, albo jeszcze nie poznali prawdziwej wiary. Gdy ktoś wraca z odległego miejsca do domu i nie jest pewny że jego bliscy czekają na niego z radością i go kochają, tęsknią za nim i przywitają go serdecznie, okażą miłość to w czasie podróży ma utrapienie, przenikają go lęki, strach. W czasie drogi ma utrapienie, jego droga to mordęga - bo cały czas żyje w niepewności - przyjmą mnie do domu czy wyrzucą z niego, okażą mi miłość czy pobiją, zwyzywają. Niepewność go wyniszcza

Tak samo wielu ludzi nie jest przeświadczonych że OJCIEC i SYN ich kochają i że mają wybaczone. Nie mają wiary że zmierzają do domu, gdzie zostaną z radością i z miłością przywitani, więc w czasie życiowej drogi mają utrapienie, mordęgę. Wyniszczająca niepewność jest częścią ich życia. Strach, lęk przed stanięciem przed Chrystusem jest centrum ich wiary. Z tej całej wyniszczającej niepewności, lęków, strachu, watpliwości - wybaczył mi czy nie, potępi mnie czy wpuści do raju itd - biorą się wśród wielu wierzących takie stany jak depresje, nerwice, samobójstwa, odejście od wiary, powrót do grzechów, życie w grzechu itd - więcej o tym tutaj :arrow: :arrow: - http://mieczducha888.blogspot.com/2015/ ... zkich.html - w tym linku też pokazana jest droga wyjścia z tej wyniszczającej niepewności. Z tej niepewności bierze się potem martwe, religijne działanie mające na celu "zasłużenie" sobie na zbawienie, "zaskarbienie" sobie przychylności Bożej - np : " obejdę tysiąc mieszkań - Jehowie się to spodoba, na pewno mnie nie odrzuci, przecież służyłem mu " , albo : " rozdam 1000 strażnic, to będzie wielka zasługa przed Jehową i na pewno wejdę do raju " , również w innych wyznaniach jest podobnie : " pojadę na pielgrzymkę, dam 200 zł na ofiarę, posprzątam kościół, dam na budowę pomnika, pójdę na msze " - często motywem działania takich uczynków i setek podobnych jest właśnie chęć zaskarbienia sobie Boga, to takie zapracowywanie na zbawienie aby w czasie śmierci poczuć się lepiej i samemu się oszukiwać : "tyle i tyle robiłem na pewno Bóg mnie nie odrzuci " - ale nie na tym polega bycie chrześcijaninem, nie taka jest droga zbawienia.

Takie działania i myślenie to owoc wyniszczającej niepewności wynikającej z braku wiary w Słowa Chrystusa i te różne działania mają stłumić wyniszczającą niepewności, ale nie są w stanie bo ją stłumić można tylko przez żywą wiarę - http://mieczducha888.blogspot.com/2015/ ... tusem.html




Gdy ktoś wraca z daleka do domu a jest pewny, przeświadczony o tym że czekają na niego kochający go bliscy, że będzie serdecznie przywitany i będą okazywać mu dobro, miłość to ten człowiek nie wraca z opuszczoną głową, nie wraca ze smutkiem, nie podróżuje w strachu, lękach, w wyniszczającej niepewności, ale z radością i w pełni zapału przemierza drogę i żadne przeszkody, burze po drodze nie studzą go bo wie że czekają na niego miłujący go bliscy i czeka na niego wspaniały czas przebywania z nimi



" My poznaliśmy i uwierzyliśmy w miłość, którą ma Bóg do nas " - 1 list apostoła Jana 4:16a Uwspółcześniona Biblia Gdańska



" W tym jest doskonała miłość w nas, abyśmy mieli ufność w dniu sądu, że jaki on jest, tacy i my jesteśmy na tym świecie.
18 W miłości nie ma lęku, ale doskonała miłość usuwa lęk, bo lęk przynosi udrękę, a kto się boi, nie jest doskonały w miłości. " - 1 list apostoła 4:17-18 UBG - brak wiary, blokowanie się na ducha świętego, przynoszą takie owoce jak brak uwierzenia że Bóg mnie kocha i wybaczył mi a to przynosi lęk który owocuje udręką i stąd biorą się problemy psychiczne wielu Świadków, katolików i wielu innych ludzi wierzących , http://mieczducha888.blogspot.com/2015/ ... litwe.html

,


Buddhist000
Posty: 70
Rejestracja: 28 sty 2016, 12:42
wyznanie: Kościoły orientalne
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: Buddhist000 » 30 sty 2016, 13:09

Wracając do pytania z tematu:
Bo ludzie wierzący w Jezusa nie różnią sie psychicznie od ludzi wierzących w hare Kriszna itp...


madelinka
Posty: 476
Rejestracja: 05 paź 2015, 17:27
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: madelinka » 02 lut 2016, 15:11

Buddhist000 pisze:Wracając do pytania z tematu:
Bo ludzie wierzący w Jezusa nie różnią sie psychicznie od ludzi wierzących w hare Kriszna itp...


O, bardzo się mylisz. Ludzie narodzeni z Ducha Świętego i prowadzeni Duchem zmieniają się pod wpływem Jego działania. Ludzie, którzy nie narodzili się na nowo, którym Bóg nie wybaczył ich grzechów, przede wszystkim żyją udręczeni przez grzech. Żyją zniewoleni przez różne nauki, które rzekomo mają uzdrowić ich psyche, nie wiedząc, że uzdrowienie duchowe jest tylko w Chrystusie.Bardzo często podlegają duchowemu prowadzeniu przez demony (nawet o tym nie wiedząc)...


Awatar użytkownika
niebieska777
Posty: 833
Rejestracja: 01 mar 2014, 19:04
wyznanie: Inne protestanckie
Lokalizacja: słowacja
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: niebieska777 » 02 lut 2016, 23:59

podobne rzeczy -bzdety o demonach itp... tu viewtopic.php?f=14&p=482079#p482079
więc darujmy sobie - ja na pewno, możesz przeczytać moje posty tam, jeśli ci się chce


3. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi.
4. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły.
Obj 21:3-4
Awatar użytkownika
MieczDucha
Posty: 318
Rejestracja: 12 gru 2010, 15:23
wyznanie: Inne ewangeliczne
Lokalizacja: Puławy
O mnie: napisz do mnie jak chcesz :
Charis2007@wp.pl
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: MieczDucha » 03 lut 2016, 07:42

Buddhist000 pisze:Wracając do pytania z tematu:
Bo ludzie wierzący w Jezusa nie różnią sie psychicznie od ludzi wierzących w hare Kriszna itp...


różnią się od całego świata, ale pod jednym warunkiem - gdy nie blokują, nie gaszą ducha Chrystusowego. Tylko i wyłącznie w ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Chrystusie jest ukojenie, prawdziwe ukojenie, prawdziwy odpoczynek, prawdziwa radość, prawdziwy pokój ducha :

" Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a ja wam dam odpoczynek.
29 Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek dla waszych dusz.
30 Moje jarzmo bowiem jest przyjemne, a moje brzemię lekkie. " - Mateusz 11:28-30 Uwspółcześniona Biblia Gdańska

:arrow: :arrow: :arrow: prawdziwe chrześcijaństwo to nie religia, ale nadprzyrodzone nowe życie człowieka, które pochodzi od Zmartwychwstałego Zbawiciela - https://www.youtube.com/watch?v=SJU85-6O4xg

jeśli wygasimy ducha, przygasimy to nie będzie w nas tych rzeczy, ale chrześcijanie powinni być jak Szczepan, Barnama czy apostołowie - powinniśmy być "pełni Ducha" , i Pan Jezus też chciałby tego dla nas. On nie jest chytry, nie żałuje, ale to my nie czerpiemy, nie podchodzimy aby wziąć co oferowane
,


madelinka
Posty: 476
Rejestracja: 05 paź 2015, 17:27
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: madelinka » 03 lut 2016, 18:23

niebieska777 pisze:podobne rzeczy -bzdety o demonach itp... tu http://protestanci.info/viewtopic.php?f ... 79#p482079
więc darujmy sobie - ja na pewno, możesz przeczytać moje posty tam, jeśli ci się chce


Bzdety? To słowo w tym kontekście brzmi w ustach chrześcijanki dość niestosownie. Nauka o demonach nie jest moją prywatną wizją, lecz pochodzi wprost ze Słowa Bożego. Doskonale o tym wiesz, więc nie wiem dlaczego masz do tej kwestii tak pogardliwy stosunek. Przecież Paweł (nie jakaś tam madelinka) powiedział (o stercie wyrzuconych przez Jezusa demonów już nie wspominając):
"W końcu, moi bracia, umacniajcie się w Panu i w potędze jego mocy. Przywdziejcie pełną zbroję Bożą, abyście mogli się ostać wobec zasadzek diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, ale przeciw zwierzchnościom, przeciw władzom, przeciw rządcom ciemności tego świata, przeciw duchowemu złu na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie pełną zbroję Bożą, abyście mogli przeciwstawić się w dzień zły, a wykonawszy wszystko, ostać się. Stańcie więc, przepasawszy wasze biodra prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości; I obuwszy nogi w gotowość ewangelii pokoju. A przede wszystkim weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste strzały złego."Ef.6, 10:16

Współczuję Ci w Twoich problemach; tak się składa, że przez kilka lat studiowałam psychologię, byłam w tej nauce zakochana; bardzo pragnęłam zostać psychoterapeutą, ale w ostatniej chwili nawróciłam się na Chrystusa. Dziś już nic dla mnie nie znaczy. Rozumiem też dlatego i Twoją fascynację psychologią, zwłaszcza jeśli korzystając z terapii doznałaś jakiejś ulgi. Jeśli masz do siebie dystans, to spróbuj, jeśli możesz, spojrzeć na to co powiem, bez zbędnych emocji.
Psychologia jest swoistą religią 20 i 21 wieku. Stała się takową - trudno temu zaprzeczyć. Mogłaby lub nawet jest postrzegana jako antidotum na duchowe bolączki współczesnego człowieka. Celowo użyłam słowa duchowe, a nie psychiczne. Tu się pojawia zasadniczy problem dla chrześcijanina: słowo psychologia, jak wiadomo, to nauka o psyche czyli o szeroko pojętej sferze duchowej. Każdy chrześcijanin wie (powinien wiedzieć), że należąc do Chrystusa i przebywając w Jego Duchu, oddziela się od ducha tego świata. Co za tym idzie: wszystkie sprawy duchowe rozwiązuje w Chrystusie, nigdy po za Nim, bo:"Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie".Łk.11, 23
W Chrystusie rzeczywistość radykalizuje się skrajnie. "Tak, tak; nie, nie - bo co nadto, od złego pochodzi"Mt.5, 37

Gdyby psychologia, w swych założeniach, opierała się na Chrystusie, proszę bardzo- niestety tak nie jest. Twórcy i czołowi jej przedstawiciele z Chrystusa nigdy nie czerpali, natomiast bardzo chętnie sięgali do buddyzmu (religii, w której aż roi się od demonów) czy okultyzmu, co na jedno wychodzi. Psychologia jest bardzo interesującą dziedziną, która w wielu miejscach trafnie opisuje rzeczywistość psyche i mechanizmy w niej zachodzące. To jest obiektywnie dobre i ja nie mam z tym żadnego problemu. Problemem dla mnie, jako chrześcijanina, jest akceptacja pewnych założeń z gruntu niechrześcijańskich, których przyjęcie(w sytuacji podjęcia terapii) może zaowocować odwróceniem się od Boga, a wykorzystanie w tej terapii technik okultystycznych( nigdy niezdefiniowanych jako takie) -prowadzić do poważnych problemów osobowościowych i co najgorsze duchowych. W wielu zachodnich kościołach chrześcijańskich psychologia zajęła miejsce Chrystusa. Moją intencją jest tylko zwrócenie uwagi na obecność pewnych duchowych zagrożeń takich jak wizualizacja, medytacja (yoga,zen), propagowanych przez psychologów jako skuteczna pomoc w samorealizacji, pogłębianiu świadomości, relacji z innymi ludźmi, a nawet wiary. Żyjemy w czasach wielkiego zwiedzenia, o którym mówił Chrystus. Nie dystansując się do świata, jest niezwykle trudno ten fakt dostrzec. Czas globalizacji i ekumenizmu sprzyja postawie uśpienia. A Jezus mówił : Czuwajcie!

Czy Jezus powiedział ?: macie różne problemy, trudne sprawy powinniście pójść z nimi do psychologa, a on pomoże wam je rozwiązać. NIE! On kazał przyjść z całym trudem naszego życia do NIEGO!!! I chrześcijanin musi się z tą Prawdą skonfrontować. W świetle nauki jaką jest psychologia życie Jezusa na ziemi było totalną porażką; nie dość, że był biedny bo nie wyznawał pozytywnie, to jeszcze postanowił umrzeć w wieku 33 lat; a przecież miał przed sobą całe życie! Powinien był skorzystać z terapii, bo ewidentnie miał głęboką depresję: nie ufał sobie (Rogers), nie był otwarty na wszelkie doświadczenia (C.Rogers), nie był podatny na zmiany(C.Rogers), nie był samosterowny i nie odpowiadał sam za swoje życie(Gestalt), nie wyznawał zasady wartości – człowiek nie był dla Niego z natury dobry(Gestalt), nie działał naturalnie gdyż nie osiągnął świadomości siebie płynącej z doznań Jego własnego ciała (Perls); był nieugodowy i nie umiał się dostosować do innych. Był co najmniej aspołeczny.
Chętnie, w razie zainteresowania, podrzucę linki, w których można zobaczyć skąd czerpie psychologia, nie chcę się jednak narzucać, bo wiem, że temat niewygodny dla wielu. Myślę, że od moich rozważań lepsza będzie dłuższa chwila z chrześcijańskim nauczycielem Dave'm Hunt'em, który świetnie się w tym zagadnieniu porusza:

https://www.youtube.com/watch?v=liXXp0hJdSE
https://www.youtube.com/watch?v=i4zJwATQjG8

Polecam i resztę wykładów. Mam nawet książkę o psychologii w Pdf (jego autorstwa) gdyby ktoś był zainteresowany.

Chciałabym też powiedzieć kilka słów o swoim osobistym doświadczeniu. W wieku 15 lat skorzystałam nieświadomie z głęboko okultystycznej wschodniej techniki duchowej zwanej wizualizacją (dziś powszechnie dostępną za sprawą psychologów, nawet w szkołach). Każda duchowa technika (chrześcijaństwo nie wykorzystuje żadnych technik) otwiera na świat demonów i tak też się stało w moim przypadku, choć dłuższy czas nie byłam tego świadoma. Moje życie psychiczne zostało zrujnowane w przeciągu jednego roku. Z dna wydobył mnie Bóg, nie psychologia. Skutki tej duchowej demolki przestałam odczuwać dopiero po odpuszczeniu grzechów i zanurzeniu, czyli 23 lata później.


Awatar użytkownika
niebieska777
Posty: 833
Rejestracja: 01 mar 2014, 19:04
wyznanie: Inne protestanckie
Lokalizacja: słowacja
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: niebieska777 » 03 lut 2016, 23:41

użyłam tego słowa ponieważ jestem zmęczona tym podejściem, poza tym nie chodziło mi o istnienie demonów czy ich działanie ogólnie, ale o konkretną sytuacje , kiedy ktoś ma problem zdrowotny a każdego sie wrzuca do jednago worka :(
podałam linka do tematu w któym o tym pisałam i o moich przeżyciach. przeczytałaś chociaż?


3. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi.

4. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły.

Obj 21:3-4
madelinka
Posty: 476
Rejestracja: 05 paź 2015, 17:27
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: madelinka » 04 lut 2016, 20:58

niebieska777 pisze:użyłam tego słowa ponieważ jestem zmęczona tym podejściem, poza tym nie chodziło mi o istnienie demonów czy ich działanie ogólnie, ale o konkretną sytuacje , kiedy ktoś ma problem zdrowotny a każdego sie wrzuca do jednago worka :(
podałam linka do tematu w któym o tym pisałam i o moich przeżyciach. przeczytałaś chociaż?


Niebieska, jestem daleka od wrzucania ludzi do jednego worka. Daleka jestem również od twierdzenia, że demony są przyczyną problemów ze zdrowiem. Przeczytałam o Twoim doświadczeniu i tak jak wspomniałam, bardzo Ci współczuję, zwłaszcza, że sama miałam tego typu przeżycia. Nie znam Twojej historii, Twojego życia- nigdy zatem nie odważyłabym się wypowiadać autorytatywnie.
To co mogę powiedzieć, powołując się na Twoją wypowiedź, to, że nie mogę się zgodzić iż umysł jest narządem. Tak, może chorować, ale choroba ta nie ma podłoża organicznego. Zawsze zaś, ma podłoże duchowe. (Pamiętaj, że nie osądzam Cię i żadna moja wypowiedź nie ma na celu zranienia Ciebie.)
To jest właśnie jedno z największych kłamstw psychologii - umysł jako organ. Jeśli to organ, to zgadza się -można zastosować terapię farmakologiczną. Jednak wszystko co jest w nas duchowe, w tym umysł, nie podlega, bo co do natury nie może podlegać terapii farmakologicznej; co innego ciało i w tym konkretnym wypadku - mózg. Tak się jednak składa, ze większość pacjentów poddających się psychoterapii nie ma uszkodzeń mózgu, w związku z czym nie powinna być poddawana leczeniu środkami chemicznymi. Psychoterapia może mieć w takich wypadkach uzasadnione zastosowanie i jako jedyna (abstrahując od mojej wcześniejszej wypowiedzi) może wspomóc.

Czy leki pomagają wrócić do zdrowia? Wielu ludzi twierdzi, że bez nich się nie da wyzdrowieć. Środki chemiczne stosowane w terapii, są opracowane z myślą o leczeniu dysfunkcji narządowej, wpływają zatem na konkretne układy, głównie układ hormonalny i nerwowy (co ciekawe nazywane są środkami psychotropowymi, co sugeruje, że wpływają na sferę ducha). Skutki brania leków są nieprzewidywalne, stąd częsta zmiana dawki lub samego leku, który, najczęściej trzeba stosować przez długi czas. Niewątpliwie działają one na układ nerwowy i hormonalny, powodując, w zależności od pożądanego efektu, ich wyciszenie lub pobudzenie. I w tym zakresie zmiana zachodzi, co też pacjent może odczuwać jako poprawę. Niestety po odstawieniu leków najczęściej rzeczywisty problem, czyli duchowy, powraca a rozchwiany przez chemię, układ nerwowo hormonalny, może ten problem potęgować. Najczęściej następuje powrót do farmakoterapii, a ta wprowadza w uzależnienie. Skutki dłuższej terapii lekami są tragiczne. Jest na youtube ciekawy filmik, polecam, chyba "Chemiczny spokój".

Leki nie pomagają wrócić do zdrowia psychicznego. Chrystus wskazuje na główną przyczynę naszych duchowych cierpień - jest nią grzech.
Psychologia pomija grzech z premedytacją, prowadząc do jego wzmocnienia. Psychologii nie zależy na wyeliminowaniu grzechu z życia człowieka; psychologia nienawidzi Chrystusa, bo On , jako Jedyny jest rzeczywistym źródłem uzdrowienia, ale również jako jedyny stawia warunek:"Oto wyzdrowiałeś. Idź i nie grzesz więcej, żeby nie stało ci się coś gorszego."J.5, 14
Psychologia pogłębia grzech przez rozbudowywanie własnego ja, w imię zrównoważonego szeroko pojętego rozwoju jednostki, Chrystus mówi o krzyżowaniu siebie. To są dwie sprzeczne nauki, niemożliwe do pogodzenia.
Pełnia uzdrowienia jest tylko w Chrystusie, bo On jest Jedynym źródłem życia - ja tego doświadczyłam i chciałabym móc powiedzieć Ci, że jeśli oddasz cały swój ból tylko Jemu, to On Cię podźwignie, bo ma moc to uczynić.
Pozdrawiam :papa:


Awatar użytkownika
nesto
Posty: 3634
Rejestracja: 05 wrz 2011, 12:51
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Wyzwolony z KRzK
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: nesto » 08 lut 2016, 21:00

madelinka pisze:Leki nie pomagają wrócić do zdrowia psychicznego. Chrystus wskazuje na główną przyczynę naszych duchowych cierpień - jest nią grzech.
Psychologia pomija grzech z premedytacją, prowadząc do jego wzmocnienia. Psychologii nie zależy na wyeliminowaniu grzechu z życia człowieka; psychologia nienawidzi Chrystusa, bo On , jako Jedyny jest rzeczywistym źródłem uzdrowienia, ale również jako jedyny stawia warunek:"Oto wyzdrowiałeś. Idź i nie grzesz więcej, żeby nie stało ci się coś gorszego."J.5, 14


A ja uważam, że jest odwrotnie.
Religia jest objawem schorzenia psychicznego.
Tak więc wiele religijnych osób bzikuje.
Najwięcej szaleńców widziałem na uroczystościach religijnych.
Nie wszyscy wierzący są chorzy, ale najwięcej chorych jest wśród wierzących.
Leki nie uleczają chorych psychicznie, ale łagodzą objawy choroby, tak jak narkotyki łagodzą ból.
Religia pogłębia chorobę i czasami prowadzi do totalnego szaleństwa.
Chorzy czują zapach fiołków, widzą świętych i nawet z nimi rozmawiają.
Czasami objawia się im sam Bóg, który naznacza im misje itp..


Krowy będą się źrebili, kobyły cielili, owieczki prosili, chłop z chłopem spać będzie, baba z babą, wilki latać będą, bociany pływać, słońce wzejdzie na zachodzie, a zajdzie na wschodzie!
Awatar użytkownika
magda
Posty: 12465
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: magda » 08 lut 2016, 21:49

Nesto przyzedłeś rozwalić nastepny temat????? daruj sobie i idź gdzie indziej z twoja frstracja do kRK . To temat nie o tym co wypisujesz ,

Mieczu Ducha fajnie to opisałeś ja też tak czuje bo czasem wacham sie w zyciu , wierze oczywiscie ale ta wiara jest raz bardzo silna a raz przygasa i w tych momentach zaczynam czuć strach przed tym światem i róznymi problemami, Jeśli znów we wszystkim zdaja sie na Boga to znów mija mi strach i chwilowe przygnębienie . Mysle ze depresje biorą sie z tego ze człowiek nie powraca do większej wiary tylki dalej sobie wkręca nigatywne rzeczy i strach a ten strach to wedóg mnie jest zaproszeniem dla demonów i depresja i innymi psychicznymi problemami demonicznymi. Demon nie zawsze wchodzi w człowieka czasem działa na niego z zewnątrz, dlatego jedyne lekarstwo to Jezus i zdanie się na Boga ze wszystkimi problemami, mieć zaufanie do Boga że nas przyjął i wie co dla nas najlepsze i pokieruje naszy życiem jeśli na niego się zdamy we wszystki, Trzeba sobie powiedzieć Bóg jest ze mną co mi sie złego moze stać- nic i ufacć zawsze. Ja miewałam depresje ale od wielu już lat nie mami nawet zły humor jest u mnie zadkoscia a mam za to pokój wsobie nawet jakoś w trudnych sytacjach. Tylko Pan Jezus.


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Awatar użytkownika
nesto
Posty: 3634
Rejestracja: 05 wrz 2011, 12:51
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Wyzwolony z KRzK
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: nesto » 08 lut 2016, 22:15

To Magdo napisz, czy wg ciebie sławny zapach fiołków wyczuwany przez niektórych mistyków jest objawem nawiedzenia przez np. Jezusa czy objawem choroby psychicznej?


Krowy będą się źrebili, kobyły cielili, owieczki prosili, chłop z chłopem spać będzie, baba z babą, wilki latać będą, bociany pływać, słońce wzejdzie na zachodzie, a zajdzie na wschodzie!
Awatar użytkownika
Samolub
Posty: 4751
Rejestracja: 12 wrz 2015, 22:28
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Loch Ness
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: Samolub » 08 lut 2016, 22:29

Nesto ty jestes katolikiem?


Obrazek HAPPYSAD- Jałowiec
Od połowy stycznia'17 nie udzielam się na forum bojkotując działania części moderacjii (Efendi oraz Kaan'a) jeśli obie te osoby ustąpią ze swoich funkcjii na forum rozważę powrót. Spotkasz mnie na moim >blogu< zapraszam
Awatar użytkownika
Dezerter
Posty: 511
Rejestracja: 02 cze 2014, 15:19
wyznanie: Rzymsko Katolickie
Lokalizacja: Inowrocław
O mnie: na co dzień żyję zchrystusem.pl
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: Dezerter » 08 lut 2016, 22:57

Samolub pisze:Nesto ty jestes katolikiem?

ej no weś nas nie obrażaj :evil:
ja mam nesto jako jedynego na forum w signorze a ty takie teksty samolub :?: bo cię przestanę lubić ;-)

Madelinka pięknie i mądrze napisała i widzę, że wie co pisze :-D
O, bardzo się mylisz. Ludzie narodzeni z Ducha Świętego i prowadzeni Duchem zmieniają się pod wpływem Jego działania. Ludzie, którzy nie narodzili się na nowo, którym Bóg nie wybaczył ich grzechów, przede wszystkim żyją udręczeni przez grzech. Żyją zniewoleni przez różne nauki, które rzekomo mają uzdrowić ich psyche, nie wiedząc, że uzdrowienie duchowe jest tylko w Chrystusie.Bardzo często podlegają duchowemu prowadzeniu przez demony (nawet o tym nie wiedząc)...

Tylko bym poprawił..
Bóg już wybaczył im grzechy, bo Jezus je odkupił , ale ci ludzie jeszcze tego wybaczenia i odkupienia nie przyjęli i nie zrzucili tego "ciężaru" ze swych barków :-?


Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie
Awatar użytkownika
Samolub
Posty: 4751
Rejestracja: 12 wrz 2015, 22:28
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Loch Ness
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: Samolub » 09 lut 2016, 01:10

Dezerter pisze:
Samolub pisze:Nesto ty jestes katolikiem?

ej no weś nas nie obrażaj :evil:
ja mam nesto jako jedynego na forum w signorze a ty takie teksty samolub :?: bo cię przestanę lubić ;-)

Madelinka pięknie i mądrze napisała i widzę, że wie co pisze :-D


Aż taki jest obciachowy ? ;D

Napisalem troche o tych chorobach i demonach troche, czemu... bo sie znam jak 2+2 to cztery. Ale bez sensu to pisanie, przeciez niektorzy wiedza lepiej, po co sie narazac niech ludzie umieraja, choruja do konca zycia, izoluja sie, ale powiedzmy kilka fajnych paplaninek takich coby wyjsc na madrego czy tolerancyjnego.

Ale błagam was nie rozumiecie, nie wiecie, nie negujcie bo robią co niektorzy tylko przysluge silom ciemnosci. Dajcie że spokoj z tą bagatelizacja. Zacznijcie słuchac zaczynajac od Madelinki czy Magdy. Ja nawet sie nie bede rozwijal bo to nie ma sensu o bardziej skomplikowanych rzeczach mowic. Wyrzuccie do kosza te bzdury i pozwolcie jakims ludziom pomoc bo innaczej beda umierac takie osoby, chorowac cale zycie czy cierpiec. Chociaz zalozcie mozliwosc inna niz pseudo nauka, bo to jest raz dwa do uzdrowienia jak jest chec czy wykrycie tego syfu to potem z gorki. Niebieska mylisz sie, mylisz zrozum, znamy sie troche, klamalbym Cie? Mowię jak jest, nie pomagasz tym ludziom, uwierz że da sie takie rzeczy wylapac i w 10 sekund i da sie jak reka odjal pomoc. Nawet to co mowisz ma wplyw, ogolnie rzecz biorac roznie jest, sa rzeczy jak proces, są rzeczy bazujace z wiary, ze swiadomosci, roznie bo to nie jest takie proste, jakby bylo to bys już wiedziala. Przestan bagateliziwac sprawy


Obrazek HAPPYSAD- Jałowiec
Od połowy stycznia'17 nie udzielam się na forum bojkotując działania części moderacjii (Efendi oraz Kaan'a) jeśli obie te osoby ustąpią ze swoich funkcjii na forum rozważę powrót. Spotkasz mnie na moim >blogu< zapraszam
Awatar użytkownika
magda
Posty: 12465
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: skąd problemy psychiczne u wierzących

Postautor: magda » 09 lut 2016, 10:20

Nesto jeszcze jest kwestia czy oni w ogóle jakięś fiołki czują , może to ściema , każdy moze powiedziec ze czuje to i owo , róże lub szambo ale czy na pewno czuje? Mój drogi potrafią sie modlić do plamy po sikach i widziec w tym wizerunek Marii wiec i zapachy mnie nie dziwią ze czują . Wkręcają sobie że tak jest bo chcą zeby tak było. Ani to choroba psychiczna ani opętanie a zwykłe bałwochwalstwo i ciemnota brak wiedzy Biblijnej i cheć przeżyc mistycznych nimi kieruje .W ogóle jest duze parcie na cheć przeżycia czegoś nadprzyrodzonego i stąd takie fiołki i inne dziwadła. Nie entuzjazmuj sie tak nesto w temaciku bo rozwalisz temat jak zwykle.


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."

Wróć do „Polemiki z innymi religiami i filozofiami”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości