Strona 1 z 1

Film polemizujący z nauką o Trójcy.

: 08 mar 2018, 11:43
autor: ariel
Forma dialogu. Gdyby ktoś miał ochotę obejrzeć, podaję linka:

https://www.youtube.com/watch?v=HBlvm50-5_s

Re: Film polemizujący z nauką o Trójcy.

: 11 mar 2018, 17:35
autor: Realista
Reinterpretacja platonizmu (niestety niezbyt udana) w duchu chrześcijańskim w postaci arianizmu pozostawia wiele do życzenia. Historycznie ten pogląd nie doczekał się jakiegoś gruntowniejszego rozwinięcia, teologicznie jest niedopracowany i nieco prymitywny. Materiał filmowy zawiera sporo uproszczeń, pomija rzeczy niewygodne. Tworzy romantyczną, aczkolwiek naiwną narrację. Można było ewolucję światopoglądową przedstawić na tle literatury z tamtego okresu.

Re: Film polemizujący z nauką o Trójcy.

: 01 kwie 2018, 09:40
autor: jon
ariel pisze:Forma dialogu. Gdyby ktoś miał ochotę obejrzeć, podaję linka:

https://www.youtube.com/watch?v=HBlvm50-5_s


Dobry film

Re: Film polemizujący z nauką o Trójcy.

: 01 kwie 2018, 13:25
autor: KAAN
Bałamutny film, wykrzywia prawdę, wprowadza fałszywe idee i motywy działania ludzi. Nie analizuje rzetelnie Słowa Bożego.

Re: Film polemizujący z nauką o Trójcy.

: 01 kwie 2018, 17:46
autor: Suzuja
Ale przecież Słowa Bożego nie mozemy analizować, wszakże mamy czytać je dosłownie. To jak to w końcu jest?

Re: Film polemizujący z nauką o Trójcy.

: 12 kwie 2018, 09:09
autor: ariel
Sporo argumentów trynitarnych opartych jest na porównaniu tekstów ze ST dotyczących Boga Jahwe, z ich cytowaniem w NT, które zostało zastosowane do Pana Jezusa. Myślę, że warto w tym kontekście przeczytać poniższy, linkowany artykuł, który prezentuje unitariańskie spojrzenie na ten temat, osadzone w historycznym kontekście żydowskie "instytucji" zwanej "szaliahem": http://thaleia.pl/2018/03/12/szaliah/

Re: Film polemizujący z nauką o Trójcy.

: 13 kwie 2018, 21:06
autor: Realista
KAAN pisze:Bałamutny film, wykrzywia prawdę, wprowadza fałszywe idee i motywy działania ludzi. Nie analizuje rzetelnie Słowa Bożego.

Arek robi to co Wy :-) łowi dusze i jest dosyć głuchy na kontrargumenty. Traktuje tekst dosyć przedmiotowo uprawiając "wersetologię stosowaną". Niestety jest to dosyć infantylny sposób uprawienia apologetyki. Tak dyskutowano w wieku XVI ! W niektórych przypadkach rzeczywiście przedstawia ciekawy punkt widzenia, natomiast są teksty w taki sposób "zmaltretowane", że widać jak na dłoni, iż Arkowi nie chodzi o to jaki zamysł i intencja przyświecały autorom, ale jest to klasyczna dyssymulacja.

Re: Film polemizujący z nauką o Trójcy.

: 15 kwie 2018, 17:49
autor: ariel
Bogumile, jak na człowieka, który uważa się za chrześcijanina, a jednocześnie zaprzecza temu, że zmartwychwstanie Pana Jezusa było faktem historycznym, uznając jednocześnie wiarę w owo zmartwychwstanie za "mit konstytuujący pierwotną gminę chrześcijańską", wszelkie Twoje wywody dotyczące sposobu rozumienia Biblii traktuję raczej jako znakomity przykład drogi prowadzącej na zatracenie, niż jako coś, co mogłoby być moją inspiracją. Wolę jednak ów XVI wieczny sposób podchodzenia do Biblii... Nie sądzę przy tym, bym był infantylny w swej apologetycznej działalności (raczej nikt oprócz Ciebie nie zarzuca mi tego rodzaju argumentacji, co moim skromnym zdaniem, jest tylko kolejnym dowodem na to, że od kilkunastu lat masz po prostu kompleksy związane z moją osobą, wyrażające się tu i ówdzie ;) ). Jednak nawet gdyby tak było (z tą infantylnością), to wolę raczej stać się najpierw "głupim, aby stać się mądrym", by poznać Chrystusa i doznać Jego mocy, niż brnąć w kierunku rozmiłowywania się w nadmiernie uczonych terminach i słowach, w których nie ma żadnego życia. Ty się Bogumił najpierw musisz nawrócić, po prostu. Bo ta hiperintelektualna duchowa pustynia bije od Ciebie na kilometry. Szczerze zawołać do Boga, wyznać swoje grzechy i uwierzyć Bogu. Dopiero wówczas bierz się za interpretację Biblii. Bez tych pierwszych rzeczy, zaszkodzisz jedynie sobie i tym, którzy Cię słuchają.

Re: Film polemizujący z nauką o Trójcy.

: 15 kwie 2018, 22:19
autor: Realista
ariel pisze:Bogumile, jak na człowieka, który uważa się za chrześcijanina, a jednocześnie zaprzecza temu, że zmartwychwstanie Pana Jezusa było faktem historycznym, uznając jednocześnie wiarę w owo zmartwychwstanie za "mit konstytuujący pierwotną gminę chrześcijańską", wszelkie Twoje wywody dotyczące sposobu rozumienia Biblii traktuję raczej jako znakomity przykład drogi prowadzącej na zatracenie, niż jako coś, co mogłoby być moją inspiracją.

Jezus w kazaniu na Górze pokazał nam sine qua non istotę człowieczeństwa to jest główne przesłanie chrystianizmu. Natomiast wytrwanie w Jego mowie jest wystarczającym warunkiem uczniostwa (Jan 8,31). Ty natomiast tworzysz na poczekaniu kryteria, które nie korespondują z historią. Poza tym nie ma materialnych dowodów na zmartwychwstanie, a jedynie świadectwo wiary i jako takie traktuję relację o zmartwychwstaniu. Jeżeli masz dowody na zmartwychwstanie chętnie je poznam.


ariel pisze:Wolę jednak ów XVI wieczny sposób podchodzenia do Biblii... Nie sądzę przy tym, bym był infantylny w swej apologetycznej działalności (raczej nikt oprócz Ciebie nie zarzuca mi tego rodzaju argumentacji, co moim skromnym zdaniem, jest tylko kolejnym dowodem na to, że od kilkunastu lat masz po prostu kompleksy związane z moją osobą, wyrażające się tu i ówdzie ;) ).

Kompleksy? Arku, książek na tematy trynitarne powstało setki jeśli nie tysiące, w dodatku pisane przez osoby, które w teologii osiągnęły wiele. Dzisiaj ten dorobek spoczywa w bibliotekach i co najwyżej zaglądają tam pasjonaci i specjaliści. Ta tematyka się po prostu wyczerpała. Zarówno teza trynitarna jak i antyteza antytrynitarna dla współczesnego człowieka tracą znaczenie. Poniekąd z tej prostej przyczyny, że samo chrześcijaństwo jest religią w dużej mierze teoretyczną - natomaist w wąskim zakresie praktyczną. Wystarczy rozejrzeć się dookoła. Gdyby chrześcijanie z taką "pasją" wcielali w życie postulaty miłości Jezusa z jaką knocą głupoty o zmartwychwstaniu i inne moralizatorskie brednie żylibyśmy w innym świecie.

Co do infantylizmu teologicznego prezentowanej przez Ciebie "teologii" nie jestem bynajmniej jedynym, który w ten sposób to widzi. Nie będę podawał nazwisk innych osób bo może sobie tego nie życzą, ale są to osoby, które przynajmniej wirtualnie kojarzysz i akademicko zajmują sie tymi zagadnieniami.

ariel pisze:Jednak nawet gdyby tak było (z tą infantylnością), to wolę raczej stać się najpierw "głupim, aby stać się mądrym", by poznać Chrystusa i doznać Jego mocy, niż brnąć w kierunku rozmiłowywania się w nadmiernie uczonych terminach i słowach, w których nie ma żadnego życia. Ty się Bogumił najpierw musisz nawrócić, po prostu. Bo ta hiperintelektualna duchowa pustynia bije od Ciebie na kilometry. Szczerze zawołać do Boga, wyznać swoje grzechy i uwierzyć Bogu. Dopiero wówczas bierz się za interpretację Biblii. Bez tych pierwszych rzeczy, zaszkodzisz jedynie sobie i tym, którzy Cię słuchają.

Arku, powtarzasz frazesy z których niewiele wynika. Mówisz o poznaniu Chrystusa a sam to poznanie uzależniasz od wyznania jakichś dogmatów wiary, które Jezus jeżeli w ogóle miał ich świadomość uznawała za nieistotne. Cały fenomen jego osoby polega na tym, że w nim możemy dostrzec istotę człowieczeństwa (i to nie w znaczeniu substancjalnym), ale tego człowieczeństwa, którego nam na co dzień po prostu zwyczajnie brakuje. I ten fenomen objawienia nam czym jest prawdziwe człowieczeństwa uważam za najwyższy dowód jego boskości, która może być udziałem każdego innego śmiertelnika. Mówiąc wprost każdy kto dzięki Chrystusowi dostrzeże istotę człowieczeństwa przechodzi ze śmierci do życia - dostępuje zmartwychwstania. "Hiperintelektualna duchowa pustynia" być może jest tak jak mówisz, ale jest to moja pustynia, gdyż sam za siebie odpowiadam przed Bogiem. I to jest droga, która każdy człowiek musi przebyć sam. Oczywiście wielu dzisiaj bawi się w coś co można przyrównać do odtwórstwa historycznego i "udają biblijnych chrześcijan" bo uważają, że jak wezmą sobie do ręki Biblię i ją wyrecytują to Duch św. ich za rączkę poprowadzi... jest to dosyć groteskowe jak przebieranie się współcześnie w skórzane ubrania i ganianie po lasach z toporami i udawanie, że jest sie wojem z IX wieku. To całe "biblijne chrześcijaństwo" jest współczesnym tworem, który ma tyle wspólnego z Biblią co Izba Lordów z Izbą Wytrzeźwień. Natomiast ludzie są wolni i mogą robić to co im dyktuje sumienie.

Re: Film polemizujący z nauką o Trójcy.

: 16 kwie 2018, 09:15
autor: ariel
Bogumile,

Realista pisze:Jezus w kazaniu na Górze pokazał nam sine qua non istotę człowieczeństwa to jest główne przesłanie chrystianizmu. Natomiast wytrwanie w Jego mowie jest wystarczającym warunkiem uczniostwa (Jan 8,31).


Ten sam Jezus nauczał o tym, iż musi umrzeć oraz zmartwychwstać. Jeśli to jest nieprawdą, wówczas nie ma żadnej gwarancji tego, iż kazanie na Górze w ogóle miało miejsce, bądź też jakiekolwiek wydarzenie związane z Jezusem opisane w Nowym Testamencie. Wersety znasz, więc nie będę cytował.

Ty natomiast tworzysz na poczekaniu kryteria, które nie korespondują z historią.


To raczej nie ja. Kryterium takie stworzył choćby apostoł Paweł:

1Kor. 15:12-17
12. A jeśli się o Chrystusie opowiada, że został z martwych wzbudzony, jakże mogą mówić niektórzy między wami, że zmartwychwstania nie ma?
13. Bo jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wzbudzony;
14. A jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i kazanie nasze daremne, daremna też wasza wiara;
15. Wówczas też byliśmy fałszywymi świadkami Bożymi, bo świadczyliśmy o Bogu, że Chrystusa wzbudził, którego nie wzbudził, skoro umarli nie bywają wzbudzeni.
16. Jeśli bowiem umarli nie bywają wzbudzeni, to i Chrystus nie został wzbudzony;
17. A jeśli Chrystus nie został wzbudzony, daremna jest wiara wasza; jesteście jeszcze w swoich grzechach.

Niestety, ale człowiek, który był apostołem Chrystusa, wyklucza osoby negujące zmartwychwstanie z grona chrześcijan. Jego zdaniem: jesteś jeszcze w swoich grzechach.


Poza tym nie ma materialnych dowodów na zmartwychwstanie, a jedynie świadectwo wiary i jako takie traktuję relację o zmartwychwstaniu. Jeżeli masz dowody na zmartwychwstanie chętnie je poznam.


Dowody na zmartwychwstanie są mniej więcej takiej samej wartości jak dowody na historyczność kazania na górze. O obu wspominają te same źródła i ci sami autorzy. To kwestia wiary - wierzymy im, bądź odrzucamy ich świadectwo. Rozumiem, że można wybrać to ostatnie. Jednak trudno wówczas mówić o tym, że jest się chrześcijaninem.

Co do infantylizmu teologicznego prezentowanej przez Ciebie "teologii" nie jestem bynajmniej jedynym, który w ten sposób to widzi. Nie będę podawał nazwisk innych osób bo może sobie tego nie życzą, ale są to osoby, które przynajmniej wirtualnie kojarzysz i akademicko zajmują sie tymi zagadnieniami.


Przyjmuję to świadectwo z pokorą. Siebie samego nie przeskoczę, staram się robić to na co pozwalają mi moje intelektualne możliwości. Jeśli są one słabe, niech tak będzie.

Arku, powtarzasz frazesy z których niewiele wynika. Mówisz o poznaniu Chrystusa a sam to poznanie uzależniasz od wyznania jakichś dogmatów wiary, które Jezus jeżeli w ogóle miał ich świadomość uznawała za nieistotne.


Bogumile, obawiam się, że nauczanie o zmartwychwstaniu nie jest frazesem, z którego niewiele wynika. Widać to choćby w słowach przytoczonego przeze mnie Pawła. Ze zmartwychwstania wynika zresztą więcej - jeśli jest prawdą to co pisał Paweł, to Pan Jezus wstąpił na niebiosa, ustanowił niektórych apostołami, niektórych prorokami, niektórych ewangelistami, niektórych pasterzami i nauczycielami. Po to, by budować swoje Ciało. Jeśli nie zmartwychwstał, nie ma mowy o żadnych ludziach, których faktycznie powołuje. Jesteśmy zdani tylko i wyłącznie na swój własny intelekt. Bez żadnej działalności Ducha, bez Jego prowadzenia. To wszystko jest tak obce nauce Nowego Testamentu, że człowiek musiałby popełnić intelektualne samobójstwo, by tego nie dostrzec.

Cały fenomen jego osoby polega na tym, że w nim możemy dostrzec istotę człowieczeństwa (i to nie w znaczeniu substancjalnym), ale tego człowieczeństwa, którego nam na co dzień po prostu zwyczajnie brakuje. I ten fenomen objawienia nam czym jest prawdziwe człowieczeństwa uważam za najwyższy dowód jego boskości, która może być udziałem każdego innego śmiertelnika. Mówiąc wprost każdy kto dzięki Chrystusowi dostrzeże istotę człowieczeństwa przechodzi ze śmierci do życia - dostępuje zmartwychwstania.


Zgoda, Jezus to wzór człowieczeństwa i cnót moralnych. Prawdą jest też, że tego nam brakuje w naszym codziennym życiu. Co do tego nie ma sporu wśród chrześcijan. Jednak ze świadectw apostołów oraz uczniów Chrystusa nie wynika, iż Jego nauczanie to jedynie zbiór moralnych przykazań. To również wiara w Jego dzieło, oraz Jego słowa. Brak tej wiary po prostu wyklucza człowieka z grona chrześcijan. Można się inspirować Jego osobą, nie będąc przy tym chrześcijaninem.

"Hiperintelektualna duchowa pustynia" być może jest tak jak mówisz, ale jest to moja pustynia, gdyż sam za siebie odpowiadam przed Bogiem. I to jest droga, która każdy człowiek musi przebyć sam. Oczywiście wielu dzisiaj bawi się w coś co można przyrównać do odtwórstwa historycznego i "udają biblijnych chrześcijan" bo uważają, że jak wezmą sobie do ręki Biblię i ją wyrecytują to Duch św. ich za rączkę poprowadzi... jest to dosyć groteskowe jak przebieranie się współcześnie w skórzane ubrania i ganianie po lasach z toporami i udawanie, że jest sie wojem z IX wieku. To całe "biblijne chrześcijaństwo" jest współczesnym tworem, który ma tyle wspólnego z Biblią co Izba Lordów z Izbą Wytrzeźwień. Natomiast ludzie są wolni i mogą robić to co im dyktuje sumienie.


Nikt przecież Ci tej wolności nie pragnie odebrać. Problem polega na czymś innym, mianowicie na tym, że deprecjonujesz spojrzenie na Biblię "biblijnych chrześcijan", twierdząc że to dziecinada i latanie z toporami po lasach. Jednak Twoje podejście doprowadziło Cię do stanu, w którym zanegowałeś jej natchnienie, prawdomówność, historyczność, oraz takie fundamentalne nauczania jak rzeczywistość zmartwychwstania. Naprawdę sądzisz, że to jest lepszy i wyższy stopień interpretacji Biblii? Przecież ta metoda doprowadziła Cię praktycznie do niewiary. Dziwi mnie, że tego nie dostrzegasz. Nowy Testament mówi o takich, którzy stali się rozbitkami w wierze. Obawiam się Bogumile, że to właśnie stało się z Tobą. Pamiętam jeszcze Ciebie jako osobę określającą się mianem "biblijnego" unitarianina, wierzącego w prawdziwość Słowa i broniącego jego nauk. Cóż się takiego stało, że poszedłeś drogą, która doprowadziła Cię do tego stanu, doprawdy nie wiem. Szkoda, naprawdę szkoda.

Re: Film polemizujący z nauką o Trójcy.

: 25 kwie 2018, 19:09
autor: Realista
ariel pisze:Bogumile,
Ten sam Jezus nauczał o tym, iż musi umrzeć oraz zmartwychwstać. Jeśli to jest nieprawdą, wówczas nie ma żadnej gwarancji tego, iż kazanie na Górze w ogóle miało miejsce, bądź też jakiekolwiek wydarzenie związane z Jezusem opisane w Nowym Testamencie. Wersety znasz, więc nie będę cytował.

Naturalnie, że nie mamy żadnej pewności co do historyczności tych wydarzeń. Zresztą jest to wtórne ponieważ sama idea jest inspirująca.

To raczej nie ja. Kryterium takie stworzył choćby apostoł Paweł:

1Kor. 15:12-17
12. A jeśli się o Chrystusie opowiada, że został z martwych wzbudzony, jakże mogą mówić niektórzy między wami, że zmartwychwstania nie ma?
13. Bo jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wzbudzony;
14. A jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i kazanie nasze daremne, daremna też wasza wiara;
15. Wówczas też byliśmy fałszywymi świadkami Bożymi, bo świadczyliśmy o Bogu, że Chrystusa wzbudził, którego nie wzbudził, skoro umarli nie bywają wzbudzeni.
16. Jeśli bowiem umarli nie bywają wzbudzeni, to i Chrystus nie został wzbudzony;
17. A jeśli Chrystus nie został wzbudzony, daremna jest wiara wasza; jesteście jeszcze w swoich grzechach.

Niestety, ale człowiek, który był apostołem Chrystusa, wyklucza osoby negujące zmartwychwstanie z grona chrześcijan. Jego zdaniem: jesteś jeszcze w swoich grzechach.

Pierwsza rzeczą jest to, że idee zmartwychwstania można rozumieć na kilka sposobów. Po drugie Paweł znał Jezusa ze słyszenia tak jak Ty czy Ja. W życiu go na oczy nie widział, a jego pisma są uznawane za najstarsze w kanonie NT co jest dosyć wymownym.


Dowody na zmartwychwstanie są mniej więcej takiej samej wartości jak dowody na historyczność kazania na górze. O obu wspominają te same źródła i ci sami autorzy. To kwestia wiary - wierzymy im, bądź odrzucamy ich świadectwo. Rozumiem, że można wybrać to ostatnie. Jednak trudno wówczas mówić o tym, że jest się chrześcijaninem.

Oczywiście, że nie ma dowodów na zmartwychwstanie ani wygłoszenie kazania na Górze, jest świadectwo wiary pierwotnego kościoła. Nie są to jedyne świadectwa logia Jezusa znajdują się również w innych ewangeliach chociażby ew. Tomasza, której niektóre fragmenty są pierwotne w stosunku do ewangelii synoptycznych. Inspirująca jest idea Mesjasza i wydobycia pełni człowieczeństwa, który w Chrystusie staje się niemalże istota jego jestestwa.


Bogumile, obawiam się, że nauczanie o zmartwychwstaniu nie jest frazesem, z którego niewiele wynika. Widać to choćby w słowach przytoczonego przeze mnie Pawła.
Nawet jeżeli Paweł wyraził taką opinię (o ile jest On autorem tych słów) to jest to wyłącznie jego opinia. W tamtym okresie wielu chrześcijan nie zgadzało się z nim, przez niektórych był traktowany jak odstępca. Być może to włśnie adresaci jego listów mieli rację, a On się mylił. Tego po prostu nie wiemy, bo zachowane źródła są skąpe. Chętnie bym przeczytał repliki na twierdzenia Pawła.


Ze zmartwychwstania wynika zresztą więcej - jeśli jest prawdą to co pisał Paweł, to Pan Jezus wstąpił na niebiosa, ustanowił niektórych apostołami, niektórych prorokami, niektórych ewangelistami, niektórych pasterzami i nauczycielami. Po to, by budować swoje Ciało. Jeśli nie zmartwychwstał, nie ma mowy o żadnych ludziach, których faktycznie powołuje. Jesteśmy zdani tylko i wyłącznie na swój własny intelekt. Bez żadnej działalności Ducha, bez Jego prowadzenia. To wszystko jest tak obce nauce Nowego Testamentu, że człowiek musiałby popełnić intelektualne samobójstwo, by tego nie dostrzec.

Biedni Ci chrześcijanie którzy żyli w okresie przed powstaniem Nowego Testamentu nie dosyć, że tworzyli barwną mozaikę najprzeróżniejszych sprzecznych poglądów to nawet nie mieli czego sobie postawić na lamkach nocnych. My mamy przynajmniej Nowy Testament :-)



Zgoda, Jezus to wzór człowieczeństwa i cnót moralnych. Prawdą jest też, że tego nam brakuje w naszym codziennym życiu. Co do tego nie ma sporu wśród chrześcijan. Jednak ze świadectw apostołów oraz uczniów Chrystusa nie wynika, iż Jego nauczanie to jedynie zbiór moralnych przykazań. To również wiara w Jego dzieło, oraz Jego słowa. Brak tej wiary po prostu wyklucza człowieka z grona chrześcijan. Można się inspirować Jego osobą, nie będąc przy tym chrześcijaninem.

Ale właśnie naśladownictwo czynów Jezusa czyni ludzi chrześcijanami.


Nikt przecież Ci tej wolności nie pragnie odebrać. Problem polega na czymś innym, mianowicie na tym, że deprecjonujesz spojrzenie na Biblię "biblijnych chrześcijan", twierdząc że to dziecinada i latanie z toporami po lasach.

Biblijne chrześcijaństwo to twór współczesny, nie ma to nic wspólnego z chrześcijaństwem jakie funkcjonowało w Palestynie w I wieku ne. Stąd podobieństwo trafne: możesz się ubrać w skórę i kupić topór, ale twierdzenie, że jesteś wojem z IX wieku jest dosyć groteskowe.

Jednak Twoje podejście doprowadziło Cię do stanu, w którym zanegowałeś jej natchnienie, prawdomówność, historyczność, oraz takie fundamentalne nauczania jak rzeczywistość zmartwychwstania. Naprawdę sądzisz, że to jest lepszy i wyższy stopień interpretacji Biblii? Przecież ta metoda doprowadziła Cię praktycznie do niewiary. Dziwi mnie, że tego nie dostrzegasz. Nowy Testament mówi o takich, którzy stali się rozbitkami w wierze. Obawiam się Bogumile, że to właśnie stało się z Tobą. Pamiętam jeszcze Ciebie jako osobę określającą się mianem "biblijnego" unitarianina, wierzącego w prawdziwość Słowa i broniącego jego nauk. Cóż się takiego stało, że poszedłeś drogą, która doprowadziła Cię do tego stanu, doprawdy nie wiem. Szkoda, naprawdę szkoda.

Arku można zamknąć się w ciasnym pudełku jak Wy w grupie na facebooku i udawać, że poza pudełkiem jest próżnia troszcząc się o to aby "owieczki nie zbłądziły". Co mnie do tego doprowadziło? Uznanie w Jezusie autonomicznego, rzeczywistego i zupełnego człowieczeństwa, dlatego nie odrzucam ani natchnienia Biblii, ani wyjątkowości Jezusa, ani nawet jego boskości. Po prostu rozumiem to w zupełnie innym sensie niż Ty czy trynitarze. Księżyc bez względu na to czy jest w pełni, częściowym zaćmieniu czy nowiu pozostaje tym samym księżycem, analogicznie jest z Bogiem widzimy różne perspektywy tego samego zagadnienia. Jeden z moich ulubionych pisarzy z lat młodości Anthony de Mello SJ mawiał Duc in Altum myślę, ze dopiero teraz zrozumiałem czym jest owo wypłynięcie w istocie. Możesz uważać iż błądzę i będę niezbawiony, ale dziękuję panu Bogu za miejsce w którym się obecnie znajduję, bo dzięki temu widzę istote człowieczeństwa wyrażoną w Galilejczyku.

Re: Film polemizujący z nauką o Trójcy.

: 12 cze 2018, 10:56
autor: Janek

pytania pomoc randka