Chrześcijaństwo a Buddyzm różnice i podobieństw

Ateizm, antytrynitaryzm, buddyzm, islam, itd.
Cat
Posty: 47
Rejestracja: 08 maja 2013, 14:25
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Cat » 16 maja 2013, 15:12

A bo w chrześcijaństwie nie ma pokuty i nie trzeba się rozwijać duchowo?


Awatar użytkownika
magda
Posty: 12467
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: magda » 16 maja 2013, 15:46

Cat pisze:Wielu "wielkim" i "świętym" ludziom świat ten się nie podobał choćby takiemu Franciszkowi z Asyżu który był potem nazwany "drugim Chrystusem"


Ja jestem protestantką a nie bałwochwalczą katoliczką i dla mnie jest tylko jeden Jezus więc nie powołuj się w tej dyskusji na jakieś katolickie dziwolągi bo ich nawet nie znam, znam za to Biblię i na tej podstawie moge porozmawiać.

Cat pisze:ktoś nie uznaje Jezusa za równego Ojcu - za boga albo widzi to przez pryzmat nie wiary


Niezależnie przez jaki pryzmat patrzysz to jest róznica miedzy tym co robi Bóg a tym co wytworzył ?(tak jak buddyzm) ,człowiek. Jesli nie wierzysz w Boga to przyjmij ze zakładamy ze on jest my wierzacy tak jak wierzacy buddysci zakładają ze budda jest święty.

Cat pisze:"Za darmo" jakie za darmo, to czy czyśćca nie ma. "Zapracować" czy tylko w buddyźmie a przed chwilą pani powiedziała, że w chrześcijaństwie wiara bez uczynków jest martwa. Gdyby buddysta nie wierzył że pracując nad sobą osiągnie Oświecenie to by tego nie robił.


Nie mieszaj mi katolickich odstępczych wynalazków takich jak czyściec w tej dyskusji z nauka apostołów. Apostołowie uczyli że ofiara Jezusa jest wystarczająca do zgładzenia wszystkich grzechów świata i nie potrzba się doczyszczać. To wymysł katolicki umniejszajacy zbawienie za darmo z wiary. Uczynki tylko pokazują ze się wierzy w Jezusa, potwierdzają ze człowiek wierzy a nie zbawiają.

Cat pisze:Tora przypomina bardzo ówczesne kodeksy prawne wielu innych państw


Przypomina bo były pisane przez ludzi na podstawie sumienia a sumienie to prawa Boskie wpisane nam w nasz rozum więc człowiek wie co dobre a co złe. Natomiast zakon był dany przez Boga do ścisłego przestrzegania i kto go sciśle wypełnił otrzymał zbawienie, nie było to prawo tylko państwowe bo za wypełnienie prawa państwowego nie otrzymuje się zbawienia i zycia wiecznego ,taka to rózica. Tylko niestety człowiek zakonu wypełnić nie jest w stanie więc potrzebne było zbawienie z łaski samego Boga bo inaczej tego zbawienia niekt by nie osiągnał. Jak żadne inne prawo na ziemi zakon odnosił się do zbawienia, więc jest ogromna róznica między tymi prawami co sobie człowiek stworzył a tym co postanowił Bóg.

Z tego co wiem buddyści, według swoich wierzeń zapłacą za swoje życie gorszą dolą w przyszłym. To jest ich kara - zła karma czy jakoś tak.


To buddyści mają okrutnego Boga co ich męczy wiele razy ,nawet nie zostawia im świadomości popełnionych grzechów w przeszłym życiu ewentualnie do poprawy. Poza tym jakoś na reinkarnację to nie ma zadnych dowodów i jest to wymysł po to żeby utrzymać różne kasty na swoich miejscach.

Anyż pisze:Każdy uczynek wpływa na karmę. Jeśli zła karma przeważa, to wtedy jest jakaś forma kary - piekło, reinkarnacja jako zwierzę itd. Gdy jest dużo dobrej karmy, to można dostać się do nieba.


A kto to ocenia? Bóg? i jaki?


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Awatar użytkownika
SzalonyJogurt
Posty: 252
Rejestracja: 07 kwie 2012, 22:58
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Płock
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: SzalonyJogurt » 16 maja 2013, 15:52

Przecież ja nie piszę o pokucie ani rozwoju duchowym.

Z tego co piszecie, to wygląda na to, że w buddyzmie dobre uczynki mają być środkiem do osiągnięcia tego nieba, a więc odwrotnie jak w chrześcijaństwie, gdzie dobre uczynki są "efektem ubocznym" zbawienia, które już się osiągnęło a nie osiągnie kiedyś w przyszłości. Czyny człowieka nie mają mocy, by go zbawić.

Przy tym to coś na zasadzie wagi- więcej dobrych- niebo, więcej złych- piekło. To chyba trochę umniejsza znaczenie "grzechu" jako coś bardzo brzemiennego w skutki, takie potknięcie a nie upadek, czyli też z tego co kojarzę inaczej niż w chrześcijaństwie. To dodatkowo powoduje dalsze różnice.

Ponadto z tego, co piszecie w buddyzmie człowiek osiąga te "niebo" za pomocą swoich własnych wysiłków. To też jest chyba dość istotna różnica, bo eliminuje jedną z najważniejszych elementów chrześcijaństwa- potrzebę zbawiciela.

No ale jak mówiłem, ja tam się nie znam na buddyzmie, bazuję na tym, co piszecie w tym wątku. W każdym razie z tego co widzę, to podstawy są całkowicie różne, a to chyba trochę tak jak z zapinaniem koszuli- jak pierwszy guzik zapnie się źle, to już reszta nie będzie pasować. Na razie wspólne elementy widzę tylko w niektórych zewnętrznych elementach, np. z tym zakonem o którym pisałem.

Aha i jeszcze takie pytanie mi się pojawiło a propos karmy. Z tego co piszecie występuje tam jakiś podział na zło i dobro. Kto więc ustala co jest złe a co dobre? Czy chodzi o subiektywne odczucia każdego człowieka? Czy jest to może jakoś ustalone z góry, jeśli tak to przez kogo?


Bo nie zaufałem mojemu łukowi ani mój miecz mnie nie ocalił; lecz Ty nas wybawiłeś od wrogów i zawstydziłeś tych, co nas nienawidzą. (Ps 44, 7-8)
Awatar użytkownika
magda
Posty: 12467
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: magda » 16 maja 2013, 16:03

SzalonyJogurt pisze:Aha i jeszcze takie pytanie mi się pojawiło a propos karmy. Z tego co piszecie występuje tam jakiś podział na zło i dobro. Kto więc ustala co jest złe a co dobre? Czy chodzi o subiektywne odczucia każdego człowieka? Czy jest to może jakoś ustalone z góry, jeśli tak to przez kogo?


Nie przez Boga a przez buddę czyli człowieka są te"przykazania" nadane.


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Anyż
Posty: 69
Rejestracja: 17 lut 2013, 23:01
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Anyż » 16 maja 2013, 17:20

Z tego co piszecie, to wygląda na to, że w buddyzmie dobre uczynki mają być środkiem do osiągnięcia tego nieba,
Buddyści podobno nie dążą do nieba, ponieważ dobrobyt niebiański może spowodować upadek moralny, przez co można zdobyć negatywną karmę.

To buddyści mają okrutnego Boga co ich męczy wiele razy ,nawet nie zostawia im świadomości popełnionych grzechów w przeszłym życiu ewentualnie do poprawy.
Ale to od człowieka wszystko zależy.


Awatar użytkownika
SzalonyJogurt
Posty: 252
Rejestracja: 07 kwie 2012, 22:58
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Płock
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: SzalonyJogurt » 16 maja 2013, 17:31

Buddyści podobno nie dążą do nieba, ponieważ dobrobyt niebiański może spowodować upadek moralny, przez co można zdobyć negatywną karmę.

Jeśli nie owo niebo, to co może być analogią chrześcijańskiego nieba lub zbawienia? Może też nie być analogii, co byłoby kolejną różnicą w podstawach.


Bo nie zaufałem mojemu łukowi ani mój miecz mnie nie ocalił; lecz Ty nas wybawiłeś od wrogów i zawstydziłeś tych, co nas nienawidzą. (Ps 44, 7-8)
Cat
Posty: 47
Rejestracja: 08 maja 2013, 14:25
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Cat » 16 maja 2013, 21:59

Może analogią jest całkowite wyciszenie - Nirvana. Choć wydaje mi się że jej nie można pragnąć bo się jej zaprzecza ale nie jestem tego pewien czy to nie z Tao.


Miguel Servet – hiszpański teolog antytrynitariański, astronom, prawnik, lekarz i humanista.
Awatar użytkownika
SzalonyJogurt
Posty: 252
Rejestracja: 07 kwie 2012, 22:58
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Płock
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: SzalonyJogurt » 16 maja 2013, 23:01

A czy osiągnięcie nirvany nie jest w jakiś sposób tożsame z oświeceniem? Bo wcześniej napisałeś tak:
Gdyby buddysta nie wierzył że pracując nad sobą osiągnie Oświecenie to by tego nie robił.

Czyli muszą dążyć do osiągnięcia tego jednocześnie tego nie chcąc? Trochę dziwne jak dla mnie, nie wiem czy tak się w ogóle da.

No ale to mogą być też dwa różne pojęcia.

Niezależnie od tego który przypadek jest prawdziwy, to tworzy kolejne różnice w samych podstawach. Ja to już naprawdę nie widzę żadnych punktów wspólnych poza tym zakonem.


Bo nie zaufałem mojemu łukowi ani mój miecz mnie nie ocalił; lecz Ty nas wybawiłeś od wrogów i zawstydziłeś tych, co nas nienawidzą. (Ps 44, 7-8)
Cat
Posty: 47
Rejestracja: 08 maja 2013, 14:25
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Cat » 16 maja 2013, 23:09

Tak jest to to samo. Oświecenie a Nirvana to praktycznie to samo.


Miguel Servet – hiszpański teolog antytrynitariański, astronom, prawnik, lekarz i humanista.
Awatar użytkownika
magda
Posty: 12467
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: magda » 17 maja 2013, 20:36

No to jak widać wspólnego nic nie ma bo i te przykazania sa czym innym niz zakon.


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."

Wróć do „Polemiki z innymi religiami i filozofiami”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości