Nie wiem co robić

Dział pomocy przeznaczony dla osób poszukujących - nie będących członkami kościołów protestanckich. Tutaj możecie postawić swoje pytanie, wątpliwości, prośbę o radę, itd. Uwaga: odpowiedzi mogą udzielać wyłącznie osoby należące do kościołów protestanckich.
Elwinga
Posty: 4
Rejestracja: 15 wrz 2010, 14:39
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Nie wiem co robić

Postautor: Elwinga » 15 wrz 2010, 14:57

Jestem w dość dziwnej dla mnie sytuacji. Od pewnego czasu religia nie daje mi spokoju, mam z tym poważny problem bo nie mogę przestać o tym myśleć zastanawiam się, wypytuję o to moją dziewczynę która jest protestantką.
Moja cała rodzina jest katolicka nigdy wcześniej nie poznałem osoby z kościoła protestanckiego, albo o tym nie wiedziałem ale to nie jest istotne. Zostałem wychowany według tradycji kościoła ale jakoś religia nigdy nie odgrywała u mnie wielkiej roli można powiedzieć że żadnej od dziecka buntowałem się w tej kwestii nie chodziłem do kościoła, w ogóle nie zastanawiałem się na ten temat było mi to strasznie obojętne dodam że w czasach przed studiami byłem dość niezłym "ziółkiem". W Technikum stwierdziłem że jestem ateistą i tak pozostała do tej chwili. Po I semestrze studiów wiele się dla mnie zmieniło spotkałem dziewczynę ( powiedziałem sobie że nie będę się wiązał z żadną kobieta za wcześnie) zakochałem się w niej strasznie, zmieniło mnie to tak jakby naprawiła mnie powtarzając mi że " W tobie zawsze było dobro, tylko że nie umiałeś go wyrazić" tak to się wszystko zaczęło. Przez długi okres czasu nie rozmawialiśmy na temat religii Ona chodziła na te spotkania w swoim kościele protestanckim. Aż po paru miesiącach zacząłem z nią o tym rozmawiać nie robię to do tej pory. Najciekawsze w tym jest to że nie potrafię zanegować tego że ona wieży w Boga, Jezusa. Tak jakby dla niej Bóg był a dla mnie nie tak jakbym żył w innym świecie, ufam jej w tym że ona wieży. Ona twierdzi że jestem na dobrej drodze że przyjdzie wszystko z czasem ale mnie to okropnie męczy nie mogę czasami przez to spać. Raz poszedłem z nią do jej zgromadzenia i przez cała mszę odczuwałem strach, później spotkałem się z jej znajomymi z kościoła i czułem że to nie jest miejsce dla mnie miałem przesyt takiego 'dobra" nie wiem czy to jest normalne. Nie wiem co mam robić czasami próbuję się modlić rozmawiać mimo że nie wierzę w niego istnienie


Małgorzata
Posty: 14969
Rejestracja: 11 lip 2009, 10:19
wyznanie: Inne Charyzmatyczne
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: Małgorzata » 15 wrz 2010, 15:21

Elwinga pisze:przez cała mszę


Nie mszę, tylko nabożeństwo :D. Przerażało Cię dobro, bo nie przywykłeś do niego? Bóg jest Miłością. Tobie się wydaję, że kochasz swoją dziewczynę, ale nie można kochać, gdy nie zna się Boga.
Rozumiem Twoją sytuację, ale niczego nie przyspieszaj, nie rób na siłę, ale bądź otwarty, szczery, poznawaj. Jeżeli chcesz wierzyć, to wyrażaj swoje chęci. Bóg Cię słyszy i da to "chcenie" poznawania Go. Kiedy poczujesz ochotę pójścia na nabożeństwo, to idź. To tyle na początek. :D Pozdrowienia.


Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty to trzy suwerenne osoby jednego suwerennego Boga.
Awatar użytkownika
21112
Posty: 312
Rejestracja: 20 kwie 2010, 21:38
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: 21112 » 15 wrz 2010, 17:18

Wiara to podstawa w naszej relacji z Bogiem. Myślę, że powinieneś zacząć czytać Pismo Święte i może razem z wierzącą dziewczyną rozmawiać o Bogu. Nie masz się czego obawiać - w końcu sam piszesz że wiele się zmieniło gdy w Twoim życiu pojawiła się miłość. I to zmieniło się na lepsze! Pomyśl ile może się zmienić w spotkaniu z Bogiem który jak napisała Małgosia sam jest miłością.


jj
Posty: 8288
Rejestracja: 11 sty 2008, 10:17
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Lokalizacja: zagranica
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Nie wiem co robić

Postautor: jj » 15 wrz 2010, 18:15

Elwinga pisze:Jestem w dość dziwnej dla mnie sytuacji. Od pewnego czasu religia nie daje mi spokoju, mam z tym poważny problem bo nie mogę przestać o tym myśleć zastanawiam się, wypytuję o to moją dziewczynę która jest protestantką.
Moja cała rodzina jest katolicka nigdy wcześniej nie poznałem osoby z kościoła protestanckiego, albo o tym nie wiedziałem ale to nie jest istotne. Zostałem wychowany według tradycji kościoła ale jakoś religia nigdy nie odgrywała u mnie wielkiej roli można powiedzieć że żadnej od dziecka buntowałem się w tej kwestii nie chodziłem do kościoła, w ogóle nie zastanawiałem się na ten temat było mi to strasznie obojętne dodam że w czasach przed studiami byłem dość niezłym "ziółkiem". W Technikum stwierdziłem że jestem ateistą i tak pozostała do tej chwili. Po I semestrze studiów wiele się dla mnie zmieniło spotkałem dziewczynę ( powiedziałem sobie że nie będę się wiązał z żadną kobieta za wcześnie) zakochałem się w niej strasznie, zmieniło mnie to tak jakby naprawiła mnie powtarzając mi że " W tobie zawsze było dobro, tylko że nie umiałeś go wyrazić" tak to się wszystko zaczęło. Przez długi okres czasu nie rozmawialiśmy na temat religii Ona chodziła na te spotkania w swoim kościele protestanckim. Aż po paru miesiącach zacząłem z nią o tym rozmawiać nie robię to do tej pory. Najciekawsze w tym jest to że nie potrafię zanegować tego że ona wieży w Boga, Jezusa. Tak jakby dla niej Bóg był a dla mnie nie tak jakbym żył w innym świecie, ufam jej w tym że ona wieży. Ona twierdzi że jestem na dobrej drodze że przyjdzie wszystko z czasem ale mnie to okropnie męczy nie mogę czasami przez to spać. Raz poszedłem z nią do jej zgromadzenia i przez cała mszę odczuwałem strach, później spotkałem się z jej znajomymi z kościoła i czułem że to nie jest miejsce dla mnie miałem przesyt takiego 'dobra" nie wiem czy to jest normalne. Nie wiem co mam robić czasami próbuję się modlić rozmawiać mimo że nie wierzę w niego istnienie


A jaki to byl kosciol, w ktorym poczules strach?


Elwinga
Posty: 4
Rejestracja: 15 wrz 2010, 14:39
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Elwinga » 15 wrz 2010, 18:33

To było w Kościele Protestanckim


Puritan
Posty: 4674
Rejestracja: 19 maja 2008, 16:04
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Puritan » 15 wrz 2010, 18:47

Elwinga,

Ona twierdzi że jestem na dobrej drodze że przyjdzie wszystko z czasem ale mnie to okropnie męczy nie mogę czasami przez to spać.

Twoja dziewczyna myli się. Jesteś na złej drodze, bo ty nawet nie szukasz Boga.
Raz poszedłem z nią do jej zgromadzenia i przez cała mszę odczuwałem strach

To już coś. Jeśli coś cię niepokoi, to masz przynajmniej coś od czego możesz zacząć. Powinieneś się bać - jesteś przecież na drodze do piekła. Nie wierz swojej dziewczynie - ona chce mieć chłopaka i dlatego wmawia sobie i tobie, że wszystko jakoś się ułoży. Ty musisz podjąć decyzję: albo chcesz poznać Jezusa, albo nie chcesz. A jeśli nie chcesz, to nie zawracaj głowy wierzącej dziewczynie, bo tylko sobie życie przez ciebie zmarnuje (bo wspólne życie z niewierzącym to tragedia).

Mam dla ciebie lekką lekturę do poczytania: przeczytaj, przemyśl, może Bóg się nad tobą zmiłuje.

W Pobliżu Wąskiej Bramy (Ch.H. Spurgeon) http://ewangeliczni.forumowisko.net/w-p ... n-vt88.htm


Serdecznie zapraszam na nowe wpisy https://purytanin.wordpress.com/
Elwinga
Posty: 4
Rejestracja: 15 wrz 2010, 14:39
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Elwinga » 15 wrz 2010, 19:42

Puritan pisze:Elwinga,


Twoja dziewczyna myli się. Jesteś na złej drodze, bo ty nawet nie szukasz Boga.


To już coś. Jeśli coś cię niepokoi, to masz przynajmniej coś od czego możesz zacząć. Powinieneś się bać - jesteś przecież na drodze do piekła. Nie wierz swojej dziewczynie - ona chce mieć chłopaka i dlatego wmawia sobie i tobie, że wszystko jakoś się ułoży. Ty musisz podjąć decyzję: albo chcesz poznać Jezusa, albo nie chcesz. A jeśli nie chcesz, to nie zawracaj głowy wierzącej dziewczynie, bo tylko sobie życie przez ciebie zmarnuje (bo wspólne życie z niewierzącym to tragedia).



Myślenie o Bogu próba czegokolwiek np. modlitwa, rozmowy o Bogu z dziewczyną, czytanie Ewangelii wg św. Jana nie są próbami szukania Go?

Ona mi kiedyś powiedziała że nie daruje sobie a ni mi jeśli nasz związek rozpadnie się przez religie, poza tym nigdzie nie napisałem że nie chcę poznać Jezusa gdyby tak było wcale bym nie napisał tego posta tutaj.

P.S Wytłumacz mi proszę dlaczego Wierzący + Niewierzący = Tragedia


Awatar użytkownika
Dawid
Posty: 1848
Rejestracja: 04 lut 2010, 15:41
wyznanie: Prezbiterianizm
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Dawid » 15 wrz 2010, 19:52

Elwinga pisze:Myślenie o Bogu próba czegokolwiek np. modlitwa, rozmowy o Bogu z dziewczyną, czytanie Ewangelii wg św. Jana nie są próbami szukania Go?

Są, Puritan najprawdopodobniej źle Cię zrozumiał...

Elwinga pisze:Ona mi kiedyś powiedziała że nie daruje sobie a ni mi jeśli nasz związek rozpadnie się przez religie, poza tym nigdzie nie napisałem że nie chcę poznać Jezusa gdyby tak było wcale bym nie napisał tego posta tutaj.

Chrześcijaństwo nie jest religią... To po pierwsze, a po drugie to Ona będzie musiała wybrać, Jezus albo Ty i skoro mówisz, że jest wierząca to wybierze Jezusa na 100%

Elwinga pisze:P.S Wytłumacz mi proszę dlaczego Wierzący + Niewierzący = Tragedia

Bo Ty jako mężczyzna nie będziesz spełniał tego: http://forum.protestanci.info/viewtopic ... 039#131871


Małgorzata
Posty: 14969
Rejestracja: 11 lip 2009, 10:19
wyznanie: Inne Charyzmatyczne
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: Małgorzata » 15 wrz 2010, 20:34

Elwinga pisze:P.S Wytłumacz mi proszę dlaczego Wierzący + Niewierzący = Tragedia


Chrześcijaństwo to również styl życia. Jest to życie dla Boga i z Bogiem. Ateista wybiera świat, a więc tę część rzeczywistości, która jest wroga Boga. Jezus na Ziemi powiedział, że Jego Królestwo nie jest z tego świata. A więc jedna strona będzie szła w prawo, a druga w lewo. Czy to jest małżeństwo?? Małżeństwo to jedność, a więc podąża w jedną stronę.


Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty to trzy suwerenne osoby jednego suwerennego Boga.
Puritan
Posty: 4674
Rejestracja: 19 maja 2008, 16:04
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Puritan » 15 wrz 2010, 21:05

Myślenie o Bogu próba czegokolwiek np. modlitwa, rozmowy o Bogu z dziewczyną, czytanie Ewangelii wg św. Jana nie są próbami szukania Go?

Zdaje się, że w pierwszym poście nie napisałeś, że czytasz Biblię.

Elwinga pisze:Nie wiem co mam robić czasami próbuję się modlić rozmawiać mimo że nie wierzę w niego istnienie

No to raczej trochę dziwaczna rozmowa z kimś, w kogo się nie wierzy.
Ty nie masz rozmawiać z Bogiem, a wołać do Niego by ci się objawił i szukać Go czytając Jego Słowo (Ewangelia Jana jest dobra na początek).
P.S Wytłumacz mi proszę dlaczego Wierzący + Niewierzący = Tragedia

Bo Słowo Boże zabrania zawierania takich związków. Łamanie Bożego zakazu to zawsze tragedia. Głupio się zachowała twoja dziewczyna, że w ogóle wiązała się z niewierzącym.

Aha, i mam nadzieję, że nie jesteś tak naprawdę ateistą (osobą, która neguje istnienie Boga i nie stara się Go znaleźć) a jesteś agnostykiem (czyli osobą, która dopuszcza istnienie Boga).

Z powyższych powodów napisałem, że nie szukasz Boga, ale skoro piszesz, że czytasz Biblię, być może się myliłem.


Serdecznie zapraszam na nowe wpisy https://purytanin.wordpress.com/
Elwinga
Posty: 4
Rejestracja: 15 wrz 2010, 14:39
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Elwinga » 15 wrz 2010, 21:16


Bo Słowo Boże zabrania zawierania takich związków. Łamanie Bożego zakazu to zawsze tragedia. Głupio się zachowała twoja dziewczyna, że w ogóle wiązała się z niewierzącym.


Nie wiem czy dobrze rozumiem według tego co napisałeś to ateiście powinni wiązać się z ateistami a wierzący z wierzącymi. Wtedy taki związek ateista z ateista ma nikłe szanse na to że Bóg ich dopuści do siebie trochę dziwne. Podobno miłości się nie szuka i w naszym wypadku tak było oboje nie szukaliśmy nikogo na siłę to się stało i już...

Aha, i mam nadzieję, że nie jesteś tak naprawdę ateistą (osobą, która neguje istnienie Boga i nie stara się Go znaleźć) a jesteś agnostykiem (czyli osobą, która dopuszcza istnienie Boga).


Raczej jestem agnostykiem bo ja nie staram się Boga negować tylko staram się to wszystko zrozumieć ( Nie znam tych wszystkich określeń )


Puritan
Posty: 4674
Rejestracja: 19 maja 2008, 16:04
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Puritan » 15 wrz 2010, 21:40

Elwinga pisze:Nie wiem czy dobrze rozumiem według tego co napisałeś to ateiście powinni wiązać się z ateistami a wierzący z wierzącymi.

Biblie nie udziela rad na temat małżeństwa niewierzących - nie wierzą, niech się najpierw nawrócą.

2 Kor.
14 Nie wprzęgajcie się w nierówne jarzmo z niewierzącymi. Cóż bowiem wspólnego ma sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo jaka jest wspólnota między światłem a ciemnością?
15 Albo jaka zgoda Chrystusa z Belialem, albo co za dział wierzącego z niewierzącym?

Chrześcijanie po prostu nie mogą wchodzić w związki z niewierzącymi. Jak ujął to kaznodzieja baptystyczny Charles Spurgeon:

„Należę do Boga” mówi „Różnię się od innych ludzi. Oni należą do niższej rasy. Czyż nie jestem szlachetnego rodu? Czyż nie jestem jednym z arystokratów nieba? Czyż moje imię nie zostało zapisane w Bożej księdze?” ... Przechodzi nad nimi jak olbrzym, podczas gdy mali ludzie przechodzą pod nim i nie rozumieją go.

Niewierzący należą do królestwa szatana, wierzący do królestwa Chrystusa. Nie mają ze sobą nie wspólnego, związek taki musi być prawdziwą udręką.


Serdecznie zapraszam na nowe wpisy https://purytanin.wordpress.com/
jj
Posty: 8288
Rejestracja: 11 sty 2008, 10:17
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Lokalizacja: zagranica
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: jj » 15 wrz 2010, 23:15

Elwinga pisze:
Raczej jestem agnostykiem bo ja nie staram się Boga negować tylko staram się to wszystko zrozumieć ( Nie znam tych wszystkich określeń )


Nie musisz rozumiec, musisz uwierzyc. To jest wlasnie roznica. Intelekt jest wielka przeszkoda.
Kazdy czlowiek jest grzesznikiem i dlatego daleki jest od Swietego Boga. Jest skazany na wieczne oddalenie od Jego Milosci. To jest tragedia, kiedy ostatni promyk milosci zgasnie na wieki i pozostanie jedynie wieczna ciemnosc, i trwoga.
Ale Bog jest miloscia i postanowil przywrocic relacje z czlowiekiem przez swojego Syna, Jezusa Chrystusa, aby kazdy, kto w Syna wierzy, zyl wiecznie z Nim:

Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
Ewangelia Jana 3,16


Na czym polego ta wiara weń?
Jest to dar, ktory bierze sie ze sluchania Slowa Bozego, a przyjety sercem i wyznany ustami, czyni czlowieka Bozym Dzieckiem na wieki.
Wiara w Syna, to wiara w Jego zastepcza smierc za grzesznika. To grzesznik jest winny, a Jezus jest ukarany. To wiara w Osobe - zaufanie do Chrystusa.
On zyje! :)


Awatar użytkownika
Lash
Moderator
Posty: 31000
Rejestracja: 04 sty 2008, 16:28
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: England
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Nie wiem co robić

Postautor: Lash » 16 wrz 2010, 10:25

Elwinga pisze:Jestem w dość dziwnej dla mnie sytuacji.......
Dzięki za swiadectwo!

To czego się boisz to Bóg - boisz się go bo nie jesteś dobry i wiesz to! To dobrze bowiem jest szansa na to że zaufasz mu!
Czy powinieneś ? TAK!

Przeczytaj co apostol Paweł napisał o sobie i innych ludziach którzy nie znaja Boga ( gdy pisał to to - już znał Boga ale wpisuje sam siebie w grupę gdy jeszcze Go nie znał )

(3) Niegdyś bowiem i my byliśmy nierozumni, oporni, błądzący, służyliśmy różnym żądzom i rozkoszom, żyjąc w złości i zawiści, godni obrzydzenia, pełni nienawiści jedni ku drugim.

Zauważ że Paweł ukazuje pawdę o nas jako rodzaju ludzkim!
tacy sa ludzie


Napisałeś ze chcesz zrozumieć!
to zobacz i zrozum ze to ze chciałeś uciec z miejsca gdzie Bóg działa bo to jest NATURALNE dla człowieka który nie zna Boga.

(17) Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. (18) Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. (19) A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. (20) Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. (21) Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu. Jana 3

Jan apostoł napisał że ci którzy popełniaja nieprawość nie chca sie doniego zbliżać bo wie że nalezy mu się kara!
czy to to wiesz?
jesli wiesz to jest to cześć zrozumienia!
Jako ludzie nie chcemy stanąc w oświeceniu Boga bowiem niesie ono prawdę o nas. a prawda jest taka ze jestesmy źli jako ludzie i to jest przykre i smutne i dla wielu nie do zniesienia!

Jeśli uznasz że jestes zły! i zechcesz poznać Dobrego i zobaczyc jako wyjsć z tego zła ku dobremu Bogu to z chęcią ci wyjąśnie jak to się dzieje .


(15) Lecz Chrystusa Pana poświęcajcie w sercach waszych, zawsze gotowi do obrony przed każdym, domagającym się od was wytłumaczenia się z nadziei waszej, (16) lecz czyńcie to z łagodnością i szacunkiem. Miejcie sumienie czyste, aby ci, którzy zniesławiają dobre chrześcijańskie życie wasze, zostali zawstydzeni, że was spotwarzali. (1 List Piotra 3:15-16, Biblia Warszawska)
i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili (Ew. Mateusza 6:1-34, Biblia Tysiąclecia)
Krytykant jest jak samochód osobowy - im gorszy tym głośniejszy i mocniej warczy

"Run, Lash, run / The law commands / But gives me neither feet nor hands / Tis better news the Gospel brings / It bids me fly It gives me wings" J.B.
Awatar użytkownika
Ania
Posty: 81
Rejestracja: 11 kwie 2010, 19:50
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: Ania » 16 wrz 2010, 11:10

Hej Elwinga, ja miałam jakiś czas temu taką samą sytuację - miałam chłopaka, który był z dala od Boga. Mówiłam mu o Jezusie, próbowałam zachęcić do czytania Biblii, do pójścia ze mną na nabożeństwo, niestety on wolał pozostać przy swoich poglądach.. Nie było w tym jedności między nami, nie była to dla mnie łatwa sytuacja. Wybrałam Boga, za tą osobę nadal się modlę w nadziei, że to ziarenko Słowa zasiane kiedyś, wykiełkuje.
Z tego co piszesz, Ciebie coś "rusza", sumienie nie daje Ci spokoju. To dobrze, bo najwyraźniej Bóg chce Cię przekonać o Sobie i o Twojej grzeszności. Ja przed nawróceniem tak się też czułam, coś mi nie dawało spokoju..
Nie próbuj się nawrócić "dla niej". Po prostu bądź szczery przed Panem. Mam nadzieję, że Wam się powiedzie, bo najlepszy związek, to ten zjednoczony w posłuszeństwie Bogu :)
Będę pamiętać o Tobie w modlitwie!


"Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga" Ew. Łuk. 18, 27

Wróć do „Dla poszukujących”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 50 gości