Chrzest i moje uczucia z nim związane

Prośby o modlitwy. Zachęcamy innych by modlili się do Boga w intencjach tutaj przedstawionych.
Awatar użytkownika
Dragonar
Posty: 4907
Rejestracja: 10 wrz 2011, 20:04
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Lokalizacja: Christendom
Gender: Male
Kontaktowanie:

Chrzest i moje uczucia z nim związane

Postautor: Dragonar » 09 lis 2014, 15:53

Jestem osobą nawróconą i już od trzech lat jestem chrześcijaninem, natomiast co najmniej od dwóch lat czuję się gotowy, by przyjąć chrzest wodny. Pod koniec grudnia prawdopodobnie mógłbym to zrobić.

Problem polega na tym, że czuję się niegodny chrztu - w sercu mam wrażenie, jakbym na niego nie zasługiwał, więc w umyśle pojawiają się myśli typu: "Poczekaj jeszcze, uporządkuj wszystkie sprawy i dopiero przyjmij chrzest...". Ciągle walczę z grzechami, które były we mnie jeszcze przed nawróceniem i mam wrażenie, że nie potrafię się od nich na stałe odwrócić. Mam wrażenie, że jestem żałosny.

Dawniej nie miałem nawet możliwości chodzić do zboru i się ochrzcić. Taką możliwość otrzymałem. Następnie przejmowałem się, że kolega chodził na dziesięć spotkań katechumenatu w KChB, więc jeśli ja pójdę na zaledwie kilka w KZ, to będzie wobec niego zupełnie nie fair. Doszedłem do wniosku, że to przejmowanie się było bez sensu. Obecnie mam taki problem, jaki opisałem powyżej.

Proszę Was w pierwszej kolejności o radę, w drugiej zaś o modlitwę.


Scriptura locuta, Roma finita.

Zapraszam na mojego bloga: Herold Pański.
Małgorzata
Posty: 14969
Rejestracja: 11 lip 2009, 10:19
wyznanie: Inne Charyzmatyczne
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: Małgorzata » 09 lis 2014, 16:04

Dragonar pisze:Problem polega na tym, że czuję się niegodny chrztu - w sercu mam wrażenie, jakbym na niego nie zasługiwał, więc w umyśle pojawiają się myśli typu: "Poczekaj jeszcze, uporządkuj wszystkie sprawy i dopiero przyjmij chrzest...".

To nie serce ci podpowiada, to diabeł. Co tu porządkować? Czy Egipcjanin w czasie podróży porządkował coś?
Chrzest to nic magicznego. To publiczne wyznanie wiary i symboliczna śmierć "starego człowieka" i narodziny "nowego". Nikt nie jest i nie będzie idealny. Sam to dobrze wiesz.
Pociesze cię, ze ja nawet w przeddzień chrztu miałam wątpliwości tej natury, ale kiedy odpędziłam tego, kto tak szeptał, wszystko odbyło się tak, jak zaplanowano.
Modlitwę masz zapewnioną :D


Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty to trzy suwerenne osoby jednego suwerennego Boga.
konto skasowane
Posty: 6435
Rejestracja: 01 paź 2012, 13:37
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Trójmiasto
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: konto skasowane » 09 lis 2014, 16:38

Dragonar, Duch Święty daje przekonanie i prowadzenie. Zauważ, że Jezus od dziecka wzrastał w łasce u Boga i ludzi i nie ochrzcił sie w wieku 12 lat, a przecież w tym wieku nauczał już w świątyniach i pouczał nauczycieli. Buduj sie w Duchu, a kiedy będziesz gotowy będziesz wiedział, że czas jest się ochrzcić. Pośpiech nie jest potrzebny.


.
czujny
Posty: 108
Rejestracja: 11 maja 2014, 21:22
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: czujny » 09 lis 2014, 16:50

To jedno z najwiekszych kłamstw jakie szatan stara sie wmówic osobom przed chrztem. Byleby by tylko odciągnąć takową od tego czynu.
Sam tego doświadczyłem i niestety długo przyjmowałem, a dzisiaj wiem że to był wielki błąd.
Żyłem w wielu grzechach, a jeden całkowicie nademną panował. Myślałem że powinienem najpierw go zwalczyć i przygotować się na drogę z Panem, a dopiero potem godnie przystąpić do chrztu.
Tak naprawdę człowiek nigdy nie jest godzien by stanąć przed Panem. Dlatego powierzenie swego życia Panu trzeba zrobić jak chcesz dla Niego żyć (oczywiście ze szczerego serca, a nie obowiązku) i nie patrzeć na własne słabości. Od nich, przez łaskę, Pan nas sam uwolni ;-)
Ostatnio zmieniony 09 lis 2014, 16:51 przez czujny, łącznie zmieniany 1 raz.


Awatar użytkownika
Dragonar
Posty: 4907
Rejestracja: 10 wrz 2011, 20:04
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Lokalizacja: Christendom
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Dragonar » 09 lis 2014, 16:51

dr.sky pisze:Dragonar, Duch Święty daje przekonanie i prowadzenie. Zauważ, że Jezus od dziecka wzrastał w łasce u Boga i ludzi i nie ochrzcił sie w wieku 12 lat, a przecież w tym wieku nauczał już w świątyniach i pouczał nauczycieli. Buduj sie w Duchu, a kiedy będziesz gotowy będziesz wiedział, że czas jest się ochrzcić. Pośpiech nie jest potrzebny.

Nie wiem, czy można mówić o pośpiechu, skoro jestem chrześcijaninem od ponad trzech lat, orientacyjnie od października 2011 roku. Intelektualnie i duchowo na pewno czuję się gotowy i to już od dłuższego czasu. Problemem są moje moralne wyrzuty sumienia i przeświadczenie, że nie jestem godny bycia ochrzczonym.


Scriptura locuta, Roma finita.

Zapraszam na mojego bloga: Herold Pański.
konto skasowane
Posty: 6435
Rejestracja: 01 paź 2012, 13:37
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Trójmiasto
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: konto skasowane » 09 lis 2014, 16:54

Dragonar pisze:moralne wyrzuty sumienia i przeświadczenie, że nie jestem godny bycia ochrzczonym.


Ciągle walczysz z grzechami sprzed nawrócenia. Daj sobie czas i dojrzyj do chrztu. Zresztą zrobisz jak uważasz, ale gdybym to ja miał się chrzcić, chciałbym przynajmniej zerwać z tymi grzechami, które najczęściej popełniam.


.
Awatar użytkownika
Filip
Posty: 1571
Rejestracja: 14 lut 2013, 13:34
wyznanie: Prezbiterianizm
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Filip » 09 lis 2014, 17:13

A jaką teologię chrztu wyznajesz? Czym on dla Ciebie jest? Warto postępować w sposób spójny ze swoimi własnymi poglądami ;-)

Przede wszystkim na czym miałoby polegać bycie godnym chrztu? Dlaczego musisz (bądź nie musisz) poradzić sobie z jakimiś konkretnymi grzechami przed chrztem? Czy one czynią Twój chrzest w jakiś sposób niegodnym? Jeżeli tak, to dlaczego?

Wreszcie: czym sam chrzest jest? Czy wyrażasz przez niego coś Bogu (jeżeli tak to co)? Czy Bóg wyraża w ten sposób coś w stosunku do Ciebie (jeżeli tak, to co i jaki to ma związek z Twoją godnością / niegodnością / dojrzałością)? Czy chrzest ma jakiś obiektywny wymiar duchowy? Jeżeli tak to jaki? I czy to ma jakiś związek z Twoim obecnym stanem duchowym (jakkolwiek by go mierzyć)?

Tłumacząc się trochę z tej serii pytań - nie oczekuję, że na nie tu odpowiesz :) Chciałbym Cię po prostu zachęcić do zastanowienia się nad ewentualnymi świadomymi przekonaniami (bądź być może nieuświadomionymi założeniami) jakie stoją za Twoimi myślami na temat chrztu. Wydaje mi się to bardziej hm... sensowne niż robienie wykładu z mojej teologii chrztu i tego jak ja sam bym odpowiedział na te pytania ;-)

Natomiast z mojej pedeobaptystycznej perspektywy sugerowałbym jako dodatkowe tematy do ewentualnych przemyśleń:
(1) Czy chrzest ma wymiar obiektywny, czy subiektywny? Czy jego ważność zależy od naszej wiary?
(2) Jaka jest relacja pomiędzy chrztem a Nowym Przymierzem? Czy wspólnota przymierza i wspólnota zbawionych są tożsame, czy może wspólnota przymierza jest pojęciem szerszym?
(3) Czy chrzest jest czymś co my deklarujemy (dlaczego)? Czy czymś co robi Bóg (dlaczego)?

PS
A, i oczywiście chętnie będę się o Ciebie modlił ;-)


"The Road goes ever on and on
Down from the door where it began.
Now far ahead the Road has gone,
And I must follow, if I can, " J.R.R. Tolkien
Awatar użytkownika
Psrus
Posty: 4052
Rejestracja: 11 paź 2008, 17:34
wyznanie: Kościół Ewangelicko-Augsburski
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Psrus » 09 lis 2014, 19:54

A mnie zastanawia skąd we współczesnym chrześcijaństwie taka tolerancja bycia przywiązanym do grzechu? Tak naprawdę czasem aż dziwię się odpowiedziom, jakie często dajecie w takich tematach, gdzie ktoś zmaga się z grzechem. Skąd to się bierze?? Takie lekceważące podejście do własnego grzechu - a bo jesteśmy kompletnie zdeprawowani, a bo masz grzeszną naturę, i tak nic z tym nie zrobisz, a bo nikt nie jest idealny, a bo Jezus i tak cię odkupił itp...
(6) I rzekł Pan do Kaina: Czemu się gniewasz i czemu zasępiło się twoje oblicze? (7) Wszak byłoby pogodne, gdybyś czynił dobrze, a jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować.
Rodzaju 4
W samej ludzkiej mocy jest przeciwstawienie się grzechowi. O ile bardziej można się przeciwstawić mając pomoc Pana.
Jeżeli Dragonar czuje się niegodny przyjęcia chrztu to ja mu na pierwszym miejscu radzę, aby pozbył się swojego grzechu. Nie znam serca Dragonara, ale jeśli nie ma przekonania do przyjęcia chrztu, to moim zdaniem ostatnią rzeczą, którą można zrobić, to zachęcić go do zrobienia tego pomimo to:
Lecz ten, kto ma wątpliwości, gdy je, jest potępiony, bo nie postępuje zgodnie z przekonaniem; wszystko zaś, co nie wypływa z przekonania, jest grzechem.
Rzymian 14:23
Co jeśli Dragonar przyjmie chrzest a potem będzie miał jakieś wyrzuty że to zrobił, bo czuł się niegodny? Czy odczuwanie bycia niegodnym do czegoś umniejsza czemuś? Jezusowi, łasce bożej?
Nawrócenie to jest nie zwrócenie się do Jezusa, ale odwrócenie od własnych grzechów i zwrócenie się do Jezusa. Wielu dziś głosi półprawdy.


Oberyn.
Posty: 3791
Rejestracja: 04 sty 2013, 00:03
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Lubin
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Oberyn. » 09 lis 2014, 19:59

pozytywista pisze:Skąd to się bierze??


"Raz zbawiony, na zawsze zbawiony" ;-)


św. Robert Bellarmin: "Największą z protestanckich herezji jest pewność."

Biblia:

(8) Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł. (9) Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu. (10) Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie jego. (Rzym. 5;8-10)
Awatar użytkownika
Filip
Posty: 1571
Rejestracja: 14 lut 2013, 13:34
wyznanie: Prezbiterianizm
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Filip » 09 lis 2014, 20:33

Problem jest dużo głębszy niż lekceważenie grzechu. Pytanie dotyczy bowiem samej natury chrztu i jego relacji do działania Bożej łaski. Innymi słowy: czy chrzest jest środkiem, poprzez który ta łaska realizuje się w naszym życiu (wtedy "zasłużenie" sobie na jego przyjęcie jest tak samo bezzasadne jak zasłużenie na zbawienie), czy też pewną deklaracją osoby, która osiągnęła już jakiś poziom świętości (jaki)?


"The Road goes ever on and on

Down from the door where it began.

Now far ahead the Road has gone,

And I must follow, if I can, " J.R.R. Tolkien
konto skasowane
Posty: 6435
Rejestracja: 01 paź 2012, 13:37
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Trójmiasto
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: konto skasowane » 09 lis 2014, 20:48

Może być i tak i tak. Przyglądając sie życiu Chrystusa dostrzegam, że ważnym czynnikiem w Jego posłudze pełnił czas.
Czego chcesz ode mnie, niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja. J 2:4
Nikt nie położył na nim ręki, ponieważ jeszcze nie nadeszła jego godzina” J 7:30

Czy Jezus nie mógł przystąpić do chrztu w wieku Dragonara? Oczywiście że mógł, ale tego nie zrobił, bo jeszcze nie nadeszła jego godzina.


.
Awatar użytkownika
Dragonar
Posty: 4907
Rejestracja: 10 wrz 2011, 20:04
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Lokalizacja: Christendom
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Dragonar » 09 lis 2014, 21:47

Filip pisze:Problem jest dużo głębszy niż lekceważenie grzechu. Pytanie dotyczy bowiem samej natury chrztu i jego relacji do działania Bożej łaski. Innymi słowy: czy chrzest jest środkiem, poprzez który ta łaska realizuje się w naszym życiu (wtedy "zasłużenie" sobie na jego przyjęcie jest tak samo bezzasadne jak zasłużenie na zbawienie), czy też pewną deklaracją osoby, która osiągnęła już jakiś poziom świętości (jaki)?

Moje podejście do chrztu jest typowo baptystyczne. Chrzest według mnie nie zbawia i nie następuje odrodzenie przez chrzest, choć chrzest jest ściśle związany ze zbawieniem jako ważne następstwo, które wynika z prawdziwej wiary. Chrzest jest dla mnie publicznym wyznaniem tej wiary, że Jezus jest moim Panem i Zbawicielem, a ja przez zanurzenie w Jego śmierć i zmartwychwstanie, czego obrazem jest woda chrztu, jestem ocalony.

Jeżeli dobrze rozumuję, to przy przyjęciu takiego spojrzenia na chrzest, jedynym warunkiem chrztu jest nawrócenie i wiara, a moje obawy są nieracjonalne. Problem w tym, że emocje biorą górę. Chyba że moje problemy z grzechem świadczą o tym, że się nie nawróciłem... :/
Ostatnio zmieniony 09 lis 2014, 21:50 przez Dragonar, łącznie zmieniany 1 raz.


Scriptura locuta, Roma finita.

Zapraszam na mojego bloga: Herold Pański.
Małgorzata
Posty: 14969
Rejestracja: 11 lip 2009, 10:19
wyznanie: Inne Charyzmatyczne
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: Małgorzata » 09 lis 2014, 21:53

Dragonar pisze:Chrzest jest dla mnie publicznym wyznaniem tej wiary, że Jezus jest moim Panem i Zbawicielem, a ja przez zanurzenie w Jego śmierć i zmartwychwstanie, czego obrazem jest woda chrztu, jestem ocalony.

Jeżeli tak myślisz, to na pewno jesteś w pełni gotowy. :D


Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty to trzy suwerenne osoby jednego suwerennego Boga.
Awatar użytkownika
Dragonar
Posty: 4907
Rejestracja: 10 wrz 2011, 20:04
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Lokalizacja: Christendom
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Dragonar » 09 lis 2014, 22:01

Małgorzata pisze:
Dragonar pisze:Chrzest jest dla mnie publicznym wyznaniem tej wiary, że Jezus jest moim Panem i Zbawicielem, a ja przez zanurzenie w Jego śmierć i zmartwychwstanie, czego obrazem jest woda chrztu, jestem ocalony.

Jeżeli tak myślisz, to na pewno jesteś w pełni gotowy. :D

Tak myślę, mogę się podpisać się pod tym obiema rękami i nogami. Jestem pewny swojego nawrócenia, a moje życie się powoli zmienia od krótkiego przedziału czasowego z września i października 2011 roku, który nazywam okresem narodzenia na nowo. Modlę się. Wywalczyłem możliwość chodzenia do zboru prawie co niedzielę. Czytam Biblię. Prowadzę bloga. Czytam masę książek chrześcijańskich, zwłaszcza apologetycznych. Wiedzę na te tematy mogę pochłaniać całymi tomami, w dodatku z przyjemnością. Pewnego dnia zauważyłem, że wiedza zaczyna mnie prowadzić do pychy, ale zorientowałem się i przepraszam za to Boga. Jednocześnie nie mogę poradzić sobie z grzechem, pomimo szczerych chęci i starań. Być może Bóg chce mi pokazać, że rozumem nie wygram. Jeszcze zanim z forum odszedł Alkhilion, zacząłem sobie tworzyć intelektualny mur apologetyczny, który ma bronić mojej chrześcijańskiej wiary-twierdzy. Jest całkiem solidny. Wygląda jednak na to, że Szatan próbuje dostać się z innej strony, skoro wie, że muru nie pokona. :(


Scriptura locuta, Roma finita.

Zapraszam na mojego bloga: Herold Pański.
Oberyn.
Posty: 3791
Rejestracja: 04 sty 2013, 00:03
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Lubin
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Oberyn. » 09 lis 2014, 23:04

Jeśli nie możesz poradzić sobie z grzechem, a lubisz czytać książki chrześcijańskie, to polecam "O umartwianiu grzechu" Johna Owena. Świetna książka, która traktuje o grzechu, jego źródle w życiu chrześcijan i jak sobie z nim radzić, żeby "nie odzywał się" w nas.

Dragonar pisze:Modlę się. Wywalczyłem możliwość chodzenia do zboru prawie co niedzielę. Czytam Biblię. Prowadzę bloga. Czytam masę książek chrześcijańskich, zwłaszcza apologetycznych. Wiedzę na te tematy mogę pochłaniać całymi tomami, w dodatku z przyjemnością. Pewnego dnia zauważyłem, że wiedza zaczyna mnie prowadzić do pychy, ale zorientowałem się i przepraszam za to Boga. Jednocześnie nie mogę poradzić sobie z grzechem, pomimo szczerych chęci i starań. Być może Bóg chce mi pokazać, że rozumem nie wygram. Jeszcze zanim z forum odszedł Alkhilion, zacząłem sobie tworzyć intelektualny mur apologetyczny, który ma bronić mojej chrześcijańskiej wiary-twierdzy.


Świetnie, ale zapomniałeś o jednej, ważnej rzeczy w życiu chrześcijanina- moc krzyża. To na krzyż prowadzi Chrystus, żeby umartwić nasze pożądliwości. Wielu ludzi dzisiaj chodzi od krzyża do grzechu, od krzyża do grzechu, ale nie da Bogu "przybić się" do tego krzyża, aby On panował w pełni nad ich życiem, a słowo Pan nie było sloganem. :)

Będziesz w moich modlitwach :-)


św. Robert Bellarmin: "Największą z protestanckich herezji jest pewność."

Biblia:

(8) Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł. (9) Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu. (10) Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie jego. (Rzym. 5;8-10)

Wróć do „Modlitwa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości