Moja rodzina i...

Prośby o modlitwy. Zachęcamy innych by modlili się do Boga w intencjach tutaj przedstawionych.
Awatar użytkownika
fantomik
Posty: 15826
Rejestracja: 20 sty 2008, 15:54
wyznanie: Inne ewangeliczne
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: fantomik » 13 kwie 2010, 00:18

Puritan pisze:
i gdzie w tym miejscu widzisz, że jest to grzech? Osobiście wybrał bym inny fragment aby dowodzić tego, że to jest grzech :P

Rozumiem, szukasz dziury w całym. Albo całego w dziurawym. Ja uważam, że każde nieposłuszeństwo jasnemu nakazowi Biblii to grzech i nie ma co szukać innych fragmentów.

Ależ bynajmniej nie szukam -- tylko nie widzę tam takiego określenia i nie pasuje mi ono kompletnie do sytuacji małżeństwa mieszanego właśnie z powodu słów Pawła, który i takie małżeństwo w swoich słowach w innym miejscu też opisuje i jakoś nie jest ono dla niego grzeszne czy zbudowane na grzechu.
Puritan pisze:Bo wejście w związek a trwanie w małżeństwie to dwie zupełnie różne rzeczy.

Naprawdę? Załóżym przez chwilę że małżeństwo z osobą niewierzącą jest grzechem. W jaki sposób według Ciebie od tego grzechu należy się odwrócić? I jak go nie popełniać więcej?

Nie mam pojęcia przyznam na jakiej podstawie rozróżniasz zawarcie przymierza małżeńskiego od jego utrzymywania jako grzechu i nie-grzechu. To tak jakby zawieszenie obrazu "NMP" na swojej ścianie było grzechem ale trzymanie go na ścianie już nie (to taka ilustracja tylko dla zobrazowania).

Pozdrawiam,
f. (moje dwa grosze)


"Cóż zatem Ateny mają wspólnego z Jerozolimą? Cóż Akademia z Kościołem? Cóż heretycy z chrześcijanami?" — Tertulian
"...ilość nieprawdziwych informacji na temat teologii Kalwina jakie zostały podane jest wystarczająca aby wielokrotnie udowodnić jego doktrynę totalnej deprawacji!" — J.I. Packer
"Take a quiet moment to yourself today. Read a book. Sip a latte. Look out the window. (Then do the same thing, every single day, for the rest of your life.)" — Susan Cain
Nehemiah 8:10: I rzekł im Nehemiasz: Idźcie, spożywajcie potrawy świąteczne i pijcie napoje słodkie - poślijcie też porcje temu, który nic gotowego nie ma: albowiem poświęcony jest ten dzień Panu naszemu. A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją.
Norbi
Posty: 8528
Rejestracja: 02 mar 2009, 23:08
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Newcastle upon Tyne
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Norbi » 13 kwie 2010, 00:32

fantomik pisze:
Puritan pisze:Bo wejście w związek a trwanie w małżeństwie to dwie zupełnie różne rzeczy.

Naprawdę? Załóżym przez chwilę że małżeństwo z osobą niewierzącą jest grzechem. W jaki sposób według Ciebie od tego grzechu należy się odwrócić? I jak go nie popełniać więcej?

Nie mam pojęcia przyznam na jakiej podstawie rozróżniasz zawarcie przymierza małżeńskiego od jego utrzymywania jako grzechu i nie-grzechu. To tak jakby zawieszenie obrazu "NMP" na swojej ścianie było grzechem ale trzymanie go na ścianie już nie (to taka ilustracja tylko dla zobrazowania).

Fantomiku, Puritanowi chyba chodzi o to, że jeśli jest małżeństwo i w trakcie jego trwania nawraca się tylko jedna strona to grzechu niema.
Natomiast jeśli osoba jest już nowonarodzona i wchodzi w związek małżeński z osobą ze świata to wówczas popełnia grzech--- tak ja Puritana zrozumiałem :)


Awatar użytkownika
fantomik
Posty: 15826
Rejestracja: 20 sty 2008, 15:54
wyznanie: Inne ewangeliczne
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: fantomik » 13 kwie 2010, 00:43

Norbi pisze:[...]Fantomiku, Puritanowi chyba chodzi o to, że jeśli jest małżeństwo i w trakcie jego trwania nawraca się tylko jedna strona to grzechu niema.
Natomiast jeśli osoba jest już nowonarodzona i wchodzi w związek małżeński z osobą ze świata to wówczas popełnia grzech--- tak ja Puritana zrozumiałem :)

Ja wiem o co mu chodzi ;) Pytam się o podstawy do poczynienia takiego rozdzielenia (w perspektywie małżeństwa mieszanego). Oraz o to w jaki sposób taka grzesząca w teorii osoba ma się nawrócić i nie grzeszyć w ten sposób już więcej?

Pozdrawiam,
f.


"Cóż zatem Ateny mają wspólnego z Jerozolimą? Cóż Akademia z Kościołem? Cóż heretycy z chrześcijanami?" — Tertulian
"...ilość nieprawdziwych informacji na temat teologii Kalwina jakie zostały podane jest wystarczająca aby wielokrotnie udowodnić jego doktrynę totalnej deprawacji!" — J.I. Packer
"Take a quiet moment to yourself today. Read a book. Sip a latte. Look out the window. (Then do the same thing, every single day, for the rest of your life.)" — Susan Cain
Nehemiah 8:10: I rzekł im Nehemiasz: Idźcie, spożywajcie potrawy świąteczne i pijcie napoje słodkie - poślijcie też porcje temu, który nic gotowego nie ma: albowiem poświęcony jest ten dzień Panu naszemu. A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją.
Norbi
Posty: 8528
Rejestracja: 02 mar 2009, 23:08
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Newcastle upon Tyne
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Norbi » 13 kwie 2010, 01:46

fantomik pisze:
Norbi pisze:[...]Fantomiku, Puritanowi chyba chodzi o to, że jeśli jest małżeństwo i w trakcie jego trwania nawraca się tylko jedna strona to grzechu niema.
Natomiast jeśli osoba jest już nowonarodzona i wchodzi w związek małżeński z osobą ze świata to wówczas popełnia grzech--- tak ja Puritana zrozumiałem :)

Ja wiem o co mu chodzi ;) Pytam się o podstawy do poczynienia takiego rozdzielenia (w perspektywie małżeństwa mieszanego).

Podstawy są nawet solidne- świadome działanie wbrew wyraźnym zaleceniom Pisma w tej kwestii- można nazwać grzechem.
Natomiast późniejsze trwanie w takim małżeństwie "grzeszne" nie będzie, ale może nieść za sobą różne przykre konsekwencje np. brak błogosławieństwa, jedności, etc.

fantomik pisze: Oraz o to w jaki sposób taka grzesząca w teorii osoba ma się nawrócić i nie grzeszyć w ten sposób już więcej?

Pewne działania niosą za sobą konsekwencje, od których nie da się odwrócić ani cofnąć.
Jeśli nie oszukujemy samego siebie i Duch Święty przekonuje o grzechu to należy Boga przeprosić i nie czynić już podobnie kolejny raz [np. w przypadku poślubienia kolejnej żony]


Awatar użytkownika
Ania
Posty: 81
Rejestracja: 11 kwie 2010, 19:50
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: Ania » 13 kwie 2010, 07:27

Co do kłótni: kłócą się głupcy więc wypraszam sobie ;-)

Z całym szacunkiem Puritan, celowo użyłam w tym miejscu cudzysłowu - "kłótnie". ;-)
Też tak uważam, że jeśli dwie osoby są nienawrócone w małżeństwie i jedna z nich przychodzi do Jezusa, to nie jest grzech, jeśli dalej są razem, ale jeśli nawrócony z nienawróconym się pobiorą, to jest nieposłuszeństwo Bogu. Takie moje zdanie.
Dlatego moje decyzja była taka, a teraz się modlę o jakąś zmianę i czekam, czekam...


"Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga" Ew. Łuk. 18, 27
BelZedar
Posty: 232
Rejestracja: 08 paź 2008, 16:42
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Kętrzyn
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: BelZedar » 13 kwie 2010, 07:55

jeśli chodzi o 1kor 7:39 to w następnym wersecie Paweł pisze, że jest to jego rada (tłumaczenie tysiąclecia i gdańskie). szczególnie, że był zabieganym kawalerem. natomiast zalecenia Boże są wcześniej i dotyczą bardziej rozwodów niż powtórnego małżeństwa.


Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar (BW Efez. 2:8)
Awatar użytkownika
fantomik
Posty: 15826
Rejestracja: 20 sty 2008, 15:54
wyznanie: Inne ewangeliczne
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: fantomik » 13 kwie 2010, 08:32

Norbi pisze:[...]Podstawy są nawet solidne- świadome działanie wbrew wyraźnym zaleceniom Pisma w tej kwestii- można nazwać grzechem.

No właśnie -- dlaczego?
Norbi pisze:[...]Natomiast późniejsze trwanie w takim małżeństwie "grzeszne" nie będzie

Dlaczego? Porównałem to do wieszania jakiś bałwochwalczych obrazków -- gdzie tkwi różnica?
Norbi pisze:[...]Pewne działania niosą za sobą konsekwencje, od których nie da się odwrócić ani cofnąć.
Jeśli nie oszukujemy samego siebie i Duch Święty przekonuje o grzechu to należy Boga przeprosić i nie czynić już podobnie kolejny raz [np. w przypadku poślubienia kolejnej żony]

I znów -- dlaczego takie, a nie inne "zadość uczynienie" (że się tak niezbyt trafnie wyrażę) wskazujesz? a nie tak jak w przypadku chociażby takiego obrazka byłby zdjęcie (a może nawet i zniszczenie) owego obrazka ze ściany?

Pozdrawiam,
f. (moje dwa grosze)


"Cóż zatem Ateny mają wspólnego z Jerozolimą? Cóż Akademia z Kościołem? Cóż heretycy z chrześcijanami?" — Tertulian
"...ilość nieprawdziwych informacji na temat teologii Kalwina jakie zostały podane jest wystarczająca aby wielokrotnie udowodnić jego doktrynę totalnej deprawacji!" — J.I. Packer
"Take a quiet moment to yourself today. Read a book. Sip a latte. Look out the window. (Then do the same thing, every single day, for the rest of your life.)" — Susan Cain
Nehemiah 8:10: I rzekł im Nehemiasz: Idźcie, spożywajcie potrawy świąteczne i pijcie napoje słodkie - poślijcie też porcje temu, który nic gotowego nie ma: albowiem poświęcony jest ten dzień Panu naszemu. A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją.
Awatar użytkownika
KAAN
Posty: 19269
Rejestracja: 12 sty 2008, 11:49
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: KAAN » 13 kwie 2010, 10:07

Ta dyskusja porusza wiele poważnych problemów i dlatego chciałbym wam przedstawić to co znalazłem w Słowie Bożym na temat małżeństwa z niewierzącym.
Znalazłem następujące zasady :
1. "...byle w Panu"
I List do Koryntian 7:39 Żona związana jest tak długo, dopóki żyje jej mąż; a jeśli mąż umrze wolno jej wyjść za mąż za kogo chce byle w Panu.

Zasada ta oznacza że męża/żony należy poszukiwać wśród nawróconych, drugie możliwe znaczenie tego zwrotu to konieczność głębokiego konsultowania swojej decyzji z Bogiem w modlitwie i poszukiwanie woli Bożej.
2. "Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewierzącymi"
II List do Koryntian 6:14 Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?
15 Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym?
16 Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim.

Jarzmo sprawia ból kiedy zwierzę nie idzie równo z drugim zwierzęciem zaprzężonym obok.
Małżeństwo jest bardzo mocnym jarzmem i ożenek z niewierzącym może bardzo boleć jak jarzmo uwiera zwierzę kiedy nie ciągnie równo z drugim. Droga wierzącego i niewierzącego to nie ten sam kierunek.

Co do grzechu, to każda decyzja niezgodna z wolą Bożą jest grzechem, to wyraz buntu, czy można wszystkie grzechy naprawić? Na pewno nie, i tak jest w przypadku małżeństwa i , jak napisał Norbi, konsekwencje niewłaściwej decyzji są dalekosiężne i nie do naprawienia wprost. Możliwe, że później Bóg i tak obróci to w dobro, bo znam kilka przypadków nawrócenia niewierzącego małżonka który w czasie zaślubin był niewierzącym, ale nawrócił się później, nawet po kilkunastu latach.

Podsumowując; młodzi, unikajcie wiązania się z niewierzącym, to nie jest według woli Bożej. Decyzja o małżeństwie z niewierzącym to samowola i brak pokory przed Bogiem.


Albowiem łaską zbawieni jesteście, przez wiarę i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.
Awatar użytkownika
fantomik
Posty: 15826
Rejestracja: 20 sty 2008, 15:54
wyznanie: Inne ewangeliczne
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: fantomik » 13 kwie 2010, 10:18

KAAN pisze:Ta dyskusja porusza wiele poważnych problemów i dlatego chciałbym wam przedstawić to co znalazłem w Słowie Bożym na temat małżeństwa z niewierzącym.

Oba fragmenty były już wskazywane powyżej. Nie ma więcej?

KAAN pisze:Znalazłem następujące zasady :
1. "...byle w Panu"

Moje pytania podałem do tego fragmentu powyżej. Czy uważasz, że ten konkretny fragment daje Ci podstawy aby nazwać to grzechem?

KAAN pisze:I List do Koryntian 7:39 Żona związana jest tak długo, dopóki żyje jej mąż; a jeśli mąż umrze wolno jej wyjść za mąż za kogo chce byle w Panu.
Zasada ta oznacza że męża/żony należy poszukiwać wśród nawróconych, drugie możliwe znaczenie tego zwrotu to konieczność głębokiego konsultowania swojej decyzji z Bogiem w modlitwie i poszukiwanie woli Bożej.
2. "Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewierzącymi"
II List do Koryntian 6:14 Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?
15 Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym?
16 Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim.

Jarzmo sprawia ból kiedy zwierzę nie idzie równo z drugim zwierzęciem zaprzężonym obok.
Małżeństwo jest bardzo mocnym jarzmem i ożenek z niewierzącym może bardzo boleć jak jarzmo uwiera zwierzę kiedy nie ciągnie równo z drugim. Droga wierzącego i niewierzącego to nie ten sam kierunek.

Ten fragment też komentowałem powyżej -- powiedz mi dlaczego nie odniesiesz go, jeśli uważasz, że na podstawie tego fragmentu nazwać taki związek możesz grzechem, do każdego małżeństwa mieszanego? Nie jest ono niby takim jarzmem?
KAAN pisze:Co do grzechu, to każda decyzja niezgodna z wolą Bożą jest grzechem

Skoro chodzenie w nierównym jarzmie jest grzechem według Ciebie to nic innego nie pozostaje tym, którzy mają małżonków niewierzących jak tylko nawrócić się im z tego grzechu i zerwać to jarzmo. W końcu chodzić w nim nie powinni!

Może podkreślę -- celem mojej dyskusji nie jest wskazanie, że to jest super ekstra dobre i fajne ale nie mogę się zgodzić do takiego uogólnienia i nazwania grzechem na podstawie tych wskazanych dwóch fragmentów.

Pozdrawiam,
f. (moje dwa grosze)


"Cóż zatem Ateny mają wspólnego z Jerozolimą? Cóż Akademia z Kościołem? Cóż heretycy z chrześcijanami?" — Tertulian
"...ilość nieprawdziwych informacji na temat teologii Kalwina jakie zostały podane jest wystarczająca aby wielokrotnie udowodnić jego doktrynę totalnej deprawacji!" — J.I. Packer
"Take a quiet moment to yourself today. Read a book. Sip a latte. Look out the window. (Then do the same thing, every single day, for the rest of your life.)" — Susan Cain
Nehemiah 8:10: I rzekł im Nehemiasz: Idźcie, spożywajcie potrawy świąteczne i pijcie napoje słodkie - poślijcie też porcje temu, który nic gotowego nie ma: albowiem poświęcony jest ten dzień Panu naszemu. A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją.
Awatar użytkownika
Ania
Posty: 81
Rejestracja: 11 kwie 2010, 19:50
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: Ania » 13 kwie 2010, 10:24

Kaan - mądrze piszesz. Widzę, że poruszyłam na nowo ważny temat. Co silniej wpływa na człowieka, niż związki międzyludzkie? A szczególnie relacja mężczyzna-kobieta.
Podchodząc do tematu z innej strony: słyszałam już niejedno zdanie w stylu "może Bóg ma dla ciebie kogoś innego". Mam świadomość, że jeśli ma kogoś innego, to jest na pewno ktoś "specjalnie dla mnie, ideał itp." Ja jednak chce się wciąż modlić o tą konkretna osobę. Nachodzą mnie jednak myśli w stylu "jeśli Bóg rzeczywiście przeznaczył dla mnie inną osobę, to czy moja modlitwa cokolwiek zmieni? czy jest sens się modlić, skoro "z góry" już jest ustalone?" Takie rozważania w tej mojej główce się toczą :-) Wiem, że modlitwa ma potężną moc, ale skoro Pan ma już konkretny plan, to czy modlitwy mogą wpłynąć na jego zmianę? To dotyczy nie tylko sprawy wyboru "drugiej połówki" ale też wielu innych kwestii w życiu. Można by się zastanawiać i rozważać długo..
Ostatnio zmieniony 13 kwie 2010, 10:34 przez Ania, łącznie zmieniany 1 raz.


"Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga" Ew. Łuk. 18, 27
Puritan
Posty: 4674
Rejestracja: 19 maja 2008, 16:04
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Puritan » 13 kwie 2010, 10:24

fantomik pisze:Nie mam pojęcia przyznam na jakiej podstawie rozróżniasz zawarcie przymierza małżeńskiego od jego utrzymywania jako grzechu i nie-grzechu.

Pozwolę sobie nie odpowiedzieć na twoje wcześniejsze pytanie, gdyż jest ono bezsensowne.

Co do cytowanego:
Zawarcie małżeństwa z osobą jawnie nienawróconą jest grzechem ponieważ jest to kierowanie się swoją cielesnością, a nie wolą Bożą.

Trwanie w małżeństwie z osobą jawnie nawróconą nie jest grzechem, gdyż ap. Paweł prowadzony Duchem Świętym na kontynuowanie takiego związku zezwala, mówi on, że niewierzący małżonek jest uświęcany przez wierzącą małżonkę i vice versa w 1 Kor. 7:14.


Serdecznie zapraszam na nowe wpisy https://purytanin.wordpress.com/
Awatar użytkownika
fantomik
Posty: 15826
Rejestracja: 20 sty 2008, 15:54
wyznanie: Inne ewangeliczne
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: fantomik » 13 kwie 2010, 10:42

Puritan pisze:
fantomik pisze:Nie mam pojęcia przyznam na jakiej podstawie rozróżniasz zawarcie przymierza małżeńskiego od jego utrzymywania jako grzechu i nie-grzechu.

Pozwolę sobie nie odpowiedzieć na twoje wcześniejsze pytanie, gdyż jest ono bezsensowne.

Raczej niewygodne i nie znasz na nie odpowiedzi.

Puritan pisze:Co do cytowanego:
Zawarcie małżeństwa z osobą jawnie nienawróconą jest grzechem ponieważ jest to kierowanie się swoją cielesnością, a nie wolą Bożą.

Na podstawie, którego z wymienionych fragmentów Słowa tak uważasz? Nie odpowiedziałeś na to. Jedyne co wymagam to egzegezy wskazanego tekstu. Twoje "papieskie" orzeczenia mnie nie interesują zbytnio w tej dyskusji.

Puritan pisze:Trwanie w małżeństwie z osobą jawnie nawróconą nie jest grzechem, gdyż ap. Paweł prowadzony Duchem Świętym na kontynuowanie takiego związku zezwala, mówi on, że niewierzący małżonek jest uświęcany przez wierzącą małżonkę i vice versa w 1 Kor. 7:14.

Więc skąd ta niekonsekwencja? Jeśli na podstawie fragmentu o "nierównym jarzmie" mówisz o grzechu w wypadku takiego małżeństwa to według mnie nie ma możliwości aby nie zastosować tego do trwania w tym jarzmie (bo o tym mówi ten fragment) czyli bycia w takim małżeństwie. Więc co, Paweł sobie przeczy?

Pozdrawiam,
f. (moje dwa grosze)


"Cóż zatem Ateny mają wspólnego z Jerozolimą? Cóż Akademia z Kościołem? Cóż heretycy z chrześcijanami?" — Tertulian
"...ilość nieprawdziwych informacji na temat teologii Kalwina jakie zostały podane jest wystarczająca aby wielokrotnie udowodnić jego doktrynę totalnej deprawacji!" — J.I. Packer
"Take a quiet moment to yourself today. Read a book. Sip a latte. Look out the window. (Then do the same thing, every single day, for the rest of your life.)" — Susan Cain
Nehemiah 8:10: I rzekł im Nehemiasz: Idźcie, spożywajcie potrawy świąteczne i pijcie napoje słodkie - poślijcie też porcje temu, który nic gotowego nie ma: albowiem poświęcony jest ten dzień Panu naszemu. A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją.
Awatar użytkownika
fantomik
Posty: 15826
Rejestracja: 20 sty 2008, 15:54
wyznanie: Inne ewangeliczne
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: fantomik » 13 kwie 2010, 10:43

Ania pisze:[...]Wiem, że modlitwa ma potężną moc, ale skoro Pan ma już konkretny plan, to czy modlitwy mogą wpłynąć na jego zmianę?

One wchodzą w skład Jego Planu :) Pamiętaj, że i Jezus się modlił i prosił w modlitwach i powiedział też "Ale nie moja wola, a Twoja."

Pozdrawiam w Panu,
f. (moje dwa grosze)


"Cóż zatem Ateny mają wspólnego z Jerozolimą? Cóż Akademia z Kościołem? Cóż heretycy z chrześcijanami?" — Tertulian
"...ilość nieprawdziwych informacji na temat teologii Kalwina jakie zostały podane jest wystarczająca aby wielokrotnie udowodnić jego doktrynę totalnej deprawacji!" — J.I. Packer
"Take a quiet moment to yourself today. Read a book. Sip a latte. Look out the window. (Then do the same thing, every single day, for the rest of your life.)" — Susan Cain
Nehemiah 8:10: I rzekł im Nehemiasz: Idźcie, spożywajcie potrawy świąteczne i pijcie napoje słodkie - poślijcie też porcje temu, który nic gotowego nie ma: albowiem poświęcony jest ten dzień Panu naszemu. A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją.
Puritan
Posty: 4674
Rejestracja: 19 maja 2008, 16:04
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Puritan » 13 kwie 2010, 10:45

Ania pisze:Ja jednak chce się wciąż modlić o tą konkretna osobę. Nachodzą mnie jednak myśli w stylu "jeśli Bóg rzeczywiście przeznaczył dla mnie inną osobę, to czy moja modlitwa cokolwiek zmieni? czy jest sens się modlić, skoro "z góry" już jest ustalone?"

Ja osobiście lubię modlić się za zbawienie ludzi, którzy wykazują jakiekolwiek zainteresowanie Bogiem, Ewangelią. Bo jeśli tego nie ma, to można się łatwo zniechęcić. No i przede wszystkim cierpliwość. Bóg nie działa na zawołanie, Bóg może go zbawić, nawet jeśli teraz wcale nie obchodzi go Bóg, ale może to się stać nawet po wielu wielu latach.
Modlitwy mogą zmienić wiele, o ile są to prośby zgodne z wolą Bożą. A ponieważ często nie wiemy co wolą Bożą jest, ważniejsze jest by modlić się o głębsze poznanie Boga i Jego woli. Modlitwa wstawiennicza to ciężka praca i jeśli ograniczasz się tylko do tego, to słabo będziesz wzrastać w wierze.

Ania, dziękuj Bogu za to co masz, uwielbiaj Go za to jaki On jest: to jest priorytet. A reszta rzeczy, których potrzebujesz będzie ci dodana.


Serdecznie zapraszam na nowe wpisy https://purytanin.wordpress.com/
Awatar użytkownika
KAAN
Posty: 19269
Rejestracja: 12 sty 2008, 11:49
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: KAAN » 13 kwie 2010, 10:46

fantomik pisze:Moje pytania podałem do tego fragmentu powyżej. Czy uważasz, że ten konkretny fragment daje Ci podstawy aby nazwać to grzechem?
Oczywiście, każde działanie niezgodne z wolą Bożą jest grzechem, spytaj się siebie czy gdybyś stanął przed decyzją poślubienia kogoś i miał świadomość zastrzeżeń co do małżeństwa z niewierzącym postępowałbyś zgodnie z wolą Bożą czy nie? Jeśli nie to grzeszysz.


Ten fragment też komentowałem powyżej -- powiedz mi dlaczego nie odniesiesz go, jeśli uważasz, że na podstawie tego fragmentu nazwać taki związek możesz grzechem, do każdego małżeństwa mieszanego? Nie jest ono niby takim jarzmem?
Nie możesz traktować tego jak zakonu, gdybyś tak to traktował jak przedstawiasz to uprawiałbyś czysty legalizm. To nie związek jest grzechem, ale decyzja o związku, po fakcie stosuje się to co pisał Paweł:

I List do Koryntian 7:14 Albowiem mąż poganin uświęcony jest przez żonę i żona poganka uświęcona jest przez wierzącego męża; inaczej dzieci wasze byłyby nieczyste, a tak są święte.

To nie stan jest grzechem, ale decyzja.

KAAN pisze:Co do grzechu, to każda decyzja niezgodna z wolą Bożą jest grzechem

Skoro chodzenie w nierównym jarzmie jest grzechem według Ciebie to nic innego nie pozostaje tym, którzy mają małżonków niewierzących jak tylko nawrócić się im z tego grzechu i zerwać to jarzmo. W końcu chodzić w nim nie powinni!
Znowu, nie stan, ale decyzja zaprzęgnięcia się do jarzma jest grzechem.

Może podkreślę -- celem mojej dyskusji nie jest wskazanie, że to jest super ekstra dobre i fajne ale nie mogę się zgodzić do takiego uogólnienia i nazwania grzechem na podstawie tych wskazanych dwóch fragmentów.
Być może myślisz cały czas o tym, że sam związek niewierzącego z wierzącym określany jest jako grzech, nic bardziej błędnego! To decyzja wejścia w taki związek jest grzechem, który potem skutkuje wieloma cierpieniami.


Albowiem łaską zbawieni jesteście, przez wiarę i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.

Wróć do „Modlitwa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości