refleksje PP

Wszelkie tematy nie pasujące do innych działów.
Awatar użytkownika
wuka
Posty: 7794
Rejestracja: 07 kwie 2011, 16:43
Ostrzeżenia: 2
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: wuka » 20 kwie 2017, 09:35

Muszę co podziękować za tą refleksję. Była mi bardzo potrzebna tu i teraz. :-D


"Kochaj wszystkich, ufaj nielicznym, nie krzywdź nikogo." W.Szekspir
Awatar użytkownika
Pan Piernik
Posty: 2243
Rejestracja: 09 lut 2010, 12:25
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: Pan Piernik » 20 kwie 2017, 15:38

wuka pisze:Muszę co podziękować za tą refleksję. Była mi bardzo potrzebna tu i teraz. :-D


Cieszę się z tego bardzo - pozdrawiam


Naprawdę wiesz, w co wierzysz?
Awatar użytkownika
Sebek
Posty: 141
Rejestracja: 19 lut 2016, 21:31
wyznanie: Kościół Chrystusowy w RP
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: Sebek » 20 kwie 2017, 16:55

Miło Panie Pierniku słuchać Twoich rozważań :)


Dzisiaj jest piątek...Ale nadchodzi niedziela....
Kitka
Posty: 1557
Rejestracja: 29 sie 2012, 13:43
wyznanie: Kościół Zielonoświątkowy
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: Kitka » 21 kwie 2017, 11:28

Pan Piernik pisze:Dziś Wielki Piątek.
Warto pamiętać, że nie zmartwychwstanie nikt, kto nie umarł.

Dlatego, kiedy to czytasz, drogi czytelniku pomyśl o tym, że Bóg dzięki któremu liczysz na zbawienie jest tym, kto chce cię zabić.
Chce wyplenić z ciebie wszystko czym jesteś, a nade wszystko czym pragniesz być i czego w ogóle pragniesz kiedy nie pragniesz tylko Jego.
Jest tym, który pragnie twej śmierci. To dobra nowina.
Mocne


Awatar użytkownika
Pan Piernik
Posty: 2243
Rejestracja: 09 lut 2010, 12:25
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: Pan Piernik » 23 maja 2017, 18:37

Zebrane myśli o krytykach religii:

Prawdę mówiąc nie lubię bezrefleksyjnego powtarzania, że religia nie ma nic wspólnego z Jezusem i że najważniejsza w chrześcijaństwie jest „relacja” z Jezusem. Powiem tak, relacja z Jezusem jest najważniejsza, gdyż chrześcijaństwo, jest „religią” osobistego spotkania, osobistej przemiany, ale musi się ona odbywać w Kościele (dlaczego mówienie takich rzeczy, że religia jest zła, jest wprost atakowaniem Kościoła – później).
Protestantyzm, w samym swoim zarodku przesiąknięty był ideą wolności, a szczególnie wolności sumienia, także (dla mnie niestety) wolności/dowolności w wykładaniu Pisma Świętego. Ta dowolność stoi z jednej strony za protestanckim eklezjalnym rozdrobnieniem, z drugiej zaś za totalną dowolnością w interpretowaniu Biblii przez każdego komu tylko wydaje się, że „duch do niego przemawia”.
To właśnie od takich ludzi słyszę najczęściej, że chrześcijaństwo nie jest i nie powinno być religią, a jedynie i tylko relacją z Jezusem. Oraz że religia w ogóle jest wrogiem prawdziwego relacyjnego chrześcijaństwa. Z drugiej strony religia jest wrogiem takich osób. Po prostu.
Dlaczego jest wrogiem? Z jednej prostej przyczyny. W miejsce „starej religii” chcą wprowadzić „nową religię”, w miejsce starego paradygmatu trzeba wstawić nowy. Aby tego dokonać trzeba podważyć każdy z 4 elementów tego co nazywamy „religią” i zamienić je – nie, nie na nowe – ale na zreinterpretowane.
Te 4 elementy „ systemu religii” to: doktryna, etos, kult i organizacja.
Czym jest doktryna, to każdy z nas mniej więcej wie, to zespół przekonań, prawd w które wierzymy. Które powinniśmy poznać, a które, jak wierzymy, zostały nam Objawione w Słowie Bożym. To także prawdy i przekonania, które zostały z objawienia wywiedzione – to teologia. Teologia to namysł i refleksja nad tym co zostało nam objawione. To sfera rozumu, a nie emocji.
Etos - to reguły postępowania, wzorce, które powinny być obowiązujące i realizowane w określonej społeczności (Kościół, Zbór), tak przez nią samą (społeczność), jak i poszczególne jednostki. To sposoby zachowań i często wzorce zachowań, a przez ich praktyczną realizację, to także żywy nośnik (widoczny z zewnątrz) naszych przekonań - czyli tego w co wierzymy i ku czemu zmierzamy postępując w określony sposób. To dzięki niemu realizujemy się w sposób, który ma odzwierciedlać (najlepiej, jak tylko to możliwe) sferę naszych wartości. To nie tylko nasza jednostkowa etyczna postawa, a coś, co ma odniesienie do realizacji wartości całej społeczności.
Kult, czyli sfera wszystkich praktycznych czynności i zachowań. To wszelkie rodzaje pobożności, formy prowadzenia nabożeństw, prywatnych praktyk itd. To sposób, w jaki wyrażamy i swoją wiarę i to co odczuwamy oraz treści i sensy, które odczuwamy/przeżywamy/odkrywamy, a które są związane z naszym systemem wierzeń. To także czynnik porządkujący, organizujący społeczność, wprowadzający normy itp.
Organizacja to porządek, to hierarchia, wspólnota, ale także jednorodna doktryna i kult oraz łączący jednostki etos.
Oto (w skrócie) religia.

A co proponują ci, którzy tak bardzo nienawidzą „religii”?
W imię walki z „religią” chcą zniszczyć jej 4 części składowe. Czy może chcą wstawić na ich miejsce nowe? Jeśli zniszczyć, to po co, jeśli wstawić nowe – to jakie i po co?, a może właściwszym pytaniem będzie – w jakim celu?, albo dlaczego?
Pytanie nabiera głębszego sensu, kiedy uświadomimy sobie, że na tych 4 filarach opiera się Kościelna praktyka, Kościół musi mieć doktrynę, etos, kult i organizację. Jeśli ktoś przypuszcza na nie atak, to co tak naprawdę atakuje?

Jeśli przyjąć, że chrześcijaństwo nie jest religią, a "osobistą relacją", "głęboką więzią" łączącą wierzącego z Chrystusem, to nie może (ta relacja) odbywać się poza Kościołem, a w konsekwencji - poza religią.

Kiedy mowa o relacji, która może realizować się poza Kościołem, to pojawia się niebezpieczeństwo (i to bardzo realne) całkowitego subiektywizmu religijnego, dogmatycznego, etycznego i rytualnego ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Następuje zerwanie z tym, co zewnętrzne, czyli wspólnotą, jej etosem, rytuałem i doktryną, jako tym, co jest obce i wrogie wewnętrznemu osobistemu przeżyciu. To zrywa, niszczy więź z całym widzialnym Kościołem, jego historią i tradycją.
A niszczy, dlatego że to wewnętrzne przeżycie dla pozoru uspokajając sumienie nazywane jest "relacją z Chrystusem" nie łączy się w coś obiektywnego i pozajednostkowego. Wartości, na których zbudowana jest wspólnota i które wspólnotę spajają zamieniają się w osobiste, jednostkowe i nieprzekazywalne doświadczenie, które zrywa i odrzuca obiektywne doświadczenie i więzi Kościoła.
A ta obiektywność realizuje się poprzez "religię", czyli doktrynę, etos czy rytuał.
Objawienie zostaje zredukowane do nieprzekazywalnego, niezobiektywizowanego, niejasnego wewnętrznego osobistego przeżycia, tej "relacji z Bogiem", która manifestuje się tylko niejako sama w sobie, bo nie potrzebuje nic poza sobą.

Kościół wówczas przestaje istnieć jako obiektywne świadectwo i narzędzie Boga, a pojawia się zbiór jednostek, które nie są wspólnotą połączoną obiektywną wspólną nauką i etosem - bo ta musi istnieć w sposób obiektywny.

Ten zbiór jednostek łączy wyłącznie osobiste przeświadczenie o przeżywaniu owej "relacji", która nie obiektywizuje się we wspólnej doktrynie, etosie, czy rytuale.

A Kościół musi posiadać to, co zewnętrzne (różne od osobistego przeświadczenia), czyli narzędzia łączące jednostki we wspólnotę.

Zredukowane do "przeżycia" i "wewnętrznej relacji" chrześcijaństwo, niczego nie ogłasza, poza jednostkowym doświadczeniem. Ogłasza "więź" jako doktrynę, jako dobrą nowinę dla świata, ale owa "więź" nie jest ujęta w żadne ramy doktrynalne, nie łączy (bo ze swej natury nie może łączyć, bo jest czymś wyłącznie osobistym) we wspólnotę doktryny ani obyczajów.
Nie posiada żadnego wspólnego "wyznania wiary", ani sposobów jego realizacji, nie posiada wspólnoty obyczajów. Nie jest Kościołem, który głosi prawdę, a zbiorem jednostek głoszących własne doświadczenie (które nie jest, bo nie może zostać ujęte w żadną obiektywną prawdę, którą można ogłaszać światu), ze swej natury, subiektywne i różne od siebie, bo niekomunikujące się ze sobą we wspólnocie.

Dlatego to pseudoewangelia poza Kościołem.
Więcej, pseudoewangelia atakująca Kościół.


Naprawdę wiesz, w co wierzysz?
Awatar użytkownika
Pan Piernik
Posty: 2243
Rejestracja: 09 lut 2010, 12:25
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: Pan Piernik » 23 maja 2017, 23:29

Bardzo dobrze rozumiem wszelkiej maści "charyzmatyków", zwolenników ruchu wyznawania, "proroków", gadających "na językach" itp.
Każde takie zachowanie spowodowane jest tylko jednym pragnieniem, które to pragnienie wykorzystują i de facto na nim żerują, szarlatani i oszuści. Otóż tym pragnieniem jest "mieć dowód swego własnego zbawienia". Ani mniej, ani więcej tylko dowód zbawienia. Jakiś zewnętrzny znak potwierdzający, że należy się do grupy wybranych.

Zastanawiałem się kiedyś dlaczego wszelkie zło przychodzi do nas z USA i doszedłem do wniosku, że związane to jest z protestanckim etosem pracy. Tak wiem, to daleka dygresja. Ale ma swoje podstawy, które zaraz wyjaśnię.

Kilkaset lat temu, kiedy odkryto na nowo prawdę o zbawieniu z łaski, a protestanci zaczęli poszukiwać widocznych znaków zbawienia. Takim widocznym znakiem, jak powszechnie mniemano, było... powodzenie w interesach, i tak (w ogromnym uproszczeniu) narodził się protestancki etos pracy, a wybranych najłatwiej było poznać po bożym błogosławieństwie, które objawiało się majętnością (jestem pewien, że z odpryskami tego przekonania wielu z was spotkało się w różnych "nauczaniach").

Z czasem, społeczeństwa się zliberalizowały i zdemokratyzowały, a zmiany dotknęły także kościoły (szczególnie o charakterze zielonoświątkowym), bogactwo nie mogło być już znakiem wybrania, skoro członkami kościołów stawali się czarnoskórzy albo najbiedniejsi z biednych. A skoro byli w kościele, to znaki wybrania musiały być inne. Pojawiły się "języki", "proroctwa" i inne dziwaczne praktyki, które dziś przybrały formy tak powszechnie nam znane jak i wykrzywione.

Że bardzo uprościłem? Owszem. Ale gdy spotykam "charyzmatyka", szczególnie "charyzmatycznego nauczyciela", to jego "charyzmaty" mają dowieźć właśnie jego wybrania, jak wybrania każdego charyzmatyka mają dowodzić dary, dlaczego bowiem mówią językami? Niezbawieni nie mówią "na językach", nie "prorokują", nie "uzdrawiają", za to łowią heretyków, odwołują się do rozumu, a nie do emocji, stawiają pytania i oczekują odpowiedzi, drażnią umysł zamiast łechtać i karmić emocje - nieprawdaż.

Widoczny znak zbawienia - oto czego pragną ludzie - chcą wiedzieć, że są zbawieni i chcą mieć na to dowód.
Pójdą za każdym, kto te pragnienia będzie karmił.


Naprawdę wiesz, w co wierzysz?
Kitka
Posty: 1557
Rejestracja: 29 sie 2012, 13:43
wyznanie: Kościół Zielonoświątkowy
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: Kitka » 24 maja 2017, 12:57

Kochamy być obdarowywani. Chcemy tego. Chcemy, by to widziano. To dowodzi naszej wyjątkowości.

Przynosić zaś owoc, nieco trudniej. Bo trzeba się napracować, pielęgnować. Rzadko bywa, że widać wysiłek. Na rezultat trzeba czekać. Zdarza się, że coś nie wyjdzie. I jak z tym się pokazać innym?


Awatar użytkownika
kruszynka
Posty: 2715
Rejestracja: 10 cze 2013, 16:56
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: kruszynka » 24 maja 2017, 20:44

Pan Piernik pisze:Widoczny znak zbawienia - oto czego pragną ludzie - chcą wiedzieć, że są zbawieni i chcą mieć na to dowód.

Zakreśliłam tylko jedno zdanie. Ale o całości myslę, że to doskonałe spostrzeżenia.
Ach, dokonałam już dawno takich samych. :] Kto posłużył mi do analizy zjawiska? Otóż ja sama.

Zadałam sobie parę pytań i....nie mogłam na nie odpowiedzieć inaczej niż przedstawiasz.
Kitka pisze:To dowodzi naszej wyjątkowości.


Otóż to. Jakiej naszej wyjątkowości? A co w nas wyjątkowego?
Otrzymaliśmy niezasłużenie i tyle naszej wspaniałości....

Kitka, kiedyś łyknęłam to co piszesz, bo tak mi mówiono, i w tej pysze chodziłam. Chwile potem wpadłam w depresję na wiele lat! Pycha była jej powodem. (analizujcie siebie, swoje pobudki od rana do nocy :) )A nie ma juz jej - i już nic ponad to co jest prawdą, o sobie nie myślę. Co za ulga. A jaka wolność. Jakie odstąpienie od wyścigu na "dowody"! I o dziwo......dowody zaczęły się mnozyć, ale subtelne, bez fleszy i padań.
Kitka pisze:Przynosić zaś owoc, nieco trudniej. Bo trzeba się napracować, pielęgnować.

J 15:5 bw "Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie."

Nie ten co się wysila, napracowuje i spręża do czerwoności wydaje owoc, ale ten co trwa w Panu.

Owoc nie jest dziełem ludzkim!

Ja nie trwałam w Panu. Przedkładałam charyzmatyczne okrzyki nad ciche studiowanie Słowa i życie w posłuszeństwie.

I tak o.


"I choćbym miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał byłbym niczym"
Kitka
Posty: 1557
Rejestracja: 29 sie 2012, 13:43
wyznanie: Kościół Zielonoświątkowy
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: Kitka » 25 maja 2017, 15:17

kruszynka pisze:Otrzymaliśmy niezasłużenie i tyle naszej wspaniałości....
Prawda, jakie to piękne? I proste?

Ja zwyczajnie jestem zmęczona podkreślaniem w Kościele (na moim podwórku zaznaczam) naszej wartości, wspaniałości, cudowności, jak to się nam należy... Bóg zrobił już wszystko, tylko sięgać i brać, i brać, i brać... Dlatego ironizowałam.
A Piernika kocham czytać, bo zgadzam się z nim całym sercem.

kruszynka pisze:
Kitka pisze:Przynosić zaś owoc, nieco trudniej. Bo trzeba się napracować, pielęgnować.

J 15:5 bw "Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie."

Nie ten co się wysila, napracowuje i spręża do czerwoności wydaje owoc, ale ten co trwa w Panu.

Owoc nie jest dziełem ludzkim!

Masz w tym rację.
Może mi daleko do Twojego wydawania owocu, może się za mocno spinam.
Jednak owoc się sam nie wyda, jeśli nie poddam się Bogu, nie pozwolę, by we mnie umarło wszystko, co ja chcę. I o tym pisałam. W tym nie ma fajerwerków, "mocy", języków, padania, śmiania się, proroctwa-nieproroctwa. To jest moja komora, moje stawanie przed Bogiem, przed tym, który widzi w ukryciu.


Awatar użytkownika
wuka
Posty: 7794
Rejestracja: 07 kwie 2011, 16:43
Ostrzeżenia: 2
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: wuka » 25 maja 2017, 15:20

A Piernika kocham czytać, bo zgadzam się z nim całym sercem.

Jest nas więcej ;) Może fanklub "piernikowy" założymy.
Dodam, że fanklub "kruszynkowy" też by się przydał ;) :D


"Kochaj wszystkich, ufaj nielicznym, nie krzywdź nikogo." W.Szekspir
Awatar użytkownika
kruszynka
Posty: 2715
Rejestracja: 10 cze 2013, 16:56
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: kruszynka » 25 maja 2017, 17:53

Kitka pisze:Może mi daleko do Twojego wydawania owocu, może się za mocno spinam.

A jużcik, jużcik. W niczym nikogo nie wyprzedzam.
Pechowo użyłaś sformułowań, które wywołały u mnie wspomnienia dotyczące pewnych obserwacji u siebie.
Ale nie chce zaśmiecać wątku z refleksjami Pana Piernika.
wuka pisze:Dodam, że fanklub "kruszynkowy" też by się przydał

A w łeb chcesz? Obrazek :P


"I choćbym miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał byłbym niczym"
Awatar użytkownika
wuka
Posty: 7794
Rejestracja: 07 kwie 2011, 16:43
Ostrzeżenia: 2
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: wuka » 25 maja 2017, 18:00

:cisza: :krzeslem: Wal śmiało :mrgreen: ;-)


"Kochaj wszystkich, ufaj nielicznym, nie krzywdź nikogo." W.Szekspir
Awatar użytkownika
Pan Piernik
Posty: 2243
Rejestracja: 09 lut 2010, 12:25
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: Pan Piernik » 01 cze 2017, 12:38

Bóg nie stworzył bezwolnych automatów, których przeznaczył do potępienia albo do zbawienia - czytam i słyszę takie argumenty, najczęściej od ludzi głuchych i nieczułych na subtelne teologiczne argumenty, że czynimy wolę Boga tylko dzięki uzdatniającej nas do owego dobra niezasłużonej łasce.
Ale nie o tym.

Bo co by było gdyby to okazało się prawdą? Że Bóg z sobie tylko wiadomych powodów, realizuje sobie tylko znany plan, ku sobie tylko znanemu celowi?
Jeśli jest choć odrobinę podobny do Tego, jakim Go przedstawiają teolodzy, w tym przypadku mam na myśli Jego odwieczność i poza- i bezczasowość, to w Nim wszystko co dokonuje się w historii, jest odwiecznym "teraz", jest zastygłą pozaczasową figurą, która jedynie "w historii" nabiera form rozciągłości, tak nam znanej pod postacią "przemijalności czasu".
Nic poza tym co On wie "odwiecznie" nie dokona się, bo nic poza Nim i Jego "stwarzającą wiedzą", która realizuje się w czasie, nie istnieje.
To, jakie konsekwencje uświadomienie sobie tego może mieć dla naszej wiary, przed jaką "nieprzekraczalną ścianą rozumienia" stoimy i jakie to rodzi napięcia w naszym rozumie dziś jest dla mnie mniej ważne. Istotne zaś jest to, czy jeśli tak jest, to czy znajdzie się ktoś, kto oskarży Boga o niesprawiedliwość?
Czy znajdzie się ktoś, kto powie Bogu, że nie ma prawa postępować z człowiekiem (który bądź co bądź jest Jego stworzeniem) tak, jak tylko On zechce?
Czy znajdzie się ktoś, kto Mu zarzuci, że realizuje swój plan w zły sposób? Że nie ma prawa czynić tego co i jak czyni, aby spełnić swój odwiecznie zamierzony cel?
Zatem - gdybym był automatem przeznaczonym przez Boga na zbawiennie bądź potępienie, to czy miałbym prawo zarzucić Bogu niesprawiedliwość?
Czy mógłbym zarzucić Mu niesprawiedliwość, że uczynił mnie tym czym jestem?
A skąd miałbym mieś prawo do stawiania Mu takich zarzutów?


Naprawdę wiesz, w co wierzysz?
Norbi
Posty: 8511
Rejestracja: 02 mar 2009, 23:08
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Newcastle upon Tyne
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: Norbi » 01 cze 2017, 21:39

Ta refleksja jest w zasadzie parafrazą fragmentu 9-go rozdziału Listu do Rzymian :)


Awatar użytkownika
Pan Piernik
Posty: 2243
Rejestracja: 09 lut 2010, 12:25
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: refleksje PP

Postautor: Pan Piernik » 03 cze 2017, 11:07

Jak uświadomić sobie prawdę, że "nie żyję już ja, a żyje we mnie Chrystus"?
Że "ja" zostało ukrzyżowane i oczekuję zmartwychwstania.
Jeśli mam silne przekonanie, to skąd je mam?
Na dobrą sprawę, nie ma żadnej różnicy pomiędzy czytanymi na kartach Nowego Testamentu historiami o Jezusie, a opowiadanymi przez zwiastujących mi ewangelię przed kilkoma laty historiami o Nim.
Jeśli Jezus jest postacią historyczną, to opowieści o nim mają taką samą wartość gdy są opowiadane dziś, jak i czytane spisanych o Nim historii przed dwoma tysiącami lat. I te opowieści nie różnią się od historii o Sokratesie czy Cezarze. Wysłuchuję ich, czytam o tych ludziach, mam o nich wiedzę.
Ludzie mówią, że Jezus jest Synem Bożym, że umarł za grzechy i odkupił ludzi. Inni mówią, że był nauczycielem miłości, inni, że był po prostu wędrownym nauczycielem mądrości i duchowości.
Ale przyjęcie jakiejś z tych prawd o Nim nie przemienia jeszcze mojego życia.
Przecież, że On Umarł i zmartwychwstał za mnie, zostało mi powiedziane przez ludzi wiele lat temu, a ja uwierzyłem im tak, jak wierzy się nauczycielom uczącym nas fizyki czy historii.

Tak - był Jezus, tak, umarł, czy wierzysz w to?
No pewnie, skoro o tym mówisz to ci wierzę. Wierzę Ci, kiedy mówisz, że Chrystus umarł za mnie.
Ale czy to wiem? Czy uświadamiam sobie to właśnie, czy przeżyłem śmierci wraz z Chrystusem?
Za kogo uważają Chrystusa ludzie?
Kiedy mówimy, że jest mesjaszem, to kto nam tę prawdę uświadomił? Czy objawił nam to Ojciec, czy pan iksiński z igrekowskim?
Jeśli Jezus jest tylko postacią historyczną, to prawda o Nim z ust iksińskiego wystarcza, jeśli jednak jest Bogiem, to prawdę o Nim objawić nam może tylko Ojciec.
Doświadczyć prawdy o Chrystusie to wyjść poza historię, spotkać Go i zostać przemienionym to być dotkniętym przez nieskończoność i wieczność, bo to znaczy spotkać Żyjącego Chrystusa, a nie postać historyczną, o której opowiada nam książka czy drugi człowiek.
Czy prawdę o Nim objawił nam Ojciec?
Módlmy się, aby tak było.


Naprawdę wiesz, w co wierzysz?

Wróć do „Hyde Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości