Moje problemy i wątpliwości

Masz pytanie? Zapytaj tutaj. Tematy niepasujące do innych działów.
kubota
Posty: 14
Rejestracja: 08 lis 2019, 15:52
wyznanie: nie chce podawać
Gender: Male
Kontaktowanie:

Moje problemy i wątpliwości

Postautor: kubota » 30 lis 2019, 09:27

Chcę napisać tego posta chociaż nie wiem czy mi to pomoże. Otóż jestem osobą z bardzo dużymi problemami emocjonalnymi. W dzieciństwie i wczesnej młodości byłem ofiarą przemocy domowej (głównie psychicznej). Teraz jako dorosły mężczyzna odczuwam tego konsekwencje - ciągła irytacja, niechęć (czasem wręcz nienawiść) do ludzi, poczucie beznadziei, niska samoocena, napady wściekłości. Zwłaszcza to ostatnie mnie wykańcza - ciągłe wybuchy męczą mnie psychicznie i fizycznie.

Byłem u psychiatry i dostałem leki, które trochę mnie uspokoiły. Piszę trochę bo efekt jest odczuwalny w domu (żona ma teraz trochę lżej ze mną) natomiast w pracy nie radzę sobie. Wszystko mnie drażni, jestem złośliwy i robię innym "na złość" i "pod górkę". Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie chcę robić takich rzeczy, ale nie potrafię się opanować. Moja świadomość mówi mi, że to głupie i złe, ale ja dalej to robię.

Mam wsparcie ze strony żony, która bardzo mnie kocha, ale jej też już brakuje sił i pomysłów jak mi pomóc. Chodziłem do dwóch psychoterapeutów, ale te rozmowy nie pomogły. Jedynym pozytywnym efektem jest to, że pokazali mój rodzinny dom jako patologię i chociaż znam przyczynę moich problemów. To trochę poprawiło moją samoocenę bo wcześniej myślałem, że jestem po prostu popierdolony (przepraszam za wulgaryzm, ale chyba tylko takie słowa mogą oddać mają dawną opinię o sobie).

Pewnego razu stwierdziłem, że ludzkie siły nie pokonają tych problemów. Zacząłem szukać Boga. Sprawdziło się przysłowie "jak trwoga to do Boga". Wiara trochę mi pomogła - miałem dwa kilkutygodniowe okresy kiedy czułem się lepiej. Nie wiem z czego to wynikało - może to, że miałem oparcie w czymś silniejszym i lepszym ode mnie? Jednak ostatnie dni to powrót do mojego zwykłego stanu, czyli irytacja, wściekłość i brak nadziei na poprawę. Modliłem się do Boga, aby mnie uleczył i pozbawił mnie tych patologicznych zachowań. Prosiłem o cud. Kiedy go nie otrzymałem pokornie uznałem, że widocznie taka jest Jego wola, abym poradził sobie sam. Nie obraziłem się, nie miałem pretensji.

Zaczynam się jednak zastanawiać czy moja wiara ma sens. Według mnie kwintesencją chrześcijaństwa jest miłość do Boga i innych ludzi. Kocham moją żonę, ale nie potrafię kochać innych ludzi. Nie umiem być dla nich nawet życzliwy. Chciałbym być dobry, ale nie potrafię. Modląc się i czytając Pismo Święte czuję się jak hipokryta i oszust. Wiem, że Bóg kocha także grzeszników, ale ja czuję, że nie potrafię się zmienić. A trwać w tym nie można. Skoro nie potrafię się zmienić dla Boga to może wcale w Niego nie wierzę? Dużo pytań, mało odpowiedzi. Chyba nie znam sam siebie.


wyczekujący
Posty: 91
Rejestracja: 15 wrz 2018, 15:06
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Moje problemy i wątpliwości

Postautor: wyczekujący » 30 lis 2019, 18:02

Witaj!
Nie wiem czy można mówić że to twoja wina gdy jesteś chory i nie dajesz rady, właśnie gdy nie dajesz rady, zwróć się do Boga!
Nawet jeśli zbłądzisz to on ci wybaczy, gdy będziesz żałował, nie bój się!
Nie trać nigdy nadzieii, Bóg spełnia co chcemy zgodnie z jego wolą i wtedy gdy uzna że powinno się to zdarzyć, raczej powtarzaj że niech będzie Jego wola.

Staraj się kochać każdego, nie nienawidź nikogo, jeśli nie możesz to może to wina twojej choroby? Przecież jeśli chcesz to to się uda, nie zawsze nam się chyba udaje kochać(okazać to) każdego ale nie martw się! Bóg wybacza ludziom ich grzechy.

Jeśli masz coś do napisania to nie bój się i pisz tu.


List do Rzymian 1 24-25

Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. 25 Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen
login2
Posty: 357
Rejestracja: 25 lut 2014, 14:38
wyznanie: Protestant
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Moje problemy i wątpliwości

Postautor: login2 » 01 gru 2019, 15:17

.Zaczynam się jednak zastanawiać czy moja wiara ma sens. Według mnie kwintesencją chrześcijaństwa jest miłość do Boga i innych ludzi. Kocham moją żonę, ale nie potrafię kochać innych ludzi. Nie umiem być dla nich nawet życzliwy. Chciałbym być dobry, ale nie potrafię. Modląc się i czytając Pismo Święte czuję się jak hipokryta i oszust. Wiem, że Bóg kocha także grzeszników, ale ja czuję, że nie potrafię się zmienić. A trwać w tym nie można. Skoro nie potrafię się zmienić dla Boga to może wcale w Niego nie wierzę? Dużo pytań, mało odpowiedzi. Chyba nie znam sam siebie.



Hej żebyś zrozumiał siebie trzebaby tutaj ci tutaj wykład cały zrobić w oparciu o Słowo Boże. Nie wiem nawet czy masz ochotę na to ale po krotce ci opiszę co i jak.

Oczywiście, że nie potrafisz się zmienić, kochać bliźniego wypełniać prawa Bożego etc. Nikt tego nie potrafi sam z siebie. Jesteśmy upadłymi ludźmi. Wiec jak to jest, że człowiek może być innym, zacząć miłować i przemienić się?

List do Rzymian rozdział 7 i 8 opisuje ten proces.

Wiemy bowiem, że zakon jest duchowy, ja zaś jestem cielesny, zaprzedany grzechowi.
Albowiem nie rozeznaję się w tym, co czynię; gdyż nie to czynię, co chcę, ale czego nienawidzę, to czynię. A jeśli to czynię, czego nie chcę, zgadzam się z tym, że zakon jest dobry. Ale wtedy czynię to już nie ja, lecz grzech, który mieszka we mnie.
Wiem tedy, że nie mieszka we mnie, to jest w ciele moim, dobro; mam bowiem zawsze dobrą wolę, ale wykonania tego, co dobre, brak;
Albowiem nie czynię dobrego, które chcę, tylko złe, którego nie chcę, to czynię.
A jeśli czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który mieszka we mnie.
Znajduję tedy w sobie zakon, że gdy chcę czynić dobrze, trzyma się mnie złe;
Bo według człowieka wewnętrznego mam upodobanie w zakonie Bożym.
A w członkach swoich dostrzegam inny zakon, który walczy przeciwko zakonowi, uznanemu przez mój rozum i bierze mnie w niewolę zakonu grzechu, który jest w członkach moich.
Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci?
Bogu niech będą dzięki przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc ja sam służę umysłem zakonowi Bożemu, ciałem zaś zakonowi grzechu.


Napisałeś że chciałbyś być dobry a nie potrafisz, dokładnie ten stan opisuje Paweł apostoł powyżej. A dlaczego nie potrafisz? Bo jak opisano powyżej jest w tobie grzech (jak w każdym z nas). I ten grzech bierze nas w niewolę, bo jest silniejszy od nas samych i choćbyś chciał dobrze czynić to jest w tobie pewna siła, czy zakon jak mówi Paweł która nie pozwoli ci na to. Ten stan potocznie nazywamy grzeszną/upadłą naturą.

Wiec jak tu zrobić żeby jakoś poradzić sobie z tą grzeszną naturą? Nie da się samemu. Choćbyś próbował się zmienić nie wiem jak bardzo i tak ci się nie uda bo jak napisano ten zakon grzechu bierze nas w niewole, a nie my jego. Czyli ten grzech w nas jest silniejszy, niż siła naszej woli. Potrzebujemy pomocy z zewnątrz silniejszej niż my sami, zbawiciela.

Bo zakon Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci
Rzymian 8:2

W tych słowach znajduje się odpowiedź na pytanie "jak mam się zmienić??". To nie jest praca nad sobą, ale dar. Duch daje życie - to jest dar. Duch Boży może w nas sprawić, że zaczniemy żyć inaczej i uwolnić nas od tego zakonu grzechu i śmierci który to powoduje, że nam nie wychodzi choćbyśmy bardzo chcieli.

No dobra ale jak tu zrobić żeby Duch dał nam to dobre życie/wolność od grzechu? Tak jak jest napisane "który daje życie w Chrystusie Jezusie". To czy to życie Boże będzie w nas czy nie, zależy od naszego bycia w Chrystusie.

Myślę że powinieneś zmienić swe podejście i zamiast skupiać się na poprawianiu siebie, skupić się na Chrystusie. Pan Jezus nauczał aby zapierać się siebie, a nie poprawiać siebie. Poprawa przychodzi kiedy nasze życie skupione jest w koło Jego osoby. Jak tam twoja wiara w Jezusa, relacja z nim, służenie mu? Boża metoda nie polega na poprawianiu czegoś. Bóg niszczy i buduje na nowo. Śmierć i zmartwychwstanie do nowego życia. Jestem przekonany, że kiedy zainwestujesz swoj czas i energię w Chrystusa nagle się okaże że ty sam zaczniesz funkcjonować lepiej, bo Duch Boży daje życie w Chrystusie.



Wróć do „Wszelka inna pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości