Desperacka prośba o pomoc

Masz pytanie? Zapytaj tutaj. Tematy niepasujące do innych działów.
Awatar użytkownika
Holika
Posty: 9
Rejestracja: 10 sty 2016, 15:58
wyznanie: Kościół Chrystusowy w RP
Lokalizacja: Radom
Gender: Female
Kontaktowanie:

Desperacka prośba o pomoc

Postautor: Holika » 21 cze 2016, 22:52

Być może nikt z Was nie spotkał się z takim problemem, ale postaram się pokrótce go opisać.
Mojemu procesowi nawracania towarzyszyły subtelne (na początku) ataki demoniczne. Uznawałam to w pewnym sensie za dobry znak - nigdy wcześniej nie miałam takich problemów (poza wyjątkami), byłam martwa duchowo, więc Szatan miał mnie w garści i nie musiał w żaden sposób reagować. Stwierdziłam - "o tak, teraz dopiero mu się wyrywam!". Zaczęło się od potwornych koszmarów, obrazów makabry podczas których czułam ból, jakby ktoś mi rozpruwał brzuch... Nie chcę tego opisywać, ale podam przykłady - śniło mi się, że ojciec próbuje mnie zabić siekierą, czasami sceny egzorcyzmów albo trupy... To tylko wierzchołek góry lodowej, niedobrze mi się robi, gdy wspominam o innych. Byłam jednocześnie przerażona, bałam się zasypiać, nawet w dzień podczas drzemki to się pojawiało, raz na jawie wieczorem coś na mnie warczało... Zaczęłam się bać panicznie ciemności, uciekać do nienawróconych rodziców. Czułam się bezustannie obserwowana, tak iż moje słowa, nawet w modlitwie pokutnej wypowiedzianej w ciągu dnia, stawały się pretekstem do tych koszmarów - w których grzeszyłam (np. zabijałam ludzi). To wszystko było po prostu obrzydliwe (o niektórych chyba nawet nigdy nikomu nie powiem, bo sama chciałabym zapomnieć), a obrazy te nigdy nie zostały wytworzone przeze mnie samą w głowie.
Po chrzcie myślałam, że wszystko ustąpi. Zgadnijcie, co się stało - noc po zanurzeniu przyśnił mi się demon śmiejący mi się prosto w twarz. Wtedy przyszło mi do głowy - skądś już znam ten śmiech. Miałam takie epizody przez całe życie, ale nie były aż tak szkodliwe i intensywne (co noc) jak teraz. Jak pamiętam z dziecięcych, katolickich lat, zawsze takie zjawiska występowały u mnie po czytaniu Biblii albo jakiejkolwiek próbie przybliżenia do Boga jak modlitwa.
To wszystko było dopiero przedszkolem. Gehenna rozpoczęła się kilka tygodni po chrzcie. Kiedyś źle zinterpretowałam wers z Rzymian: Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie; ale jeśli Duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie. Chodzi tutaj raczej o odrzucanie złych myśli, o samodzielną kontrolę. Ja zaś w pierwszej chwili zrozumiałam to tak: nie mamy sami w sobie siły na pokonanie grzechu, więc dany jest nam Duch Święty. Toteż z tą głupią myślą pomodliłam się w nocy do Boga w duchu o czystość myśli. To był początek najgorszego czasu w moim życiu. Podczas modlitwy w jednej chwili dostałam jakiegoś paraliżu - pomyślałam "Alleluja, Duch Święty!". Ależ byłam głupia, naprawdę, nie śmiejcie się ze mnie. ^^" Sama na siebie, jak później się okazało, sprowadziłam jakiegoś ducha, ale na pewno nie Ducha Świętego. W ciągu dnia ten paraliż zaczął mi promieniować na nogę, potem na drugą. W nocy kolana już mi się uginały i czułam, jak coś wbija mnie w ziemię z całej siły. Tak jakby grawitacja się zwielokrotniła, całe moje ciało stało się ołowiane. Napisała do mnie wtedy siostra z Węgier (myślę, że Bóg ją tak tknął), która słyszała o atakach, jakich doświadczam i zostawiła mnie ze świadomością, że żadna siła ani zwierzchność, ani moc nie jest w stanie oddzielić od Chrystusa. Bez tego bym chyba nie przeżyła tej nocy, bo była torturą. Nie zmrużyłam oka ani na moment. O 4 rano odzyskałam sprawność i nawet poszłam z psem na długi spacer. Spróbowałam iść do szkoły, z myślą, że to może taka próba od Boga, ale skończyło się to tak, że po 5 minutach lekcji musiałam iść do pielęgniarki, bo wbijało mnie w krzesło tak, że omal nie wybuchnęłam płaczem. Wszystko skończyło się jakimś wielkim, żałosnym show u dyrektorki. Cóż ja mogę rzec, nie mogę się uczyć, bo mam demona? Przecież to absurd, chyba najśmieszniejsza wymówka od nauki, jaką można usłyszeć. Jednak w końcu mnie wypuściła.
W ciągu dnia rozeszło mi się to na tułów - czułam się, jakby coś po mnie łaziło i dosłownie zakładało mi gorset tak, iż trudno mi oddychać. W końcu zesztywniał mi kark, coś mnie ściskało za gardło. Kolejnego dnia miałam już mroczki przed oczami, tak jakby coś uciskało mi gałkę oczną, co powoduje zaburzenia widzenia. Teraz nie mam mroczków, ale kiedy patrzę na coś dłużej niż sekundę, zamazuje mi się obraz. Szczególnie kiedy patrzę w lustro sztywnieje mi kark, narasta jakiś niepokój i wszystko się zamazuje. Temu wszystkiemu, podkreślę, towarzyszy całkowita kontrola ciała przeze mnie - po prostu coś oddziałowuje na mnie z zewnątrz, czuję się, jakbym chodziła w wodzie, ciśnienie jest większe, a każdy krok to wyzwanie.
Byłam u lekarza, ale oczywiście wysłał mnie do psychiatry. Podobnie byłam u matematyka, który kiedyś zajmował się psychiatrią i po pierwszych słowach stwierdził: "niech pani dalej nie opisuje, znam każdy objaw, to nerwica natręctw". Nie wierzę w żadne choroby psychiczne, wierzę w opresję demoniczną. Boję się wręcz, że jak zacznę to opowiadać, ludzie mnie wsadzą w kaftan. A ja czuję ewidentnie, że jakiś duch nieczysty dręczy mnie tak, że nawet leżenie jest dla mnie torturą, kiedy wbija mnie z całej siły w łóżko. Każdy krok jest dla mnie wysiłkiem na miarę wspinaczki wysokogórskiej, nawet oddychanie jest momentami trudne!
Pościłam, modliłam się do zaschnięcia gardła. Jestem załamana. Nigdy nie cierpiałam w życiu tak, jak teraz. Mogłabym cierpieć fizycznie dla Chrystusa, dałabym sobie uciąć głowę, ale nie duchowo (teraz czuję się martwa). Momentami czuję się tak, jakby Bóg mnie opuścił, nie odpowiada już na żadne moje wołanie przez łzy. Wiem, że może właśnie wpadłam w sidła diabelskie i przechodzą mi przez głowę takie myśli jak: Bóg mnie nienawidzi, odwrócił się ode mnie, odrzucił mnie, może predestynacja jednak jest prawdziwa... Wiem, że są to bluźnierstwa i jednocześnie przepraszam za nie Boga, ale naprawdę nie mam już siły żyć z tym brzemieniem, cierniem, czy jak tam można to nazwać. Jarzmo Chrystusa miało być lekkie, a jest ciężkie, że hej. Nie mam nawet siły się uśmiechnąć, a przed nawróceniem byłam najbardziej uśmiechniętą osobą w szkole - nawet woźne tak mówiły, kadra nauczycielska, uczniowie... Mam już myśli samobójcze. Po co mam żyć, cierpiąc bez ustanku, czując, że Bóg odrzucił mnie w swojej łasce. Po Jego poznaniu nic nie daje mi takiej radości w życiu, jak On sam. Nie widzę celu w życiu bez Boga i przewijaniu obrazków na Facebooku jak 99% ludzi. A skoro nie mogę z Nim żyć, to po co w ogóle. Życie bezbożników jest jak babie lato... Chełmońskiego. Jedyne, co mnie powstrzymuje, to nadzieja i wiara, a także - strach przed piekłem.
W pewnym momencie Duch Święty pokazywał mi, że winą tego wszystkiego jest moje nieposłuszeństwo wobec rodziców (nie chodziłam często do szkoły albo się z nimi spierałam), co w ST jest porównane do bałwochwalstwa, a może nawet czarów. Przestałam jednakże to robić, pokutowałam, w domu jest cisza, jakiej nie było od lat, a moja sytuacja się nie zmienia. Więcej - nie pasuje mi koncepcja Boga, który każe w ten sposób, jednocześnie jej nie odrzucam. Ale co ja mam teraz robić? Odrabiać swoje grzechy, które już dawno zostały spłacone na krzyżu? To jakaś chora, katolicka koncepcja. Może jeszcze kupię sobie odpust. :sweet: Chcę uczyć się, ile sił mi starczy w te wakacje, ale... No właśnie, nie mam siły nawet stać.
Nie wiem, co ze sobą zrobić. Jestem już zdesperowana, szukam pomocy, gdzie się da. Nie mam żadnej odpowiedzi na modlitwę, a może jej nie widzę, nie wiem... Jednocześnie czuję, że diabeł jest wstrzymywany całą Bożą łaską - nie może mi tak naprawdę nic zrobić, nie przejmuje nade mną kontroli, tylko mnie dręczy. Nie jestem opętana, bo wtedy już na pewno zwątpiłabym w swoje zbawienie, choć już teraz tak się dzieje, tylko uciskana. Nie wierzę w żadne wypędzanie demonów z wierzących, co jest niebiblijne. To zabawne, bo wiem, że nie czytam tego, co piszę, sama. :lmao: Może naprawdę jestem schizofreniczką, bo próbując znaleźć do tego wszystkiego jakiś dystans, wymyśliłam temu demonowi imię - Hans. :hihi:
Tak naprawdę nie widzę w tym wszystkim już nic zabawnego, nawet tragikomicznego. Naprawdę błagam o pomoc przez łzy...


betme
Posty: 533
Rejestracja: 06 kwie 2015, 00:59
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: betme » 26 cze 2016, 14:05

Siły nieczyste istnieją Ef 6,12.
Jedyne co masz wiedzieć to, że Jezus ma pełną moc na niebie jak i na ziemi Mt 28,18.
Oddając się Jemu w wierze potem czytasz Efezjan 6,10-18.
Dodam, że Billy Graham, który poświecił wiekszość życia Słowu Bożemu i ewangelizacji powiedział w swoim kazaniu "Czarownice, demony i diabeł":
Nie wierzę, aby chrześcijanin mógł zostać opętany przez diabła. Nie wierzę, aby w prawdziwie odrodzonym wierzącym mógł zamieszkać demon. Demony będą nas jednak niepokoić, irytować i nękać, będą pracować nad nami w dzień i w noc.

Piszesz, że jesteś odrodzona. Zatem Twoje zbawienie jest pewne, bo Biblia nie poddaje tego w wątpliwość jeśli nie będziesz w tym stanie arogancka. Zatem nic Ci nie grozi. Twoja sytuacja jest trudniejsza od innych nowonarodzonych. Za każdym razem gdy masz "atak" demona co zrobisz?

Sięgniesz po jeszcze inny cytat z Biblii, mianowicie Ew. Jana 5:24, w tym jednym zdaniu jest cały sens krwi Jezusa, i za każdym razem powiesz tej nieczystej sile:
Ty demonie jesteś ojcem kłamstw (Ew. Jana 8:44), nie poddam sie Tobię, oto trzymam Prawdę.


jj
Posty: 8288
Rejestracja: 11 sty 2008, 10:17
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Lokalizacja: zagranica
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: jj » 26 cze 2016, 15:10

Pan Bog jest Bogiem pokoju i porzadku, a nie chaosu i leku. To, co opisujesz jest poza Nim. Pokoj, odpocznienie i bezpieczenstwo jest w Panu Jezusie Chrystusîe i TYLKO W NIM. Ktos cîe oklamal. Kazal ci podjac walke ze zlym. Zly jest pokonany na krzyzu. Zwyciestwo jest w poddaniu sie Panu Jezusowi.
Niech ci Pan Bog da pokoj w Jezusie Chrystusîe! :)


Awatar użytkownika
believer
Posty: 568
Rejestracja: 28 kwie 2010, 08:11
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: z Milczącej Planety /Thulcandra/
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: believer » 26 cze 2016, 19:51

U mnie obecnie nie jest już tak intensywnie ale też mi się zdarzają ataki, sny, koszmary ale ostatnio to rzadko. W takich chwilach wyznaję Jezusa jako Pana, wzywam jego imienia, poświęcam mu się i przechodzi. Proponowałbym wyznać wszystkie grzechy jeszcze raz, wszystko co Ci przychodzi do głowy, może coś przeoczyłaś, wyznać Jezusa jeszcze raz Panem nad życiem, wyrzucić z domu literaturę niechrześcijańską, (no może bez świeckiej), ja wywaliłem Hare Kriszna, gnostyckie itp, posążki, Marie,amulety, horoskopy, medycyne alternatywną, Strażnicę. I w razie każdego ataku powtarzać wzywanie imienia Pańskiego, czytałem niedawno jakieś świadectwo, nie pamiętam kogo, że trwało to długo ale w końcu te ataki puściły. W internecie jest w pdf książka Kruszący Kajdany, nie pamiętam na 100% jej treści, czy jest dobra ale zapoznaj się z nią. Unikaj tych grup uwolnieniowych bo byłem raz na takim spotkaniu, gdy rozpoczęli wyganianie demonów to ludzie spadali z krzeseł i ryczeli ale mam wrażenie nieodparte, że tam nic nie wychodziło, ale raczej starało się wejść, mnie złapała jakaś niewidzialna ręka i dusiła za gardło, wzywałem imienia Jezusa i przeprosiłem, że tam przyszedłem i odeszło. Jak to wszystko ci nie pomoże, możesz się zwrócić do Leszka Korzenieckiego, on jest pastorem baptystów w Węgorzewie, głosi na mój gust ewangelię sukcesu, ale na demonach się zna, bo sam był czynnym okultystą i jak próbował się nawrócić to się dopiero zaczęło, poszukaj jego świadectwa, nie były z niego wyganiane żadne demony ale w końcu w jego życiu wszystko uspokoiło się. Przebadaj czy w twojej rodzinie nie było jakiś uzdrowicieli, nie zajmowano się wróżeniem, poodcinaj sie od takich spraw w modlitwie. Nie poddawaj się i nie załamuj tylko trwaj w wierze, wzywaj w imienia Pańskiego w chwili ataków i codziennie rano, dzień i noc mu poświęcaj a zwycięstwo w końcu przyjdzie, pisz jak się sytuacja u Ciebie rozwija, jutro będę się modlił za Ciebie, chodź do zboru, przystępuj do wieczerzy.


"Hier stehe ich, ich kann nicht anders, Gott helfe mir, Amen" ;)
Awatar użytkownika
Holika
Posty: 9
Rejestracja: 10 sty 2016, 15:58
wyznanie: Kościół Chrystusowy w RP
Lokalizacja: Radom
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: Holika » 26 cze 2016, 20:13

Dziękuję Wam. :)
Czuję, że te ataki nie są pojedyncze, tylko jestem stale pod mniejszą lub większą opresją i to jest najgorsze, bo nie ma opcji akcja - reakcja.
Wyznawałam mnóstwo grzechów, ale wciąż nic się nie zmienia... Źródła mogę upatrywać w muzyce metalowej, której słuchałam przed nawróceniem z taką intensywnością, że nie mogłam bez niej zasnąć, ale upamiętałam się już po kilku dniach od nawrócenia, więc... Dziwi mnie to wszystko, bo ani nie miałam nic wspólnego z okultyzmem, w horoskopy czy przesądy raczej też nie wierzyłam, choć i tutaj były wyjątki, dlatego pokutowałam. Krucyfiksów z domu nie wyrzucę, bo nie są moje, tylko rodziców.
Mogę tylko mieć nadzieję, że to nie będzie trwało wieczność i proszę o dalszą modlitwę. :)


Awatar użytkownika
believer
Posty: 568
Rejestracja: 28 kwie 2010, 08:11
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: z Milczącej Planety /Thulcandra/
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: believer » 26 cze 2016, 21:39

niektórzy ludzie dają diabłu dostęp, a potem są tego skutki albo nie ma żadnych, a inni jakby nie dają dostępu, a diabeł działa. Nie wiem czy znasz historię https://pl.wikipedia.org/wiki/Anneliese_Michel i film Egzorcyzmy Emilii Rose, wydaje mi się, możliwe, że niektórzy bardziej są wrażliwi duchowo i intensywniej doznają przeżyć duchowych zarówno tych od Boga jak i od przeciwnika, a inni mają mniejsze doznania i otwartość na rzeczywistość duchową, bo ta cała Annelise duchów nie wywoływała, była pobożna i była opętana, chyba, że coś o nie nie wiemy. Ja muzykę punkową i metalową zastąpiłem muzyką chwalącą Boga, też metalizującą, niezbyt lubię te ckliwe worshipy, czasem ich słucham, ale wolę to: http://www.christiandownloads.com.br/ szczegółnie Divinefire, Golden Resurection, Adiastasia i inne.......Przeczytaj tą książkę Kruszący kajdany, cienka, są przykłady: http://adibea.republika.pl/Kruszacy%20Kajdany.pdf


"Hier stehe ich, ich kann nicht anders, Gott helfe mir, Amen" ;)
Awatar użytkownika
wisnia2168
Posty: 383
Rejestracja: 28 maja 2013, 21:18
wyznanie: Kościół Ewangelicko-Augsburski
Lokalizacja: Świdnica
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: wisnia2168 » 26 cze 2016, 23:33

Próbowałaś czytać Biblię?
Czytając Słowo Boże dowiesz się co robić by z tego wyjść


Teza 62: Prawdziwym skarbem Kościoła jest najświętsza Ewangelia chwały i łaski Bożej.

Moja strona Jedynie Krzyż
https://www.facebook.com/JedynieKrzyz/
betme
Posty: 533
Rejestracja: 06 kwie 2015, 00:59
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: betme » 27 cze 2016, 00:06

Też mam wrażenie że sciemnia że niby rozumie co piszemy


Awatar użytkownika
Holika
Posty: 9
Rejestracja: 10 sty 2016, 15:58
wyznanie: Kościół Chrystusowy w RP
Lokalizacja: Radom
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: Holika » 27 cze 2016, 00:25

betme, piszesz tak, jakbym rzeczywiście nic nie ogarniała, była upośledzona i nie widziała Twojej wypowiedzi. :sweet: "Ściemniam", kręcę, wg. chyba jestem jakaś zaciemniona, zaraz ktoś rzuci, że nienawrócona, opętana, chora, najlepiej, żebym się wyniosła; przepraszam Was, że w ogóle proszę o pomoc, BRACIA. :hihi:
Wiecie, ojciec Pio też się modlił, a był opętany, nie sądzę, żeby cokolwiek miał wspólnego z Jezusem. Katolicy zresztą często uciekają się do ciała, co jest bałwochwalstwem - zamiast wołać do Jezusa, wymyślają jakieś wody święcone, rytuały, znaki, krucyfiksy, nie wiadomo co, a diabeł jest sprytniejszy niż my i nas nabiera, udaje, że się boi tych rzeczy, a tak naprawdę jedynym ratunkiem jest ten, który ma władzę nawet nad nim samym.
Tak, czytam Biblię, staram się codziennie, modlę się, proszę Pana, aby mi objawił mój grzech, który może być tego przyczyną... Ale nic, zero. Naprawdę jestem już tym zwyczajnie zmęczona i dlatego Was pytam, czy może ktoś z Was miał podobną sytuację, czy może ktoś widzi mój błąd - wskażcie. Wiem, że szatan został związany, książkę, którą polecacie czytałam do połowy, po czym stwierdziłam, że żadnych takich praktyk nie ma w Biblii. Żaden z wierzących nie miał takich problemów, dlatego nic z tego nie rozumiem. Myślę, że to sprawa między mną a Bogiem, gdzieś musi być moja wina - jeśli widzicie, pokażcie. Nie ma powodu, abym się bała diabła, skoro mam Pana prawdziwego, nie zaś boga tego świata, jak do niedawna. Pokażcie mi błąd w rozumowaniu, proszę, ale nie mówcie od razu, że jestem ignorantką, prowokatorką albo nie wiem czym jeszcze. :) Te pytania w stylu: "czytałaś Biblię?" są chyba troszkę bez sensu, a przynajmniej retoryczne. Jak człowiek mógłby się nawrócić, nie czytając Biblii?


Awatar użytkownika
Rafi
Posty: 519
Rejestracja: 25 mar 2008, 13:42
wyznanie: Kościół Ewangelicko-Metodystyczny
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: Rafi » 27 cze 2016, 00:37

Holika pisze: Pokażcie mi błąd w rozumowaniu
No to może ja zacznę pewna niewygodna myśl. Czy miałaś już wcześniej zaburzenia lękowe, czy spotkałaś się z psychologiem? Aaaa, byłaś. Ale nie wierzysz w psychologię. Skoro odrzuciłaś pomoc medyczną, to czego oczekujesz od nas? Mamy karmić twoją nerwicę?


Awatar użytkownika
Holika
Posty: 9
Rejestracja: 10 sty 2016, 15:58
wyznanie: Kościół Chrystusowy w RP
Lokalizacja: Radom
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: Holika » 27 cze 2016, 00:45

Kiedy właśnie tłumaczę Wam, że to nie ma nic wspólnego z żadnymi zaburzeniami psychicznymi... Nigdy nie miałam żadnych zaburzeń, wszystko przyszło po nawróceniu. No, chyba że używacie terminów ze świata i według Was schizofrenik wcale nie jest opętany, tylko ma "zaburzenia"... ;)
Nie, nie macie karmić żadnej nerwicy, po prostu proszę o pomoc w WALCE. Chyba jako bracia powinniśmy się wspierać, ale co ja tam wiem, "znerwicowana" przecież jestem.


Awatar użytkownika
Rafi
Posty: 519
Rejestracja: 25 mar 2008, 13:42
wyznanie: Kościół Ewangelicko-Metodystyczny
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: Rafi » 27 cze 2016, 00:54

Holika pisze:Kiedy właśnie tłumaczę Wam, że to nie ma nic wspólnego z żadnymi zaburzeniami psychicznymi... Nigdy nie miałam żadnych zaburzeń, wszystko przyszło po nawróceniu. No, chyba że używacie terminów ze świata i według Was schizofrenik wcale nie jest opętany, tylko ma "zaburzenia"... ;)
Nie, nie macie karmić żadnej nerwicy, po prostu proszę o pomoc w WALCE. Chyba jako bracia powinniśmy się wspierać, ale co ja tam wiem, "znerwicowana" przecież jestem.
To, ze stany lekowe moga miec podłoże eklezjogenne to nic nowego. A może dopiero się w tym czasie objawiły. Schizofrenia to choroba umysłu. Stany lękowe, nerwice także. Zaprzeczenie tego jest po prostu zaprzeczaniem faktów. Tak jak można i należy leczyć choroby ciała (uznajesz w ogóle medycynę?), tak można i należy leczyć umysł.
Jakiekolwiek rozważanie "religijne" karmią tylko twoją chorobę. Żadna odpowiedź nie będzie dla ciebie ostatnia i ciągle będziesz szukac nowego dna, nowych lęków.
Przetnij ten węzeł. Przestań się szarpać i zacznij terapię.


Awatar użytkownika
Holika
Posty: 9
Rejestracja: 10 sty 2016, 15:58
wyznanie: Kościół Chrystusowy w RP
Lokalizacja: Radom
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: Holika » 27 cze 2016, 01:00

Moją terapią jest Jezus Chrystus, a nie żaden Freud czy Jung, którzy byli okultystami, a swoje życia zakończyli samobójstwami, ot ich terapia. :) Najłatwiej komuś wciskać kit, nie będąc w jego skórze, po drugiej stronie ekranu. Nie chcę nikogo obrazić, sprawić przykrości, ale po prostu nikt mi nie wmówi, że jestem chora umysłowo, bo to wymysł XX wieku. Odkąd się nawróciłam, nigdy nie czułam takiego spokoju i radości niczym nieuzasadnionej (a raczej Duchem Świętym), zatem nie wmawiaj mi, że "się szarpię". NIE MAM ŻADNYCH LĘKÓW. Widzę, że już wypisałeś mi objawy i diagnozę, zanim otworzyłam usta. :)


Awatar użytkownika
Rafi
Posty: 519
Rejestracja: 25 mar 2008, 13:42
wyznanie: Kościół Ewangelicko-Metodystyczny
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: Rafi » 27 cze 2016, 01:11

Holika pisze:Widzę, że już wypisałeś mi objawy i diagnozę, zanim otworzyłam usta. :)
Pięknie już opisałaś swoje objawy.
Dobranoc.


Awatar użytkownika
Zbyszekg4
Posty: 13150
Rejestracja: 06 lut 2010, 15:00
wyznanie: Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
Lokalizacja: Bielsko-Biała
O mnie: Ten świat nie jest domem mym... Lepszy będzie ten: sprawdź Filipian 3,20-21
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Desperacka prośba o pomoc

Postautor: Zbyszekg4 » 27 cze 2016, 05:00

Nie stawiajmy na odległość diagnoz i nie wypisujmy recept, a po prostu w swoich modlitwach prośmy Pana Boga o takie zadziałanie w życiu Holiki, aby ten jej stan doznał odmiany trwałej... - oczywiście ku lepszemu!
A czy to się stanie w taki czy inny sposób, to już wola Boża, my ją wspierajmy modlitewnie bo o to przecież prosi...
Pozdrawiam :)


Zapewniam was: Wszystko, co zrobiliście dla jednego z tych najmniejszych moich braci, zrobiliście dla Mnie - powiedział Jezus [Mt 25,40]
Facebook
Obrazek
siepomaga.pl - DOŁĄCZ I POMAGAJ TV LEKCJE BIBLIJNEKURSY BIBLIJNE
Staram się zadowolić wszystkich we wszystkim, dbając nie o to, co mi służy, lecz co służy innym, bo zależy mi na ich zbawieniu - napisał Paweł [1Kor 10,33]

Wróć do „Wszelka inna pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 12 gości