Święta w życiu chrześcijanina

Miejsce w którym możemy postawić nasze pytanie, dotyczące życia, wiary, moralności, chrześcijańskich postaw, itd.
Awatar użytkownika
Rafi
Posty: 519
Rejestracja: 25 mar 2008, 13:42
wyznanie: Kościół Ewangelicko-Metodystyczny
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: Rafi » 23 cze 2016, 18:55

ace pisze:1. Sylwester / Nowy Rok? Symbolika? Oczywiście! Święto w starożytnym Rzymie poświęcone bożkowi Janus (od którego min.w ang. mamy January) - ....
To, że ktoś gdzies odprawiał gusła nie jest żadnym argumentem.
ace pisze:2. Święto Trzech Króli - wysmysł KRK - jeżeli już to byli magowie / astronomowie / kapłani - na pewno nie królowie.
Katolicki zwyczaj pisania na drzwiach KMB - wziął się ze zwyczaju umieszczania identycznych run nad drzwiami:
Święto Objawienia obchodzono na długo zanim rozpowszechniła się legenda o trzech królach.
Jeżeli chcesz naprostować ludyczny charakter świąta, to pisz o jego prawdziwym znaczeniu, a nie wymyślaj krzyżówki. Dobrze wiesz skąd się wziął napis CMB, co oznacza i dlaczego w Polsce często pisze się go błędnie.
ace pisze:3. Matki Boskiej Gromniczej - odpowiednik święta bogiń związanych z cyklem płodności i urodzaju. W tradycji rzymskiej poświęcone boginiom Ceres i Tellus, na cześć których organizowano procesje ze świecami i ofiarami ze zwierząt
Przede wszystkim to Dzień Ofiarowania Pana Jezusa, Spotkanie Pańskie, czy Ofiarowanie Pańskie. Nawiązanie do wydarzenia opisanego Łk 2,22-38. Nie wiem w jaki sposób Polacy mieliby nawiazywać do jakis mitologicznych bogiń. Ludyczny charakter na szczęście zanika. Sami katolicy o to dbają i nalezy ich w tym wspierać wskazując chrystocentryczny sens tego święta, anie wymyslać nawiązania do kolejnych bogiń.
ace pisze:4. Tłusty Czwartek - dzień, w którym poganie świętowali odejście zimy i nadejście wiosny. Ucztowanie opierało się na jedzeniu tłustych potraw, szczególnie mięs oraz piciu wina, a zagryzkę stanowiły pączki przygotowywane z ciasta chlebowego i nadziewane słoniną. Rzymianie obchodzili w ten sposób raz w roku tzw. tłusty dzień
To ostatni dzień karnawału. Ma scisły związek z nadchodzącym u katolików postem. Objadanie się pączkami (także ze sloniną) to zwyczaj niemiecki (w części katolickiej) i polski. Nie ma nic wspólnego z Rzymianami (baaardzo naciągane).
Czy ktos kupi w ten dzien pączek jest mi obojętne.
ace pisze:1Kor. 10, 28:
A gdyby ktoś powiedział: To było złożone na ofiarę - nie jedzcie przez wzgląd na tego, który to ujawnił i na sumienie.
Przeczytaj całość. Sens jest taki, że jeżeli jakis chrześcijanin jest chwiejny i słaby w swej wierze (doszukuje się wszędzie demonów :) ), to wstrzymajcie się, zeby nie zwątpił.

Aby ci uswiadomić jak nierozsądna jest twoja postawa, to przypomnę, że spotykamy się na nabożeństwach w Sun Day, w dzień słońca. Wybierz sobie które bóstwo słoneczne wtedy czcisz. :boisie:


Awatar użytkownika
Rafi
Posty: 519
Rejestracja: 25 mar 2008, 13:42
wyznanie: Kościół Ewangelicko-Metodystyczny
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: Rafi » 23 cze 2016, 19:23

Idźmy dalej.
5. Ostatki
Związane z katolickim kalendarzem liturgicznym. Ostatnie dni zabawy przed postem.
Nie mój kalendarz liturgiczny, więc sprawa dla mnie obca.

6. Popielec
Pierwszy dzień "Wielkiego Postu". Posypywanie popiołem na znak pokuty sięga VIII wieku.
Nie mój kalendarz liturgiczny, więc sprawa dla mnie obca.

7. Dzień Zakochanych
Anglosaski zwyczaj nieznanego pochodzenia. Wiele tropów i wszystkie wątpliwe (choc oczywiście możliwe).
Dla mnie zwyczaj obcy, choć coraz popularniejszy.
Zaraz się pewnie okaże, ze zapraszając żonę na śniadanie/kolację, czy wkładając jej do torebki liścik milosny składam ofiarę jakiemuś bóstwu .

8. Żołnierzy Wyklętych
Jedno ze swiąt państwowych bez wpływu na codzienne życie.

9. Dzień Kobiet/Mężczyzn
Miły zwyczaj. Okazja do dodatkowego usmiechu.

10. Niedziela Palmowa
Upamiętnia wjazd Jezusa na osiołku do Jerozolimy (Mt 21,1-11; Mk 11,1-11; Łk 19,29-40; J 12,12-19), objawienie Jerozolimie Jezusa jako Mesjasza, spełnienie proroctw (Za 9:9-10).
Palmy są katolickim zwyczajem praktykowanym w Polsce, w Niemczech i w Austrii.


betme
Posty: 533
Rejestracja: 06 kwie 2015, 00:59
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: betme » 23 cze 2016, 21:28

Rafi, Ace, robicie świetna robotę. Wiele się od Was uczę, aż wstyd mi się odezwać cokolwiek skomentować, czuje jednak, że Rafi nie okazuje się być jakimś zbladzonym z wiary, jest porostu głęboko wierzący i liberalny, Ace skrajnie konserwatywny, tak bardzo że balbym się kupić żonie suknie w kwiaty bo mogłoby to oznaczać czczenii bogini zapachów. Ale interesujące są te może prawdziwe kompromisy Rzymu. Ace, jakaś książka w tym temacie?
Proszę o iecej bracia:-)


Awatar użytkownika
Rafi
Posty: 519
Rejestracja: 25 mar 2008, 13:42
wyznanie: Kościół Ewangelicko-Metodystyczny
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: Rafi » 23 cze 2016, 22:16

betme pisze: czuje jednak, że Rafi nie okazuje się być jakimś zbladzonym z wiary, jest porostu głęboko wierzący i liberalny
A ja uważam się za konserwatystę. Po prostu nie zwracam uwagi na jakieś bożki, bo nie istnieją. JEDEN jest Bóg.
Apostoł Paweł będąc w Atenach nie wyzywał wszystkich, że jakieś bożki czczą. Zaczął tak:
"Ateńczycy! Widzę, że jesteście ludźmi pod każdym względem bardzo religijnymi. (23) Przechodząc bowiem widziałem czczone przez was bóstwa. Natrafiłem też na ołtarz z napisem: >>Nieznanemu Bogu<<. Ja właśnie głoszę wam Tego, którego wy, nie znając, czcicie. (24) Bóg, który stworzył świat i wszystko, co się na nim znajduje, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach wzniesionych ręką ludzką... (zobacz Dz 17.22-34)
Czy uważasz Pawła za liberała?


ace
Posty: 80
Rejestracja: 21 kwie 2015, 09:22
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: ace » 23 cze 2016, 23:58

@Rafi rozumiem Twój punkt widzenia i część mnie zgadza sie z Tobą w 100%. Jeżeli dane święto koncertuje sie wokół Boga i tylko Jemu składane jest uwielbienie to doskonale.

Ja mam osobisty problem z odrobine innym obszarem tej dyskusji.
Jako były katolik czuje wręcz obrzydzenie do świąt KrK.

Widziałem i uczestniczyłem niejednokrotnie w obrzędach katolickich, które z wiara w Boga nie maja nic wspólnego. Podczas których kładzie sie nacisk na dziwny mistycyzm, obrzędowość i powtarzalność czynności. Identycznie jak czynią to okultysci czy sataniści.

Każdy doskonale wie, że 100% katolickich świąt powstało na bazie pogańskich zwyczajów, zarówno rzymskich jak i wystepujących wsród kolejno nawracanych plemion. Krk doskonale o tym wie, dlatego bagatelizuje sprawę stosując retorykę "ludowej pobożności". U podłoża tej "ludowej pobożności" stoją dawne wierzenia pogan, drobne zwyczaje i wiara w moc obrzędów. Dzieci już w podstawówce indoktrynuje sie "polskimi tradycjami i zwyczajami" jak np. zostawianie talerza w BN dla niespodziewanego gościa. Zwyczaj pochodzi jeszcze z czasów pogańskich Słowian, którzy podczas uczty zostawiali miejsce dla jednego z bożków (niestety już nie pamietam którego).

Problem polega nie na świętach upamiętniających życie Jezusa, ale na tym, ze ogólnie mówiąc protestanci, którzy słyną z niewybrednych opinii o KrK nadal praktykują dokładnie te same święta, które w Krk były tworzone z premedytacja pod nowo nawróconych pogan.

Widząc co dzieje sie w krk, znając ich zepsuta doktrynę i nauki, nie jestem w stanie kontynuować tych praktyk.

Protestanci "od urodzenia" nigdy nie zobaczą w tych świętach nic bezbożnego, bo maja to szczęście, ze nie uczestniczyli w praktykach krk. I tego Wam zazdroszczę.

Dla jasności nie chce aby ktokolwiek poczuł sie dotknięty czy urażony. Nie chce rownież nikogo przekonywać do mojego spojrzenia na ten problem. Chciałbym jednak dać do myślenia tym, którzy maja taka potrzebę :)

Podsumowując:
1. Nigdzie w Piśmie nie znajdziemy żadnego współcześnie obchodzonego święta, czyli swieta są prawem ludzkim, a nie prawem Bożym

2. Święta powstawały na przestrzeni kilkunastu wieków i zawsze opierały sie na pogańskich wierzeniach przerabianych przez Krk na pseudo chrześcijański "styl"

3. Ludzie bardziej koncertują sie podczas tych świąt na "ludowej pobożności" i obrzędach niż Bogu

4. Motywacja do uczestniczenia w tych świętach wynika raczej z tego "co powiedzą ludzie","co powie rodzina" niż z prawdziwej potrzeby uwielbienia Boga

5. Niedostrzeganie i odrzucanie zagrożeń związanych z myśleniem magicznym, demonami, pogaństwem, jest sprzeczne z Pismem. Pogańskie bożki to nic innego jak demony i/lub szatan. Lekceważąc ten fakt stajemy sie bardziej podatni na ich wpływy.

6. Symbolika ma to do siebie, ze jest stała, niezmienna i uniwersalna. To, ze ludzie inaczej kojarzą symbole wynika z braku wiedzy, ignorancji i wszechobecnej walki z prawdziwym chrześcijaństwem i Bogiem. Np. Czaszka - od wieków symbol związany ze śmiercią, chorobami, lękiem i strachem przed śmiercią. To, że dzisiaj czaszki znajduja sie na ubraniach dla dzieci, czy pojawiają sie w innych dziwacznych miejscach nie oznacza, że nagle straciły swoją pierwotna symbolikę. Po prostu ludzie stali sie ignorantami i nieukami.


Awatar użytkownika
Rafi
Posty: 519
Rejestracja: 25 mar 2008, 13:42
wyznanie: Kościół Ewangelicko-Metodystyczny
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: Rafi » 24 cze 2016, 01:06

ace pisze:Widziałem i uczestniczyłem niejednokrotnie w obrzędach katolickich, które z wiara w Boga nie maja nic wspólnego. Podczas których kładzie sie nacisk na dziwny mistycyzm, obrzędowość i powtarzalność czynności. Identycznie jak czynią to okultysci czy sataniści.
OK, rozumiem, widziałem podobne "czary mary".
ace pisze:Każdy doskonale wie, że 100% katolickich świąt powstało na bazie pogańskich zwyczajów, zarówno rzymskich jak i wystepujących wsród kolejno nawracanych plemion.
Tu się z tobą nie zgodzę. Bardzo wiele świąt ma silne umocnienie w NT. Niektóre obrzędy są lokalnie zdziwaczałe i mają naleciałości z danej kultury (a więc także z wierzeń przedchrześcijańskich), tu się zgodzę z tobą.
ace pisze: Krk doskonale o tym wie, dlatego bagatelizuje sprawę stosując retorykę "ludowej pobożności". U podłoża tej "ludowej pobożności" stoją dawne wierzenia pogan, drobne zwyczaje i wiara w moc obrzędów. Dzieci już w podstawówce indoktrynuje sie "polskimi tradycjami i zwyczajami" jak np. zostawianie talerza w BN dla niespodziewanego gościa. Zwyczaj pochodzi jeszcze z czasów pogańskich Słowian, którzy podczas uczty zostawiali miejsce dla jednego z bożków (niestety już nie pamietam którego).
Ku mojemu zdumieniu KRK w Polsce powoli prostuje wiele spraw. Wg mnie zbyt powoli ale jednak jest to krok w dobra stronę. Swoją drogą bez względu na to jakie było pierwotne przeznaczenie wolnego talerza, to dziś jest zupełnie inne. Mi się ten zwyczaj spodobał z powodu dzisiejszego ewangelicznego przesłania.
ace pisze:Problem polega nie na świętach upamiętniających życie Jezusa, ale na tym, ze ogólnie mówiąc protestanci, którzy słyną z niewybrednych opinii o KrK nadal praktykują dokładnie te same święta, które w Krk były tworzone z premedytacja pod nowo nawróconych pogan.
Nie zgadzam się z tobą. Wiele świąt nie było tworzone specjalnie pod publiczkę i mają genezę znacznie starszą od KK.
ace pisze:Protestanci "od urodzenia" nigdy nie zobaczą w tych świętach nic bezbożnego, bo maja to szczęście, ze nie uczestniczyli w praktykach krk. I tego Wam zazdroszczę.
Nie żyjemy w próżni, mamy rodziny, sąsiadów. Widzę wiele dziwactw.

ace pisze:Podsumowując:
1. Nigdzie w Piśmie nie znajdziemy żadnego współcześnie obchodzonego święta, czyli swieta są prawem ludzkim, a nie prawem Bożym
Nie znajdziemy, bo NT nie obejmuje zbyt długiego okresu. Inaczej jest ze ST, gdzie widzimy wydarzenie i późniejsze zwyczaje swiąteczne. Mamy jednak świadectwa z wczesnego chrześcijaństwa (uprzedzając zarzuty: z czasów przed Soborem Nicejskim).
ace pisze:2. Święta powstawały na przestrzeni kilkunastu wieków i zawsze opierały sie na pogańskich wierzeniach przerabianych przez Krk na pseudo chrześcijański "styl"
To nie jest prawda. Większość świąt chrystocentrycznych jest bardzo wczesna i swojego sensu teologicznego nie straciła (choc oprawa bywa rózna)
ace pisze:3. Ludzie bardziej koncertują sie podczas tych świąt na "ludowej pobożności" i obrzędach niż Bogu
To zależy od człowieka. Znam katolików, którzy bardzo przeżywają triduum paschalne i jest to dla nich bardzo silne przeżycie. Wyznawców "świętego jaja" w KK nie brakuje ale problem jest przez katolików zauważany.
ace pisze:4. Motywacja do uczestniczenia w tych świętach wynika raczej z tego "co powiedzą ludzie","co powie rodzina" niż z prawdziwej potrzeby uwielbienia Boga
Tak jest wszędzie, w kazdym wyznaniu. To cecha ludzi, nie danego Koscioła.
ace pisze:5. Niedostrzeganie i odrzucanie zagrożeń związanych z myśleniem magicznym, demonami, pogaństwem, jest sprzeczne z Pismem. Pogańskie bożki to nic innego jak demony i/lub szatan. Lekceważąc ten fakt stajemy sie bardziej podatni na ich wpływy.
Jestesmy podatni na ich wpływy, gdy sie tym zajmujemy. Jeżeli ktos poda mi w Wielkanoc "swięte jajo", to po prostu zjem zwykłe jajko, pobłogosławione tak samo, jak wszystkie potrawy na stole po modlitwie dziękczynnej.
ace pisze:6. Symbolika ma to do siebie, ze jest stała, niezmienna i uniwersalna.....
I tu ci przerwę, bo to nieprawda. Twoja teza to własnie myślenie magiczne. symbole mają takie znaczenie, jakie im nadamy.
Dla przykłady krzyż zanim stał się symbolem chrześcijaństwa był symbolem używanym w wielu wczesniejszych religiach i związana z kultem słońca, z kultem zywiołow, z Artemidą, z magią celtycką, z wierzeniami słowiańskimi, używany w Indii, w buddyzmie, wyewoluował do postaci swastyki i został uzyty przez nazistów, a u Żydów był znakiem hańby, bo rzymianie krzyżowali za najcięższe przestępstwa. Jaka tu niezmienność?
A wspomniane obchodzenie Dnia Pańskiego w dzień poświęcony "pierwotnie" bożkowi słońca? Czy uważasz, że nadal w niedzielę czcimy bożka słońca?
A symbol pentagramu znany już w Mezopotamii, w Babilonie, w pierwszych wiekach kojarzony przez chrześcijan z pięcioma ranami Jezusa, u schyłku średniowiecza kojarzony z diabłem, a pod koniec XIX wieku skojarzono go z magią. Gdzie tu stałość?
A symbol kozła? Był atrybutem Wenus, był symbolem Chrystusa, dzis jest symbolem szatana. Gdzie tu stałość?


betme
Posty: 533
Rejestracja: 06 kwie 2015, 00:59
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: betme » 24 cze 2016, 10:55

Rafi pisze:
betme pisze: czuje jednak, że Rafi nie okazuje się być jakimś zbladzonym z wiary, jest porostu głęboko wierzący i liberalny
A ja uważam się za konserwatystę. Po prostu nie zwracam uwagi na jakieś bożki, bo nie istnieją. JEDEN jest Bóg.
Apostoł Paweł będąc w Atenach nie wyzywał wszystkich, że jakieś bożki czczą. Zaczął tak:
"Ateńczycy! Widzę, że jesteście ludźmi pod każdym względem bardzo religijnymi. (23) Przechodząc bowiem widziałem czczone przez was bóstwa. Natrafiłem też na ołtarz z napisem: >>Nieznanemu Bogu<<. Ja właśnie głoszę wam Tego, którego wy, nie znając, czcicie. (24) Bóg, który stworzył świat i wszystko, co się na nim znajduje, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach wzniesionych ręką ludzką... (zobacz Dz 17.22-34)
Czy uważasz Pawła za liberała?

Przepraszam. W kontraście do Ace i patrzenia na święta tylko tak porównalem.


Awatar użytkownika
Rafi
Posty: 519
Rejestracja: 25 mar 2008, 13:42
wyznanie: Kościół Ewangelicko-Metodystyczny
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: Rafi » 24 cze 2016, 12:33

betme pisze:
Rafi pisze:
betme pisze: czuje jednak, że Rafi nie okazuje się być jakimś zbladzonym z wiary, jest porostu głęboko wierzący i liberalny
A ja uważam się za konserwatystę. Po prostu nie zwracam uwagi na jakieś bożki, bo nie istnieją. JEDEN jest Bóg.
Apostoł Paweł będąc w Atenach nie wyzywał wszystkich, że jakieś bożki czczą. Zaczął tak:
"Ateńczycy! Widzę, że jesteście ludźmi pod każdym względem bardzo religijnymi. (23) Przechodząc bowiem widziałem czczone przez was bóstwa. Natrafiłem też na ołtarz z napisem: >>Nieznanemu Bogu<<. Ja właśnie głoszę wam Tego, którego wy, nie znając, czcicie. (24) Bóg, który stworzył świat i wszystko, co się na nim znajduje, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach wzniesionych ręką ludzką... (zobacz Dz 17.22-34)
Czy uważasz Pawła za liberała?

Przepraszam. W kontraście do Ace i patrzenia na święta tylko tak porównalem.
Nie masz za co przepraszać, przyłożyłeś inna skalę.


Awatar użytkownika
Dragonar
Posty: 4907
Rejestracja: 10 wrz 2011, 20:04
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Lokalizacja: Christendom
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: Dragonar » 24 cze 2016, 19:34

Biblijnie wierzący powinni unikać świąt, podczas których oddaje się cześć i chwałę osobom, które nie są Bogiem, dlatego część świąt katolickich zdecydowanie nie powinna być przez nich obchodzona - do takich świąt należy chociażby Święto Wniebowzięcia NMP.

Są także święta, gdzie oddaje się cześć Bogu w Osobie Chrystusa albo Ducha Świętego, np. Boże Narodzenie, Wielkanoc czy Dzień Zesłania Ducha Świętego. Nie ma powodu, aby w takich świętach nie uczestniczyć.

Istnieją także święta, gdzie nie oddaje się czci absolutnie nikomu, lecz zostały ustanowione jako specjalne dni o charakterze niereligijnym, aby okazywać miłość i serdeczność swoim bliskim, np. Dzień Matki, Dzień Ojca, Dzień Babci, Dzień Dziadka albo Walentynki. Nie znajduję powodu, aby wystrzegać się tych świąt, chociaż nie jest to obowiązkowe.

Możliwe, że dostanę za to ostrzeżenie, jednak uważam, że rezygnowanie ze wszystkich świąt, które oferuje nam nasza zachodnia cywilizacja tylko dlatego, że kilkaset lat temu ktoś prawdopodobnie oddawał w te dni cześć swoim pogańskim bóstwom, jest zwykłym oszołomstwem. Nie ma to rozsądnych podstaw biblijnych, a ponadto odbiera chrześcijanom radość z życia społecznego. O ile szanuję purytan oraz bardzo doceniam ich teologiczne dziedzictwo, ich rezygnacja z wszelkich świąt i pozostawienie jedynie niedzieli jako Dnia Pańskiego jest chorą i faryzejską nadgorliwością. Boże Narodzenie zostało ustanowione 25 grudnia jako symbol zwycięstwa Chrystusa nad pogańskimi bożkami - chrześcijanie wykorzenili kult bożków, jednak wykorzystali pogańskie święta i na znak triumfu prawdziwego Boga zastąpili te święta własnymi świętami ku czci Pana. Nie ma nic złego w obchodzeniu świąt Bożego Narodzenia, nawet z polskimi tradycjami, o ile te tradycje wraz z prezentami nie przysłonią nam istoty święta, a więc wspominania Wcielenia się Syna Bożego.


Scriptura locuta, Roma finita.

Zapraszam na mojego bloga: Herold Pański.
betme
Posty: 533
Rejestracja: 06 kwie 2015, 00:59
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: betme » 24 cze 2016, 21:50

I to jest chyba podsumowanie, które należy uznać za słuszne.
Dla moderatorów mam propozycję działu "w pigulce" gdzie taki wpis pod postem o świętach powinien zostać umieszczony z podpisem kto i jaka denominacje prezentuje, bez możliwości komentowania. Oprawic jeszcze tylko o cytaty z Biblii.


madelinka
Posty: 476
Rejestracja: 05 paź 2015, 17:27
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: madelinka » 27 cze 2016, 19:09

Rafi pisze:Musisz jedno zrozumieć: Jezus kocha ludzi i przykazanie miłości nam zostawił w wersji praktycznie nieosiągalnej (bo żaden człowiek nie pokocha ludzi tak jak Jezus). Jeżeli w imię "miłości" odwrócisz się od ludzi, to jaki to ma sens? Czy kiedykolwiek Jezus zakazał świętowac z przyjaciółmi, czy rodziną? Czy potępił rodzinne święta? A może stronił od niewierzących i grzeszników? Napisałas duzo słów, dużo wyjętych z kontekstów fragmentów NT ale swojego zdania tym nie uzasadniłaś.
Które z podanych przeze mnie swiąt jest "Pogaństwem"? Pascha? Piędziesiątnica? Wielkanoc? Wielki Piątek? A może Dzień Dziecka, Matki, Ojca, Babci, Dziadka, Kobiet, Mężczyzn? Które swięto ma wg ciebie obrazić Boga? Podaj logiczne uzasadnienie.


Mówisz, że przytoczone przeze mnie fragmenty Cię nie przekonują. To niedobrze, bo na podstawie wyłącznie Słowa Boga mamy dochodzić do Prawdy a odrzucać kłamstwo. Słowo Boga jest zawsze nad Słowo ludzkie. Ale ok, spróbuję odpowiedzieć raz jeszcze.

Rozumiem, że nie chodzisz na mszę katolicką mimo, iż twoi bliscy (zakładam że są wśród nich katolicy- jesli nie potraktuj to jako przykład) modlą się tam do Chrystusa. Dlaczego tego nie robisz? Bo nie wierzysz (zakładam :-) ) w Chrystusa eucharystycznego i nie chcesz oddawać czci bożkowi- łączyłbyś się duchowo z poganami, łamiąc Boże przykazanie. Dlaczego nie widzisz analogii w celebrowaniu świąt, w których czci się dzieciątko Jezus, a faktycznie narodziny boga słońca- Mitry?
Wielkanoc nie ma nic wspólnego z żydowską Paschą (chyba, że obchodzisz konkretnie to święto – czyli wspominasz wyjście izraelitów z Egiptu; trwa ono 7-8 dni i wypada zawsze 15 nisan). Chrześcijańska (rzekomo) Wielkanoc to święto bogini Isztar, którym Konstantyn i Sobór Nicejski w 325 r. zastąpili żydowską Paschę. To święto było obchodzone w kościele katolickim, a nie przez pierwszych chrześcijan. Sobór nicejski uchwalił: "Wszyscy bracia na Wschodzie, którzy poprzednio obchodzili Wielkanoc wraz z Żydami, odtąd obchodzić będą ten sam czas jako Rzymianie, a więc wraz z nami i ze wszystkimi tymi, którzy od starodawnych czasów obchodzili to święto w tym samym czasie wespół z nami” (Samuelle Bacchiocchi, "Od soboty do niedzieli" , str. 223). Potwierdza to Euzebiusz z Cezarei, który w swoim dziele "Życie Konstantyna"(t.III, 18-20) pisze:"Kiedy powstał problem obchodzenia święta Wielkanocy (festival of Easter), powszechnie uważano, że byłoby właściwe gdyby wszyscy mogli obchodzić święto w tym samym dniu. (...) Uznano, za szczególnie niegodne by obchodzić to najświętsze ze wszystkich świąt, naśladując zwyczaj i obliczenia Żydów, którzy mają poplamione ręce jedną z najstraszniejszych zbrodni, a których umysły są zaślepione. Odrzucając ich zwyczaj możemy przekazać naszym potomkom, prawowity sposób obchodzenia Wielkanocy (Easter), który zachowujemy od czasu męki naszego Zbawiciela do dnia dzisiejszego (zgodnie z dniem tygodnia). Nie powinniśmy, więc, mieć nic wspólnego z Żydami , ponieważ Zbawiciel pokazał nam inną drogę. Nasze uwielbienie podąża właściwszą i bardziej uprawnioną drogą (porządek dni tygodnia) i co za tym idzie, jednogłośnie przyjmując ten sposób, pragniemy bracia, oddzielić się od tej obrzydliwej bandy Żydów – bo to jest naprawdę dla nas haniebne słuchać jak się przechwalają, że bez nich nie możemy obchodzić tego święta." :!: :cry:

Święto Paschy znalazło swoje wypełnienie w Chrystusie: On stał się barankiem paschalnym i odkupił nasze grzechy przelaną krwią, dlatego też na ostatniej wieczerzy ustanowił jedyne "święto" jakie mamy obchodzić na Jego pamiątkę (nie licząc Dnia Pańskiego czyli 7 dnia tygodnia). W wymiarze duchowym zostaliśmy uwolnieni z Egiptu czyli niewoli grzechu. Tak czy owak dzisiejsza Wielkanoc czy za nią Zesłanie Ducha Świętego (pogańskie Zielone Świątki), nie mają wiele wspólnego z wydarzeniami opisanymi w Biblii. Wyłaniający się z kompromisu chrześcijan z pogan z cesarzem Rzymu - Konstantynem, kościół katolicki, ustanowił nowe święta, zmieniając dodatkowo kalendarz.
Dlaczego chrześcijanin miałby obchodzić wielki piątek, skoro jest to święto katolickie obchodzone według kalendarza solarnego (pogańskiego). Gdy Chrystus umierał na krzyżu dzień zwany piątkiem jeszcze nie istniał w kościele, bowiem kalendarz księżycowy, którego używali Izraelici został przez powstający kościół katolicki unieważniony dopiero w 321. Nie zastanawia Cię fakt, że w tekście greckim nie występuje fraza: w pierwszy dzień tygodnia? Skąd zatem pewność, że w/g obecnego kalendarza Chrystus zmartwychwstał w niedzielę, a umarł w piątek? Zbadałeś ten temat? Nie przeszkadza Ci łączenie się duchowo z poganami w ten dzień, mimo ,iż wierzą oni w innego Chrystusa?

Wszystkie święta typu dzień ojca, dziecka itp. są pogańskimi świętami o takiej właśnie wymowie. To jest dzień , w którym oddaje się szczególną cześć człowiekowi. W Chrystusie to niemożliwe. My wychodząc z pogaństwa, przeszliśmy od czczenia siebie i człowieka w ogóle, do czczenia Boga żywego! Te święta nie mają żadnego uzasadnienia, są nawet zaprzeczeniem Bożego obrazu miłości człowieka do człowieka. My mamy służyć sobie wzajemnie w codzienności a nie raz do roku obsypywać kogoś podarkami i pogańskimi życzeniami. Nie przeczytałeś uważnie mojej wypowiedzi. Pisałam, o tym, że miłość do drugiego człowieka realizuje się w dniu codziennym , a nie od święta, co w naszych podłych czasach jest normą. Nawet domownicy nie mają czasu by troszczyć się o siebie na co dzień, bo są zniewoleni gonitwą za pieniądzem i ułudą tego świata. Brak czasu kompensują drogimi prezentami, telewizją lub niedzielnym wyjściem do kina czy do galerii. Czy to jest Boży porządek? Jak mamy wychować nasze dzieci w bojaźni Bożej, jeśli wzrastają one od małego w poczuciu własnej wyjątkowości i kulcie własnego ja? My sobie możemy rozmawiać o tym , że chrześcijaństwo to służba Bogu i drugiemu człowiekowi ale nic z tego nie wynika, bo my nie rozumiemy pojęcia służby. W czasach pierwszych chrześcijan dzieci były sługami dorosłych, dziś dorośli stali się sługami dzieci. Przykazanie 5:"Szanuj ojca swego i matkę swoją, aby długo trwały twoje dni, w ziemi, kórą Pan, Bóg twój, da tobie."(2Mj.20:12), w praktyce nie istnieje.

Jak rozumiesz słowa Chrystusa:"Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki i żony i dzieci i braci i sióstr, a nawet życia swego, nie może być uczniem moim.”Łk.14, 26 ?
To są bardzo mocne słowa, które nie pozostawiają wątpliwości co do tego, kto jest pierwszym obiektem naszej miłości. Fragment z Łukasza w kontekście obchodzenia pogańskich świąt z bliskimi (relacja krwi lecz nie Ducha co również ma kolosalne znaczenie - Chrystus dobitnie wskazał kto jest Jego prawdziwą rodziną: „Bo kto wypełnia wolę Ojca mego, który jest w niebie, ten jest moim bratem i siostrą, i matką” (Mt 12, 50). „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je” (Łk 8, 21). ) nie daje miejsca na wątpliwość. Czy Chrystus musiał konkretnie wymieniać wszystkie sprawy tego świata, które musimy odrzucić idąc za Nim? Wystarczy, że ujawnił nam swój stosunek do świata, a ten również jest radykalny.
Przyznasz, ze przebywanie z rodziną jest czymś zupełnie innym niż obchodzenie z nimi pogańskich uroczystości. Pisałam o tym, ale nie odniosłeś się do tego. Jeśli postrzegamy miłość jako zaspokajanie potrzeb naszych bliskich kosztem Prawdy, która jest jedynie w Chrystusie, to jest to miłość fałszywie pojęta. Prawdziwej miłości do bliźniego możemy nauczyć się jedynie od Chrystusa. Nasze wyobrażenie miłości zawsze jest ułomne. Ja się od swoich rodziców nie odsunęłam, wręcz przeciwnie, jednak postawiłam ich przed faktem odejścia od pogańskich zwyczajów i tradycji nie w imię własnego widzimisię, lecz ze względu na Chrystusa."Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie."Mt.5:13-16

Kocham moich rodziców i pragnę dla nich zbawienia. Tym bardziej, zatem, nie mogę zapomnieć, że moi rodzice są poganami, wierzą w obrazy, w eucharystię – nie mogę łamać Bożych przykazań i łączyć się z nimi duchowo w pogańskie dni świąteczne, w których oni nie czczą Chrystusa, bo Go nie znają. Pokazać mogę im Go w codzienności wierząc, że pewnego dnia zmienią myślenie. Powtórzę: celebrując z nimi urodziny Mitry czy święto bogini Isztar utwierdzam ich w słuszności ich wiary, a ja pragnę by oni od tej wiary odeszli! Moją relację miłości do rodziców, kształtuje relacja z Bogiem, a nie fałszywie pojęta ludzka miłość, która nie pojmuje czym jest Prawda.
Dobrze widać to na przykładzie zboru w Koryncie – widać jak Paweł kładzie nacisk na wzajemną troskę w codzienności, dbałość o czystość w Prawdzie, w której nie żyli. Jakiż był zatem sens spożywania przez nich pamiątki wieczerzy skoro nic tak naprawdę dla siebie nie znaczyli. Łącząc się duchowo ściągali na siebie wzajemnie swoje grzechy, stąd jak pisał Paweł było tylu chorych wśród nich a niemało zasnęło. Nie twierdzę, że ma to identyczne przełożenie na podobną relację chrześcijan z poganami, ale niewątpliwie pokazuje, że każde łączenie się w sferze duchowej jest aktem wysokiej wagi i niesie za sobą poważne skutki – takie skutki są widoczne w dziele duchowym zwanym ekumenią. Myślę Rafi, że nie widzisz zagrożenia jakim jest kościół katolicki i jego historyczna spuścizna, od której nigdy protestanci nie odcięli się w pełni. Cóż za paradoks: Luter otwarcie nazywał papiestwo antychrystem, dziś ten, który ośmieli się tak powiedzieć, uważany jest za wroga chrześcijaństwa! Czy studiowałeś proroctwo Daniela? Nie łudź się, mały róg, który zawsze mówił zuchwałe słowa przeciwko Najwyższemu i męczył przez wieki świętych Najwyższego i odmienił czasy i Prawo jest zawsze ten sam, aż do przyjścia Pana (D.7:8; 7:20-26)


betme pisze:I jeszcze jedna kwestia, bardzo ważna. Myśle, że dostrzegacie jak trwa regularna wojna między cywilizacją Zachodu a chrześcijaństwem w skali globalnej i lokalnej. Jeśli nie, to jesteście ignorantami. Nie jest wytoczona w kierunku muzułman, żydów i innych. I wyobraźcie sobie następującą sytuację:
Masz dziecko. Nie wyprawiasz urodzin, nie posyłasz do szkoły na dzień dziecka, nie uczestniczy w balu przebierańców w przedszkolu, nie dostaje prezentu na BN... Nauczycielka węszy, dziwi się, wypytuje. Grono nauczycielskie podejmuje stanowisko, że dziecko się źle rozwija, w końcu chodzi smutne, bo nie celebrowało urodzin jak inne dzieci. Szukają pretekstu. Zauważają, że ojciec orzeźwia się w ogródku piwem albo matka się pokłóciła na zebraniu szkolnym, teraz sprowokowana uchodzi za niezrównoważoną furiatkę. Wkracza kurator. Oto na drodze sądowej tracisz dziecko. Oczywiście, czujesz się zbawiona/y bo robisz wszystko poprawnie w pojmowaniu nakazów Boga, cierpienie dziecka jest tutaj sprawą drugorzędną, prawda? Bo tak mówi cytat biblijny, że najpierw Bóg, potem rodzina. Żyjemy w niebezpiecznym świecie, i trzeba umieć krążyć w tych pułapkach. Miłość do rodziny jest nakazem Boga, więc módlmy się do Boga, uczestniczmy z Nim w świętach, odrzucajmy w swych myslach i czynach symboliki pogańskiej. Myślę, że Bóg to rozumie, zna prawdziwe myśli tych świadomie świętujących i tych z niepełną wiedzą o świętach.



Wybacz Betme, nie bierz tego personalnie, ale to mentalność człowieka nieodrodzonego. Nam już nie wolno tak myśleć. Ludzkie zabezpieczenia to charakterystyczna cecha życia w pogaństwie. Chrystus wyzwala nas od takiego schematu myślenia. Sam przyznasz, że to świat uczy nas żyć w ten sposób, by zabezpieczać się na wszelkie sposoby przed złem, jakie mogłoby nas spotkać. Jednak tylko w Chrystusie możemy pojąć czym jest to rzeczywiste zło, które nam zagraża. I tylko w Chrystusie stajemy się zdolni by się temu złu przeciwstawić. Sytuacja, którą opisujesz może stać się rzeczywistą ale nie musi. Po pierwsze to nie nasze ludzkie = najczęściej niezgodne z wolą Boga zabezpieczenia stanowią ochronę przed złem tego świata, lecz Chrystus. Po drugie żyjemy w czasach, gdy każda odmienność jest respektowana, a na pewno nie może być dyskryminowana -choć to chore bo wiemy do czego prowadzi jest tutaj też pewna luka dla chrześcijan wierzących biblijnie (póki co, bo nie wiemy jak długo jeszcze ten stan potrwa). Druga bardzo zasadnicza sprawa to podejście rodziców i ich relacja z dzieckiem. Jeśli rodzice potrafią w racjonalny sposób przekonać swoje dzieci do rezygnacji z pewnych praktyk, jednocześnie umiejętnie rekompensując im tę "stratę" i są z nimi w Bożej relacji = nie traktują dziecka jak bożka, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że dziecko zrezygnuje, bez większego bólu z urodzin, imienin czy innych pogańskich zwyczajów. Miłość do drugiego człowieka jest nakazem, ale tylko w Chrystusie nakaz ten możemy wypełnić zgodnie z wolą Boga: sposób obchodzenia świąt jaki proponujesz jest zwykłym kompromisem ze światem, którego chrześcijanin nie może zaakceptować, bo jest to droga na zatracenie. Tu przypomina mi się żydowska mentalność wprost z tradycji talmudycznej: "ustami swymi wyrzekł, ale w sercu odwołał" – Bóg nie nakazywał nam zaświadczyć myślą, a nawet nie słowem, ale czynem:"Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! "1J.3:18


Awatar użytkownika
Rafi
Posty: 519
Rejestracja: 25 mar 2008, 13:42
wyznanie: Kościół Ewangelicko-Metodystyczny
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: Rafi » 28 cze 2016, 12:03

madelinka pisze:Rozumiem, że nie chodzisz na mszę katolicką mimo, iż twoi bliscy (zakładam że są wśród nich katolicy- jesli nie potraktuj to jako przykład) modlą się tam do Chrystusa. Dlaczego tego nie robisz? Bo nie wierzysz (zakładam :-) ) w Chrystusa eucharystycznego i nie chcesz oddawać czci bożkowi- łączyłbyś się duchowo z poganami, łamiąc Boże przykazanie. Dlaczego nie widzisz analogii w celebrowaniu świąt, w których czci się dzieciątko Jezus, a faktycznie narodziny boga słońca- Mitry?
Błędne porównanie. Na mszy dzieje się tu i teraz. Mitrę czczono wieki temu.
Zadałem pytanie, które zupełnie ignorujesz: czy w niedzielę (sunday) na nabozeństwu oddajesz cześć i chwałę Bogu, czy bożkowi słońca?
madelinka pisze:Wielkanoc nie ma nic wspólnego z żydowską Paschą (chyba, że obchodzisz konkretnie to święto – czyli wspominasz wyjście izraelitów z Egiptu; trwa ono 7-8 dni i wypada zawsze 15 nisan). Chrześcijańska (rzekomo) Wielkanoc to święto bogini Isztar, którym Konstantyn i Sobór Nicejski w 325 r. zastąpili żydowską Paschę. To święto było obchodzone w kościele katolickim, a nie przez pierwszych chrześcijan. Sobór nicejski uchwalił:...
To chyba chrześcijańska wersja teorii spiskowej :)
Na pewno Wielkanoc była obchodzona już w 2 wieku. Był z tego powodu nawet poważny konflikt, który o mało co nie skończył się podziałem chrześcijaństwa. Objaśnię krok po kroku.
Tak jak wspomniałaś święto Paschy zaczyna się 15 nisan. Jezusa ukrzyżowano 14 nisan, dzień przed szabatem i przed Pashą, a zmartwychwstał w niedzielę 16 nisan, ale tak przypadło w tym konkretnym roku. W innym roku mogły to być np. poniedziałek i sroda. Kalendarz żydowski ma zmienną długość miesięcy, a nawet ilości miesięcy w roku. W naszym kalendarzu także niedziela nie przypada zawsze w tym samym dniu (cykl obrotu wokół słońca nie jest zgodny z cyklem księżyca). Były juz dwie tradycje wyznaczania Wielkanocy. Wg jednej świętowano Zmartwychwstanie tak jak przypadało wg kalendarza żydowskiego, bez względu jaki to był dzień tygodnia, a wg drugiej w najbliższą niedzielę (przed lub po 16 nisan). W Rzymie, gdzie była ciągła rotacja, w drugiej połowie II wieku tak się to wszystko wymieszało, że jedni chrześcijanie juz byli po świętowaniu Zmartwychwstania, drudzy w trakcie, a trzecia grupa dopiero się szykowała. I to wszystko w jednym zborze. A tego powodu biskup rzymski Wiktor I chciał narzucić jeden system liczenia (miał butę, wtedy właśnie rozkwitła teoria o wyjątkowości biskupa Rzymu) pod groźbą ekskomuniki. Kilku biskupów zebrało się (pierwszy synod od czasów apostolskich!) i napisało gdzie to sobie może włożyć (i w ten sposób Wiktor I obudził system synodalny/soborowy), a Ireneusz z Lyonu napisał do Wiktora list, aby ten się z e swojego pomysłu wycofał. Wiktor ugiął się i odwołał ekskomunikę pozostając w jedności z resztą chrześcijaństwa.
Tam, gdzie na chrześcijaństwo miała duży wpływ kultura żydowska obchodzono Wielkanoc tak, jak przypadała Pascha. Tam gdzie pierwotnie dominowali poganochrześcijanie obchodzono Wielkanoc w niedzielę. Różnice były jeszcze przed Soborem Nicejskim (Antiochia, Aleksandria), a na Soborze Nicejskim biskupi doszli do porozumienia.
Były też inne ustalenia. Zainteresuje ciebie kanon XX Ponieważ są tacy, którzy klęczą w niedzielę i w dni pięćdziesiątnicy, święty sobór postanowił, że modlitwa do Pana ma być zanoszona w postawie stojącej, by wszędzie był przestrzegany jeden i ten sam porządek. . Wynika z tego, ze wbrew teorii spiskowej Pięćdziesiątnica istniała przed Soborem Nicejskim.

madelinka pisze:Wszystkie święta typu dzień ojca, dziecka itp. są pogańskimi świętami o takiej właśnie wymowie. To jest dzień , w którym oddaje się szczególną cześć człowiekowi. W Chrystusie to niemożliwe.
Idąc dalej twoim tokiem rozumowania nie mogę w jakis dowolny dzień odwiedzić swojej matki, przynieść kwiaty, gorący jeszcze, specjalnie dla niej upieczony chleb i podziękować za miłość i uwagę, jaką mnie otaczała i otacza przez całe moje życie? Wtedy bym popełnił bałwochwalstwo?
Ja mam inne rozumienie nauk Jezusa. Okazywanie miłości bliźnim, także swoim bliskim, jest wręcz moim obowiązkiem. To, że w wielu krajach ustanowiono jakis dzień w którym szczególnie się pamięta o ojcu, mamie, żonie, mężu, dziecku, kobiecie, mężczyźnie wcale mi nie przeszkadza.
Nie oglądaj się na innych jak te dni (i wszystkie pozostałe w roku) wykorzystują. Patrz na to jak wykorzystujesz je ty. Czy nie okaże się, że w dniu matki nie sprawisz jej przykrości nawet nie dzwoniąc, bo TY tego święta nie obchodzisz.

madelinka pisze:Jak rozumiesz słowa Chrystusa:"Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki i żony i dzieci i braci i sióstr, a nawet życia swego, nie może być uczniem moim.”Łk.14, 26 ?
To są bardzo mocne słowa, które nie pozostawiają wątpliwości co do tego, kto jest pierwszym obiektem naszej miłości.
Tak, to bardzo mocne slowa i bardzo często nadużywane, używane jako usprawiedliwienie dla postawienia w centrum siebie samego. Robienie z siebie męczennika za wiarę.
madelinka pisze: Fragment z Łukasza w kontekście obchodzenia pogańskich świąt z bliskimi (relacja krwi lecz nie Ducha co również ma kolosalne znaczenie - Chrystus dobitnie wskazał kto jest Jego prawdziwą rodziną: „Bo kto wypełnia wolę Ojca mego, który jest w niebie, ten jest moim bratem i siostrą, i matką” (Mt 12, 50). „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je” (Łk 8, 21). ) nie daje miejsca na wątpliwość. Czy Chrystus musiał konkretnie wymieniać wszystkie sprawy tego świata, które musimy odrzucić idąc za Nim? Wystarczy, że ujawnił nam swój stosunek do świata, a ten również jest radykalny.
Jezus nie nakazał nam odrzucać całego świata, nie kazał się izolować, nakazał nam kochać ludzi. A nawet przykazanie miłości mocno zradykalizował "To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem." (Jan12.15).
Piszesz dalej, że trzeba się o ludzi i bliskich troszczyć na co dzień. Oczywiście. Całej doby by nie starczyło aby wszystkich otoczyc taką uwagą i troska jakbyśmy chcieli, to nie możliwe nawet w tydzień. Jezeli w jeden dzień skupimy się bardziej na jednej osobie, to nie widzę tu żadnego problemu. Jedno nie wyklucza drugiego.


Awatar użytkownika
Rafi
Posty: 519
Rejestracja: 25 mar 2008, 13:42
wyznanie: Kościół Ewangelicko-Metodystyczny
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: Rafi » 28 cze 2016, 12:09

Dragonar pisze:Możliwe, że dostanę za to ostrzeżenie, jednak uważam, że rezygnowanie ze wszystkich świąt, które oferuje nam nasza zachodnia cywilizacja tylko dlatego, że kilkaset lat temu ktoś prawdopodobnie oddawał w te dni cześć swoim pogańskim bóstwom, jest zwykłym oszołomstwem. Nie ma to rozsądnych podstaw biblijnych, a ponadto odbiera chrześcijanom radość z życia społecznego.
Podpisuję się pod tym.
W dodatku nie kilkaset, a kilka tysięcy lat.

Podkreślam jeszcze raz, że sa to osoby niekonsekwentne, bo oddają cześć Bogu w dzień Słońca (niektórzy Saturna). Będąc konsekwentnym nie powinni w ogóle zbierac się i czcić Pana, bo przeciez kazdy dzień w roku jest przypisany jakiemuś czczonemu tysiące lat temu bożkowi.


kontousunięte1
Posty: 8825
Rejestracja: 07 kwie 2011, 16:43
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: kontousunięte1 » 28 cze 2016, 12:44

Rafi pisze:
Dragonar pisze:Możliwe, że dostanę za to ostrzeżenie, jednak uważam, że rezygnowanie ze wszystkich świąt, które oferuje nam nasza zachodnia cywilizacja tylko dlatego, że kilkaset lat temu ktoś prawdopodobnie oddawał w te dni cześć swoim pogańskim bóstwom, jest zwykłym oszołomstwem. Nie ma to rozsądnych podstaw biblijnych, a ponadto odbiera chrześcijanom radość z życia społecznego.
Podpisuję się pod tym.
W dodatku nie kilkaset, a kilka tysięcy lat.

Podkreślam jeszcze raz, że sa to osoby niekonsekwentne, bo oddają cześć Bogu w dzień Słońca (niektórzy Saturna). Będąc konsekwentnym nie powinni w ogóle zbierac się i czcić Pana, bo przeciez kazdy dzień w roku jest przypisany jakiemuś czczonemu tysiące lat temu bożkowi.

Też się podpisuję ;-) Może jakąś petycję zrobimy :rotfl: Trzy podpisy już są. Jeszcze 100tys.bez tych trzech i mamy referendum :eek: :oops:


madelinka
Posty: 476
Rejestracja: 05 paź 2015, 17:27
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Święta w życiu chrześcijanina

Postautor: madelinka » 28 cze 2016, 17:46

Rafi pisze:Błędne porównanie. Na mszy dzieje się tu i teraz. Mitrę czczono wieki temu.
Zadałem pytanie, które zupełnie ignorujesz: czy w niedzielę (sunday) na nabozeństwu oddajesz cześć i chwałę Bogu, czy bożkowi słońca?


Ale niczego nie ignoruję i już odpowiadam: oczywiście nie obchodzę pogańskiej niedzieli czyli dnia słońca, wystarczy, że robiłam to przez prawie 40 lat mojego życia i tak jak mówisz czciłam słońce tego właśnie dnia (choć nieświadomie). W Biblii nie ma żadnego nakazu obchodzenia tego dnia jako dnia Pana, bo tym zawsze był dzień 7, pobłogosławiony już przy stworzeniu świata. To kościół Konstantyna wprowadził dzień słońca na stałe do kalendarza według, którego żyje obecny świat chrześcijański, a kościół ten dzień uświęcił znosząc przykazanie dnia 7 i zmieniając je na dzień 1. W 364 r. na soborze w Laodycei Kościół zabronił świętowania dnia siódmego.. W Kanonie XXIX tego Soboru widnieje zapis: „Chrześcijanie nie powinni judaizować i próżnować w szabat, ale powinni pracować w tym dniu; powinni szczególnie uczcić Dzień Pański będąc chrześcijanami, i jeśli to możliwe, nie pracować w tym dniu. Jeśli jednak będą judaizować w tym dniu zostaną, odłączeni od Chrystusa” (C. J. Hefele, History of the Councils of the Church , str. 316) W Biblii wyrażenie dzień Pański (hēmera kyriou) odnosi się zawsze i tylko do dnia siódmego lub do dnia powtórnego przyjścia Pana Jezusa w chwale, nigdy zaś do niedzieli. Bóg stwarzając świat ustanowił siódmy dzień tygodnia dniem świętym i nigdy tego nie odwołał.

Rafi pisze:To chyba chrześcijańska wersja teorii spiskowej :)
Na pewno Wielkanoc była obchodzona już w 2 wieku. Był z tego powodu nawet poważny konflikt, który o mało co nie skończył się podziałem chrześcijaństwa. Objaśnię krok po kroku.
Tak jak wspomniałaś święto Paschy zaczyna się 15 nisan. Jezusa ukrzyżowano 14 nisan, dzień przed szabatem i przed Pashą, a zmartwychwstał w niedzielę 16 nisan, ale tak przypadło w tym konkretnym roku. W innym roku mogły to być np. poniedziałek i sroda. Kalendarz żydowski ma zmienną długość miesięcy, a nawet ilości miesięcy w roku. W naszym kalendarzu także niedziela nie przypada zawsze w tym samym dniu (cykl obrotu wokół słońca nie jest zgodny z cyklem księżyca). Były juz dwie tradycje wyznaczania Wielkanocy. Wg jednej świętowano Zmartwychwstanie tak jak przypadało wg kalendarza żydowskiego, bez względu jaki to był dzień tygodnia, a wg drugiej w najbliższą niedzielę (przed lub po 16 nisan). W Rzymie, gdzie była ciągła rotacja, w drugiej połowie II wieku tak się to wszystko wymieszało, że jedni chrześcijanie juz byli po świętowaniu Zmartwychwstania, drudzy w trakcie, a trzecia grupa dopiero się szykowała. I to wszystko w jednym zborze. A tego powodu biskup rzymski Wiktor I chciał narzucić jeden system liczenia (miał butę, wtedy właśnie rozkwitła teoria o wyjątkowości biskupa Rzymu) pod groźbą ekskomuniki. Kilku biskupów zebrało się (pierwszy synod od czasów apostolskich!) i napisało gdzie to sobie może włożyć (i w ten sposób Wiktor I obudził system synodalny/soborowy), a Ireneusz z Lyonu napisał do Wiktora list, aby ten się z e swojego pomysłu wycofał. Wiktor ugiął się i odwołał ekskomunikę pozostając w jedności z resztą chrześcijaństwa.
Tam, gdzie na chrześcijaństwo miała duży wpływ kultura żydowska obchodzono Wielkanoc tak, jak przypadała Pascha. Tam gdzie pierwotnie dominowali poganochrześcijanie obchodzono Wielkanoc w niedzielę. Różnice były jeszcze przed Soborem Nicejskim (Antiochia, Aleksandria), a na Soborze Nicejskim biskupi doszli do porozumienia.
Były też inne ustalenia. Zainteresuje ciebie kanon XX Ponieważ są tacy, którzy klęczą w niedzielę i w dni pięćdziesiątnicy, święty sobór postanowił, że modlitwa do Pana ma być zanoszona w postawie stojącej, by wszędzie był przestrzegany jeden i ten sam porządek. . Wynika z tego, ze wbrew teorii spiskowej Pięćdziesiątnica istniała przed Soborem Nicejskim.


Zgadzam się z Tobą, bo takie są fakty historyczne. Nie lansuję żadnej teorii spiskowej. Kościół, który wyłonił się jako powszechny powstawał już od momentu gdy Paweł zaczął nawracać pogan. Zwróciłam tylko uwagę na fakt, że sobór Nc. ujednolicił te różnice, wykorzystując to zagadnienie jako pretekst do tego by oddzielić się definitywnie od Żydów.

Rafi pisze: Idąc dalej twoim tokiem rozumowania nie mogę w jakis dowolny dzień odwiedzić swojej matki, przynieść kwiaty, gorący jeszcze, specjalnie dla niej upieczony chleb i podziękować za miłość i uwagę, jaką mnie otaczała i otacza przez całe moje życie? Wtedy bym popełnił bałwochwalstwo?
Ja mam inne rozumienie nauk Jezusa. Okazywanie miłości bliźnim, także swoim bliskim, jest wręcz moim obowiązkiem. To, że w wielu krajach ustanowiono jakis dzień w którym szczególnie się pamięta o ojcu, mamie, żonie, mężu, dziecku, kobiecie, mężczyźnie wcale mi nie przeszkadza.
Nie oglądaj się na innych jak te dni (i wszystkie pozostałe w roku) wykorzystują. Patrz na to jak wykorzystujesz je ty. Czy nie okaże się, że w dniu matki nie sprawisz jej przykrości nawet nie dzwoniąc, bo TY tego święta nie obchodzisz.


Nie, Rafi, jesteś wolny więc możesz robić co chcesz, choć nie wszystko przynosi korzyść oczywiście w rozumieniu biblijnym. Czy rozważasz czasami kontekst czasów w jakich żyjemy? Czy naszła Cię refleksja odnośnie rozbuchanego do granic możliwości humanizmu i kultu człowieka ? Wiem, że trudno Ci na to spojrzeć moimi oczami, bo zapewne jesteś protestantem z urodzenia. Ja wzrastałam w kulcie przedmiotów, symboli, obrazów, figur, kości i trupów– czystym pogaństwie, którym Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba zawsze się brzydził. Pan wyrywając mnie z Babilonu otworzył mi oczy na rzeczywistość, w której ukształtowałam swój sposób myślenia o Bogu i ukazał mi jej prawdziwe oblicze. To, że ta rzeczywistość stała się i dla mnie obrzydliwa, jest tylko konsekwencją przejrzenia na oczy. W moim przypadku nastąpiło radykalne przejście od czczenia człowieka (w szerokim znaczeniu tego słowa) do czczenia Boga, choć pokłosie pogaństwa, w którym wzrosłam, noszę w sobie do dziś.

Rafi pisze:Tak, to bardzo mocne slowa i bardzo często nadużywane, używane jako usprawiedliwienie dla postawienia w centrum siebie samego. Robienie z siebie męczennika za wiarę.


A wiesz? Pierwszy raz spotkałam się z taka interpretacją tego fragmentu. Uważasz, że odwrócenie się od pogańskich praktyk to robienie z siebie męczennika? Ja bym nawet nie odważyła się użyć takie go słowa w tym kontekście. Prawdziwi męczennicy za wiarę ginęli w męczarniach na stosach, na arenach. Nasze życie nie ma nic wspólnego z męczeństwem, a jak sądzę nawet odsunięcie się od pogańskich praktyk jest dla nas zbyt wielkim poświęceniem. Mój siostrzeniec (8 lat), gdy dowiedział się prawdy o urodzinach, stwierdził, że nie chce już tych świąt obchodzić; naszła go wtedy taka refleksja:"My już chyba nigdy nie wyjdziemy z tego pogaństwa". Może mieć rację.

Rafi pisze:I tu ci przerwę, bo to nieprawda. Twoja teza to własnie myślenie magiczne. symbole mają takie znaczenie, jakie im nadamy.
Dla przykłady krzyż zanim stał się symbolem chrześcijaństwa był symbolem używanym w wielu wczesniejszych religiach i związana z kultem słońca, z kultem zywiołow, z Artemidą, z magią celtycką, z wierzeniami słowiańskimi, używany w Indii, w buddyzmie, wyewoluował do postaci swastyki i został uzyty przez nazistów, a u Żydów był znakiem hańby, bo rzymianie krzyżowali za najcięższe przestępstwa. Jaka tu niezmienność?
A wspomniane obchodzenie Dnia Pańskiego w dzień poświęcony "pierwotnie" bożkowi słońca? Czy uważasz, że nadal w niedzielę czcimy bożka słońca?
A symbol pentagramu znany już w Mezopotamii, w Babilonie, w pierwszych wiekach kojarzony przez chrześcijan z pięcioma ranami Jezusa, u schyłku średniowiecza kojarzony z diabłem, a pod koniec XIX wieku skojarzono go z magią. Gdzie tu stałość?
A symbol kozła? Był atrybutem Wenus, był symbolem Chrystusa, dzis jest symbolem szatana. Gdzie tu stałość?


Jeszcze odniosę się krótko do tematu symboli. Podobnie jak Ace wyszłam z katolicyzmu, a ponieważ prawda , którą odkryłam o tym zbrodniczym i antybożym systemie tak bardzo mnie poraziła, postanowiłam zgłębić wszystko co z katolicyzmem związane. Symbole okultystyczne (pogańskie) są bardzo istotnym elementem katolicyzmu jak i każdej pogańskiej religii. Wiele czasu poświęciłam na zgłębianie symboliki okultystycznej, bo jak się okazało miałam z nią styczność właśnie w kościele. Nie mogę się z Tobą zgodzić co do opinii, że znaczenie symboli jest zmienne, a co za tym idzie możemy dowolnie je stosować w zależności od definicji jakie mu nadamy w danym momencie. W okultyzmie symbol ma głębokie znaczenie i w zasadzie poprzez symbol wyraża się stosunek do bóstwa. Co ważne, im mocniej dany symbol jest eksponowany tym większą ma moc oddziaływania na odbiorcę. W chrześcijaństwie symbolika w zasadzie zredukowana została do zera. Wspomniany krzyż był i pozostał symbolem pogańskim, choć jak wiesz wiele jest form krzyża i w zależności od formy interpretujemy jego symbolikę. Krzyż na którym umarł Chrystus był symbolem śmierci i hańby i takim symbolem pozostał; zauważ, że Chrystus nie umarł na krzyżu symbolizującym słońce (równoramiennym) a ten właśnie znak krzyża (oprócz biblijnego staurosa) występuje w katolicyzmie np. pod nazwą krzyż jerozolimski, maltański czy typowy dla kultu słońca prosty krzyż równoramienny wpisany w okrąg czyli hostia. Pentagram również jest symbolem pojawiającym się w KK, choć biblijni chrześcijanie nigdy go nie używali ze względu na jego pogańską wymowę; to właśnie KK nadał temu symbolowi (jednemu z najważniejszych symboli satanizmu) pokrętne znaczenie rzekomych 5 ran Chrystusa. Jeśli gdziekolwiek natknąłeś się na informację o tym, że pierwsi chrześcijanie czcili ten symbol (co już samo w sobie jest wymowne, bo cześć należy się Bogu w Duchu i Prawdzie(J. 4:24)), to nawet jeśli miało to miejsce, musieli to być chrześcijanie z pogan. Chrześcijanie nie czczą symboli lecz Boga, który jest Duchem. To nie znaczy, że nie można sobie powiesić krzyża w domu czy w zborze, jednak zawsze należy głęboko zastanowić się jakie właściwie znaczenie ma dla mnie ten symbol. Moja mama ma zwyczaj stawiania sobie krzyża na czole zanim wsiądzie do samochodu... Oczywiście nie odnoszę tego wywodu do Twojego życia.

Pozdrawiam



Wróć do „Pytania o chrześcijańskie życie w Chrystusie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości