Początki Ruchu Charyzmatycznego

Dział niepolemiczny.
Miejsce dla budujących artykułów lub własnych przemyśleń ukazujących stanowisko teologiczne. Tylko dla protestantów.
Awatar użytkownika
Imperator
Posty: 6343
Rejestracja: 22 kwie 2010, 17:05
wyznanie: Prezbiterianizm
Lokalizacja: Merry ol' England
O mnie: PhD
Gender: Male
Kontaktowanie:

Początki Ruchu Charyzmatycznego

Postautor: Imperator » 23 lut 2015, 02:29

Ruch charyzmatyczny zaczął się na początku dwudziestego wieku pod kuratelę Charlesa Fox Parham. Był on ekscentrycznym głosicielem wątpliwego moralnego charakteru, który był zaślepiony dziwacznymi ideami, tajemniczymi zjawiskami, oraz błędną teologią znaną jako Ruch Uświęceniowy. W 1990, pan Parham założył Biblijną Szkołę Bethel (Bethel Bible College) w Topeka, Kansas z celem szkolenia misjonarzy Ruchu Uświęceniowego. Wierzył, że jeżeli jego uczniowie mogliby odkryć na nowo zielonoświątkowy dar języków, to byliby w stanie zabrać ewangelię do wszystkich narodów bez potrzeby nauki języków obcych. Później doszedł do przekonania, że dar języków był jedynym prawdziwym znakiem chrztu w Duchu Świętym. Wkrótce jego fascynacja mówieniem językami przemieniła się w obsesję. Jako, że rok 1900 zbliżał się ku końcowi, Parham przynaglał swoich studentów do spędzenia kilku dni w poście i modlitwie szukając odnowienia tego apostolskiego daru.

W pierwszy dzień nowego roku, pierwszego stycznia 1901, Agnes Ozman, jedna ze studentek Parhama, zaczęła wymawiać przypadkowe sylaby. Ci którzy je słyszeli stwierdzili, że mówi po Chińsku (chociaż nikt z nich nie wiedział nic na temat Chińskiego języka). Przez resztę dnia, nie była ona w stanie mówić po Angielsku i pisała stylizowane znaki, które Parham i jego uczniowie określili jako Chiński. Studenci byli przekonani, że ich modlitwy zostały wysłuchane, i że to czego stali się świadkami to ten sam cudowny fenomen jak ten opisany w Dziejach Apostolskich rozdział 2.

W przeciągu kilku dni przykład pisma pani Ozman został opublikowany w gazecie. Jest to obiektywny dowód na całkowitą fałszywość twierdzeń Parhama. Kawałek papieru pokryty topornymi, nieczytelnymi, sztucznymi hieroglifami nie mającymi nic wspólnego z Chińskimi znakami. W istocie, przypadkowe sylaby jakie wymawiała pani Ozman i jej pismo nie mają żadnych charakterystyk jakiegokolwiek języka.

Pomimo tego Parham upierał się, że pani Ozman mówiła i pisała po Chińsku. Do tego, sam Parham i przynajmniej trzydziestu innych studentów zaczęło twierdzić, że również otrzymali dar języków. W obliczu dokładnego badania i stawianych mu trudnych pytań Parham wyzywająco powiększył swoje fikcyjne twierdzenia.

Ogłosił, że studenci mówili w wielu językach i że on sam otrzymał zdolność głoszenia po Niemiecku i Szwedzku, Agnes Ozman po "Chińsku", a inni po Japońsku, Węgiersku, Syryjsku, Hindi i Hiszpańsku. Parham dodał, że "języki ognia" pojawiły się nad głowami przemawiających. Czasami towarzyszyły temu takie tłumaczenia: "Bóg jest miłością", "Jezus ma moc by zbawić" i "Jezus jest gotów wysłuchać."

Parham gorliwie reklamował zjawisko, podkreślając, że był to ważny przełom w misyjnej strategii. Na co najmniej sześć miesięcy po tym jak wielu ekspertów językowych stwierdziło, że bazgroły Agnes Ozman nie miały żadnego podobieństwa do Chińskiego pisma, Parham nadal karmił dziennikarzy własną wysoce zdobioną wersją wydarzeń. Typowy raport z tego czasu w jego własnych słowach:

"Oczekujemy tysięcy pastorów, ewangelistów i innych osób ze wszystkich części Stanów Zjednoczonych, którzy pragną stać się misjonarzami. Nie ma wątpliwości, że w tym czasie będzie im udzielony "dar języków", jeśli są one godne i szukać go będą w wierze, chcąc w ten sposób być w stanie rozmawiać z ludźmi pośród których zdecydują się pracować. Mówienie do nich w ich własnym języku jest nieocenioną zaletą."

"Studenci Szkoły Bethel nie muszą uczyć się języków obcych w tradycyjny sposób. Będzie on im udzielony w cudowny sposób. Różne osoby już są w stanie rozmawiać z Hiszpanami, Włochami, Węgrami, Niemcami i Francuzami w ich własnych językach. Nie mam wątpliwości, że różne dialekty ludzi z Indii a nawet języki dzikusów z Afryki będą udzielone chętnym podczas naszych spotkań. Oczekuję, że to będzie największe takie wydarzenie od czasów Pięćdziesiątnicy."

Parham oczywiście kłamał. Lecz jego studenci naiwnie akceptowali zapewnienia, że dźwięki jakie wydawali były rzeczywistymi obcymi językami. Ich nauczyciel napominał ich aby nie mieć żadnych wątpliwości, ani też nie sprawdzać ich "daru". Dlatego w następnym dziesięcioleciu, kilka zespołów misyjnych pod wpływem Parhama wyruszyło za morza oczekując, że będą w stanie głosić i rozmawiać w językach jakich nigdy się nie uczyli.

Niepowodzenie tej zielonoświątkowej strategii misyjnej był natychmiastowy i spektakularny. Artykuł opublikowany w 1909 roku opisał fiasko w tych słowach:

"Misjonarz S. C. Todd z Biblijnego Towarzystwa Misyjnego osobiście sprawdził trzy misyjne pola i cztery misyjne zespoły złożone z mających dobre intencje ale zwiedzionych osób które pojechały do Japonii, Chin i Indii w oczekiwaniu, że będą głosić do mieszkańców tych państw w ich własnych językach. Okazało się, że potrzebowali oni tłumacza nawet w najzwyklejszych sytuacjach."

"Niektórzy z nich są w absolutnej nędzy i są uzależnieni od ich chrześcijańskich braci nawet w podstawowych potrzebach życia i są bezradni jak niemowlęta. W niektórych przypadkach są oni w niebezpieczeństwie utraty wiary we wszystko co nadprzyrodzone w religii i dryfują do niewierności i grzechu."

Niepowodzenie i skandal zdawał się plamić wszystko czego Parham się dotknął. Mniej niż dwa lata po założeniu, Biblijna Szkoła Bethel w Topeka została całkowicie zamknięta. Pięć lat później, gazety w całym kraju doniosły, że niektórzy z uczniów Parhama z Illinois śmiertelnie pobili inwalidkę chcąc z niej wypędzić demona reumatyzmu. Zanim ucichł szok tych doniesień, Parham został aresztowany w San Antonio, Teksas, i oskarżony o sodomię. Napisał zeznanie aby uzyskać zwolnienie lecz później wycofał swoje własne przyznanie się do winy.

Parham zdyskredytował się w każdy możliwy sposób. Nigdy już w pełni nie odzyskał swojej wcześniejszej reputacji po tych skandalach.

Jednakże Parham działał bezustannie, i zawsze był w stanie znaleźć chętnych uczniów. Kiedy umarł w 1929 ponad 2,500 jego uczniów przyszło na pogrzeb chociaż miał on miejsce w odległym miasteczku w Kansas podczas zaciętej zamieci.

Za: http://www.gty.org/Blog/B131009


Teologia na poważnie i z humorem: http://mlodykalwin.blox.pl
Awatar użytkownika
Niedźwiadek
Posty: 96
Rejestracja: 28 lis 2014, 22:19
wyznanie: Protestant
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Niedźwiadek » 23 lut 2015, 13:30

Błędna nazwa tematu. Powinien raczej nosić tytuł "początki ruchu zielonoświątkowego.", ruch charyzmatyczny jest odrębnym zjawiskiem w historii. Szkoda laików.


Oberyn.
Posty: 3797
Rejestracja: 04 sty 2013, 00:03
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Lubin
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Oberyn. » 23 lut 2015, 16:05

Skandale, skandaliki, porażki. A dzis 200 milionów zielonoświątkowców... Cóż...


Z czego zdecydowana większość to jakieś chore odłamy, które zniszczyły obraz zielonoświątkowców.


św. Robert Bellarmin: "Największą z protestanckich herezji jest pewność."

Biblia:

(8) Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł. (9) Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu. (10) Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie jego. (Rzym. 5;8-10)
Oberyn.
Posty: 3797
Rejestracja: 04 sty 2013, 00:03
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Lubin
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Oberyn. » 23 lut 2015, 17:56

KZ :roll: Coraz bardziej idzie w hamerykańskie sposoby pozyskiwania ludzi do zboru, automaty do gier dla młodzieży czy zajęcia fitness to jedne z przykładów.Przynależność do Zborów Bożych nic nie daje.

Ogólnie jestem zdania, że zielonoświątkowe chrześcijaństwo pochłania się odmętach ignorancji nt. znajomości i zrozumienia Biblii, a co za tym idzie w coraz to większe herezje. Gdzie dobrze przyjęła się tzw. "ewangelia sukcesu"? U charyzmatyków, bo tam nastąpiło przewartościowanie fundamentalnych dla chrześcijaństwa rzeczy jak Biblia i Chrystus, teraz ważniejsze są kolorofony, dobra atmosfera, poczucie własnej wartości i pełny portfel pastorów.

Tak, wiem, maruda jestem i pesymista.


św. Robert Bellarmin: "Największą z protestanckich herezji jest pewność."

Biblia:

(8) Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł. (9) Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu. (10) Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie jego. (Rzym. 5;8-10)
Oberyn.
Posty: 3797
Rejestracja: 04 sty 2013, 00:03
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Lubin
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Oberyn. » 23 lut 2015, 19:57

Ale przyszła od charyzmatyków. :mrgreen: Z najbardziej znanych to chyba Osteen ma korzenie w baptyzmie, bo ojciec był w baptystą, ale później przeniósł się do ruchu zielonoświątkowego, a teraz nie należą do żadnej denominacji (przynajmniej tak podaje wiki).


św. Robert Bellarmin: "Największą z protestanckich herezji jest pewność."

Biblia:

(8) Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł. (9) Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu. (10) Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie jego. (Rzym. 5;8-10)
Awatar użytkownika
magda
Posty: 12467
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: magda » 24 lut 2015, 00:32

Ciekawe rzeczy piszecie, czy istnieją w ogóle jeszcze takie prawdziwie Jezusowe koscioły???


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
jj
Posty: 8288
Rejestracja: 11 sty 2008, 10:17
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Lokalizacja: zagranica
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: jj » 24 lut 2015, 09:34

(8) Powiadam wam, że szybko weźmie ich w obronę. Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
(Ew. Łukasza 18:8, Biblia Warszawska)


Ja pamietam jeszcze czasy, kiedy tego wszystkiego nie bylo, a wiara byla. Pamietam, jak wybierano sie z mojego kosciola do zboru na Pulawskiej w Warszawie, bo ktos mowil dziwnymi jezykami. :lol:
... ale to juz sa czasy dawne, zamierzchle.


Awatar użytkownika
Imperator
Posty: 6343
Rejestracja: 22 kwie 2010, 17:05
wyznanie: Prezbiterianizm
Lokalizacja: Merry ol' England
O mnie: PhD
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Imperator » 24 lut 2015, 09:53

magda pisze:czy istnieją w ogóle jeszcze takie prawdziwie Jezusowe koscioły???


Kościół powszechny był czasami bardziej, czasami mniej widzialny. Poszczególne Kościoły, jako członkowie, są bardziej lub mniej czyste według tego jak wykłada się tam doktrynę i sprawuje obrządek.

Najczystszy nawet Kościół może zbłądzić. Niektóre tak upadły, że nie są już Kościołami Chrystusa, lecz synagogami szatana. Zawsze jednak będzie istniał na ziemi Kościół, w którym obrządek zgodny będzie z wolą Boga.


Teologia na poważnie i z humorem: http://mlodykalwin.blox.pl
Awatar użytkownika
magda
Posty: 12467
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: magda » 24 lut 2015, 14:02

Imperator pisze: Poszczególne Kościoły, jako członkowie, są bardziej lub mniej czyste


No to masz rację bo ja to chodzę do róznych kosciołów i nawet w tej samej denominacji sa ogromne różnice np Baptyści z Warszawy z ul. Waliców a Baptyści z Radomia no róznice jakoś duze. Ja tak jakoś odbieram bo nie dziwi mnie różnica np Zielonoświątkowi i Baptyści no musi być jakaś ale ta sama denominacja w jednym kosciele naborzeństwo skierowane na Jezusa a drugim na człowieka o Jezusie niewiele. wazniejsza pani od szkółki niedzielnej , utalentowane dzieciaki itp duzo o tym a o Jezusie krótko i węzłowato żeby przejsc szubko do drugiej części zborowej. Nie chodzi o to zże krytykuję baptystów ale o to że właśnie kościoły się różnią.


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."

Wróć do „Czytelnia ”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości