Biblia kontra kult maryjny

Rozmowa o teologicznych różnicach międzywyznaniowych
ZbiMacz
Posty: 367
Rejestracja: 07 lis 2016, 22:20
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
O mnie: "Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe." BW - List św. Pawła do Rzymian 10 10:17
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: ZbiMacz » 02 lut 2018, 12:22

wuka pisze:Motyl
Prawdę mówiąc i tak na marginesie, to chyba rzadko kto odczuwa to, o czym pisze Paweł. Nie spotkałam takich osób, które nieustannie by się radowały.

"14:7 Albowiem nikt z nas dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera; 14:8 Bo jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy; jeśli umieramy, dla Pana umieramy; przeto czy żyjemy, czy umieramy, Pańscy jesteśmy."
Św.Paweł właśnie z tego powodu ma radość i tego uczy oraz do niej zachęca. "2:17 Ale gdyby nawet krew moja miała być dolana do ofiary i obrzędu ofiarnego wiary waszej, raduję się i cieszę razem z wami wszystkimi; 2:18 Z tego tedy i wy się radujcie i cieszcie razem ze mną.","1:21 Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem."
Co do "olśnień" to dostałem, a jeśli uważam że jest to godne by się z wami podzielić lub z kimś innym to piszę dla wspólnego zbudowania w wierze.


"Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza." BW - 1 List św. Jana 5 5:4
wuka
Posty: 8873
Rejestracja: 07 kwie 2011, 16:43
Ostrzeżenia: 2
wyznanie: Protestant
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: wuka » 02 lut 2018, 12:28

ZbiMacz pisze:
wuka pisze:Motyl
Prawdę mówiąc i tak na marginesie, to chyba rzadko kto odczuwa to, o czym pisze Paweł. Nie spotkałam takich osób, które nieustannie by się radowały.

"14:7 Albowiem nikt z nas dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera; 14:8 Bo jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy; jeśli umieramy, dla Pana umieramy; przeto czy żyjemy, czy umieramy, Pańscy jesteśmy."
Św.Paweł właśnie z tego powodu ma radość i tego uczy oraz do niej zachęca. "2:17 Ale gdyby nawet krew moja miała być dolana do ofiary i obrzędu ofiarnego wiary waszej, raduję się i cieszę razem z wami wszystkimi; 2:18 Z tego tedy i wy się radujcie i cieszcie razem ze mną.","1:21 Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem."
Co do "olśnień" to dostałem, a jeśli uważam że jest to godne by się z wami podzielić lub z kimś innym to piszę dla wspólnego zbudowania w wierze.


Ja nie podważam twojego "olśnienia". Trochę jedynie mnie zastanowiła reakcja Motyla, że nareszcie prawdziwy chrześcijanin, i że teraz tylko wylew miłości. Co to ma być?
Czy "zwyczajny", szaraczek taki, bez ochów i achów nie może być chrześcijaninem?, czy w cichości i często w smutku nie można być chrześcijaninem? Mamy śpiewać i tańczyć nawet kiedy ledwo pełzanie jakoś wychodzi?
Te zagadnienia chodzą mi po głowie.


ZbiMacz
Posty: 367
Rejestracja: 07 lis 2016, 22:20
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
O mnie: "Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe." BW - List św. Pawła do Rzymian 10 10:17
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: ZbiMacz » 02 lut 2018, 12:40

wuka pisze:Ja nie podważam twojego "olśnienia". Trochę jedynie mnie zastanowiła reakcja Motyla, że nareszcie prawdziwy chrześcijanin, i że teraz tylko wylew miłości. Co to ma być?
Czy "zwyczajny", szaraczek taki, bez ochów i achów nie może być chrześcijaninem?, czy w cichości i często w smutku nie można być chrześcijaninem? Mamy śpiewać i tańczyć nawet kiedy ledwo pełzanie jakoś wychodzi?
Te zagadnienia chodzą mi po głowie.

Ja zawsze powtarzam że nawet apostołowie i ich współpracownicy chorowali a pomimo wszystko mieli pełną ufność w Panu a stąd bierze się nasza radość. Jesteśmy Dziećmi Bożymi i nasz Niebieski Ojciec troszczy się o nas ale nigdy nie powiedział że nas będzie na rękach nosił i nas niańczył w tym życiu. Wszystko co On czyni, czyni dla naszego zbawienia. Lepiej jest cierpieć niż być potępionym. Wiem że nasza ludzka psychika czasem może mieć doła, bo jest ciężko ale wtedy tym bardziej musimy lgnąć do Pana. Tak jak jest napisane: 11:28 Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. oraz Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie. 14:27 Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka.


"Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza." BW - 1 List św. Jana 5 5:4
Awatar użytkownika
Motyl
Posty: 1495
Rejestracja: 02 kwie 2017, 13:11
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: nie chce podawać
O mnie: "Ich habe protestantische Kultur in mir und einen katholischen Hintergrund. Ernsthaftigkeit und Geniessertum. Unnachgiebigkeit und Ausgleich."

Jacques Chessex (*1934), Poet, Romanschriftsteller
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: Motyl » 03 lut 2018, 10:05

ZbiMacz pisze:
wuka pisze:Ja nie podważam twojego "olśnienia". Trochę jedynie mnie zastanowiła reakcja Motyla, że nareszcie prawdziwy chrześcijanin, i że teraz tylko wylew miłości. Co to ma być?
Czy "zwyczajny", szaraczek taki, bez ochów i achów nie może być chrześcijaninem?, czy w cichości i często w smutku nie można być chrześcijaninem? Mamy śpiewać i tańczyć nawet kiedy ledwo pełzanie jakoś wychodzi?
Te zagadnienia chodzą mi po głowie.
11:28 Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. oraz Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie. 14:27 Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka.



Wuka....moja reakcja wydaje ci sie niewlasciwa, poniewaz dopatrzylam sie prawdziwego chrzescijanstwa w postawie "ZbiMacz"...?

Dla mnie jest to chrzescijanstwo, jesli czlowiek otwiera sie na drugiego czlowieka..... :) ....bez osadzania i potepiania.....

Nastepnym stadium jest milosc (agape), ktora powoduje, ze pomimo cierpien i roznych niedogodnosci ze strony bladzacych ludzi zawsze masz te radosc i pokoj w sercu....O tym tez byly fragmenty Pisma, ktore przytoczylam...... :)


Wiesz, wuka, ja nie dziele ludzi na katolikow, protestantow i muzulamanow.....Takie podzialy tworzy system religii, podzegajac do niekonczacej sie nigdy wojny religijnej.....

Wydawalo mi sie, ze "ZbiMacz" , doznajac swojego "olsnienia" podzielil sie radoscia, ktora temu "olsnieniu" towarzyszyla.....A poniewaz sama niejednokrotnie doznawalam takich olsnien podczas lektury Biblii, natychmiast poczulam te jego radosc....i rowniez podzielilam sie nia.....To wszystko..... :)


A odpowiadajac na twoje pytanie, czy bez radosci mozna byc chrzescijaninem, powiem tylko, ze nie mozna....poniewaz brak radosci swiadczy o braku milosci do siebie i do ludzi ...czyli o braku jednosci z Panem Jezusem i Jego Ojcem .....


Radosc jest przeciez owocem MILOSCI wlanej do serca nowonarodzonych dzieci Bozych przez Ducha Sw..... :)


Np. sianie strachu w stylu "Jesli sie nie nawrocisz wyladujesz w piekle" nie swiadczy o byciu uczniem Jezusa..... :-(

Historia chrzescijanstwa jest najlepszym potwierdzeniem tego, co pisze.....


MARON



Die die mich kennen, mögen mich, Die mich nicht mögen, KÖNNEN mich!... :-D
wuka
Posty: 8873
Rejestracja: 07 kwie 2011, 16:43
Ostrzeżenia: 2
wyznanie: Protestant
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: wuka » 03 lut 2018, 10:35

Tylko, że ja mam nieco inne doświadczenia.
To, o czym piszesz powyżej znam, ale wśród osób, które nie mają z żadną wiarą(celowo piszę wiarą, bo z religią tym bardziej) nic wspólnego. Po prostu ateiści. I to jest dla mnie nie lada "zagwozdką".
Takich ludzi spotkałam, spotykałam i nadal spotykam (rzadko obecnie, bo prawie nie wychodzę). I ma się to nijak do chrześcijan, chrześcijaństwa, Biblii itp.


Awatar użytkownika
Motyl
Posty: 1495
Rejestracja: 02 kwie 2017, 13:11
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: nie chce podawać
O mnie: "Ich habe protestantische Kultur in mir und einen katholischen Hintergrund. Ernsthaftigkeit und Geniessertum. Unnachgiebigkeit und Ausgleich."

Jacques Chessex (*1934), Poet, Romanschriftsteller
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: Motyl » 03 lut 2018, 11:00

wuka pisze:Tylko, że ja mam nieco inne doświadczenia.
To, o czym piszesz powyżej znam, ale wśród osób, które nie mają z żadną wiarą(celowo piszę wiarą, bo z religią tym bardziej) nic wspólnego. Po prostu ateiści. I to jest dla mnie nie lada "zagwozdką".
Takich ludzi spotkałam, spotykałam i nadal spotykam (rzadko obecnie, bo prawie nie wychodzę). I ma się to nijak do chrześcijan, chrześcijaństwa, Biblii itp.



Wuka....moze istotą twojej "zagwozdki" jest stereotypowe pojmowanie chrzescijanstwa.....?

Twoje skojarzenia nie pozwalają ci sie wzbic duchowo ponad to, co ci zasugerowano.....A to znaczy, ze jeszcze nie narodzilas sie na nowo z Ducha Sw.... :)


Z chwilą narodzenia sie na nowo caly swiat religii i fantastycznej wiary rozpada sie.....wszystko staje sie nowe.....nie podlegasz juz wiecej zadnym sądom .....stajesz sie wolnym dzieckiem Bozym..... :)

Na tym polega ta WOLNOSC.....Jestes jej SWIADOMA.....nikt nie jest w stanie odebrac ci tej wolnosci.....bo jako dziecko Boze ochrania cie i strzeze Pocieszyciel, ktory w tym celu zostal przyslany na ziemie.....

Znajdujesz sie w duchowym Kosciele pozostajacym poza zasiegiem "mocy piekielnych".....

Swiadomosc tej przynaleznosci sprawia, ze nie opuszcza cie radosc i pokoj Bozy, ktory "przewyzsza kazda mysl"...... :) ...a ktory jest owocem MILOSCI, ktorą jestes wypelniona jako dziecko Boze..... :)



Wuka.....czy to jest ateizm....?


MARON



Die die mich kennen, mögen mich, Die mich nicht mögen, KÖNNEN mich!... :-D
Awatar użytkownika
Motyl
Posty: 1495
Rejestracja: 02 kwie 2017, 13:11
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: nie chce podawać
O mnie: "Ich habe protestantische Kultur in mir und einen katholischen Hintergrund. Ernsthaftigkeit und Geniessertum. Unnachgiebigkeit und Ausgleich."

Jacques Chessex (*1934), Poet, Romanschriftsteller
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: Motyl » 03 lut 2018, 11:28

wuka pisze: (...)
Takiego zalewu nie czuję, jak wnerwi mnie ktoś porządnie. Widocznie daleko mi do chrześcijanki, ale daję radę ;) :-)




A ja widze i czuje, ze jestes tuż tuż..... :)


Prawdę mówiąc i tak na marginesie, to chyba rzadko kto odczuwa to, o czym pisze Paweł. Nie spotkałam takich osób, które nieustannie by się radowały



Masz racje, wuka....Takie odczucia sa rzadkoscią w tym systemie rzeczy...czyli w swiecie.....I trudno spotkac osoby tak odczuwające..... :)

Nie bez powodu czytamy, ze niewielu idzie ta waska, kamienista sciezka..... :)

Reszta podąża szeroka autostrada, dostosowujac sie grzecznie do warunkow tam panujacych..... :-(


MARON



Die die mich kennen, mögen mich, Die mich nicht mögen, KÖNNEN mich!... :-D
wuka
Posty: 8873
Rejestracja: 07 kwie 2011, 16:43
Ostrzeżenia: 2
wyznanie: Protestant
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: wuka » 03 lut 2018, 12:50

Motyl pisze:
wuka pisze:Tylko, że ja mam nieco inne doświadczenia.
To, o czym piszesz powyżej znam, ale wśród osób, które nie mają z żadną wiarą(celowo piszę wiarą, bo z religią tym bardziej) nic wspólnego. Po prostu ateiści. I to jest dla mnie nie lada "zagwozdką".
Takich ludzi spotkałam, spotykałam i nadal spotykam (rzadko obecnie, bo prawie nie wychodzę). I ma się to nijak do chrześcijan, chrześcijaństwa, Biblii itp.



Wuka....moze istotą twojej "zagwozdki" jest stereotypowe pojmowanie chrzescijanstwa.....?

Twoje skojarzenia nie pozwalają ci sie wzbic duchowo ponad to, co ci zasugerowano.....A to znaczy, ze jeszcze nie narodzilas sie na nowo z Ducha Sw.... :)


Z chwilą narodzenia sie na nowo caly swiat religii i fantastycznej wiary rozpada sie.....wszystko staje sie nowe.....nie podlegasz juz wiecej zadnym sądom .....stajesz sie wolnym dzieckiem Bozym..... :)

Na tym polega ta WOLNOSC.....Jestes jej SWIADOMA.....nikt nie jest w stanie odebrac ci tej wolnosci.....bo jako dziecko Boze ochrania cie i strzeze Pocieszyciel, ktory w tym celu zostal przyslany na ziemie.....

Znajdujesz sie w duchowym Kosciele pozostajacym poza zasiegiem "mocy piekielnych".....

Swiadomosc tej przynaleznosci sprawia, ze nie opuszcza cie radosc i pokoj Bozy, ktory "przewyzsza kazda mysl"...... :) ...a ktory jest owocem MILOSCI, ktorą jestes wypelniona jako dziecko Boze..... :)



Wuka.....czy to jest ateizm....?

Mam wrażenie, że mówimy o różnych sprawach.
Po pierwsze chodzi mi o to, że spotkałam ludzi, którzy w żadnym razie siebie nie nazywają chrześcijanami, nie mają z wiarą tą nic wspólnego (no może poza chrztem w niemowlęctwie), a zachowują się jak chrześcijanie, jak ludzie wielkiej wiary. A przecież nie jest możliwe, aby Duch św. działał w ateiście...
Druga sprawa to taka, że piszesz o mnie, że mi coś tam zasugerowano itd. Ci, którzy wychowali się w katolickich rodzinach, nawet takich "niedzielnych" maja coś tam zakodowane. Ale przecież ja mam ponad 60 lat, a odprawie 20 z katolicyzmem nie mam nic wspólnego... Więc chyba nie o kody tu chodzi.
Świadomość o jakiej piszesz kojarzy mi się z moimi przeżyciami sprzed lat 30 i więcej, kiedy interesowały mnie new age (chociaż wtedy nie wiedziałam, że o to chodzi).
I trzecia sprawa, myślę, że masz rację, że nie narodziłam się na nowo z Ducha św., a jeśli - to było to dawno temu i zostałam przez tegoż Ducha św. porzucona. Niektórzy uważają, że konieczny jest chrzest D.Sw., ja nie brałam w czymś takim udziału.
I prawdopodobnie pod wpływem różnych zdarzeń i okoliczności stałam się cynicznie nastawiona do wszystkiego z wiarą włącznie.
:-(


Awatar użytkownika
Motyl
Posty: 1495
Rejestracja: 02 kwie 2017, 13:11
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: nie chce podawać
O mnie: "Ich habe protestantische Kultur in mir und einen katholischen Hintergrund. Ernsthaftigkeit und Geniessertum. Unnachgiebigkeit und Ausgleich."

Jacques Chessex (*1934), Poet, Romanschriftsteller
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: Motyl » 03 lut 2018, 13:40

wuka pisze:I trzecia sprawa, myślę, że masz rację, że nie narodziłam się na nowo z Ducha św., a jeśli - to było to dawno temu i zostałam przez tegoż Ducha św. porzucona.




To niemozliwe, wuka.....Ojciec nigdy nie porzuca swoich dzieci.... :)




Niektórzy uważają, że konieczny jest chrzest D.Sw., ja nie brałam w czymś takim udziału.



Wydaje mi sie, ze zbyt duza wage przywiazujesz do tego, co inni uwazaja..... :)


I prawdopodobnie pod wpływem różnych zdarzeń i okoliczności stałam się cynicznie nastawiona do wszystkiego z wiarą włącznie.
:-(



Twoja zgorzknialosc moze wynikac z tego, ze poszukujesz Boga tam, gdzie Go nie ma....Czyli w fikcyjnym swiecie wiary, stworzonym przez czlowieka..... :-(

Zacznij Go szukac w rzeczywistosci stworzonej przez Niego samego.....czyli w NATURZE, ktora pelna jest JEGO obecnosci i MILOSCI.....i swiadzy o NIM nieustannie.... :)

Wroc do siebie....do swojej prawdziwej istoty....tam, gdzie Stworca wypisal dla ciebie swoje PRAWO.....i tam zacznij swoje poszukiwania..... :)

Wyobraz sobie, ze jestes dzieckiem, ktore przyszlo na swiat z niezapisana karta zycia..... :)

Glowa do gory, wuka.....WOLNOSC na horyzoncie.....nie strac jej z pola widzenia..... :)


MARON



Die die mich kennen, mögen mich, Die mich nicht mögen, KÖNNEN mich!... :-D
ZbiMacz
Posty: 367
Rejestracja: 07 lis 2016, 22:20
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
O mnie: "Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe." BW - List św. Pawła do Rzymian 10 10:17
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: ZbiMacz » 03 lut 2018, 18:44

wuka pisze:Mam wrażenie, że mówimy o różnych sprawach.
Po pierwsze chodzi mi o to, że spotkałam ludzi, którzy w żadnym razie siebie nie nazywają chrześcijanami, nie mają z wiarą tą nic wspólnego (no może poza chrztem w niemowlęctwie), a zachowują się jak chrześcijanie, jak ludzie wielkiej wiary. A przecież nie jest możliwe, aby Duch św. działał w ateiście...
Druga sprawa to taka, że piszesz o mnie, że mi coś tam zasugerowano itd. Ci, którzy wychowali się w katolickich rodzinach, nawet takich "niedzielnych" maja coś tam zakodowane. Ale przecież ja mam ponad 60 lat, a odprawie 20 z katolicyzmem nie mam nic wspólnego... Więc chyba nie o kody tu chodzi.
Świadomość o jakiej piszesz kojarzy mi się z moimi przeżyciami sprzed lat 30 i więcej, kiedy interesowały mnie new age (chociaż wtedy nie wiedziałam, że o to chodzi).
I trzecia sprawa, myślę, że masz rację, że nie narodziłam się na nowo z Ducha św., a jeśli - to było to dawno temu i zostałam przez tegoż Ducha św. porzucona. Niektórzy uważają, że konieczny jest chrzest D.Sw., ja nie brałam w czymś takim udziału.
I prawdopodobnie pod wpływem różnych zdarzeń i okoliczności stałam się cynicznie nastawiona do wszystkiego z wiarą włącznie.
:-(


2:13Gdyż nie ci, którzy zakonu słuchają, są sprawiedliwi u Boga, lecz ci, którzy zakon wypełniają, usprawiedliwieni będą.
2:14Skoro bowiem poganie, którzy nie mają zakonu, z natury czynią to, co zakon nakazuje, są sami dla siebie zakonem, chociaż zakonu nie mają;
2:15Dowodzą też oni, że treść zakonu jest zapisana w ich sercach; wszak świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem się oskarżają lub też biorą w obronę;

Prawo Boże jest zapisane w naszych sercach, więc sie nie dziw że ktoś może żyć jak chrześcijanin.
wuka pisze:Niektórzy uważają, że konieczny jest chrzest D.Sw., ja nie brałam w czymś takim udziału.

To nie tak. Chrzest Ducha Świętego to nic innego jak wylanie Ducha Świętego na ciebie przez Boga. Bóg potwierdza tym samym że ciebie adoptuje i stajesz się Dzieckiem Bożym. Oczywiście najpierw musisz sie nawrócić i zaufać oraz uwierzyć w pełni Jezusowi. Przyjąć Jego jako Pana i Zbawiciela. Przyznać się że jesteś grzeszna i sama bez Zbawiciela nic nie możesz zrobić. W tym samy czasie trzeba się modlić o wskazanie drogi jaką masz iść i co masz czynić. Twoja wiara będzie łącznikiem/ przekaźnikiem Bożej łaski w skutek czego Bóg ześle na ciebie Ducha Świętego.
W moim przypadku Bóg dał mi łaskę rozumienia i czytania Pisma Świętego, poprzez które zacząłem wierzyć Jezusowi, przyjąłem Jego jako Pana i Zbawiciela a potem przy każdej porannej modlitwie zawierzałem mu wszystko co mam. Jednak jako katolik nie wiedziałem co dalej. Do kościoła nie było sensu iść, gdyż zrozumiałem co tam się wyrabia więc się modliłem w domu i przez przypadek dowiedziałem się o wspólnocie Chrześcijan Ewangelicznych. Skontaktowałem się z nimi i tam usłyszałem o chrzcie w Duchu Świętym. Zacząłem uczęszczać na nabożeństwa i spotkania grupy domowej. Po 3 miesiącach stało się! Tydzień wcześniej w grupie domowej rozmawialiśmy o apostołach i zesłaniu na nich Ducha Świętego. I pamiętam moje głupie pytanie: A skąd będę wiedział że go otrzymałem? Tydzień później pastor w rozmowie ze mną w 4 oczy zapytał się mnie wprost jaki jest mój grzeszny problem. Miałem dwa: małżeństwo ( żyliśmy jak pies z kotem) i czułem się bardzo grzeszny w kwestii czystości seksualnej. Lata bez żony zaowocowały nadpobudliwością w tym zakresie. Od pastora usłyszałem słowa z listu do Efezjan:
5:22Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu,
5:23Bo mąż jest głową żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała, którego jest Zbawicielem.
5:24Ale jak Kościół podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim.
5:25Mężowie, miłujcie żony swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie,
5:26Aby go uświęcić, oczyściwszy go kąpielą wodną przez Słowo,
5:27Aby sam sobie przysposobić Kościół pełen chwały, bez zmazy lub skazy lub czegoś w tym rodzaju, ale żeby był święty i niepokalany.
5:28Tak też mężowie powinni miłować żony swoje, jak własne ciała. Kto miłuje żonę swoją, samego siebie miłuje.
5:29Albowiem nikt nigdy ciała swego nie miał w nienawiści, ale je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus Kościół,
5:30Gdyż członkami ciała jego jesteśmy.
5:31Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, i połączy się z żoną swoją, a tych dwoje będzie jednym ciałem.
5:32Tajemnica to wielka, ale ja odnoszę to do Chrystusa i Kościoła.
5:33A zatem niechaj i każdy z was miłuje żonę swoją, jak siebie samego, a żona niechaj poważa męża swego.

Oczywiście powiedziałem mu że już wszystkiego próbowałem, ale im bardziej starałem się tym bardziej wściekły byłem co przerodziło się w nienawiść do żony, ale powiedziałem pastorowi że pomyśle co bym mógł zrobić, gdyż w tamtej chwili nawet nie widziałem sensu ani nie miałem sił by jeszcze próbować. Bo po co? Ona się nie starała a ja miałem tylko dawać i dawać. Po ludzku nie da sie ale Bóg udowodnił mi że się myliłem. Po dwóch dniach pisze do pastora maila że on nic nie rozumie i zacząłem wypominać różne przykre dla mnie sytuacje. A on odpisał mi że to ja nie rozumiem czym jest miłość Boga do nas. Wiecie pierwsze 2 dni nie myślałem o tych słowach z listu do Efezjan ale trzeciego dnia zaczęło to Słowo we mnie pracować. Nie dawało mi spokoju. Wywołało we mnie bunt. Nie chciałem go przyjąć. Jednak po dwóch dniach maili z pastorem trzeciego coś się we mnie uspokoiło a czwartego nagle powstało we mnie silne pragnienie by działać. Mało tego dostałem siły do działania. Było to tak dziwne że głowa mówiła "Co robisz? przecież ona ciebie nie kocha?" ale w duchu wiedziałem że powinienem i miałem mnóstwo dziwnej energii by działać. Ledwo jedną rzecz zrobiłem a już miałem pragnienie by zrobić coś kolejnego. To był czwartek, w poniedziałek nagle zdałem sobie sprawę że gdzieś znikł mój drugi problem i po tygodniu, kiedy zacząłem odkrywać kolejne niesamowite zmiany we mnie zrozumiałem że otrzymałem Ducha Świętego. Jednym z pragnień które otrzymałem było założenie po jakiś 9 latach obrączki, choć ona nie nosi. Jednak obrączki nie mogłem znaleźć i dosłownie w cudowny sposób Bóg mi wskazał gdzie ona jest a co równie niesamowite pasuje jak ulał pomimo lat. Co do żony to bardzo jej się nie podobała moja dobroć i zaangażowanie, do tego stopnia że próbował mnie zniechęcić mówiąc ze odstawiam pokazówki albo że nie mogę jej na siłę uszczęśliwiać. Im bardziej mnie zniechęcała tym więcej sił dostawałem od Ducha Świętego. Po 3 miesiącach usłyszałem pierwsze od wielu lat słowo "dzięki" za coś tam drobnego. Nigdy za nic nie dziękowała, wszystko nie jako jej się należało. Dalej zauważyłem że po trochu zaczyna robić wspólne pranie, do tej pory było osobno. Kolejna zmiana to taka że zaczęła jeść to co ugotowałem, zaczęła się po woli otwierać i rozmawiać o sprawach bieżących, nagle się okazało też potrafi poprosić o coś a nie że ja muszę. Zmiany były małe ale krok po kroku ciągle coś się działo. Zaczęliśmy coraz więcej robić wspólnie, co niesamowite nie raz sama wychodzi z propozycją by coś razem zrobić np. pojechać na zakupy czy ugotować obiad. Do tej pory każde z nas osobno. Mało tego tego nagle okazało się że potrafi usiąść przy jednym stole i porozmawiać. Teraz mija 1.5 roku i znów miłe zmiany. Pierwszy raz od nie pamiętnych czasów zwróciła się do mnie po imieniu! nie po nazwisku czy na ty, ale po imieniu! I choć nie śpimy razem i nie mówi mi kocham to i tak otrzymałem od Boga więcej niż bym śmiał pomyśleć. Szczerze wam powiem na początki tej drogi myślałem tylko aby było lepiej niż jest i Bóg mnie zaskoczył i zaskakuje nieustannie. Ludzie chodzą latami na terapię i nie mogą się pogodzić a tu Boży paradoks. Ona nie pracuje nad sobą i nic w sobie nie zamierza zmienić a jednak nieświadomie ale się zmienia! Bóg nie jako wskazał na mnie palcem i "powiedział" że mam przestać narzekać i wziąć sie do pracy. Słyszycie? To ja mam wziąć się do pracy a nie ona. Nią się Boża łaska zajęła. A mnie umocnił i oczyścił Duchem Świętym abym mógł stać się w pełni Jego dzieckiem, gotowym do pełnienia każdej woli Bożej także poprzez uratowanie swojego małżeństwa.
Jeszcze sporo można by było napisać. Cuda się dzieją w moim życiu. Wystarczyło nawrócić się, uwierzyć i zaufać Jezusowi. Jakie proste a jakie trudne. Jednocześnie człowiek czuje się taki mały i marny przy takim ogromie Bożej Łaski. Jestem wdzięczny Bogu i naprawdę nie rozumiem dlaczego mnie wybrał i posłał. CHWAŁA BOGU!
https://www.youtube.com/watch?v=XtwIT8J ... _OTz-lpDjw


"Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza." BW - 1 List św. Jana 5 5:4
wuka
Posty: 8873
Rejestracja: 07 kwie 2011, 16:43
Ostrzeżenia: 2
wyznanie: Protestant
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: wuka » 06 lut 2018, 12:57

ZbiMacz
Pięknie piszesz. Dziękuję za twoje świadectwo.


Awatar użytkownika
Oliwka
Posty: 783
Rejestracja: 04 maja 2012, 13:12
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: Oliwka » 28 lut 2018, 15:26

Ufasz szeksirowi ? jakmozna kochac wszystko ? wtedy nienawidzi sie Jezusa


Ps 52:10 " Ja jestem jak oliwka zielona w domu Bożym;Zaufałem łasce Bożej na wieki wieków."
http://biblia.phorum.pl/viewtopic.php?f=12&t=24
NACHASZ Eden
http://biblia.phorum.pl/viewtopic.php?f ... =Telegonia
Janek
Posty: 2717
Rejestracja: 11 sty 2015, 14:30
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: Janek » 06 mar 2018, 03:08

Papież Franciszek podjął decyzję o wprowadzeniu nowego święta dla całego Kościoła katolickiego.
Mowa o wspomnieniu Maryi Matki Kościoła, które w Polsce obchodzo...

https://youtu.be/tdhOS5yIJjs
:roll:


ZbiMacz
Posty: 367
Rejestracja: 07 lis 2016, 22:20
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
O mnie: "Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe." BW - List św. Pawła do Rzymian 10 10:17
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Biblia kontra kult maryjny

Postautor: ZbiMacz » 06 mar 2018, 07:17

Motyl pisze:

Prawdę mówiąc i tak na marginesie, to chyba rzadko kto odczuwa to, o czym pisze Paweł. Nie spotkałam takich osób, które nieustannie by się radowały



Masz racje, wuka....Takie odczucia sa rzadkoscią w tym systemie rzeczy...czyli w swiecie.....I trudno spotkac osoby tak odczuwające..... :)

Nie bez powodu czytamy, ze niewielu idzie ta waska, kamienista sciezka..... :)

Reszta podąża szeroka autostrada, dostosowujac sie grzecznie do warunkow tam panujacych..... :-(


Rozwiązanie zagadki radości chrześcijańskiej są słowa:
Flp 4:(6) O nic się nie martwcie, lecz we wszystkim przedstawiajcie wasze prośby Bogu, modląc się i błagając z dziękczynieniem. (7) A pokój Boży, który przewyższa wszelkie poznanie, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.

Paweł wyraźnie wskazuje nam drogę do radości choć w narzuconym obecnie standardom życia trudno się o nic nie martwić, gdzie trzeba mieć pracę aby utrzymać rodzinę i dom lub mieszkanie. Mamy Bogu jako naszemu Ojcu wpierw dziękować za wszystko a jednocześnie pokornie z ufnością Dzieci Bożych przekładać nasze prośby i sprawy. Najważniejszy w tym wszystkim jest pokój Boży, który bierze sie z realnej obecności Ducha Świętego w nas.
J 14.16 Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze - 17 Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. 18 Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was.
J 14.26 A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. 27 Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka!

Znów nawiążę do mnie samego. Dopóki nie otrzymałem Ducha Świętego, dopóki Bóg mnie nie dotkną i nie okazał swojej mocy, powątpiewałem czy da się żyć tak jak Jezus oraz apostołowie uczą. Wątpiłem czy starczy mi sił i czy grzech nie będzie silniejszy. Tak właśnie każdy myśli że mamy działać tylko o własnych siłach. Szybko Bóg mi udowodnił że słowa powyższe to fakt. "Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. " i tak się stało. Flp "2:13 Albowiem Bóg to według upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie." Bóg dał mi siły i możliwość do działania, tchnął we mnie nowe życie oraz dał właśnie duchową radość a także spokój duchowy gdyż prawie każdego dnia widziałem Jego działanie w moim życiu a to daje pewność że wszystko co się się dzieje ze mną i moją rodziną jest częścią Bożego planu, że On Nasz Ojciec Niebieski nad wszystkim czuwa. Owszem mogę się martwić ale pytanie podstawowe "Co mi to da i czy mam wpływ na daną sytuację?" a jeśli mi nic nie da i nic nie mogę zmienić to czy nie lepiej we "wszystkim przedstawić nasze prośby Bogu, modląc się i błagając z dziękczynieniem"? Tylko On ma moc coś zmienić w sytuacji kompletnie beznadziejnej. Tylko On może zło obrócić w dobro. Tylko On może uczynić paradoks i połączyć dwie przeciwstawne rzeczy. Tylko On zna naszą przyszłość i tylko Jemu na prawdę na nas zależy, nawet jeśli chwilowo mamy cierpieć to nasz smutek wkrótce On zamieni w radość. Tylko On "będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie"
Mając tą świadomość mogę śmiało za Pawłem powtórzyć: Radujcie się zawsze w Panu! Jeszcze raz mówię: radujcie się!


"Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza." BW - 1 List św. Jana 5 5:4

Wróć do „Teologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości