Embriologia a problem makroewolucji

Dyskusje o powstaniu świata.
biooslawek
Posty: 1246
Rejestracja: 21 lut 2012, 01:04
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Embriologia a problem makroewolucji

Postautor: biooslawek » 28 paź 2012, 19:04

Obrazek

Serfując po sieci czasami natykam się na ciekawe opracowania. Tym razem na takie natknąłem się na Forum ‘Śfinia wuja zbója’. Posty, które znalazłem tam w dwóch częściach okazały się bardzo ciekawe i jeden z nich zamieszczam w formie nowego artykułu. Jeżeli ktoś będzie miał życzenie, to pod linkami źródłowymi, które zamieściłem na końcu artykułów odbyła się ciekawa dyskusja na temat tych postów. Autor, Oless, dał sobie doskonale radę i skutecznie odparł krytykę wymierzoną w jego artykuły. Zacytowany poniżej tekst dotyczy hipotezy rekapitulacji. Oprócz takich faktów, jak fałszerstwa Haeckla autor zwrócił uwagę na jeszcze istotniejsze problemy z tą hipotezą. Otóż hipoteza rekapitulacji głosi, że ontogeneza (rozwój płodowy) odzwieciedla filogenezę (rozwój ewolucyjny od wspolnych przodków). Gdyby to było prawdą należałoby się spodziewać, że rózne grupy organizmów charakteryzują się tymi samymi wzorcami rozwojowymi. Jak się jednak okazało mimo podobieństw na pewnym etapie embrionów ryb, płazów, gadów, ptaków i ssaków wzorce rozwoju przebiegają różnie. To znaczy, że różne poszczególne narządy rozwijają się z odrębnych prekursorów. Oddajmy głos autorowi:

Embriologia i jej znaczenie dla teorii ewolucji.

Któż z nas nie czytał w literaturze podręcznikowej lub nie słyszał w internetowych dyskusjach o tym jak istotną dziedziną badań dla neodarwinizmu jest embriologia. Podobieństwo pomiędzy embrionami poszczególnych gromad kręgowców ma świadczyć o ich wspólnym ewolucyjnym pochodzeniu. Zgadzam się że takie podobieństwo może być argumentem za wspólnym pokrewieństwem.

Ręka do góry kto nie słyszał że embrion ludzki w pewnym stadium posiada bruzdę podobną do “skrzeli”.

Amerykański podręcznik “Biologia molekularna komórki” autorstwa znakomitych uczonych, rektora Państwowej Akademii Nauk Bruce’a Albertsa oraz laureata Nagrody Nobla Jamesa Watsona, tak opisuje nam embriologiczny rozwój:

“Wczesne stadia rozwojowe zwierząt, których formy dorosłe zupełnie się różnią, są często zaskakująco podobne [...]. Nietrudno zrozumieć podobne obserwacje. Weźmy pod uwagę proces, w którym nowe cechy anatomiczne – na przykład wydłużony dziób – pojawiają się w toku ewolucji. Dokonuje się przypadkowa mutacja, która zmienia kolejność występowania aminokwasów w białku lub też przesuwa moment jego syntezy, a zatem jego biologiczną aktywność. Zmiana ta może, przypadkowo, wpłynąć na komórki odpowiedzialne za tworzenie się dzioba w taki sposób, że tworzą one dziób, który będzie dłuższy niż inne. Mutacja ta jednak musi być również zgodna z rozwojem pozostałej części organizmu; dopiero wówczas będzie ona przekazywana z pokolenia na pokolenie przez dobór naturalny. Byłoby mało istotnych korzyści z utworzenia dłuższego dzioba, jeżeli w ramach tego procesu zaniknąłby język, czy też nie rozwinęły się uszy. Tego typu katastrofa jest bardziej prawdopodobna, jeżeli mutacja będzie miała wpływ na wydarzenia dziejące się na początku procesu rozwojowego niż wówczas, gdy będzie miała wpływ na wydarzenia występujące przy jego końcu. Wczesne komórki embrionu są jak karty ustawione na spodzie domku z kart – wiele od nich zależy i jest prawdopodobne, że nawet małe zmiany w ich właściwościach spowodują katastrofę”

1. Czy embriony są na pewno podobne?

Wydawałoby się że z twierdzącą odpowiedzią na to pytanie zgodzić musi się każdy. Otóż wcale nie każdy.

Dwóch uczonych sceptycznych wobec neodarwinizmu , P. Nelson i J. Wells [1] , wskazuje że taki obraz jest najzwyklejszym uproszczeniem. Embriony nie są wcale podobne we wczesnych stadiach. [2] Początkowy rozwój embrionalny można podzielić na trzy etapy:

1. Podział jaja na komórki. Każda grupa kręgowców ma własny wzorzec podziału, znacznie różniący się od innych. Na etapie dzielenia się ustala się podstawowy kierunek ciała (od przodu do tyłu).

2. Faza gastruli – podczas której konstruuje się podstawowy plan budowy ciała. W czasie gastrulacji komórki zaczynają różnicować się w odpowiedniego rodzaju tkanki. Odbywa się to na różne sposoby u różnych gatunków zwierząt.

3. Etap farynguli – w przeciwieństwie do dwóch pierwszych etapów faza farynguli cechuje się podobieństwem embrionów ryb, gadów, ssaków, ptaków , wszystkie one wyglądają jak malutkie rybki. Nie da sie nie zauważyć że dojście do tego etapu odbywa się poprzez rozmaite, odmienne ścieżki.

Wszystkie embriony mają maleńkie bruzdy w okolicy gardła, przypominające skrzela. Jednak tylko u ryb zamieniają się one w prawdziwe skrzela , natomiast u pozostałych grup kręgowców tworzą się z nich gruczoł tarczowe oraz ucho wewnętrzne.

No dobra ale co w takim razie co ma do powiedzenia neodarwinizm o różnorodności wzorców w pierwszych stadiach rozwoju? Ewolucjonista Eric Davidson określił ją jako “niepokojącą intelektualnie”. Zagadką jest jak różne metody rozwoju mają pochodzić od jednego przodka. Oczywiście dla ewolucjonistów pochodzić od niego po prostu muszą.

2. Powstawanie nowych form.

Dodatkową trudność dla neodarwinizmu stanowi wysoce nieprawdopodobny proces powstawania nowych form w początkowych etapach rozwoju organizmów żywych a którego to procesu wymaga ta teoria jeżeli ma być prawdziwa. Początek rozwoju jest jak napisał cytowany wyżej noblista Watson “domkiem z kart”:

“komórki embrionu są jak karty ustawione na spodzie domku z kart – wiele od nich zależy i jest prawdopodobne, że nawet małe zmiany w ich właściwościach spowodują katastrofę”.

Dodam zaś krótko że Wells/Nelson mówią że znają tylko jeden przykład dziedziczonej nieszkodliwej zmiany wzorców podziału u jakiegoś węża (? chyba), ale zmiana polegała na zmianie kierunku zwijania się zwierzęcia (trudno więc mówić że wniosła nową funkcję).

Zatem nie ma ekperymentalnego potwierdzenia że taki efektywny proces jest możliwy. Ponieważ nie udowadnia sie nieistnienia ( np. nieistnienia krasnoludków) można przyjąć że takiego procesu prawdopodobnie nie ma w ogóle skoro nie jest obserwowany eksperymentalnie.


Niedokładne rysunki Haeckel’a.



Jednak z embriologią wiąże się o wiele bardziej haniebna sprawa. Od wielu, wielu lat biolodzy wiedzą że pewien Haeckel chcąc zyskać poparcie dla swojej teorii rekapitulacji znacznie “przedobrzył” w rysowaniu embrionów. [o tym czy wypada nazywać to fałszerstwem rozmawiamy w równoległym wątku]

Mimo to amerykańskie podręczniki akademickie dla studentów biologii stale te rysunki przedrukowują (w tym wspomniany wyżej podręcznik noblisty Watsona i rektora Akademii Nauk Albertsa !). Co byśmy powiedzieli o autorach podręcznika do fizyki którzy umieszczaliby rysunki prezentujące teorię cieplika? bez wyjaśnienia że jest błędna?

Rysunki owe bardzo oddziaływują na psychikę ucznia, Michael Behe wzmiankuje o tym w swoim artykule “Dogamatyczny Darwinizm” http://bioslawek.wordpress.com/2012/01/ ... darwinizm/ :

“W siódmej klasie szkoły parafialnej, do której chodziła moja żona, nauczyciel, brat zakonu Świętego Krzyża, pokazał klasie na zajęciach z biologii rysunki Haeckla. “Ewolucja jest faktem”, powiedział im dobry braciszek, “musicie się do tego przyzwyczaić”. W ciągu ostatniego stulecia wielu studentów usłyszało to samo, pogodzili się więc z teorią Darwina, najlepiej jak tylko mogli. Nie należy jednak winić nauczycieli. W końcu jeżeli laureaci Nagrody Nobla i rektorzy Państwowej Akademii Nauk zapewniają, że tak wyglądają embriony, jak może się z tym nie zgodzić ktoś, kto naukowcem nie jest? “

Obrazek
Ernst Haeckel

“Mimo, iż nieuczciwość Haeckla nie była tajemnicą, niewielu naukowców się tym przejmowało. W dyskusji z pewnym biologiem ewolucyjnym kilka lat temu wyraziłem swoje oburzenie faktem, że rysunki Haeckla, w kręgach biologów uznawane za wysoce niedokładne, są w dalszym ciągu wykorzystywane w materiałach uniwersyteckich do przekonywania studentów o prawdzie ewolucji. Mój oponent się tym nie przejął, zauważając spokojnie, iż dostosowanie podręczników do aktualnych odkryć naukowych zajmuje wiele czasu. Nawet i sto lat. “

4. Podsumowanie.

Behe kontunuuje:

“Wszystko to prowokuje do postawienia wielu pytań, skoncentrujmy się jednak na dwóch spośród nich. Po pierwsze, kiedy już fałszerstwo Haeckla stało się powszechnie znane, co na temat embriogenezy ma do powiedzenia teoria Darwina?

Czy wczesny rozwój może się mimo wszystko zmienić? Czy to, co mówiliśmy na temat domku z kart jest już nieważne? Przypuśćmy, iż jakiś naukowiec przewidział, że jutro na niebie pojawi się supernowa …lub ewentualnie się nie pojawi. Ponieważ oba przeciwieństwa są zgodne z przewidywaniami, przewidywania te niczego nie przewidują. Gwiazda może wybuchnąć lub nie, bez żadnego związku z przewidywaniami. Darwiniści są w podobnej sytuacji. W najlepszym przypadku darwinizm może istnieć zarówno z zabezpieczonym przed zmianami rozwojem embrionów, jak i z rozwojem, w którym występują odchylenia, tak więc nie mówi o rozwoju zupełnie nic. Jest to wymowna cisza, ponieważ darwinowska ewolucja po prostu musi funkcjonować poprzez modyfikowanie rozwoju embrionu do jego dorosłej formy. Jeżeli darwinizm nie jest w stanie nic powiedzieć na temat tego, jak tworzy się forma, wówczas nie mówi on nic na temat głównego pytania dotyczącego ewolucji.

W najgorszym przypadku Alberts i Watson mają rację twierdząc, że wczesna embriogeneza nie może być zmieniona przez ewolucję Darwina i że darwinizm jest całkowicie sfałszowany. Nie są to dobre wieści dla zwolenników teorii doboru naturalnego.

Drugie pytanie brzmi następująco: Co mamy sądzić na temat Albertsa i Watsona? Jest prawie niemożliwe, aby jakikolwiek naukowiec mógł im dorównać sławą. Istnieją jednakże tylko dwa możliwe wyjaśnienia tego, dlaczego podręcznik przez nich przygotowany podkreśla znaczenie szkiców Haeckla: 1) nie zdawali sobie sprawy z tego, że rysunki te wprowadzały w błąd, mimo, iż Goldschmidt, Richardson i wielu innych naukowców o tym wiedziało, 2) wiedzieli, że rysunki te wprowadzały w błąd, a jednak je wykorzystali.

Być może karygodna ignorancja jest mniej poważnym wykroczeniem niż celowe wprowadzenie w błąd. Jednak bez względu na rodzaj wykroczenia okazuje się, że rektor Państwowej Akademii Nauk i laureat Nagrody Nobla nie mają pojęcia na temat tego, jaki wpływ może mieć darwinowska ewolucja na embriony. A jeżeli nie wiedzą Bruce Alberts i James Watson, to nie wie nikt.

I tak w ogólnym zarysie przedstawia się bardzo precyzyjny opis naukowego rozumienia tego, jak życie pojawiło się w świecie – nie wie tego nikt. Jednak, mimo że odpowiedź na pytanie “jak” wciąż nam umyka, możemy wyciągnąć zdecydowane wnioski z zawiłych, wzajemnie oddziaływujących na siebie struktur życia: “Wskazują na stwórczą Przyczynę i pokazują nam stwórczą Inteligencję, i czynią to dziś w sposób bardziej zrozumiały i jaśniejszy niż kiedykolwiek dotąd”.

Michael Behe, Dogmatic Darwinism [3]

——————

[1] Mere Creation; Science, Faith & Intelligent Design; 1998

[2] m. in. Elinson Richard, Development as an Evolutionary Process , New York 1987

[3] http://www.catholiceducation.org/articl ... c0018.html

ŹRÓDŁO: http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/em ... ,2237.html

http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/em ... ,2236.html


Awatar użytkownika
okidoki
Posty: 2068
Rejestracja: 17 lip 2008, 13:55
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: okidoki » 06 kwie 2013, 22:37

Znalazłem coś na podobny temat:

James Le Fanu, Niezwykła istota, Prószyński i S-ka, seria Wiedza i życie: Orbity nauki.

James Le Fanu pisze:Interpretacja Darwina - podobnie zbudowane kończyny jako dowód na pochodzenie od wspólnego przodka - wymagałyby, żeby powstawały one z tych samych podstawowych struktur w rozwijającym się zarodku. Ale od momentu, gdy XIX-wieczni biolodzy zaczęli oglądać pod mikroskopem embriony różnych zwierząt, było jasne, że schemat podziału zapłodnionej komórki jajowej nawet dla niewprawnego oka wyglada inaczej u każdej z głównych gromad kręgowców: płazów (żaby), gadów (jaszczurki) i ssaków (takich jak ludzie). Pod koniec XIX wieku badania mikroskopowe wczesnych zarodków pokazały, jak zauważył w 1984 roku embriolog Adam Sedgwick, że "gatunek odróżnia się od innych już od najwcześniejszych stadiów przez cały rozwój". Następnie w latach 60. XX wieku wybitny embriolog sir Gavin de Beer, późniejszy dyrektor British Museum of Natural History, odkrył, że embriologiczne początki tych homologicznych struktur powstają z różnych "segmentów" ciała traszki, jaszczurki i człowieka.

" Jak się wydaje, nie ma znaczenia, skąd w komórce jajowej czy zarodku pochodzi substancja życiowa, z której formują się homologiczne organy - zauważył de Beer w monografii Homology: An Unsolved Problem ["Homologia. Nierowiązany problem"]. - To [podobieństwo struktury] nie przekłada się na podobieństwo pozycji komórek w zarodku, z których te struktury się ostatecznie formują."

A jeśli "nie ma znaczenia", to tego wspólnego schematu przednich kończyn gadów i ssaków, przez tak długi czas uważanego za ważny dowód na słuszność teorii Darwina, nie można już interpretować jako przemawiającego za pochodzeniem gatunków od wspólnego przodka. "Pojęcie homologii ma absolutne znaczenie dla tego, o czym mówimy, kiedy poruszamy temat ewolucji - stwierdził współczesny de Beerowi biolog, sir Alister Hardy - jednak w istocie nie potrafimy go w ogóle wyjaśnić, odwołując się do obecnej teorii ewolucyjnej".


"abyście mogli dać odprawę tym, którzy się chlubią rzeczami zewnętrznymi, a nie tym, co w sercu" (2Kor 5,12) "ukryty wewnętrzny człowiek", który "jedynie ma wartość przed Bogiem" (1P3,4) Dla Boga nie liczy się czy coś osiągnęliśmy, ale kim jesteśmy.
olindaa87
Posty: 4
Rejestracja: 16 wrz 2016, 12:35
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Embriologia a problem makroewolucji

Postautor: olindaa87 » 16 wrz 2016, 12:43

Bardzo dobre streszczenie ale dla każdego kogo interesuje ta tematyka polecam zobaczyć czego uczą studentów w książce - http://www.medicon.pl/embriologia-podre ... ntow/22737 ...


Ix12
Posty: 136
Rejestracja: 14 gru 2016, 13:43
Ostrzeżenia: 2
wyznanie: nie chce podawać
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Embriologia a problem makroewolucji

Postautor: Ix12 » 16 mar 2017, 11:33

biooslawek pisze:Obrazek

Serfując po sieci czasami natykam się na ciekawe opracowania. Tym razem na takie natknąłem się na Forum ‘Śfinia wuja zbója’. Posty, które znalazłem tam w dwóch częściach okazały się bardzo ciekawe i jeden z nich zamieszczam w formie nowego artykułu. Jeżeli ktoś będzie miał życzenie, to pod linkami źródłowymi, które zamieściłem na końcu artykułów odbyła się ciekawa dyskusja na temat tych postów. Autor, Oless, dał sobie doskonale radę i skutecznie odparł krytykę wymierzoną w jego artykuły. Zacytowany poniżej tekst dotyczy hipotezy rekapitulacji. Oprócz takich faktów, jak fałszerstwa Haeckla autor zwrócił uwagę na jeszcze istotniejsze problemy z tą hipotezą. Otóż hipoteza rekapitulacji głosi, że ontogeneza (rozwój płodowy) odzwieciedla filogenezę (rozwój ewolucyjny od wspolnych przodków). Gdyby to było prawdą należałoby się spodziewać, że rózne grupy organizmów charakteryzują się tymi samymi wzorcami rozwojowymi. Jak się jednak okazało mimo podobieństw na pewnym etapie embrionów ryb, płazów, gadów, ptaków i ssaków wzorce rozwoju przebiegają różnie. To znaczy, że różne poszczególne narządy rozwijają się z odrębnych prekursorów. Oddajmy głos autorowi:

Embriologia i jej znaczenie dla teorii ewolucji.

Któż z nas nie czytał w literaturze podręcznikowej lub nie słyszał w internetowych dyskusjach o tym jak istotną dziedziną badań dla neodarwinizmu jest embriologia. Podobieństwo pomiędzy embrionami poszczególnych gromad kręgowców ma świadczyć o ich wspólnym ewolucyjnym pochodzeniu. Zgadzam się że takie podobieństwo może być argumentem za wspólnym pokrewieństwem.

Ręka do góry kto nie słyszał że embrion ludzki w pewnym stadium posiada bruzdę podobną do “skrzeli”.

Amerykański podręcznik “Biologia molekularna komórki” autorstwa znakomitych uczonych, rektora Państwowej Akademii Nauk Bruce’a Albertsa oraz laureata Nagrody Nobla Jamesa Watsona, tak opisuje nam embriologiczny rozwój:

“Wczesne stadia rozwojowe zwierząt, których formy dorosłe zupełnie się różnią, są często zaskakująco podobne [...]. Nietrudno zrozumieć podobne obserwacje. Weźmy pod uwagę proces, w którym nowe cechy anatomiczne – na przykład wydłużony dziób – pojawiają się w toku ewolucji. Dokonuje się przypadkowa mutacja, która zmienia kolejność występowania aminokwasów w białku lub też przesuwa moment jego syntezy, a zatem jego biologiczną aktywność. Zmiana ta może, przypadkowo, wpłynąć na komórki odpowiedzialne za tworzenie się dzioba w taki sposób, że tworzą one dziób, który będzie dłuższy niż inne. Mutacja ta jednak musi być również zgodna z rozwojem pozostałej części organizmu; dopiero wówczas będzie ona przekazywana z pokolenia na pokolenie przez dobór naturalny. Byłoby mało istotnych korzyści z utworzenia dłuższego dzioba, jeżeli w ramach tego procesu zaniknąłby język, czy też nie rozwinęły się uszy. Tego typu katastrofa jest bardziej prawdopodobna, jeżeli mutacja będzie miała wpływ na wydarzenia dziejące się na początku procesu rozwojowego niż wówczas, gdy będzie miała wpływ na wydarzenia występujące przy jego końcu. Wczesne komórki embrionu są jak karty ustawione na spodzie domku z kart – wiele od nich zależy i jest prawdopodobne, że nawet małe zmiany w ich właściwościach spowodują katastrofę”

1. Czy embriony są na pewno podobne?

Wydawałoby się że z twierdzącą odpowiedzią na to pytanie zgodzić musi się każdy. Otóż wcale nie każdy.

Dwóch uczonych sceptycznych wobec neodarwinizmu , P. Nelson i J. Wells [1] , wskazuje że taki obraz jest najzwyklejszym uproszczeniem. Embriony nie są wcale podobne we wczesnych stadiach. [2] Początkowy rozwój embrionalny można podzielić na trzy etapy:

1. Podział jaja na komórki. Każda grupa kręgowców ma własny wzorzec podziału, znacznie różniący się od innych. Na etapie dzielenia się ustala się podstawowy kierunek ciała (od przodu do tyłu).

2. Faza gastruli – podczas której konstruuje się podstawowy plan budowy ciała. W czasie gastrulacji komórki zaczynają różnicować się w odpowiedniego rodzaju tkanki. Odbywa się to na różne sposoby u różnych gatunków zwierząt.

3. Etap farynguli – w przeciwieństwie do dwóch pierwszych etapów faza farynguli cechuje się podobieństwem embrionów ryb, gadów, ssaków, ptaków , wszystkie one wyglądają jak malutkie rybki. Nie da sie nie zauważyć że dojście do tego etapu odbywa się poprzez rozmaite, odmienne ścieżki.

Wszystkie embriony mają maleńkie bruzdy w okolicy gardła, przypominające skrzela. Jednak tylko u ryb zamieniają się one w prawdziwe skrzela , natomiast u pozostałych grup kręgowców tworzą się z nich gruczoł tarczowe oraz ucho wewnętrzne.

No dobra ale co w takim razie co ma do powiedzenia neodarwinizm o różnorodności wzorców w pierwszych stadiach rozwoju? Ewolucjonista Eric Davidson określił ją jako “niepokojącą intelektualnie”. Zagadką jest jak różne metody rozwoju mają pochodzić od jednego przodka. Oczywiście dla ewolucjonistów pochodzić od niego po prostu muszą.

2. Powstawanie nowych form.

Dodatkową trudność dla neodarwinizmu stanowi wysoce nieprawdopodobny proces powstawania nowych form w początkowych etapach rozwoju organizmów żywych a którego to procesu wymaga ta teoria jeżeli ma być prawdziwa. Początek rozwoju jest jak napisał cytowany wyżej noblista Watson “domkiem z kart”:

“komórki embrionu są jak karty ustawione na spodzie domku z kart – wiele od nich zależy i jest prawdopodobne, że nawet małe zmiany w ich właściwościach spowodują katastrofę”.

Dodam zaś krótko że Wells/Nelson mówią że znają tylko jeden przykład dziedziczonej nieszkodliwej zmiany wzorców podziału u jakiegoś węża (? chyba), ale zmiana polegała na zmianie kierunku zwijania się zwierzęcia (trudno więc mówić że wniosła nową funkcję).

Zatem nie ma ekperymentalnego potwierdzenia że taki efektywny proces jest możliwy. Ponieważ nie udowadnia sie nieistnienia ( np. nieistnienia krasnoludków) można przyjąć że takiego procesu prawdopodobnie nie ma w ogóle skoro nie jest obserwowany eksperymentalnie.


Niedokładne rysunki Haeckel’a.



Jednak z embriologią wiąże się o wiele bardziej haniebna sprawa. Od wielu, wielu lat biolodzy wiedzą że pewien Haeckel chcąc zyskać poparcie dla swojej teorii rekapitulacji znacznie “przedobrzył” w rysowaniu embrionów. [o tym czy wypada nazywać to fałszerstwem rozmawiamy w równoległym wątku]

Mimo to amerykańskie podręczniki akademickie dla studentów biologii stale te rysunki przedrukowują (w tym wspomniany wyżej podręcznik noblisty Watsona i rektora Akademii Nauk Albertsa !). Co byśmy powiedzieli o autorach podręcznika do fizyki którzy umieszczaliby rysunki prezentujące teorię cieplika? bez wyjaśnienia że jest błędna?

Rysunki owe bardzo oddziaływują na psychikę ucznia, Michael Behe wzmiankuje o tym w swoim artykule “Dogamatyczny Darwinizm” http://bioslawek.wordpress.com/2012/01/ ... darwinizm/ :

“W siódmej klasie szkoły parafialnej, do której chodziła moja żona, nauczyciel, brat zakonu Świętego Krzyża, pokazał klasie na zajęciach z biologii rysunki Haeckla. “Ewolucja jest faktem”, powiedział im dobry braciszek, “musicie się do tego przyzwyczaić”. W ciągu ostatniego stulecia wielu studentów usłyszało to samo, pogodzili się więc z teorią Darwina, najlepiej jak tylko mogli. Nie należy jednak winić nauczycieli. W końcu jeżeli laureaci Nagrody Nobla i rektorzy Państwowej Akademii Nauk zapewniają, że tak wyglądają embriony, jak może się z tym nie zgodzić ktoś, kto naukowcem nie jest? “

Obrazek
Ernst Haeckel

“Mimo, iż nieuczciwość Haeckla nie była tajemnicą, niewielu naukowców się tym przejmowało. W dyskusji z pewnym biologiem ewolucyjnym kilka lat temu wyraziłem swoje oburzenie faktem, że rysunki Haeckla, w kręgach biologów uznawane za wysoce niedokładne, są w dalszym ciągu wykorzystywane w materiałach uniwersyteckich do przekonywania studentów o prawdzie ewolucji. Mój oponent się tym nie przejął, zauważając spokojnie, iż dostosowanie podręczników do aktualnych odkryć naukowych zajmuje wiele czasu. Nawet i sto lat. “

4. Podsumowanie.

Behe kontunuuje:

“Wszystko to prowokuje do postawienia wielu pytań, skoncentrujmy się jednak na dwóch spośród nich. Po pierwsze, kiedy już fałszerstwo Haeckla stało się powszechnie znane, co na temat embriogenezy ma do powiedzenia teoria Darwina?

Czy wczesny rozwój może się mimo wszystko zmienić? Czy to, co mówiliśmy na temat domku z kart jest już nieważne? Przypuśćmy, iż jakiś naukowiec przewidział, że jutro na niebie pojawi się supernowa …lub ewentualnie się nie pojawi. Ponieważ oba przeciwieństwa są zgodne z przewidywaniami, przewidywania te niczego nie przewidują. Gwiazda może wybuchnąć lub nie, bez żadnego związku z przewidywaniami. Darwiniści są w podobnej sytuacji. W najlepszym przypadku darwinizm może istnieć zarówno z zabezpieczonym przed zmianami rozwojem embrionów, jak i z rozwojem, w którym występują odchylenia, tak więc nie mówi o rozwoju zupełnie nic. Jest to wymowna cisza, ponieważ darwinowska ewolucja po prostu musi funkcjonować poprzez modyfikowanie rozwoju embrionu do jego dorosłej formy. Jeżeli darwinizm nie jest w stanie nic powiedzieć na temat tego, jak tworzy się forma, wówczas nie mówi on nic na temat głównego pytania dotyczącego ewolucji.

W najgorszym przypadku Alberts i Watson mają rację twierdząc, że wczesna embriogeneza nie może być zmieniona przez ewolucję Darwina i że darwinizm jest całkowicie sfałszowany. Nie są to dobre wieści dla zwolenników teorii doboru naturalnego.

Drugie pytanie brzmi następująco: Co mamy sądzić na temat Albertsa i Watsona? Jest prawie niemożliwe, aby jakikolwiek naukowiec mógł im dorównać sławą. Istnieją jednakże tylko dwa możliwe wyjaśnienia tego, dlaczego podręcznik przez nich przygotowany podkreśla znaczenie szkiców Haeckla: 1) nie zdawali sobie sprawy z tego, że rysunki te wprowadzały w błąd, mimo, iż Goldschmidt, Richardson i wielu innych naukowców o tym wiedziało, 2) wiedzieli, że rysunki te wprowadzały w błąd, a jednak je wykorzystali.

Być może karygodna ignorancja jest mniej poważnym wykroczeniem niż celowe wprowadzenie w błąd. Jednak bez względu na rodzaj wykroczenia okazuje się, że rektor Państwowej Akademii Nauk i laureat Nagrody Nobla nie mają pojęcia na temat tego, jaki wpływ może mieć darwinowska ewolucja na embriony. A jeżeli nie wiedzą Bruce Alberts i James Watson, to nie wie nikt.

I tak w ogólnym zarysie przedstawia się bardzo precyzyjny opis naukowego rozumienia tego, jak życie pojawiło się w świecie – nie wie tego nikt. Jednak, mimo że odpowiedź na pytanie “jak” wciąż nam umyka, możemy wyciągnąć zdecydowane wnioski z zawiłych, wzajemnie oddziaływujących na siebie struktur życia: “Wskazują na stwórczą Przyczynę i pokazują nam stwórczą Inteligencję, i czynią to dziś w sposób bardziej zrozumiały i jaśniejszy niż kiedykolwiek dotąd”.

Michael Behe, Dogmatic Darwinism [3]

——————

[1] Mere Creation; Science, Faith & Intelligent Design; 1998

[2] m. in. Elinson Richard, Development as an Evolutionary Process , New York 1987

[3] http://www.catholiceducation.org/articl ... c0018.html

ŹRÓDŁO: http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/em ... ,2237.html

http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/em ... ,2236.html


Rysunki Haeckla to oszustwo. Zostało mu udow3odnione jeszcze za jego życia, a on sam został za nie wydalony z macierzystej uczelni. Niestety mimo że wszystko działo sie ponad sto lat temu nie wszyscy o tym wiedzą.
http://creation.com/ernst-haeckel-evang ... eit-polish


Na tym forum modzi (KAAN, jj) zamiast udowodnić rację przy pomocy biblii wola "skasować" niewygodnego rozmówcę..
Na żadnym forum nie ma tak patologicznej sytuacji.

http://blog.antytrynitarianie.pl/

Wróć do „Kreacjonizm vs. Ewolucjonizm”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości