Wiara a polityka

Chrześcijańskie spojrzenie na wydarzenia polityczno-ekonomiczne - zarówno te krajowe jak i zagraniczne
Awatar użytkownika
darktofik
Posty: 223
Rejestracja: 23 sty 2014, 20:54
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Babilon
O mnie: Satanista. Hedonista. Czciciel Życia.
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: darktofik » 26 lut 2015, 11:28

Juneo pisze:Powyższa biblijna sentencja została dana ku przypomnieniu, tym, którzy już zostali wyzwoleniu z tyranii własnego ego, i tylko tych ona obchodzi, aczkolwiek dotyczy wszystkich, również tych, dla których kwestia życia, po życiu pozostaje w sferze wyimaginowanej, jakkolwiek w takim przypadku zwrot życie po życiu jest eufemizmem, gdyż wtedy raczej powinna być mowa o stanie śmierci po życiu.


Pomijając "tyranię własnego ego" którą wolę zdecydowanie bardziej od "tyranii ego kogoś innego" ;) , nie wiem, czy Cię dobrze zrozumiałem- nie wierząc w istnienie bytu po śmierci, mam się zastanawiać, jaki to będzie stan?
Ja pytałem, co z życiem, doczesnym życiem i próbami narzucenia innego sposobu życia tym, którzy nie są zwolennikami danej doktryny.


"To nic osobistego. Po prostu jesteśmy od Ciebie lepsi. Hańba ci."- król Julian Lemur Pierwszy
Awatar użytkownika
KAAN
Posty: 19227
Rejestracja: 12 sty 2008, 11:49
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: KAAN » 26 lut 2015, 13:35

darktofik pisze:
KAAN pisze:Nie nadszedł, bo Pan Jezus jeszcze nie przyszedł, dlatego wierzący ludzie pocieszają się wzajemnie że Pan przyjdzie wkrótce.
Ale dobrze powiedziane, "pocieszają się wzajemnie", by nie rzec- biadolą. Dlatego w dalszej perspektywie przegrają z bardziej agresywnymi przejawami niezadowolenia, jak np ze wzmiankowanym islamem.
Oczywiście że przegrają w sposób cielesny, ale są z góry na wygranej pozycji, ponieważ szatan z całym swoim systemem zostanie zniszczony. To co grzeszne, cielesne musi ulec zagładzie, ale to co duchowe, Boże zostanie na wieczność. Szatan zostanie osądzony jak cały świat i taki będzie jego koniec:

Ap 20:7 A gdy się dopełni tysiąc lat, wypuszczony zostanie szatan z więzienia swego
8 I wyjdzie, by zwieść narody, które są na czterech krańcach ziemi, Goga i Magoga, i zgromadzić je do boju; a liczba ich jak piasek morski.
9 I ruszyli na ziemię jak długa i szeroka, i otoczyli obóz świętych i miasto umiłowane. I spadł z nieba ogień, i pochłonął ich.
10 A diabeł, który ich zwodził, został wrzucony do jeziora z ognia i siarki, gdzie znajduje się też zwierzę i fałszywy prorok, i będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków.


Albowiem łaską zbawieni jesteście, przez wiarę i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.
Juneo
Posty: 337
Rejestracja: 25 sie 2014, 15:23
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Juneo » 26 lut 2015, 19:46

darktofik pisze:Pomijając "tyranię własnego ego" którą wolę zdecydowanie bardziej od "tyranii ego kogoś innego" ;) , nie wiem, czy Cię dobrze zrozumiałem- nie wierząc w istnienie bytu po śmierci, mam się zastanawiać, jaki to będzie stan?

Moją intencją było zwrócenie uwagi, że te stany po śmierci, które potocznie bywają określane ogólnikowo, jako: życie po życiu; Biblia rozgranicza na życie wieczne i śmierć wieczną. Być może zaznajomienie się ze szczegółami różnic pomiędzy jednym stanem a drugim, skłoniłoby Cię do głębszych refleksji w tym temacie, o ile to, że nie wierzysz w kontynuację istnienia po śmierci fizycznej, bierze się z niedoinformowania. Jeśli tak, to zachęcam Cie do obejrzenia wywiadu przeprowadzonego z osobami, które będąc ateistami i nie wierząc w egzystencję po śmierci, doświadczyli jej, a były to przeżycia tak realne i wstrząsowe, że gdy zostali odratowani, zmienili radykalnie swoją opinię i dalsze życie.
tutaj

darktofik pisze:Ja pytałem, co z życiem, doczesnym życiem i próbami narzucenia innego sposobu życia tym, którzy nie są zwolennikami danej doktryny.

Generalnie poczucie bycia nagabywanym, lub przymuszanym do jakiejś opcji jest zależne od stopnia perswazji, a indywidualnie od osobistej wrażliwości, czy też drażliwości. Nie wiem jakie masz tu doświadczenia. Osobiście spotkałam się już z osobami, które czuły się 'prześladowane', gdy ktoś prezentował jakiś odmienny doktrynalnie punkt widzenia.
Ale mamy to szczęście, że nie żyjemy w rejonach, gdzie narzucanie innej doktryny przejawia się przykładaniem karabinu, albo topora do głowy, i póki co jeszcze nie czipuje.
Jeśli zaczniemy analizować sprawy życia doczesnego z szerokiej perspektywy, to zaczyna docierać do nas fakt, że żyjąc w konkretnej strukturze jesteśmy poddani różnym formom przymusu, który został nam narzucony, pomimo, że nie jesteśmy tego zwolennikami i to niezależnie od wyznawanej wiary.


Awatar użytkownika
darktofik
Posty: 223
Rejestracja: 23 sty 2014, 20:54
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Babilon
O mnie: Satanista. Hedonista. Czciciel Życia.
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: darktofik » 27 lut 2015, 13:31

Juneo pisze:Moją intencją było zwrócenie uwagi, że te stany po śmierci, które potocznie bywają określane ogólnikowo, jako: życie po życiu; Biblia rozgranicza na życie wieczne i śmierć wieczną. Być może zaznajomienie się ze szczegółami różnic pomiędzy jednym stanem a drugim, skłoniłoby Cię do głębszych refleksji w tym temacie, o ile to, że nie wierzysz w kontynuację istnienia po śmierci fizycznej, bierze się z niedoinformowania. Jeśli tak, to zachęcam Cie do obejrzenia wywiadu przeprowadzonego z osobami, które będąc ateistami i nie wierząc w egzystencję po śmierci, doświadczyli jej, a były to przeżycia tak realne i wstrząsowe, że gdy zostali odratowani, zmienili radykalnie swoją opinię i dalsze życie.
tutaj


OK, teraz rozumiem. Nie, mój brak wiary nie bierze się z niedoinformowania. A jeśli chodzi o film i kwestię pogrubioną przeze mnie w Twoim poście- nie uważam stanu śmierci klinicznej- bo w tym wypadku o niej mowa- za śmierć. Ja z śmierć uważam śmierć mózgu, nieodwracalne zmiany w korze mózgowej, prowadzące do ustania jakichkolwiek reakcji organizmu na bodźce chemiczne i elektryczne, a w dalszym czasie- naturalny rozkład (rozpad) organizmu. Z tego co wiem, nie ma naukowo udokumentowanych takich przypadków, by po tym (śmierć mózgu) ktoś powrócił do życia (celowo pomijam przekazy mityczne, jak np biblijne, czy staroegipskie, jako nienaukowe). Stan opisany przez Ciebie to stan przebywania na granicy życia i śmierci, a nie śmierć. Mam poniekąd nawet osobiste doświadczenia w tym zakresie :) Nawiasem mówiąc, temat, który poruszyłeś, jest szeroki i jak dla mnie fascynujący, ostatnio zainteresował mnie w kontekście niektórych praktyk mnichów tybetańskich, dążących w podobny sposób do stanu nirvany.

Juneo pisze:Generalnie poczucie bycia nagabywanym, lub przymuszanym do jakiejś opcji jest zależne od stopnia perswazji, a indywidualnie od osobistej wrażliwości, czy też drażliwości. Nie wiem jakie masz tu doświadczenia. Osobiście spotkałam się już z osobami, które czuły się 'prześladowane', gdy ktoś prezentował jakiś odmienny doktrynalnie punkt widzenia.
Ale mamy to szczęście, że nie żyjemy w rejonach, gdzie narzucanie innej doktryny przejawia się przykładaniem karabinu, albo topora do głowy, i póki co jeszcze nie czipuje.
Jeśli zaczniemy analizować sprawy życia doczesnego z szerokiej perspektywy, to zaczyna docierać do nas fakt, że żyjąc w konkretnej strukturze jesteśmy poddani różnym formom przymusu, który został nam narzucony, pomimo, że nie jesteśmy tego zwolennikami i to niezależnie od wyznawanej wiary.


W tym ujęciu przyznaję Ci rację, dochodzimy do podobnych wniosków. Mnie po prostu najbardziej interesuje życie (w Twoim ujęciu- "życie doczesne"), zachwyca mnogość jego przejawów i możliwości, jakie to otwiera przede mną :)


"To nic osobistego. Po prostu jesteśmy od Ciebie lepsi. Hańba ci."- król Julian Lemur Pierwszy
Juneo
Posty: 337
Rejestracja: 25 sie 2014, 15:23
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Juneo » 28 lut 2015, 13:10

darktofik pisze:(..)jeśli chodzi o film i kwestię pogrubioną przeze mnie w Twoim poście- nie uważam stanu śmierci klinicznej- bo w tym wypadku o niej mowa- za śmierć. Ja z śmierć uważam śmierć mózgu, nieodwracalne zmiany w korze mózgowej, prowadzące do ustania jakichkolwiek reakcji organizmu na bodźce chemiczne i elektryczne, a w dalszym czasie- naturalny rozkład (rozpad) organizmu. (..)
Nawiasem mówiąc, temat, który poruszyłeś*, jest szeroki i jak dla mnie fascynujący, ostatnio zainteresował mnie w kontekście niektórych praktyk mnichów tybetańskich, dążących w podobny sposób do stanu nirvany.
(..)


W związku z powyższym - zapraszam do zapoznania się z relacjami osób, które z medycznego punktu widzenia zmarły i zostały przywrócone do życia.
Pierwsza to relacja lekarki, która utonęła podczas podróży kajakiem.
tutaj
Kolejna relacje:
tutaj
tutaj
tutaj

Każdemu, kto jest zainteresowany hinduizmem lub buddyzmem gorąco polecam książki, które sama również przeczytałam, pt: Śmierć Guru - świadectwo Rabbi Maharaj'a, oto recenzja cytuję: Rabbi R. Maharaj jest potomkiem długiej linii bramińskich kapłanów i guru. Codziennie spędzał długie godziny na medytacji, lecz stopniowo w jego życie zaczęło wsączać się rozczarowanie. W naturalny i uczciwy sposób opisuje hinduskie życie i zwyczaje, idąc tropem swojego pełnego trudności poszukiwania sensu życia oraz walki o wybór między hinduizmem a Chrystusem.
W czasach, kiedy wschodni mistycyzm, religia i filozofia fascynują wielu ludzi na Zachodzie, Maharaj oferuje pełne świeżości i ważne obserwacje czynione z perspektywy jego własnego doświadczenia."
"Unikalne świadectwo wewnętrznej walki Hindusa i odkrytego przez niego ostatecznego triumfu nad śmiercią.(..)"

źródło
oraz 'Spotkanie z guru - autorstwa Barbary Szandorowskiej, która praktykowała 'duchowa ścieżkę rozwoju', w jednym z ashramów Sai Baby. Jej doświadczenia powinny być pomocą i równocześnie przestrogą dla każdego, kto zechciałby się parać tego rodzaju duchowymi doświadczeniami.
źródło

------------------------
* poruszyłaś.


Awatar użytkownika
darktofik
Posty: 223
Rejestracja: 23 sty 2014, 20:54
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Babilon
O mnie: Satanista. Hedonista. Czciciel Życia.
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: darktofik » 28 lut 2015, 15:27

Juneo pisze:zapraszam do zapoznania się z relacjami osób, które z medycznego punktu widzenia zmarły i zostały przywrócone do życia.
Pierwsza to relacja lekarki, która utonęła podczas podróży kajakiem.
tutaj
Kolejna relacje:
tutaj
tutaj
tutaj


Nie mogę póki co obejrzeć, mam awarię dźwięku w laptoku, a sam obraz to przecież zaledwie cząstka, najmniej istotna :no: Na razie zwróciłem uwagę na dwie sprawy- 1/ w podpisie pod pierwszym filmem mowa jest o późnej jednakże szczęśliwie zakończonej reanimacji (co wyklucza śmierć); 2/ filmy na you tube to raczej kiepski materiał naukowy, chyba, że masz do zawartych w nich informacjach inne, bardziej precyzyjne źródła. W szczególności cenne dla mnie były by opracowania naukowe, traktujące o powyższych zdarzeniach.

Juneo pisze:Każdemu, kto jest zainteresowany hinduizmem lub buddyzmem gorąco polecam książki(...)


Interesuje się historią i obecnymi wyczynami różnych religii i kultur. Zauważyłem, że każda strona na wieść o innej stosuje dokładnie tą samą taktykę deprecjonowania, fanatyzmu i prezentują identyczne w formie argumenty- buddyści o muzułmanach, muzułmanie o chrześcijanach, chrześcijanie to już w ogóle masakra, gryzą się najczęściej między sobą, tyle ich odmian, a kolejne rosną jak grzyby po deszczu. Wszystkie religie łączy natomiast jedno- zamknięcie na każdą odmienność doktrynalną, wyrażające się w słowach "rację mamy tylko my, wszyscy inni to kłamcy", co ciekawe, poparte wszystkim, tylko nie naukowymi twierdzeniami.

Juneo pisze:* poruszyłaś.


Wybacz XP


"To nic osobistego. Po prostu jesteśmy od Ciebie lepsi. Hańba ci."- król Julian Lemur Pierwszy
Juneo
Posty: 337
Rejestracja: 25 sie 2014, 15:23
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Juneo » 28 lut 2015, 17:34

darktofik pisze:(..)Nie mogę póki co obejrzeć, mam awarię dźwięku (..) Na razie zwróciłem uwagę na dwie sprawy- 1/ w podpisie pod pierwszym filmem mowa jest o późnej jednakże szczęśliwie zakończonej reanimacji (co wyklucza śmierć); 2/ filmy na you tube to raczej kiepski materiał naukowy(..). W szczególności cenne dla mnie były by opracowania naukowe, traktujące o powyższych zdarzeniach.

Obejrzyj, gdy już naprawisz sprzęt, bo wtedy dowiesz się, że nie 'dzięki reanimacji' ta osoba wróciła do ciała. Ratownicy wydobyli martwe ciało z wody.
Polecam też pozostałe filmy, gdzie o ratunku przez reanimację nie ma mowy.

Nawet jeden przypadek wskrzeszenia z martwych jest dowodem na to, że stała się sprawa nadnaturalna.
Jest wielu lekarzy wierzących i niewierzących, wielu biologów wierzących i niewierzących i to dotyczy innych dziedzin, które są domeną tak zwanej nauki. Jeśli ktoś nie chce wierzyć, choćby i ducha zobaczył, nie uwierzy.

Nie da się udowodnić naukowo - czyli doświadczalnie - bo prawdziwa nauka opiera się na doświadczeniu, oraz materiale dowodowym - czynów ponadnaturalnych, które są domeną świata sfery duchowej. Naukowiec może jedynie stwierdzić, że ma do czynienia ze zjawiskiem, które nie może być zdefiniowane znanymi mu metodami badawczymi, co oczywiście nie czyni przez to zjawisk nadprzyrodzonych nieprawdziwymi albo nieistniejącymi.

darktofik pisze:Interesuje się historią i obecnymi wyczynami różnych religii i kultur. (..)co ciekawe, poparte wszystkim, tylko nie naukowymi twierdzeniami.


Jeśli analizujemy religie przez pryzmat objawienia Biblii, widzimy, że Biblia przedstawia religie jako ludzkie wysiłki sprostania Bożym wymaganiom i jako takie są one zupełnie nieskuteczne. Dlatego wiara biblijna nie opiera się na żadnej z religii, ale objawieniu bezpośrednio od Stwórcy, które jest przez Niego dane ludzkości, jako jedyne skuteczne rozwiązanie problemu grzechu i śmierci i to objawienie znajduje się w tym konkretnym Słowie Bożym, co zostało potwierdzone przez Chrystusa, Syna Boga.

Naukowo można badać dane kultury i religie ze względu na ich stopień podobieństwa lub różnic oraz miejsca występowania konkretnych wierzeń i takie badania były, i są przeprowadzane, również z uwzględnieniem czynnika nadprzyrodzonego, ale ten z kolei wymyka się ocenie opartej o światopogląd materialistyczny.


Awatar użytkownika
darktofik
Posty: 223
Rejestracja: 23 sty 2014, 20:54
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Babilon
O mnie: Satanista. Hedonista. Czciciel Życia.
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: darktofik » 28 lut 2015, 20:05

Juneo pisze:Obejrzyj, gdy już naprawisz sprzęt, bo wtedy dowiesz się, że nie 'dzięki reanimacji' ta osoba wróciła do ciała. Ratownicy wydobyli martwe ciało z wody.
Polecam też pozostałe filmy, gdzie o ratunku przez reanimację nie ma mowy.


Śmierć, tak jak już pisałem musiałaby się wiązać z nieodwracalnymi zmianami w mózgu. Nie da się tego dowieść bez przeprowadzenia szczegółowych badań medycznych. Niestety, błędy lekarskie, stwierdzenie zgonu osoby będącej w głębokiej śpiączce, czy też w stanie śmierci klinicznej zdarzają się, nie są to aż tak rzadko spotykane przypadki. Wiesz, że np policjant, postrzeliwszy podejrzanego bezpośrednio w głowę (mam nadzieję, że potrafisz sobie wyobrazić, co może zrobić pocisk- chociażby najpopularniejszego kalibru 9mm para- z czaszką i jej zawartością), ma obowiązek udzielić rannemu pierwszej pomocy i jak najszybciej wezwać lekarza?
Nie jest to aż tak absurdalne, jak by się zdawało na pierwszy rzut oka. Po prostu policjant nie ma kwalifikacji do stwierdzenia zgonu. Jak wskazałem wcześniej, czasem nawet lekarze (a więc specjaliści w tej dziedzinie) popełniają błędy w tym zakresie.

Juneo pisze:Nawet jeden przypadek wskrzeszenia z martwych jest dowodem na to, że stała się sprawa nadnaturalna.


Tak. Byłby nadnaturalna, w sensie niewytłumaczalna naukowo, przy wykorzystaniu obecnym dostępnej wiedzy.

Juneo pisze:Jest wielu lekarzy wierzących i niewierzących, wielu biologów wierzących i niewierzących i to dotyczy innych dziedzin, które są domeną tak zwanej nauki.


Nauki. Po prostu. Nie "tak zwanej". :)

Juneo pisze:Jeśli ktoś nie chce wierzyć, choćby i ducha zobaczył, nie uwierzy.


Nie musi wierzyć. Może wiedzieć.

Juneo pisze:Nie da się udowodnić naukowo - czyli doświadczalnie - bo prawdziwa nauka opiera się na doświadczeniu, oraz materiale dowodowym - czynów ponadnaturalnych, które są domeną świata sfery duchowej. Naukowiec może jedynie stwierdzić, że ma do czynienia ze zjawiskiem, które nie może być zdefiniowane znanymi mu metodami badawczymi, co oczywiście nie czyni przez to zjawisk nadprzyrodzonych nieprawdziwymi albo nieistniejącymi.


Masz rację. Przy obecnym stanie wiedzy, wiele takich zjawisk jest naukowo niewytłumaczalnych. Jednakże nauka wciąż się rozwija i to, co obecnie jest tajemnicą, za kilka lat może się zmienić. Przykładów na to w historii jest mnóstwo. W tym sensie nauka ogranicza zasięg religijnych tłumaczeń, przyjmowanych- częstokroć błędnie- na wiarę". Odziera swymi odkryciami kolejne dotąd niewyjaśnione zagadnienia z nimbu niewyjaśnionych/boskich/magicznych. Tak upadają kolejne tabu.

Juneo pisze:Jeśli analizujemy religie przez pryzmat objawienia Biblii, widzimy, że Biblia przedstawia religie jako ludzkie wysiłki sprostania Bożym wymaganiom i jako takie są one zupełnie nieskuteczne. Dlatego wiara biblijna nie opiera się na żadnej z religii, ale objawieniu bezpośrednio od Stwórcy, które jest przez Niego dane ludzkości, jako jedyne skuteczne rozwiązanie problemu grzechu i śmierci i to objawienie znajduje się w tym konkretnym Słowie Bożym, co zostało potwierdzone przez Chrystusa, Syna Boga.


By dojść do podobnych wniosków, czytaj: scharakteryzować motywy powstawania religii jako próbę wytłumaczenia otaczającego nas świata (np. zjawisk przyrodniczych i poszukiwania odpowiedzi na odwieczne pytania: Kim jesteśmy? Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy?), nie trzeba opierać się na żadnej świętej księdze, ani religii. Wystarczy zdrowy rozsądek :) Natomiast dowiedzenie skuteczności i celowości określonych praktyk religijnych, to już wyłącznie kwestia wiary.

Juneo pisze:Naukowo można badać dane kultury i religie ze względu na ich stopień podobieństwa lub różnic oraz miejsca występowania konkretnych wierzeń i takie badania były, i są przeprowadzane, również z uwzględnieniem czynnika nadprzyrodzonego, ale ten z kolei wymyka się ocenie opartej o światopogląd materialistyczny.


Dlatego też nauka nie może niczego wykluczać, dopóki nie dowiedzie zasadności innego wytłumaczenia. Stąd pojawiają się teorie naukowe, które pozostają jednymi z wielu możliwych wyjaśnień, dopóki nie zostaną dowiedzione. Dopiero wówczas przestają być teoriami, a można je uzna za niezaprzeczalne fakty. W tym kontekście można by rozpatrywać wszelakie religie, jako teorie próbujące przedstawić swoją wersję wydarzeń, dotąd nie rozpoznanych przez naukę.


"To nic osobistego. Po prostu jesteśmy od Ciebie lepsi. Hańba ci."- król Julian Lemur Pierwszy
Juneo
Posty: 337
Rejestracja: 25 sie 2014, 15:23
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Juneo » 07 mar 2015, 09:32

darktofik pisze:Śmierć, tak jak już pisałem musiałaby się wiązać z nieodwracalnymi zmianami w mózgu. Nie da się tego dowieść bez przeprowadzenia szczegółowych badań medycznych. (..)

Z medycznego punktu widzenia nie jest możliwe, aby gdy ktoś nie oddycha, - jak w przypadku tej lekarki, która się utopiła i była ponad 15 -25 minut pod wodą, aby w sposób medyczny przywrócić jej życie. Pozostałe historie też mówią o przypadkach niemożliwych do wyjaśnienia z punktu widzenia medycyny.
Ważne w tych historiach jest to, że osoby, które zostały przywrócone do życia, a właściwie wskrzeszone - wskrzeszeniem Łazarza, bo nie jest to jeszcze wskrzeszenie w ciałach uwielbionych - miały ciągle świadomość, mimo, że przebywały poza ciałami, w innej rzeczywistości.
Spotkałam się też z opisami wskrzeszeń po kilku dniach ( jak w przypadku Łazarza), w rejonach gorących i wilgotnych, gdzie ciało zaczyna się po śmierci rozkładać bardzo szybko, z powodu temperatury, a także, gdy ciało już leżało w prosektorium, nawet nie zaszyte po operacji, podczas której pacjent zmarł.
darktofik pisze:(..)Wiesz, że np policjant, postrzeliwszy podejrzanego bezpośrednio w głowę (..), ma obowiązek udzielić rannemu pierwszej pomocy i jak najszybciej wezwać lekarza?Nie jest to aż tak absurdalne, jak by się zdawało na pierwszy rzut oka. (..)

Słyszałam też, że ofiara jeśli zrani napastnika podczas samoobrony i nie udzieli bandycie pierwszej pomocy, odpowiada karnie.
darktofik pisze:Tak. Byłby nadnaturalna, w sensie niewytłumaczalna naukowo, przy wykorzystaniu obecnym dostępnej wiedzy.
(..)Nauki. Po prostu. Nie "tak zwanej". :)

Nauka nie ma za dużo do powiedzenia w kwestii wskrzeszeń, mowa oczywiście o nauce, która może nosić to miano i z tej racji nie pretenduje do opisów zjawisk nadnaturalnych, bo wykraczają poza jej domenę.
darktofik pisze:Nie musi wierzyć. Może wiedzieć.

Bo zobaczył ducha? Niewierzący ma wtedy dwa wyjścia, uznać, że jest 'chory psychicznie', albo udawać, że niczego nie widział, co działa na krótką metę.
darktofik pisze:(..)Przy obecnym stanie wiedzy, wiele takich zjawisk jest naukowo niewytłumaczalnych. Jednakże nauka wciąż się rozwija i to, co obecnie jest tajemnicą, za kilka lat może się zmienić. Przykładów na to w historii jest mnóstwo. W tym sensie nauka ogranicza zasięg religijnych tłumaczeń, przyjmowanych- częstokroć błędnie- na wiarę". Odziera swymi odkryciami kolejne dotąd niewyjaśnione zagadnienia z nimbu niewyjaśnionych/boskich/magicznych. Tak upadają kolejne tabu.

Przede wszystkim: na wiarę - tak się utarło, że to określenie nie oznacza niczego konkretnego, takie przysłowiowe kupowanie kota w worku.
Wiara, o której mówi Biblia jest zupełnie czymś innym, to pewność.

Owszem, bywają odważni naukowcy, którzy porywają się na badanie tabu, którym rządzą siły, których nauka nie definiuje, ale źle się to dla nich kończy.

darktofik pisze:By dojść do podobnych wniosków, czytaj: scharakteryzować motywy powstawania religii jako próbę wytłumaczenia otaczającego nas świata (np. zjawisk przyrodniczych i poszukiwania odpowiedzi na odwieczne pytania: Kim jesteśmy? Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy?), nie trzeba opierać się na żadnej świętej księdze, ani religii. Wystarczy zdrowy rozsądek :) (..)

Zdrowy rozsądek to cecha niezwykle przydatna ale nie pomaga w naprawieniu zepsutej natury ludzkiej. Poprzez religie człowiek, który jest tego świadomy, stara się wypracować jakiś system, który zbliżałby do Boga i dawał przynajmniej częściowo odpowiedzi na te odwieczne pytania, które wymieniłeś. Gdyby któryś 'system' był skuteczny i był w stanie doprowadzić do naprawy tej natury i przywrócenia utraconego stanu sprzed upadku i społeczności z Bogiem, Syn Boga Jezus Chrystus nie musiałby umierać na krzyżu, aby w ten sposób wykupić człowieka z niewoli i konsekwencji upadku natury poprzez grzech.
darktofik pisze:Dlatego też nauka nie może niczego wykluczać, dopóki nie dowiedzie zasadności innego wytłumaczenia. Stąd pojawiają się teorie naukowe, które pozostają jednymi z wielu możliwych wyjaśnień, dopóki nie zostaną dowiedzione. Dopiero wówczas przestają być teoriami, a można je uzna za niezaprzeczalne fakty. W tym kontekście można by rozpatrywać wszelakie religie, jako teorie próbujące przedstawić swoją wersję wydarzeń, dotąd nie rozpoznanych przez naukę.

Właśnie dlatego należy używać terminu tak zwana nauka, gdy teorie pozostają ciągle w sferze teorii, a jest dowiedzione poprzez materiał badawczy, że nie są zgodne z prawdą,. a każe się w nie wierzyć dzieciom od wczesnych lat szkolnych, a potem kontynuuje te wiarę na uniwersytetach, nie tolerując tych, którzy otwarcie im zaprzeczają, powołując się właśnie na materiał badawczy. Przykładem niech będzie teoria ewolucji, big bang-u oraz oczko w głowie współczesnych magów od kreowania świata - współczesna saga kosmologiczna, w tym podbojów kosmosu, wizualizowana za pomocą technik komputerowych.


Awatar użytkownika
darktofik
Posty: 223
Rejestracja: 23 sty 2014, 20:54
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Babilon
O mnie: Satanista. Hedonista. Czciciel Życia.
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: darktofik » 09 mar 2015, 19:05

Juneo pisze:Z medycznego punktu widzenia nie jest możliwe, aby gdy ktoś nie oddycha, - jak w przypadku tej lekarki, która się utopiła i była ponad 15 -25 minut pod wodą, aby w sposób medyczny przywrócić jej życie. Pozostałe historie też mówią o przypadkach niemożliwych do wyjaśnienia z punktu widzenia medycyny.


https://www.youtube.com/watch?v=HvldITb60fY

Juneo pisze:Spotkałam się też z opisami wskrzeszeń po kilku dniach ( jak w przypadku Łazarza), w rejonach gorących i wilgotnych, gdzie ciało zaczyna się po śmierci rozkładać bardzo szybko, z powodu temperatury,


Gdzie się spotkałaś?

Juneo pisze:a także, gdy ciało już leżało w prosektorium, nawet nie zaszyte po operacji, podczas której pacjent zmarł.


jak wcześniej pisałem, dochodzi do takich błędów, jak przedwczesne uznanie kogoś z zmarłego.

Juneo pisze:Słyszałam też, że ofiara jeśli zrani napastnika podczas samoobrony i nie udzieli bandycie pierwszej pomocy, odpowiada karnie.


Bzdura. Nie ma czegoś takiego w kodeksie karnym. Powtarzasz plotki.

Juneo pisze:Nauka nie ma za dużo do powiedzenia w kwestii wskrzeszeń, mowa oczywiście o nauce, która może nosić to miano i z tej racji nie pretenduje do opisów zjawisk nadnaturalnych, bo wykraczają poza jej domenę.


Bo nie ma na tyle w sposób wiarygodny udokumentowanego przypadku, żeby się do niego można naukowo odnieść. Dlatego jest nie do udowodnienia. Pozostaje w obszarze mitów i wierzeń.

Juneo pisze:
darktofik pisze:Nie musi wierzyć. Może wiedzieć.

Bo zobaczył ducha? Niewierzący ma wtedy dwa wyjścia, uznać, że jest 'chory psychicznie', albo udawać, że niczego nie widział, co działa na krótką metę.


Dlaczego? Czemu chcesz komuś coś narzucać?

Juneo pisze:Przede wszystkim: na wiarę - tak się utarło, że to określenie nie oznacza niczego konkretnego, takie przysłowiowe kupowanie kota w worku.


No utarło się, ale na podstawie czego? Nie zastanawia Cię to?

Juneo pisze:Wiara, o której mówi Biblia jest zupełnie czymś innym, to pewność.


Wyznawcy każdej religii mówią dokładnie to samo o swojej świętej książce (jeśli ją posiadają). Tak samo nie mając żadnych rzeczywistych argumentów na poparcie swoich tez. Dlatego to się nazywa "religią" i "wiarą", a nie "nauką" i "wiedzą".

Juneo pisze:Owszem, bywają odważni naukowcy, którzy porywają się na badanie tabu, którym rządzą siły, których nauka nie definiuje, ale źle się to dla nich kończy.


Nie ma znaczenia, czym się kończy dla naukowca. Wielu za swoje odkrycia zapłaciło życiem. Ważna jest nauka, która przetrwa i rozwinie się, pomimo oporu ze strony religijnych fanatyków.

Juneo pisze:Zdrowy rozsądek to cecha niezwykle przydatna ale nie pomaga w naprawieniu zepsutej natury ludzkiej.


Błąd- to, że Ty uważasz człowieka i jego naturę za zepsucie, nie oznacza ani że wszyscy podzielają Twój pogląd, ani tym bardziej, że Twoja teza jest prawdziwa.

Juneo pisze:Poprzez religie człowiek, który jest tego świadomy, stara się wypracować jakiś system, który zbliżałby do Boga i dawał przynajmniej częściowo odpowiedzi na te odwieczne pytania, które wymieniłeś.



A jeśli człowiek nie wierzy w boga? Uważasz, że przez to nie jest zdolny do wypracowania takiego systemu? Dlaczego?

Juneo pisze:Gdyby któryś 'system' był skuteczny i był w stanie doprowadzić do naprawy tej natury i przywrócenia utraconego stanu sprzed upadku i społeczności z Bogiem, Syn Boga Jezus Chrystus nie musiałby umierać na krzyżu, aby w ten sposób wykupić człowieka z niewoli i konsekwencji upadku natury poprzez grzech.


To już dywagacje w oparciu o zespół wierzeń judeo- chrześcijańskich. Czysto religijne, nie mające oparcia w żadnych faktach, przez co nie do poparcia, ani nie do obalenia w sposób naukowy. Jako takie, powyższe stwierdzenie samo się dyskwalifikuje spośród naukowych wyjaśnień.

Juneo pisze:
darktofik pisze:Dlatego też nauka nie może niczego wykluczać, dopóki nie dowiedzie zasadności innego wytłumaczenia. Stąd pojawiają się teorie naukowe, które pozostają jednymi z wielu możliwych wyjaśnień, dopóki nie zostaną dowiedzione. Dopiero wówczas przestają być teoriami, a można je uzna za niezaprzeczalne fakty. W tym kontekście można by rozpatrywać wszelakie religie, jako teorie próbujące przedstawić swoją wersję wydarzeń, dotąd nie rozpoznanych przez naukę.


Właśnie dlatego należy używać terminu tak zwana nauka, gdy teorie pozostają ciągle w sferze teorii, a jest dowiedzione poprzez materiał badawczy, że nie są zgodne z prawdą,.


Przeczytaj jeszcze raz to, co pogrubiłem.

Juneo pisze:a każe się w nie wierzyć dzieciom od wczesnych lat szkolnych, a potem kontynuuje te wiarę na uniwersytetach,


Błąd- na żadnym uniwersytecie (oprócz para-uniwersytetów teologicznych) nie kultywuje się żadnej wiary.

Juneo pisze:nie tolerując tych, którzy otwarcie im zaprzeczają, powołując się właśnie na materiał badawczy.


masz na myśli pseudo-naukowy bełkot kreacjonistów z "dowodami" pokroju tych, które prezentują na tym forum m.in. Madzia i KAAN? :puppyeyes: Powiem Ci, dlaczego: ponieważ Ci pseudo-naukowcy uparcie nie chcą się dostosować do metodologii badawczej, uznanej przez naukę. Zamiast tego wprowadzają jakieś swoje nieweryfikowalne kryteria. To nie jest nauka. Zatem słusznie są spuszczani niczym woda w klozecie.

Juneo pisze:Przykładem niech będzie teoria ewolucji, big bang-u oraz oczko w głowie współczesnych magów od kreowania świata - współczesna saga kosmologiczna, w tym podbojów kosmosu, wizualizowana za pomocą technik komputerowych.


Obawiam się, że nie rozumiem o co chodzi. Możesz jaśniej?


"To nic osobistego. Po prostu jesteśmy od Ciebie lepsi. Hańba ci."- król Julian Lemur Pierwszy
Juneo
Posty: 337
Rejestracja: 25 sie 2014, 15:23
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Juneo » 11 mar 2015, 10:31

darktofik pisze:Gdzie się spotkałaś?


We wspomnieniach pewnego misjonarza usługującego na terenie Filipin, niestety tytułu książki nie pamiętam, bo czytałam o tym ponad dwadzieścia lat temu.

darktofik pisze:jak wcześniej pisałem, dochodzi do takich błędów, jak przedwczesne uznanie kogoś z zmarłego.

Polecam świadectwo Tatiany Onisimowej:
tutaj
oraz Borysa Pilipczuka:
tutaj
darktofik pisze:Bzdura. Nie ma czegoś takiego w kodeksie karnym. Powtarzasz plotki.

Kodeks kodeksem, a o tym co jest w granicach obrony konieczniej nie decyduje ofiara ale sąd. Polecam pouczającą historię ilustrujacą, jak skomplikowany to jest temat:
tutaj
darktofik pisze:Bo nie ma na tyle w sposób wiarygodny udokumentowanego przypadku, żeby się do niego można naukowo odnieść. Dlatego jest nie do udowodnienia. Pozostaje w obszarze mitów i wierzeń.

Jeszcze raz, bo widzę, że nie zrozumiałeś: nauka nie jest w stanie definiować spraw ponadnaturalnych, bo nie ma do tego narzędzi, a jeśli ktoś twierdzi, że 'wiara jest nienaukowa', to nie deprecjonuje tym wiary, na korzyść nauki, mimo, że taki zakłada zamiar, a jedynie ukazuje swój brak zrozumienia tej kwestii.
darktofik pisze: Dlaczego? Czemu chcesz komuś coś narzucać?

Narzucać? W którym miejscu? Od tego są przecież 'specjaliści'. Wypowiadam swoją opinię, którą wyrobiłam sobie na podstawie powszechnie dostępnej wiedzy, i do której ciągle mam jeszcze prawo.

darktofik pisze: No utarło się, ale na podstawie czego? Nie zastanawia Cię to?.


To przeciez logiczne, dlaczego: na podstawie wyciągania błędnych wniosków, wynikajacych z niewiedzy na temat tego, co o wierze mówi samo jej źródło, a jeśli ktoś twierdzi, że 'poznał źródło', a mimo to dalej chce tkwić w błędzie, to na to nie da się już nic poradzić.


darktofik pisze: Wyznawcy każdej religii mówią dokładnie to samo o swojej świętej książce (jeśli ją posiadają). Tak samo nie mając żadnych rzeczywistych argumentów na poparcie swoich tez. Dlatego to się nazywa "religią" i "wiarą", a nie "nauką" i "wiedzą".


Pewien wyznawca bardzo niebezpiecznych idei powiedział bardzo trafną maksymę: religia to opium dla tłumu. Nazywał się Karol Marx. Każda idea może stać się 'religią' , a nie wszystko co nosi miano 'nauki' oraz 'wiedzy' jest rzeczywistą nauką i wiedzą na niej opartą, ale ma za zadanie narkotyzować, tak samo, jak robi to opium.
Chcących zapoznać się, w jaki sposób obecnie używa się kamuflażu, jako opium dla tłumów, pod przykrywką 'nauki' i 'wiedzy' zapraszam na mój blog.

darktofik pisze:Nie ma znaczenia, czym się kończy dla naukowca. Wielu za swoje odkrycia zapłaciło życiem. Ważna jest nauka, która przetrwa i rozwinie się, pomimo oporu ze strony religijnych fanatyków.


Właśnie sam podałeś bardzo dobry przykład religijnego fanatyzmu, z etykietką 'naukowy'. Wszędzie tam, gdzie w imię ideologii szafuje się ludzkim życiem, mamy do czynienia z działaniami o inspiracji z piekła rodem, albo jak kto woli, z fanatyzmem.

darktofik pisze:Błąd- to, że Ty uważasz człowieka i jego naturę za zepsucie, nie oznacza ani że wszyscy podzielają Twój pogląd, ani tym bardziej, że Twoja teza jest prawdziwa.


Moje poglądy opieram na objawienie Biblii. Objawienie - oznacza dosłownie: odsłonięcie lub ujawnienie tajemnicy. To czyni Bóg, bo człowiek sam w naturalny sposób, na przykład drogą filozofii, nie ma możliwości, aby się dowiedzieć, co Bóg ma do powiedzenia.

darktofik pisze:A jeśli człowiek nie wierzy w boga? Uważasz, że przez to nie jest zdolny do wypracowania takiego systemu? Dlaczego?

Bo Biblia i filozofia nie są z soba spójne. Nie jest możliwe, aby człowiek poznał Boga przy pomocy filozoficznych dociekań.
Dowodem pośrednim jest to, że wielu filozofów doszło, drogą umysłowej argumentacji do odmiennych wniosków na temat Boga..Gdyby filozoficzne rozmyślania mogły doprowadzić do jedynej prawdy o Bogu, dla wszystkich takiej samej, oznaczałoby to, że człowiek jest zdolny sam dotrzeć do poznania Boga, wtedy Biblia, jako objawienie Słowa Boga nie byłaby potrzebna. A gdyby jeszcze człowiek był sam w stanie zapracować, na przykład dobrymi uczynkami na zbawienie, to Syn Boga nie musiałby zapłacić swoim życiem za wykupienie duszy człowieka.
darktofik pisze:To już dywagacje w oparciu o zespół wierzeń judeo- chrześcijańskich. Czysto religijne, nie mające oparcia w żadnych faktach, przez co nie do poparcia, ani nie do obalenia w sposób naukowy. Jako takie, powyższe stwierdzenie samo się dyskwalifikuje spośród naukowych wyjaśnień.

Patrz wyżej.
Przypominam - nauka - ta poważna - opiera się na możliwości przeprowadzania doświadczeń i obserwacji otaczającego nas świata materii. Bóg nie podlega prawom materii, ani żadnemu stworzeniu świata widzialnego, czy niewidzialnego i jako taki nie podlega 'badaniu', ale Bóg dał człowiekowi zdolność, aby widzieć Go w dziełach stworzenia, aczkolwiek są ludzie, którzy mimo tego, będą zaprzeczać istnieniu Boga.
darktofik pisze:Dlatego też nauka nie może niczego wykluczać, dopóki nie dowiedzie zasadności innego wytłumaczenia. Stąd pojawiają się teorie naukowe, które pozostają jednymi z wielu możliwych wyjaśnień, dopóki nie zostaną dowiedzione. Dopiero wówczas przestają być teoriami, a można je uzna za niezaprzeczalne fakty. W tym kontekście można by rozpatrywać wszelakie religie, jako teorie próbujące przedstawić swoją wersję wydarzeń, dotąd nie rozpoznanych przez naukę.(..)
Przeczytaj jeszcze raz to, co pogrubiłem.

Wiodące teorie: ewolucji i kosmologiczna nie zostały dowiedzione, wręcz przeciwnie, materiał dowodowy stoi w sprzeczności z nimi - a mimo tego są ciągle obowiązujące. To skłania do konkluzji, że 'ktoś', kto decyduje o tym, co jest obowiązujące w nauce, a co nie, nie jest nakierowany na prawdę obiektywną, której poszukiwanie i badanie jest celem prawdziwej nauki.
darktofik pisze:Błąd- na żadnym uniwersytecie (oprócz para-uniwersytetów teologicznych) nie kultywuje się żadnej wiary.

Jak to? A wiara w kopernikański model kosmologiczny, big -bang oraz teoria ewolucji to co? Zapewniam Cię, że ta wiara to naprawdę mocne, współczesne opium, skoro już gołym okiem można obserwować, jak się mają sprawy i żadne dziecko nie ma z tym problemu, zanim rodzice, a potem szkoła nie 'wytłumaczą' mu, że czarne jest białe.
darktofik pisze:masz na myśli pseudo-naukowy bełkot kreacjonistów z "dowodami" pokroju tych, które prezentują na tym forum m.in. Madzia i KAAN? :puppyeyes: Powiem Ci, dlaczego: ponieważ Ci pseudo-naukowcy uparcie nie chcą się dostosować do metodologii badawczej, uznanej przez naukę. Zamiast tego wprowadzają jakieś swoje nieweryfikowalne kryteria. To nie jest nauka. (..)

Musiałeś nie mieć czasu, albo ochoty, aby zapoznać się z materiałem prezentowanym na przykład na stronach Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego, do czego jednak zachęcam:
tutaj
Widzisz, z tym 'dostosowywaniem się' bywa tak, jak na wojnie, jeśli agresor jest silniejszy, to bez względu na to, czy strona zaatakowana ma swoje niezbywalne racje, aby żyć w pokoju, to sposób 'dostosowania się' określa zawsze ten, kto dysponuje większą siłą. Tak więc, gdy na przykład naukowiec bada jakieś zjawisko, a konkluzje z owych badań nie prowadzą do obowiązującej doktryny, ale jej wręcz zaprzeczają, to kariera naukowa takiego niesubordynowanego naukowca leży w rękach szacownego gremium decyzyjnego i jego los jest przesądzony.
darktofik pisze:Zatem słusznie są spuszczani niczym woda w klozecie.

Martwi mnie sposób, w jaki traktujesz ludzi.
darktofik pisze:Obawiam się, że nie rozumiem o co chodzi. Możesz jaśniej?

Zapraszam do działu 'Gdybologia' oraz na mój blog, to się zorientujesz, 'o co chodzi'.


Awatar użytkownika
darktofik
Posty: 223
Rejestracja: 23 sty 2014, 20:54
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Babilon
O mnie: Satanista. Hedonista. Czciciel Życia.
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: darktofik » 13 mar 2015, 19:27

Juneo pisze:
darktofik pisze:Gdzie się spotkałaś?


We wspomnieniach pewnego misjonarza usługującego na terenie Filipin, niestety tytułu książki nie pamiętam, bo czytałam o tym ponad dwadzieścia lat temu.


Jak sama widzisz, mało miarodajne i wiarygodne...

Juneo pisze:
darktofik pisze:jak wcześniej pisałem, dochodzi do takich błędów, jak przedwczesne uznanie kogoś z zmarłego.

Polecam świadectwo (...)


Przeróżne "świadectwa" są opowieściami, mniej, lub bardziej prawdziwymi. Nie są udokumentowane naukowo. W gruncie rzeczy, jeśli są przyjmowane, to na wiarę. Z wiarą nie polemizuję, bo całkowicie ją odrzucam.

Juneo pisze:
darktofik pisze:Bzdura. Nie ma czegoś takiego w kodeksie karnym. Powtarzasz plotki.

Kodeks kodeksem, a o tym co jest w granicach obrony konieczniej nie decyduje ofiara ale sąd. Polecam pouczającą historię ilustrujacą, jak skomplikowany to jest temat(...)


Ta tematyka jest mi bardzo bliska, więc wiem świetnie, o co chodzi. To prawda, że sądy nie są idealne, wyroki nie zawsze są sprawiedliwe- tu można polemizować, ale wiesz- dura lex, sed lex, jak mawiali już starożytni.

Juneo pisze:
darktofik pisze:Bo nie ma na tyle w sposób wiarygodny udokumentowanego przypadku, żeby się do niego można naukowo odnieść. Dlatego jest nie do udowodnienia. Pozostaje w obszarze mitów i wierzeń.

Jeszcze raz, bo widzę, że nie zrozumiałeś: nauka nie jest w stanie definiować spraw ponadnaturalnych, bo nie ma do tego narzędzi, a jeśli ktoś twierdzi, że 'wiara jest nienaukowa', to nie deprecjonuje tym wiary, na korzyść nauki, mimo, że taki zakłada zamiar, a jedynie ukazuje swój brak zrozumienia tej kwestii.


Ależ rozumiem i zgadzam się w tej kwestii z Tobą :yes: Oddzielam wiarę o nauki, tak samo jak oddzielam teorie od faktów :)

Juneo pisze:
darktofik pisze: Dlaczego? Czemu chcesz komuś coś narzucać?

Narzucać? W którym miejscu? Od tego są przecież 'specjaliści'. Wypowiadam swoją opinię, którą wyrobiłam sobie na podstawie powszechnie dostępnej wiedzy, i do której ciągle mam jeszcze prawo.


Napisałaś, że ma tylko dwa wyjścia, czyli nie pozostawiasz innych możliwości. Opinię jak najbardziej możesz mieć, jaką chcesz, jednakże nie wykluczaj innych wyjść.

Juneo pisze:
darktofik pisze: No utarło się, ale na podstawie czego? Nie zastanawia Cię to?.


To przeciez logiczne, dlaczego: na podstawie wyciągania błędnych wniosków, wynikajacych z niewiedzy na temat tego, co o wierze mówi samo jej źródło, a jeśli ktoś twierdzi, że 'poznał źródło', a mimo to dalej chce tkwić w błędzie, to na to nie da się już nic poradzić.


Ale dlaczego uważasz, że te wnioski są błędne? Poznać wiarę (w sensie: poznać podstawy wierzeń), a uwierzyć, to dwie różne sprawy. Twierdzenie "uwierzyłem, więc wiem" jest nielogiczne.

Juneo pisze:
darktofik pisze: Wyznawcy każdej religii mówią dokładnie to samo o swojej świętej książce (jeśli ją posiadają). Tak samo nie mając żadnych rzeczywistych argumentów na poparcie swoich tez. Dlatego to się nazywa "religią" i "wiarą", a nie "nauką" i "wiedzą".


Pewien wyznawca bardzo niebezpiecznych idei powiedział bardzo trafną maksymę: religia to opium dla tłumu. Nazywał się Karol Marx. Każda idea może stać się 'religią' , a nie wszystko co nosi miano 'nauki' oraz 'wiedzy' jest rzeczywistą nauką i wiedzą na niej opartą, ale ma za zadanie narkotyzować, tak samo, jak robi to opium.


Jak sama zacytowałaś, Marks odniósł tę maksymę do religii, nie do nauki (BTW- całkowicie się z nim w tej kwestii zgadzam). Reszta, to już Twoje przemyślenia. Konsekwentne dążenie do WIEDZY, przy stosowaniu restrykcyjnych metod badawczych, nie uleganie pochopnym tezom, nie naciąganie faktów do głoszonej teorii, zachowanie otwartego umysłu, czyli wszystko to, czym jest prawdziwa NAUKA, nie prowadzi do ogłupienia.

Juneo pisze:
darktofik pisze:Nie ma znaczenia, czym się kończy dla naukowca. Wielu za swoje odkrycia zapłaciło życiem. Ważna jest nauka, która przetrwa i rozwinie się, pomimo oporu ze strony religijnych fanatyków.


Właśnie sam podałeś bardzo dobry przykład religijnego fanatyzmu, z etykietką 'naukowy'. Wszędzie tam, gdzie w imię ideologii szafuje się ludzkim życiem, mamy do czynienia z działaniami o inspiracji z piekła rodem, albo jak kto woli, z fanatyzmem.


Miałem na myśli to, że wielu naukowców zostało zamordowanych, bo mieli odwagę głosić prawdę na przekór sfanatyzowanym religijnym fundamentalistom. Pisząc to, miałem przed oczami Giordano Bruno. Nie ma czegoś takiego, jak "fanatyzm naukowy". Fanatyzm to absolutna, ślepa i fundamentalna wiara, przywiązanie do religii/idei, której próby obiektywnej oceny i weryfikacji traktowane są jak tabu. Nie może być większej sprzeczności, niż zestwienie tych określeń z nauką, dążeniem do logicznego wyjaśnienia.

Juneo pisze:
darktofik pisze:Błąd- to, że Ty uważasz człowieka i jego naturę za zepsucie, nie oznacza ani że wszyscy podzielają Twój pogląd, ani tym bardziej, że Twoja teza jest prawdziwa.

Moje poglądy opieram na objawienie Biblii. Objawienie - oznacza dosłownie: odsłonięcie lub ujawnienie tajemnicy. To czyni Bóg, bo człowiek sam w naturalny sposób, na przykład drogą filozofii, nie ma możliwości, aby się dowiedzieć, co Bóg ma do powiedzenia.


Mhm. "Objawienie"- bardzo podobnie jak u mnie, z tym że nazywa się to "occulta" :yes: Tylko że ja nie wierzę w boga, a do odkrywania z powodzeniem dążę samodzielnie. Jak piszesz, opierasz na biblii poglądy- oczywiście, masz do tego prawo, ale słowo "poglądy" nie są synonimem słowa "fakty"

Juneo pisze:
darktofik pisze:A jeśli człowiek nie wierzy w boga? Uważasz, że przez to nie jest zdolny do wypracowania takiego systemu? Dlaczego?

Bo Biblia i filozofia nie są z soba spójne. Nie jest możliwe, aby człowiek poznał Boga przy pomocy filozoficznych dociekań. (..) wielu filozofów doszło, drogą umysłowej argumentacji do odmiennych wniosków na temat Boga.


Co do podkreślonego przeze mnie fragmentu Twojej wypowiedzi- zgadzam się. Co do reszty- po kolei: Zacznijmy od tego, że nie ma czegoś takiego jak filozofia "chrześcijańska", "ateistyczna", "buddyjska", "katolicka". Jest po prostu "filozofia"- "ukochanie mądrości". Filozofia opisuje świat jako całość. Bez wyjątku. Dla filozofii wyjątki (np jakikolwiek bóg) po prostu nie istnieją. Filozofia jest blisko związana z logiką. Zarówno jedna, jak i druga nie mają związku z biblią, z pojęciem boga/bogów też dość luźne, bo w zasadzie religie, jako próby wytłumaczenia otaczającej nas rzeczywistości i praw, które nią rządzą, w pewnym sensie były były próbami dociekania, ale szybko zostały z tej dziedziny wyparte przez naukę. Filozofia może się zajmować pojęciem "wiary" w wielu kontekstach, ale raczej nie w ujęciu przyjęcia jej, jak prawdy objawionej.

Juneo pisze:
darktofik pisze:Dlatego też nauka nie może niczego wykluczać, dopóki nie dowiedzie zasadności innego wytłumaczenia. Stąd pojawiają się teorie naukowe, które pozostają jednymi z wielu możliwych wyjaśnień, dopóki nie zostaną dowiedzione. Dopiero wówczas przestają być teoriami, a można je uzna za niezaprzeczalne fakty. W tym kontekście można by rozpatrywać wszelakie religie, jako teorie próbujące przedstawić swoją wersję wydarzeń, dotąd nie rozpoznanych przez naukę.(..)
Przeczytaj jeszcze raz to, co pogrubiłem.

Wiodące teorie: ewolucji i kosmologiczna nie zostały dowiedzione, wręcz przeciwnie, materiał dowodowy stoi w sprzeczności z nimi - a mimo tego są ciągle obowiązujące. To skłania do konkluzji, że 'ktoś', kto decyduje o tym, co jest obowiązujące w nauce, a co nie, nie jest nakierowany na prawdę obiektywną, której poszukiwanie i badanie jest celem prawdziwej nauki.


Historia Ziemi i ewolucja są jednymi z najdokładniej udokumentowanymi ze wszystkich teorii. Co nie oznacza, że nauka nie natrafia na sytuacje, których nie potrafi wytłumaczyć, a które stoją w sprzeczności z w/w. Dlatego nauka nie jest "dziełem skończonym", lecz procesem odkrywania.

Juneo pisze:
darktofik pisze:Błąd- na żadnym uniwersytecie (oprócz para-uniwersytetów teologicznych) nie kultywuje się żadnej wiary.

Jak to? A wiara w kopernikański model kosmologiczny, big -bang oraz teoria ewolucji to co? Zapewniam Cię, że ta wiara to naprawdę mocne, współczesne opium, skoro już gołym okiem można obserwować, jak się mają sprawy i żadne dziecko nie ma z tym problemu, zanim rodzice, a potem szkoła nie 'wytłumaczą' mu, że czarne jest białe.


Chcesz powiedzieć, że np. Kopernik się mylił, bo Ziemia tak naprawdę jest płaska i nie krąży wokół słońca, tylko odwrotnie?

Juneo pisze:
darktofik pisze:masz na myśli pseudo-naukowy bełkot kreacjonistów z "dowodami" pokroju tych, które prezentują na tym forum m.in. Madzia i KAAN? :puppyeyes: Powiem Ci, dlaczego: ponieważ Ci pseudo-naukowcy uparcie nie chcą się dostosować do metodologii badawczej, uznanej przez naukę. Zamiast tego wprowadzają jakieś swoje nieweryfikowalne kryteria. To nie jest nauka. (..)

Musiałeś nie mieć czasu, albo ochoty, aby zapoznać się z materiałem prezentowanym na przykład na stronach Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego


Powtarzam- Dopóki wszelakiej maści fantaści nie dostosują metodologii badań do tych przyjętych przez naukę, sprawdzalnych, weryfikowalnych, dopóki będą traktowani jako pseudonaukowcy.

Juneo pisze:Widzisz, z tym 'dostosowywaniem się' bywa tak, jak na wojnie, jeśli agresor jest silniejszy, to bez względu na to, czy strona zaatakowana ma swoje niezbywalne racje, aby żyć w pokoju, to sposób 'dostosowania się' określa zawsze ten, kto dysponuje większą siłą.


Po części właśnie potwierdziłaś słowa Darwina ;) Aczkolwiek sprawa jest bardziej złożona- nie zawsze przetrwa największy. Sytuacja zagrożenia, powoduje powstanie mechanizmów obronnych, które ewoluują, dokładnie tak samo, jak ewoluują metody agresora.

Juneo pisze:Tak więc, gdy na przykład naukowiec bada jakieś zjawisko, a konkluzje z owych badań nie prowadzą do obowiązującej doktryny, ale jej wręcz zaprzeczają, to kariera naukowa takiego niesubordynowanego naukowca leży w rękach szacownego gremium decyzyjnego i jego los jest przesądzony.


Jak już pisałem wyżej, los pojedynczego naukowca nie ma żadnego znaczenia. Liczy się prawda i niepowstrzymany, nieograniczony rozwój.

Juneo pisze:Martwi mnie sposób, w jaki traktujesz ludzi.


Traktuję ich tak, jak oni traktują samych siebie :)

Juneo pisze:
darktofik pisze:Obawiam się, że nie rozumiem o co chodzi. Możesz jaśniej?

Zapraszam do działu 'Gdybologia' (...)


Mnie interesuje tu nauka, nie gdybanie i teorie spiskowe.


"To nic osobistego. Po prostu jesteśmy od Ciebie lepsi. Hańba ci."- król Julian Lemur Pierwszy
Juneo
Posty: 337
Rejestracja: 25 sie 2014, 15:23
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Juneo » 17 mar 2015, 15:27

darktofik pisze:Jak sama widzisz, mało miarodajne i wiarygodne...

No zaraz..,przecież to, że czytałam o tym dawno, nie czyni tego mało miarodajnym i niewiarygodnym. Zapamiętałam tę historię o wskrzeszeniu, ale nie zapamiętałam tytułu książki, bo przeczytałam w życiu ich naprawdę sporo, w tym ogromną ilość już w czasach młodości.
darktofik pisze:Przeróżne "świadectwa" są opowieściami, mniej, lub bardziej prawdziwymi. Nie są udokumentowane naukowo. W gruncie rzeczy, jeśli są przyjmowane, to na wiarę. Z wiarą nie polemizuję, bo całkowicie ją odrzucam.

Skoro tak stawiasz sprawę, to mnie nie pozostaje nic innego, jak przyjąć do wiadomości Twoją deklarację niewiary i po udzieleniu odpowiedzi na ten post, zaprzestać dalszej dyskusji , gdyż jako osoba wierząca biorę pod uwagę tę oto wskazówkę:
2 Tes. 3:1-3
1. Na ostatek, bracia, módlcie się za nas, aby Słowo Pańskie krzewiło się i rozsławiało wszędzie, podobnie jak u was,
2. I abyśmy byli wybawieni od ludzi przewrotnych i złych; albowiem wiara nie jest rzeczą wszystkich.
3. A wierny jest Pan, który was utwierdzi i strzec będzie od złego.

darktofik pisze: Oddzielam wiarę o nauki, tak samo jak oddzielam teorie od faktów :)

Czyżby? A teoria ewolucji i współczesnej kosmologii? Te kupujesz, choć te teorie zweryfikowano już jakiś czas temu, jako nienaukowe.
darktofik pisze: Napisałaś, że ma tylko dwa wyjścia, czyli nie pozostawiasz innych możliwości. Opinię jak najbardziej możesz mieć, jaką chcesz, jednakże nie wykluczaj innych wyjść.

Z punktu widzenia logiki nie istnieją w takim wypadku opcje 'pośrednie'.
darktofik pisze: Ale dlaczego uważasz, że te wnioski są błędne? Poznać wiarę (w sensie: poznać podstawy wierzeń), a uwierzyć, to dwie różne sprawy. Twierdzenie "uwierzyłem, więc wiem" jest nielogiczne..

Opinia źródłowa - bo na to zwracałam uwagę - pozostaje ciągle niezmienna, bez względu na to, czy ktoś chce w to wierzyć, czy nie. Jeśli źródło mówi: A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy.Hebr. 11:1,to niewiara, ani niezrozumienie nie zmienia tego faktu.

Ty natomiast poruszyłeś inne zagadnienie: poznać - jako przeczytać i 'nie zastosować' vs poznać i uwierzyć, a to taka różnica, jak poznawanie składu chemicznego wody, ale nie napicie się jej. Wiara chrześcijańska to propozycja dla spragnionych, jak na pustyni, a nie dla 'zainteresowanych badaniem', jak w laboratorium.
darktofik pisze: Jak sama zacytowałaś, Marks odniósł tę maksymę do religii, nie do nauki (BTW- całkowicie się z nim w tej kwestii zgadzam). Reszta, to już Twoje przemyślenia. Konsekwentne dążenie do WIEDZY, przy stosowaniu restrykcyjnych metod badawczych, nie uleganie pochopnym tezom, nie naciąganie faktów do głoszonej teorii, zachowanie otwartego umysłu, czyli wszystko to, czym jest prawdziwa NAUKA, nie prowadzi do ogłupienia.

Zauważ,że Biblia rozgranicza religię od wiary, proszę o prześledzenie ponownie moich wypowiedzi pod tym kątem.
Przypominam też ponownie, że moją intencją było zwrócenie uwagi, iż nie wszystko, co jest prezentowane w otoczce 'nauki', jest rzeczywiście nauką.
darktofik pisze:Miałem na myśli to, że wielu naukowców zostało zamordowanych, bo mieli odwagę głosić prawdę na przekór sfanatyzowanym religijnym fundamentalistom. Pisząc to, miałem przed oczami Giordano Bruno. Nie ma czegoś takiego, jak "fanatyzm naukowy". Fanatyzm to absolutna, ślepa i fundamentalna wiara, przywiązanie do religii/idei, której próby obiektywnej oceny i weryfikacji traktowane są jak tabu. Nie może być większej sprzeczności, niż zestwienie tych określeń z nauką, dążeniem do logicznego wyjaśnienia.

Istnieje niebezpieczeństwo wrzucania do jednego wora - jako fundamentalistów - tych, którzy 'w imieniu Boga' dopuszczali się wielu nadużyć, w tym mordowali i ciągle mordują innych, wraz z tymi, którzy tego nie robią. Fundamentalizm jako taki nie ma negatywnego znaczenia, bo oznacza trzymanie się fundamentów, podstaw czy to Pisma Świętego, czy innych dziedzin, ale od jakiegoś czasu jest temu słowu takie negatywne znaczenie nadawane. Fundamentalizm nie oznacza fanatyzmu.
Fanatyzm naukowy, to szafowanie pseudo-naukowymi teoriami i zmuszanie ludzi, aby w nie wierzyli,czy to za pomocą systemu edukacyjnego, który jest obowiązujący, czy za pomocą innych działań, mających na celu degradację stworzenia Bożego, z jego eksterminacją włącznie.
darktofik pisze:Mhm. "Objawienie"- bardzo podobnie jak u mnie, z tym że nazywa się to "occulta" :yes: Tylko że ja nie wierzę w boga, a do odkrywania z powodzeniem dążę samodzielnie. Jak piszesz, opierasz na biblii poglądy- oczywiście, masz do tego prawo, ale słowo "poglądy" nie są synonimem słowa "fakty"

Wiedza okultystyczna czyli tajemna ma swoje konkretne złe źródło. Bóg przestrzega przed tego rodzaju praktykami, bo prowadzą do sądu Bożego, a finalnie do jeziora ognistego. Nawet jeśli nie zdecydujesz się, aby w tej kwestii zaufać Bogu, to jako chrześcijanka mam obowiązek Cię o tym poinformować, ku przestrodze, co niniejszym czynię.
darktofik pisze: Co do podkreślonego przeze mnie fragmentu Twojej wypowiedzi- zgadzam się. Co do reszty- po kolei: Zacznijmy od tego, że nie ma czegoś takiego jak filozofia "chrześcijańska", "ateistyczna", "buddyjska", "katolicka". (..)

Zgadzam się.
darktofik pisze:Filozofia może się zajmować pojęciem "wiary" w wielu kontekstach, ale raczej nie w ujęciu przyjęcia jej, jak prawdy objawionej.

Biblia stwierdza, że wiara chrześcijańska nie jest oparta na filozoficznych argumentach, ale na objawieniu Bożym i przejawach Jego mocy.
darktofik pisze:Historia Ziemi i ewolucja są jednymi z najdokładniej udokumentowanymi ze wszystkich teorii. Co nie oznacza, że nauka nie natrafia na sytuacje, których nie potrafi wytłumaczyć, a które stoją w sprzeczności z w/w. Dlatego nauka nie jest "dziełem skończonym", lecz procesem odkrywania.

Nauka udowadnia, ze teoria ewolucji i kosmologia współczesna nie jest prawdziwa, a dowody na to są już dostępne, natomiast te z kolei są ignorowane przez ewolucjonistów, którzy dzierżą władzę nad systemem edukacyjnym.
darktofik pisze:Chcesz powiedzieć, że np. Kopernik się mylił, bo Ziemia tak naprawdę jest płaska i nie krąży wokół słońca, tylko odwrotnie?

Zachęcam do obejrzenia filmu 'Historia kształtu ziemi'. :
tutaj
darktofik pisze: Powtarzam- Dopóki wszelakiej maści fantaści nie dostosują metodologii badań do tych przyjętych przez naukę, sprawdzalnych, weryfikowalnych, dopóki będą traktowani jako pseudonaukowcy.

Polskie Towarzystwo Kreacjonistyczne prezentuje materiały, które stoją w opozycji z ideą darwinizmu, ale to nie powód nazywać ich pseudonaukowcami, wręcz przeciwnie, pseudonaukowcami nazywamy tych, którzy fałszują albo ukrywają fakty, przykładowo zachęfam do szukania info o szkieletach gigantów oraz tym, co robią z takimi wykopaliskami pracownicy Smithsonian Institute.
darktofik pisze: Po części właśnie potwierdziłaś słowa Darwina ;) Aczkolwiek sprawa jest bardziej złożona- nie zawsze przetrwa największy. Sytuacja zagrożenia, powoduje powstanie mechanizmów obronnych, które ewoluują, dokładnie tak samo, jak ewoluują metody agresora.

Złożoność sprawy, na którą sam zwróciłeś uwagę potwierdza, że procesy, które obserwujemy w dziejach i obecnie; nie zaistniały drogą ewolucji darwinowskiej.
darktofik pisze:Jak już pisałem wyżej, los pojedynczego naukowca nie ma żadnego znaczenia. Liczy się prawda i niepowstrzymany, nieograniczony rozwój.

Taka idea może powstać jedynie w nieodrodzonym przez Ducha Bożego umyśle, w którym zaszczepiono model ewolucyjny.
Dla chrześcijanina każdy człowiek stanowi indywidualną istotę, cenną dla Boga.
darktofik pisze:Traktuję ich tak, jak oni traktują samych siebie :).

To w jaki sposób postrzegasz ludzi uwidacznia się, w ich traktowaniu przez Ciebie, i nie wynika to ze sposobu w jaki oni sami siebie traktują.
darktofik pisze: Mnie interesuje tu nauka, nie gdybanie i teorie spiskowe.

Dział 'Gdybologia' nie został nazwany w ten sposób przez osoby tam pisujące, więc nie uprzedzaj się.
Co do 'teorii spiskowych', to nazwa również nie jest adekwatna do spraw, o jakich one mówią.
Zastanawiam się, co robisz na forum chrześcijańskim, skoro uważasz, że chrześcijaństwo z nauką nie ma wiele wspólnego, a jak twierdzisz, Ciebie interesuje nauka. Powinieneś raczej bywać na forach zdeklarowanych darwinistów, skoro Twoim zdaniem oni prezentują grupę ludzi naukowo poprawnych.


Awatar użytkownika
darktofik
Posty: 223
Rejestracja: 23 sty 2014, 20:54
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Babilon
O mnie: Satanista. Hedonista. Czciciel Życia.
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: darktofik » 17 mar 2015, 20:06

Juneo pisze:
darktofik pisze:Jak sama widzisz, mało miarodajne i wiarygodne...

No zaraz..,przecież to, że czytałam o tym dawno, nie czyni tego mało miarodajnym i niewiarygodnym. Zapamiętałam tę historię o wskrzeszeniu, ale nie zapamiętałam tytułu książki, bo przeczytałam w życiu ich naprawdę sporo, w tym ogromną ilość już w czasach młodości.


Twoje twierdzenie jest mało miarodajne i niewiarygodne, bowiem niczym sensownym go nie poparłaś.

Juneo pisze:
darktofik pisze:Przeróżne "świadectwa" są opowieściami, mniej, lub bardziej prawdziwymi. Nie są udokumentowane naukowo. W gruncie rzeczy, jeśli są przyjmowane, to na wiarę. Z wiarą nie polemizuję, bo całkowicie ją odrzucam.

Skoro tak stawiasz sprawę, to mnie nie pozostaje nic innego, jak przyjąć do wiadomości Twoją deklarację niewiary i po udzieleniu odpowiedzi na ten post, zaprzestać dalszej dyskusji , gdyż jako osoba wierząca biorę pod uwagę tę oto wskazówkę:
2 Tes. 3:1-3
1. Na ostatek, bracia, módlcie się za nas, aby Słowo Pańskie krzewiło się i rozsławiało wszędzie, podobnie jak u was,
2. I abyśmy byli wybawieni od ludzi przewrotnych i złych; albowiem wiara nie jest rzeczą wszystkich.
3. A wierny jest Pan, który was utwierdzi i strzec będzie od złego.


Znowu mieszasz wiarę w prawdziwość tego, co ktoś powiedział/napisał, z rzeczową i naukową rozmową :/

Juneo pisze:
darktofik pisze: Oddzielam wiarę o nauki, tak samo jak oddzielam teorie od faktów :)

Czyżby? A teoria ewolucji i współczesnej kosmologii? Te kupujesz, choć te teorie zweryfikowano już jakiś czas temu, jako nienaukowe.


:eek: czekam tedy na konkretne, naukowe źródła, potwierdzające, że to są "teorie" i na rzetelne, NAUKOWE DOWODY, OBALAJĄCE CHOCIAŻBY DOKONANIA KOPERNIKA.

Juneo pisze:
darktofik pisze: Napisałaś, że ma tylko dwa wyjścia, czyli nie pozostawiasz innych możliwości. Opinię jak najbardziej możesz mieć, jaką chcesz, jednakże nie wykluczaj innych wyjść.

Z punktu widzenia logiki nie istnieją w takim wypadku opcje 'pośrednie'.


Nie pośrednie. Widzisz, Ty jesteś tak zmanipulowana, że nawet nie dostrzegasz innych możliwości. A ja Ci już na nie wskazałem: Oprócz wiary i niewiary, jest jeszcze WIEDZA. Ta bynajmniej nie prowadzi do zaburzeń psychicznych.

Juneo pisze:
darktofik pisze: Ale dlaczego uważasz, że te wnioski są błędne? Poznać wiarę (w sensie: poznać podstawy wierzeń), a uwierzyć, to dwie różne sprawy. Twierdzenie "uwierzyłem, więc wiem" jest nielogiczne..


Opinia źródłowa - bo na to zwracałam uwagę - pozostaje ciągle niezmienna, bez względu na to, czy ktoś chce w to wierzyć, czy nie. Jeśli źródło mówi: A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy.Hebr. 11:1,to niewiara, ani niezrozumienie nie zmienia tego faktu.


No widzisz, jak się plączesz :) Najpierw opinie mylisz z faktami, potem popełniasz kolejny błąd logiczny, uważając opinię źródła jako potwierdzenie teorii, a w konsekwencji uznajesz za fakt teorię, nie posiadającą żadnego uzasadnienia, oprócz... źródło teorii :D

Juneo pisze:Ty natomiast poruszyłeś inne zagadnienie: poznać - jako przeczytać i 'nie zastosować' vs poznać i uwierzyć, a to taka różnica, jak poznawanie składu chemicznego wody, ale nie napicie się jej. Wiara chrześcijańska to propozycja dla spragnionych, jak na pustyni, a nie dla 'zainteresowanych badaniem', jak w laboratorium.


Nie muszę pić wody, by wiedzieć, czym ona jest. Ale zgodzę się po części z tym, co napisałaś dalej (pogrubione przeze mnie)- religie to propozycję dla leniwych, oczekujących podania wyjaśnień na tacy, chociażby te wyjaśnienia były absurdalne. Zainteresowani poszukiwaniem pragną znać prawdę, a reszta woli przyjąć bajki :)

Juneo pisze:
darktofik pisze: Jak sama zacytowałaś, Marks odniósł tę maksymę do religii, nie do nauki (BTW- całkowicie się z nim w tej kwestii zgadzam). Reszta, to już Twoje przemyślenia. Konsekwentne dążenie do WIEDZY, przy stosowaniu restrykcyjnych metod badawczych, nie uleganie pochopnym tezom, nie naciąganie faktów do głoszonej teorii, zachowanie otwartego umysłu, czyli wszystko to, czym jest prawdziwa NAUKA, nie prowadzi do ogłupienia.

Zauważ,że Biblia rozgranicza religię od wiary, proszę o prześledzenie ponownie moich wypowiedzi pod tym kątem.


Religia to najogólniej mówiąc relacja człowieka do sfery sacrum. Jest dopełnieniem wiary, jako afirmacji absolutu.

Juneo pisze:Przypominam też ponownie, że moją intencją było zwrócenie uwagi, iż nie wszystko, co jest prezentowane w otoczce 'nauki', jest rzeczywiście nauką.


Zgadza się. Przykładem pseudonauki roszczącej sobie prawa do zaszczytnego miana "Nauki" jest chociażby kreacjonizm, czy jeszcze lepiej- idiotyzm zawarty w twierdzeniu, że Ziemia jest płaska. :thumbup:

Juneo pisze:
darktofik pisze:Miałem na myśli to, że wielu naukowców zostało zamordowanych, bo mieli odwagę głosić prawdę na przekór sfanatyzowanym religijnym fundamentalistom. Pisząc to, miałem przed oczami Giordano Bruno. Nie ma czegoś takiego, jak "fanatyzm naukowy". Fanatyzm to absolutna, ślepa i fundamentalna wiara, przywiązanie do religii/idei, której próby obiektywnej oceny i weryfikacji traktowane są jak tabu. Nie może być większej sprzeczności, niż zestwienie tych określeń z nauką, dążeniem do logicznego wyjaśnienia.

Istnieje niebezpieczeństwo wrzucania do jednego wora - jako fundamentalistów - tych, którzy 'w imieniu Boga' dopuszczali się wielu nadużyć, w tym mordowali i ciągle mordują innych, wraz z tymi, którzy tego nie robią. Fundamentalizm jako taki nie ma negatywnego znaczenia, bo oznacza trzymanie się fundamentów, podstaw czy to Pisma Świętego, czy innych dziedzin, ale od jakiegoś czasu jest temu słowu takie negatywne znaczenie nadawane. Fundamentalizm nie oznacza fanatyzmu.


Przeczytaj jeszcze raz, co pogrubiłem w mojej wypowiedzi. Fundamentalizm jest nieodłączną cechą fanatyzmu, nie napisałem, że odwrotne również.

Juneo pisze:Fanatyzm naukowy, to szafowanie pseudo-naukowymi teoriami i zmuszanie ludzi, aby w nie wierzyli,czy to za pomocą systemu edukacyjnego, który jest obowiązujący, czy za pomocą innych działań, mających na celu degradację stworzenia Bożego, z jego eksterminacją włącznie.


Tę definicję ukułaś sama? Bo znów rozmijasz się z logiką. W jednym zdaniu stawiasz znak równości między nauką, a pseudonauką. Poza tym tworzysz kolejne teorie spiskowe- system szkolnictwa ma na celu eksterminację ludzkości? :O Eeee... Dobrze się czujesz...?

Juneo pisze:
darktofik pisze:Mhm. "Objawienie"- bardzo podobnie jak u mnie, z tym że nazywa się to "occulta" :yes: Tylko że ja nie wierzę w boga, a do odkrywania z powodzeniem dążę samodzielnie. Jak piszesz, opierasz na biblii poglądy- oczywiście, masz do tego prawo, ale słowo "poglądy" nie są synonimem słowa "fakty"

Wiedza okultystyczna czyli tajemna ma swoje konkretne złe źródło. Bóg przestrzega przed tego rodzaju praktykami, bo prowadzą do sądu Bożego, a finalnie do jeziora ognistego. Nawet jeśli nie zdecydujesz się, aby w tej kwestii zaufać Bogu, to jako chrześcijanka mam obowiązek Cię o tym poinformować, ku przestrodze, co niniejszym czynię.


Objawienie- "odsłonięcie tajemnicy" occulta- "to, co zakryte". Hmmm... czy li są dwie "wiedze tajemne"- dobra i zła, a przynajmniej są dwa źródła wiedzy (dobre i złe)...? Przykro mi. Wiedza jest JEDNA. Drogi poznania wybieramy sami. Odrzucając jedną, a przyjmując drugą ograniczamy swoje możliwości :)

Juneo pisze:
darktofik pisze:Filozofia może się zajmować pojęciem "wiary" w wielu kontekstach, ale raczej nie w ujęciu przyjęcia jej, jak prawdy objawionej.

Biblia stwierdza, że wiara chrześcijańska nie jest oparta na filozoficznych argumentach, ale na objawieniu Bożym i przejawach Jego mocy.


Czyli jest "prawdą", której nie można ani dowieść, ani sprawdzić? Ja to nazywam "wciskanie kitu" :thumbup:

Juneo pisze:Nauka udowadnia, ze teoria ewolucji i kosmologia współczesna nie jest prawdziwa, a dowody na to są już dostępne, natomiast te z kolei są ignorowane przez ewolucjonistów, którzy dzierżą władzę nad systemem edukacyjnym.


Poproszę zatem o te dowody na przedstawione przez Ciebie teorie:
1. teoria ewolucji nie jest prawdziwa;
2. kosmologia współczesna nie jest prawdziwa;
3. na powyższe tezy istnieją w pełni weryfikowalne uznanymi przez naukę metodami dowody które są ignorowane przez ewolucjonistów;
4. istnieje ogólnoświatowy spisek ewolucjonistów, którzy dzierżą władzę nad systemem edukacyjnym.

Dokładniej, to proszę o źródła naukowe. Konkretne dowody, źródła, opracowania NAUKOWE :!: A nie głupawe filmiki z youtube'a, blogi niepełnosprytnych nawiedzeńców, "świadectwa", "opinie".

Juneo pisze:
darktofik pisze:Chcesz powiedzieć, że np. Kopernik się mylił, bo Ziemia tak naprawdę jest płaska i nie krąży wokół słońca, tylko odwrotnie?

Zachęcam do obejrzenia filmu 'Historia kształtu ziemi'. :
tutaj


A ja Ci polecam https://www.youtube.com/watch?v=ItrLoiG_Oec :thumbup: :clap:

Juneo pisze:
darktofik pisze: Powtarzam- Dopóki wszelakiej maści fantaści nie dostosują metodologii badań do tych przyjętych przez naukę, sprawdzalnych, weryfikowalnych, dopóki będą traktowani jako pseudonaukowcy.

Polskie Towarzystwo Kreacjonistyczne prezentuje materiały, które stoją w opozycji z ideą darwinizmu, ale to nie powód nazywać ich pseudonaukowcami, wręcz przeciwnie, pseudonaukowcami nazywamy tych, którzy fałszują albo ukrywają fakty, przykładowo zachęfam do szukania info o szkieletach gigantów oraz tym, co robią z takimi wykopaliskami pracownicy Smithsonian Institute.


Ty mi nie prezentuj materiałów, tylko opracowania naukowe. N-A-U-K-O-W-E :!: Nie przekrzykuj się, kto jest naukowcem, a kto pseudo- naukowym oszołomem, bo nauka opiera się na sprawdzonej metodologii, więc krzyki tu nic nie pomogą, kreacjoniści nie będą traktowani poważnie przez naukę do czasu, aż nie zaczną stosować metod naukowych :!: Wiem, strasznie to kreacjonistów boli, bardzo by chcieli, by nauka dopuściła ich szamańskie metody, ale nic z tego. Nazywajcie to sobie "wiarą"- zgoda. Ale nie leczcie własnych kompleksów, roszcząc sobie prawa do nazywania zwidów nauką :devil:

Juneo pisze:
darktofik pisze: Po części właśnie potwierdziłaś słowa Darwina ;) Aczkolwiek sprawa jest bardziej złożona- nie zawsze przetrwa największy. Sytuacja zagrożenia, powoduje powstanie mechanizmów obronnych, które ewoluują, dokładnie tak samo, jak ewoluują metody agresora.

Złożoność sprawy, na którą sam zwróciłeś uwagę potwierdza, że procesy, które obserwujemy w dziejach i obecnie; nie zaistniały drogą ewolucji darwinowskiej.


A w którym miejscu? Jak doszłaś do takiego wniosku? Że niby jak coś jest skomplikowane, to już dowód, że ewolucja nie istnieje? Wiesz, to takie myślenie typu: Jak mój leniwy i ograniczony mózg czegoś nie ogarnia, to znaczy, że tego nie ma. A jeśli mimo to jest, to musi to być dzieło boga" :D

Juneo pisze:
darktofik pisze:Jak już pisałem wyżej, los pojedynczego naukowca nie ma żadnego znaczenia. Liczy się prawda i niepowstrzymany, nieograniczony rozwój.

Taka idea może powstać jedynie w nieodrodzonym przez Ducha Bożego umyśle, w którym zaszczepiono model ewolucyjny.


To nie idea, to fakt :)

Juneo pisze:Dla chrześcijanina każdy człowiek stanowi indywidualną istotę, cenną dla Boga.


Dla Satanisty życie jest najwyższą wartością samo w sobie. Nie w celu bycia niewolnikiem jakiegoś wydumanego bóstwa, lecz czymś, co mamy najcenniejsze. Jeśli fanatyk odbiera je naukowcowi, w imię swoich chorych wierzeń, to tragedia. Ale takie rzeczy się zdarzały i nauka nie może zatrzymać swojego rozwoju z tego powodu. Więcej- musi rozświetlać mroki ciemnoty, by do takich sytuacji nie dochodziło. Ku frustracji i wściekłości fanatyków, rzecz jasna.

Juneo pisze:
darktofik pisze:Traktuję ich tak, jak oni traktują samych siebie :).

To w jaki sposób postrzegasz ludzi uwidacznia się, w ich traktowaniu przez Ciebie, i nie wynika to ze sposobu w jaki oni sami siebie traktują.


No wybacz, ale żadne moje podejście do idioty nie zmieni go w geniusza. Nie mam takiej mocy, przynajmniej na razie ;)

Juneo pisze:
darktofik pisze: Mnie interesuje tu nauka, nie gdybanie i teorie spiskowe.

Dział 'Gdybologia' nie został nazwany w ten sposób przez osoby tam pisujące, więc nie uprzedzaj się.


OK. Popatrzę :)

Juneo pisze:Co do 'teorii spiskowych', to nazwa również nie jest adekwatna do spraw, o jakich one mówią.


Standardowe tłumaczenie wszystkich speców od... teorii spiskowych :D

Juneo pisze:Zastanawiam się, co robisz na forum chrześcijańskim, skoro uważasz, że chrześcijaństwo z nauką nie ma wiele wspólnego, a jak twierdzisz, Ciebie interesuje nauka.


Dla mnie chrześcijanin, to nie koniecznie kretyn. Nie segreguję ludzi wg wiary/ niewiary.

Juneo pisze:Powinieneś raczej bywać na forach zdeklarowanych darwinistów, skoro Twoim zdaniem oni prezentują grupę ludzi naukowo poprawnych.


Wybacz, ale sam najlepiej wiem, co powinienem :) Poza tym, miejscem dla badacza życia mrówek jest obserwacja mrowiska, czy fotel przy kominku, w otoczeniu innych naukowców...?

:)


"To nic osobistego. Po prostu jesteśmy od Ciebie lepsi. Hańba ci."- król Julian Lemur Pierwszy
Awatar użytkownika
darktofik
Posty: 223
Rejestracja: 23 sty 2014, 20:54
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Babilon
O mnie: Satanista. Hedonista. Czciciel Życia.
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: darktofik » 28 mar 2015, 23:59

Juneo pisze:Dział 'Gdybologia' nie został nazwany w ten sposób przez osoby tam pisujące, więc nie uprzedzaj się.


No i sobie poczytałem... Masakra... Jeśli pozwolisz, odpowiem tu ( a jak się jakiemuś moderowi nie podoba, to można wywalić do kosza):

Juneo pisze:O spłaszczeniu i proponowanych kształtach 'globu' też znajdziesz sporo informacji na moim blogu, w temacie: Geomodelina


Czytałem i mogę Ci powiedzieć wprost: ośmieszasz się i wierzysz w brednie. A w dodatku je rozpowszechniasz. Bez poparcia czymkolwiek sensownym, ciągle jakieś filmiki, żenujące pytania i teorie spiskowe. Brak jakichkolwiek obliczeń matematycznych, potwierdzających (no bo i jak? :D ) te chore teorie. Fizyka z zakresu szkoły podstawowej się kłania. Nie umiesz liczyć, nie znasz podstawowych wzorów i praw, a chcesz obalać naukę :lol-above:

Juneo pisze:Do tego dochodzą spekulacje typu 'przyciąganie ziemskie' , czyli tak zwana 'grawitacja'.


Co zdanie, to głupsze. Nie istnieje grawitacja? :rotfl:

Juneo pisze:Jeśli będziesz nad morzem, to postaraj się o lornetkę i zacznij obserwować znikające z pola widzenia statki, najpierw gołym okiem, a potem przez lornetkę, wtedy zobaczysz, że statki, które powinny znikać 'za krzywizną ziemi' ciągle są widoczne, a im lepszy miałbyś sprzęt optyczny, tym dłużej i wyraźniej byś je widział i to w jednoznaczny sposób, w jaki pokazuje perspektywa.


Wsiądź do samolotu, to będziesz wiedziała, o czym mówisz.

Juneo pisze: Uruchom chłopski rozum i rozsądek i nie daj sobie wmówić, że żyjesz na ziemi kulce, która kręci się z sugerowaną prędkością samolotu naddźwiękowego wokół 'własnej osi', a przy tym zasuwa 'wokół słońca', a Ty tego nie czujesz, bo obserwujesz gołym okiem, że świat wygląda inaczej, niż to kodowano Ci w szkołach i jest wmawiane jako 'naukowe'.


No właśnie. "Chłopski rozum" :yes: To co propagujesz nie da się obronić naukowo, więc trzeba się posiłkować "chłopskim rozumem", czyli w domyśle- jest to "wiedza" dla wioskowych głupków, którzy w szkołę rzucali kamieniami, albo są psychicznie upośledzeni w tak dużym stopniu, że nie ogarniają najprostszych wzorów matematycznych, a samo słowo "fizyka" rozsadza im mózg :/ Odnoszę wrażenie, że Tobie w szkole niczego nie "kodowano", bo żadnej nie potrafiłaś skończyć :no:

Juneo pisze:Zapraszam na blog, a póki co, polecam przykładowy film, gdzie zostało pokazane: w jaki sposób dokonywane jest okrążenie naszej ziemi, po okręgu - a nie wokół 'globu'


Zatem czekam, spróbuj udzielić odpowiedzi na dziesięć pytań:

1. W jaki sposób "obalasz" dokonania Kopernika, Galileusza, Archimedesa?
2. Czym jest i skąd się berze przyciąganie ziemskie?
3. Dlaczego przeciążenie G rośnie wprost proporcjonalnie do prędkości?
4. Czemu lecąc/jadąc/płynąc bez przerwy w jednym kierunku docieram w końcu do miejsca, z którego wystartowałem?
5. Dlaczego z półkuli południowej widać gwiazdy, niewidoczne z półkuli północnej?
6. Czym jest, jak wygląda księżyc jaki ma kształt, jak zmienia się jego oświetlenie przez słońce w poszczególnych kwadrach?
7. (Jak wyżej, w odniesieniu do innych ciał niebieskich)
8. Co powstrzymuje Słońce, Księżyc, inne planety i gwiazdy przed "pospadaniem" na ziemię? Wiszą na sznurkach, trzymanych przez aniołki?
9. Na czym "spoczywa" wg Ciebie "płaska Ziemia"? Na czterech ogromnych żółwiach, czy podtrzymują ją tytani, wiszący w próżni?
10. Dlaczego (przy założeniu, że to wymysł mający potwierdzać spisek, zmowę i ukrywanie prawdy o budowie i kształcie Ziemi) odczyty urządzeń takich, jak te:
http://portalwiedzy.onet.pl/26652,,,,se ... haslo.html czy też http://www.geophysical.com/ potwierdzają się wzajemnie? Przecież z rachunku prawdopodobieństwa wynika jasno, że możliwość wykazania identycznego błędu (przy zastosowaniu różnego typu urządzeń w tysiącach prób), jest równa zeru?

Wyjaśnij mi powyższe, nie na "chłopski rozum", tylko matematycznie, albo- jak wolisz- wsiądź ze mną np w samolot i mi to pokaż, że ziemia jest płaska, geodezja to kłamstwo, a przyciąganie ziemskie nie istnieje. Nie na grafikach, tylko w rzeczywistości :) Jeśli nie potrafisz, to przestań się błaźnić i obnosić z ignorancją, bo to co wypisujesz, to kpina z rozumu. Reklamujesz gdzie się da swój blog, a prowadzisz go na żenująco niskim poziomie merytorycznym. Nic nie badasz, niczego nie dowodzisz, sama nie doświadczasz, kopiujesz tylko znalezione w internecie śmieci upośledzonych psychicznie półgłówków, wklejasz żałosne filmiki, które nie przekonają nawet przedszkolaka, a unikasz jak ognia prostych obliczeń i doświadczeń.
Żenua...


"To nic osobistego. Po prostu jesteśmy od Ciebie lepsi. Hańba ci."- król Julian Lemur Pierwszy

Wróć do „Polityka i ekonomia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości