PROTESTANCI Strona Główna PROTESTANCI
Miejsce spotkań chrześcijan z kościołów ewangelickich i ewangelicznych

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Mennonici w Polsce
Autor Wiadomość
Bea 


Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 03 Mar 2010
Posty: 1105
Wysłany: Pon Mar 15, 2010 11:39   Mennonici w Polsce

Szukam wszelkich śladów pobytu mennonitów na ziemiach Polskich (w obecnych granicach i tych dawnych).
Jeżeli wiecie o jakichś budynkach, kaplicach, młynach, cmentarzach itp. proszę o informacje.
Będę wdzięczna za każdy drobny ślad :-)
  Wyznanie: Inne Charyzmatyczne
     
jj 

Pomógł: 145 razy
Dołączył: 11 Sty 2008
Posty: 7384
Skąd: zagranica
Wysłany: Pon Mar 15, 2010 12:36   Re: Mennonici w Polsce

Bea napisał/a:
Szukam wszelkich śladów pobytu mennonitów na ziemiach Polskich (w obecnych granicach i tych dawnych).
Jeżeli wiecie o jakichś budynkach, kaplicach, młynach, cmentarzach itp. proszę o informacje.
Będę wdzięczna za każdy drobny ślad :-)


http://forum.protestanci....light=mennonici

http://forum.protestanci....light=mennonici
  Wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
     
Bea 


Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 03 Mar 2010
Posty: 1105
Wysłany: Pon Mar 15, 2010 12:54   Re: Mennonici w Polsce

jj napisał/a:
Bea napisał/a:
Szukam wszelkich śladów pobytu mennonitów na ziemiach Polskich (w obecnych granicach i tych dawnych).
Jeżeli wiecie o jakichś budynkach, kaplicach, młynach, cmentarzach itp. proszę o informacje.
Będę wdzięczna za każdy drobny ślad :-)


http://forum.protestanci....light=mennonici

http://forum.protestanci....light=mennonici


Dzięki jj ale chodzi mi nie o coś o mennonitach a o ślady po mennonitach
np. dawny budynek zboru w Gdańsku przy ul Mennonitów (obecnie KZ ma tam siedzibę).
Pozostałości po nich często miejscowi określają jako holendry, po Holendrach.
  Wyznanie: Inne Charyzmatyczne
     
Małgorzata 

Pomogła: 204 razy
Dołączyła: 11 Lip 2009
Posty: 14561
Wysłany: Pon Mar 15, 2010 18:04   

Bea, najwięcej pozostałości po mennonitach jest na Żuławach. Mnóstwo domów. W Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu jest do wypożyczenia skrzynia z rzeczami kultury materialnej dawnych mieszkańców Żuław, jest wystawa. Telefon do muzeum:55 232 72 73.
_________________
Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty to trzy suwerenne osoby jednego suwerennego Boga.
  Wyznanie: Inne Charyzmatyczne
     
Bea 


Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 03 Mar 2010
Posty: 1105
Wysłany: Pon Mar 15, 2010 19:19   

Małgorzata napisał/a:
Bea, najwięcej pozostałości po mennonitach jest na Żuławach. Mnóstwo domów. W Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu jest do wypożyczenia skrzynia z rzeczami kultury materialnej dawnych mieszkańców Żuław, jest wystawa. Telefon do muzeum:55 232 72 73.


Dzięki Małgorzato :-)
Mennonici byli w Polsce nie tylko na Żuławach.
Są ślady po zborach, cmentarze, wsie, zagrody na teranie Mazowsza, nawet niedaleko Warszawy, po okolice Łęczycy, Sieradza, Wielunia, aż do Małopolski.
Chcę namierzyć możliwie największa ilość śladów ich bytności.

Acha! Olendry - ta nazwa też wskazuje na obecność mennonitów.

Za każdy namiar jestem bardzo wdzięczna :-)
  Wyznanie: Inne Charyzmatyczne
     
Catch-22 


Pomógł: 12 razy
Dołączył: 15 Kwi 2009
Posty: 177
Wysłany: Sro Mar 17, 2010 12:11   

"Kilkanaście kilometrów na południowy zachód od Świecia leży Chrystkowo, osada, która w XVII w. została skolonizowana przez osadników holenderskich należących do protestanckiej sekty mennonitów. Wśród rozproszonej zabudowy wsi zachowała się typowa zagroda mennonicka, w której od 1996 r. mieści się ośrodek dydaktyczno-muzealny ZPKCiN. Prawdziwą ozdobą zagrody jest drewniana chata z 1770 r. z "żuławskim" podcieniem, monumentalną strzechą i bocianim gniazdem na szczycie. Wnętrze domu to żywe muzeum wypełnione starymi sprzętami i resztkami nagrobków mennonickich, uratowanymi z niszczejących cmentarzy. W położonej naprzeciwko oborze zachowały się oryginalne pochylnie, po których w razie powodzi można było wprowadzić na strych zwierzęta."
Za:
http://www.polskaniezwykla.pl/attraction/12988.id
Niestety autor notki powyżej ma typową w Polsce wiedzę o wyznaniach protestanckich (sekta).
Byłem tam kilka lat temu, niestety wbrew przewodnikom nikogo tam nie było, tak więc obejrzeliśmy wszystko tylko z zewnątrz. Bardzo ciekawa osada. Jak jedziesz od Świecia na Bydgoszcz to skręć w lewo, jak na Chełmno to w prawo. Obie drogi dobre, dojazd jedynie samochodem.
_________________
Łuk. 12:48
Komu wiele dano, od tego wiele będzie się żądać, a komu wiele powierzono, od tego więcej będzie się wymagać.
  Wyznanie: Inne protestanckie
     
Bea 


Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 03 Mar 2010
Posty: 1105
Wysłany: Sro Mar 17, 2010 20:06   

Catch-22, dzięki.
Tego miejsca nie znałam :-)
  Wyznanie: Inne Charyzmatyczne
     
Agnus 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 31
Dołączył: 19 Sie 2009
Posty: 101
Wysłany: Nie Gru 19, 2010 12:03   

Istnieje możliwość wysłuchania na żywo nabożeństwa mennonitów w Polsce przez Skype. Transmisja odbywa się w niedziele o godzinie 10.

Aby zyskać więcej informacji proszę napisać na Facebooku do użytkownika Lavern Hershberger (pastora wspólnty mennonickiej w naszym kraju).

Jeśli ktoś nie ma konta na Facebooku, to sądzę, że można napisać też na adres redakcja@ziarnoprawdy.pl
  Wyznanie: Brak_denominacji
     
piernik 

Pomógł: 13 razy
Dołączył: 09 Lut 2010
Posty: 1716
Ostrzeżeń:
 2/5/9
Wysłany: Nie Sty 02, 2011 16:47   

Galeria z pleneru: Menonici w krajobrazach Dolnej Wisły
http://www.woak.torun.pl/...zg=yes&idg=1550

a tutaj dwa teksty:
http://www.woak.torun.pl/...894ca8fa199eac9

http://www.woak.torun.pl/...244cc926f4b104c

pozdrawiam
_________________
Dialektycznie stanowisko eklezjologii Soboru Watykańskiego II przyjmuje, że:
każdy, kto działa w zgodzie ze swoim sumieniem, osiągnie Zbawienie w Jezusie Chrystusie bez względu na to, czy jest katolikiem, czy należy do innego wyznania chrześcijańskiego, czy też żyje w innej religii, czy wreszcie (bez własnej winy) jest ateistą.
  Wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
     
Agnus 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 31
Dołączył: 19 Sie 2009
Posty: 101
Wysłany: Nie Lip 17, 2011 10:14   

WYCHOWYWANIE POBOŻNYCH DZIECI
W BEZBOŻNYM ŚWIECIE

Przemawiający gość —Elam Stoltzfoos, wykładowca z USA


KONFERENCJA RODZINNA

2-4 wrzesień, 2011
piątek-niedziela

U Gustawa i Marii Muszkietów
Dębe Wielkie, 30 km od Warszawy

Zorganizowana przez Anabaptist International Ministries
oraz Wspólnotę Menonitów Agape w Mińsku Mazowieckim

Organizator konferencji: John Smucker 603-125-929
aimpoland@gmail.com

Serdecznie zapraszamy!

zgłoszenia:

http://www.ziarnoprawdy.pl/konferencja.php
  Wyznanie: Brak_denominacji
     
Hardi 
A2J


Pomógł: 52 razy
Wiek: 35
Dołączył: 23 Sty 2010
Posty: 7772
Skąd: Norwegia
Ostrzeżeń:
 1/5/9
Wysłany: Nie Lip 17, 2011 20:38   

a cóż to oni za niebiblijne dziwactw wymyślają:

- chrzest młodzieży od lat 14
- całkowity zakaz noszenia i używania broni
- zakaz sprawowania wysokich urzędów
_________________
Blog ¤ YouTube ¤ Chomik
 
  Wyznanie: Kościół Zielonoświątkowy
     
Agnus 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 31
Dołączył: 19 Sie 2009
Posty: 101
Wysłany: Czw Lip 21, 2011 23:04   

To Kościół złożony ze świadomie wierzących, miłość nieprzyjaciół i oddzielenie od chwały grzesznego świata. Bardzo trafnie wybrałeś trzy cechy mennonitów, które według mnie stanowią o ich wyjątkowej specyfice :)
  Wyznanie: Brak_denominacji
     
wietom 

Wiek: 53
Dołączył: 23 Mar 2012
Posty: 2
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 23, 2012 09:38   

Od kilku lat moją pasją jest historia mennonitów na ziemiach polskich a szczególnie na mazowszu. Czesto razem z synem jeżdżę po różnych opuszczonych cmentarzach, wioskach, nieużytkach gdzie do dziś jeszcze stoją wiklinowe płotki, ślady po starych zabudowaniach. Napisałem dośc długi artykuł na ten temat.
Artykuł w załączeniu.
pozdrawiam
 
  Wyznanie: Brak_denominacji
     
wietom 

Wiek: 53
Dołączył: 23 Mar 2012
Posty: 2
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 23, 2012 09:41   

Nie wiem dlaczego załącznik nie przeszedł. Przesyłam więc sam tekst bez zdjęć

Wiesław Tomczak - „Ocalić od zapomnienia”

W długiej historii kościoła było wiele wypaczeń i tak samo wiele ruchów przebudzeniowych krwawo tłumionych przez ówczesne władze kościelne i podległe im władze świeckie. Za początek reformacji uważamy wystąpienie Lutra ale wiele lat przed nim było wiele osób dążących do nadania chrześcijaństwu takiego kształtu jaki miało ono w czasach apostolskich.
Jednak dopiero po wystąpieniu Lutra po raz pierwszy różne wspólnoty uznające zbawienie z łaski a nie za pieniądze lub dobre uczynki zaczęły legalnie funkcjonować w różnych krajach. Dzięki kontaktom międzynarodowym poszczególne grupy i reformatorzy nie czuli się osamotnieni i bardzo często mimo różnych poglądów na Słowo Boże często współpracowali i wspomagali się wzajemnie.

Jedną z takich wspólnot była grupa powstała w Holandii pod kierownictwem między innymi byłego księdza katolickiego Menno Simmonsa. Od jego imienia nazywano ich mennonitami. Mimo licznych prześladowań grupa ta rozwijała się bardzo szybko, głównie na terenie obecnych Niemiec, Holandii i Belgii.

Częściowo ze względu na prześladowania, a częściowo w celach misyjnych „mennonici” przesiedlali się do różnych krajów.

Około roku 1555 pierwsza grupa holenderskich mennonitów osiedliła się na ziemiach polskich, za zgodą ówczesnych władców i zagospodarowywała głównie podmokłe tereny wzdłuż Wisły a także Bugu, Narwi, Wkry i innych rzek. Poszczególne grupy tworzyły tak zwane „gminy” i obejmowały w zagospodarowanie bagna lub nadrzeczne lasy. Ziemie polskie spustoszone były licznymi wojnami i epidemiami więc przybysze byli mile widziani.
Polska w tym czasie była dość rozległa, w XVII wieku sięgała aż do Morza Czarnego wiec przybysze byli mile widziani. Polska w XVII i XVIII wieku była jednym z najbardziej, a być może najbardziej cywilizowanym i stabilnym krajem ówczesnej Europy, do którego garnęli się nie tylko „innowiercy” ale także artyści i kupcy. W tej epoce tworzyli właśnie tacy sławni „warszawscy” artyści jak ... Marcello Bacciarelli i Canaletto. Praktycznie nie istniały takie państwa jak Niemcy i Włochy, były one podzielone na setki maleńkich księstw. Hiszpania, Anglia i Francja zajęte były inkwizycją, podbojami zamorskich terytoriów lub wojnami między sobą.
Holenderscy osadnicy korzystali ze specjalnych przywilejów, zwanych później „prawem holenderskim”, że przez kilka lat po osiedleniu się nie płacili żadnych podatków ani danin w zamian za zagospodarowywanie nieużytków. W miarę upływu czasu z przywilejów tych korzystali także Holendrzy nie będący mennonitami, mennonici niemieccy i belgijscy a później niemieccy luteranie a także nawet ludność polska. Niektóre wioski, szczególnie nad Narwią zostały założone przez osadników z Wegier, Czech, Rumunii, a nawet dalekiej Szkocji. W 1624r. Holendrzy dochodzą aż do Warszawy, gdzie osiedlają się m.in.i osuszają Saską Kępę (kiedyś była to lewobrzeżna Warszawa, stare koryto Wisły biegło tam gdzie obecnie ul. Saska, Bora Komorowskiego), i Wilanów. Przy ul. Sytej na Wilanowie zachował się nawet w dobrym stanie cmentarz mennonicki..
Wcześniej (w drugiej połowie XVI w.) są już też na lubelszczyżnie (nad Bugiem w okolicach Sławatycz powstaje 18 osad). Osadnictwo olęderskie rozwija się aż do czasu zaborów i sięga nawet Wołynia. Niezależnie od narodowości – ze względu na pochodzenie pierwszych osadników nazywano ich „olędrami” i wielu publikacjach pojawiają dziwne trochę określenia „olędrzy niemieccy, olędrzy holenderscy, olędrzy belgijscy).

Godna podziwu była umiejętność zgodnego życia tych ludzi z przyrodą. Domy olędrów najczęściej budowano na naturalnych lub sztucznie usypanych pagórkach. Jeśli kogoś nie było stać na usypanie pagórka – budował dom na palach a w późniejszym okresie dowożono pod dom odpowiednie ilości ziemi. Pagórki te dawały poczucie bezpieczeństwa przy mniejszych powodziach. Na wypadek większych powodzi budowano poddasza na które wchodziło się po szerokich schodach, aby na czas powodzi mogli się tam schronić gospodarze wraz z bydłem. Charakterystyczne dla osadnictwa olenderskiego są rzędy wierzb (drzewa te doskonale chłoną wilgoć z ziemi), które nie tylko wyznaczały granice działek, oznaczały drogi dojazdowe w czasie śnieżycy a także w czasie wzesnowiosennych powodzi o rząd wierzb rozbijała się kra lodowa, aby duże kawały lodu nie niszczyły zabudowań.
Pod jednym dachem kolejno znajdowały się pomieszczenia mieszkalne, stodoła i obora. Domy stawiano w taki sposób by woda zalewała najpierw część mieszkalną a dopiero na końcu wymywała obornik z obory. Za domem znajdowały się wiklinowe płoty na których zatrzymywały się wymyte przez wodę narzędzia i sprzęt gospodarstwa domowego. Tam osadzał się również muł, wykorzystywany później jako nawóz. Powódź taka była też traktowana jako błogosławieństwo dające lepsze plony.
Oprócz tego nadmiar wody z pól usuwany był za pomocą sieci kanałów, których wiele pozostało jeszcze do dnia dzisiejszego. Większość kanałów na terenie Białołęki pochodzi właśnie z tych czasów i dalej pełnią swoją rolę.

Ze względu na znaczne odległości pomiędzy poszczególnymi osadami życie religijne rozwijało się głównie w małych grupach domowych. Dopiero na przełomie XIX i XX wieku zaczęto budować specjalne domy modlitwy pełniące również funkcje „domów ludowych” gdzie debatowano na tematy gospodarcze lokalnej społeczności.
Olędrzy dali się poznać jako niezwykle skromni, a zarazem bardzo pracowici i dobrze zorganizowani ludzie. Liderzy religijni nie pobierali żadnych opłat z tytułu wykonywanej służby, nie funkcjonował żaden podział na duchownych i świeckich, a szczególnie bulwersującym dla niemennonickich sąsiadów było to że nie angażowali się w politykę, unikali służby wojskowej, nie rejestrowali związków małżeńskich. W wypadkach losowych cała społeczność niosła pomoc poszkodowanym, osoby prowadzące się niemoralnie napominano lub wykluczano ze społeczności. .
Po pierwszym rozbiorze Polski (rok 1772) część mennonitów z terenu zaboru pruskiego aby uniknąć wcielenia do przymusowej służby wojskowej przeniosła się na teren Rosji (car obiecał im zwolnienie ze służby wojskowej), co zapoczątkowało powstawanie, szczególnie nad Wołga licznych wiosek a nawet miast zamieszkałych głównie przez ludność mennonicką i luterańską pochodzenia holenderskiego lub niemieckiego. W czasach wczesnego ZSRR były nawet blokowane przez komunistyczne władze próby utworzenia autonomicznej republiki nad Wołgą.
Po wielu latach od sprowadzenia mennonitów do Rosji władze carskie, wbrew wcześniejszym obietnicom zaczęły przymuszać osadników do służby wojskowej wskutek czego znaczna część mennonitów wyjechała do Stanów Zjednoczonych lub Ameryki Południowej.
Na terenach polskich wprowadzono dodatkowe zakazy. Władze, zarówno carskie jak i pruskie próbowały na siłę włączać „innowierców” do kilku legalnie działających grup religijnych. Wielu mennonitów (mając do wyboru gminy żydowskie, kościół katolicki, prawosławny i luterański) przyłączyło się do kościoła luterańskiego jako najbliższego światopoglądowo aby móc dalej mieszkać i prowadzić działalność. Znaczna część ludności nie przyłączyła się, narażając na dotkliwe kary, niektórzy tworzyli w ramach kościoła luterańskiego częściowo niezależne grupy na kształt obecnych ruchów oazowych czy też neokatechumenackich spotykanych w kościele katolickim. Osoby bardziej obojętne zostały całkowicie wchłonięte przez kościół luterański i już w okresie międzywojennym wielu z nich nie miało nawet świadomości swego mennonickiego pochodzenia.

Mówiąc o mennonitach – wspomina się najczęściej Żuławy ale... największe skupisko mennonitów znajdowało się na Mazowszu , szczególnie pomiędzy Warszawą a Płockiem.
Jako ciekawostkę warto przeczytać trochę danych o zborze w małej wiosce Kazuń (na wysokości Nowego Dworu Mazowieckiego i Modlina). Cytat z książki p. Jerzego Szałygina „Zabytki architektury holenderskiej na Mazowszu”
„Pozwolenie na budowę mennonickiego domu modlitwy wydano dopiero w 1823 r. Pierwszym starszym wybrany został Peter Schroeder, który piastował tę funkcję aż do śmierci w 1833 r. W 1827 r. we wsi było 41 domów i 314 mieszkańców. Mennonici zaczęli osiedlać się również we wsiach w okolicach Kazunia, wykupując ziemię z rąk polskich i ewangelicko-augsburskich osadników. Mieszkali m.in. w Grochalach, MałejWsi, Kępie Nowodworskiej, Szamocinie, Ożarowie, Januszewie, Targówku, Józefowie, Marcelinie i Głusku. Z księgi kościelnej założonej w 1834 r., uzupełnionej w 1902 r. przez P. Schroedera z Kępy Czosnowskiej, wynika, iż gmina ta jeszcze w 1. połowie XIX w. była znacznie większa, gdyż np. w 1846 r. naliczono w niej 28 nowo ochrzczonych. W 1851 r. było ich 38. Dopiero w latach 60. XIX w. daje się zauważyć spadek tych liczb. Związane to było zarówno z przenoszeniem się mennonitów na wschód do Rosji, jak i emigracją za ocean.
Niemniej gmina kazuńska przez cały czas grupowała wszystkich wyznawców, łącznie z tymi mieszkającymi na wschodzie. Miała kilka filii mieszczących się w:
Woli Wodzyńskiej (8 rodzin z 35 duszami), Lindenthal (Lipowa Dolina - 15 rodzin z 80 duszami), Ostrogu na Wołyniu (2 rodziny z 6 duszami), Mohylewie (2 rodziny z 11 duszami), powiecie mińskim (6 rodzin z 21 duszami), Łucku (na Wołyniu - 8 rodzin z 18 duszami), Podolu i Mętnowie (2 rodziny z 3 duszami), Tomaszowie i Szamocinie ) (20 rodzin z 46 duszami). W samym Kazuniu i najbliższej okolicy gmina mennonicka liczyła 75 rodzin z 318 duszami. Starszym zboru mennonitów w 1861 r. był Heinrich Bartel, zamieszkały w Niemieckim Cząstkowie, nauczycielem Gerhard Jantz - zamieszkały w Kazuniu (od 1876 r.), diakonami Peter Bartel, zamieszkały w Markowszczyźnie (od 1867 r.) i Dawid Bartel, zamieszkały w Niemieckim Kazuniu (od 1873 r.).
(Budynek zboru w Kazuniu)

Cmentarz w Kazuniu - położony naprzeciwko zboru, po drugiej - wschodniej stronie szosy, za wałem wiślanym. Założony na planie prostokąta. Znacznie zdewastowany, porośnięty drzewami i krzewami oraz samosiejkami. Zachowało się kilkanaście nagrobków (w całości lub we fragmentach), wykonanych z piaskowca i betonu. Najciekawsze w formie piaskowcowych stelli, pochodzące z lat 60. i 70. XIX w., czczą pamięć Andrzeja i Henryka Niklów oraz Salomona Gertza. Zwieńczone są półkolem otoczonym bordiurą z ornamentem roślinnym i monogramami zmarłych umieszczonymi w wieńcach z szarfami lub na profilowanej tarczy otoczonej wicią. Płyta Henryka Nikla zwieńczona głowami orłów. Zasadniczą część stelli zajmuje ujęta w ramy inskrypcja napisana w języku staroniemieckim o następującej treści: "Spoczywa tu zabrany do wieczności młodzieniec Henryk Nikiel, syn Andrzeja Nikla, w Kazuniu Niemieckim urodzony w roku 1841, dnia 15 czerwca, a zmarły w roku 1869, dnia 7 września. Zatem przeżył 28 lat, 2 miesiące i 22 dni. Walkę trudną podjąłem w świecie waszym, a była ona z łaski Bożej, i zwycięstwo odniosłem szczęśliwie we wszystkim". Na odwrocie płyty również umieszczono ujętą w roślinne motywy inskrypcję, czytelną jedynie częściowo: "(...) tu spoczywa me zmęczone ciało, już nie objęte troskami, a dusza moja przeniesiona łaskawie i szczęśliwie ku zbawcy (...)". Na stelli Salomona Gertza umieszczono inskrypcję o następującej treści: "Stawiamy ten pomnik ze łzami. Tu w Bogu spoczywa wzięty do wieczności mąż, Salomon Gertz, współmieszkaniec Kazunia Niemieckiego, urodzony w Cząstkowie Niemieckim, w roku 1825, 9 kwietnia. W roku 1844, dnia 24 października poślubił wówczas wdowę Annę Bartel, współmieszkankę Kazunia Niemieckiego, w roku 1864 wybrany został na wójta gminy i sprawował ten urząd z oddaniem i sumiennie aż do śmierci. Zmarł w roku 1870, dnia 30 stycznia, przeżywając w stanie małżeńskim 25 lat, 3 miesiące i 6 dni, w sumie mając 44 lata, 9 miesięcy i 21 dni".

W wielu wioskach zachowały się liczne budynki, charakterystyczne dla budownictwa holenderskiego, które próbuje skatalogować p. Jerzy Szałygin. Poświęcił temu tematowi ksiązkę oraz założył portal internetowy www.holland.org.pl z którego pozwoliłem sobie zaczerpnąć niektóre informacje.
Uwzględniając fakt, że mennonici osiedlali się na nieużytkach wzdłuż Wisły możemy tylko przypuszczać, że w miejscu gdzie obecnie są nowoczesne osiedla mieszkaniowe dawno dawno temu mieszkali już osadnicy. W dalszej części Białołęki pozostało jeszcze kilka budynków „olenderskich” oraz kilka zniszczonych cmentarzy, w tym jeden jeszcze nie rozminowany od czasów ostatniej wojny. Pierwsze budynki olęnderskie i cmentarz po prawej stronie Wisły pojawiają się dopiero na wysokości Tarchomina (ulica Kępa Tarchomińska – dawniej wieś o tej samej nazwie) oraz na cmentarzu przy ul. Mehoffera zachowało się jeszcze kilka nagrobków z okresu międzywojennego. Starsze zapiski wspominają też o cmentarzu na terenie obecnego ZOO. Możemy tylko przypuszczać, że jeśli osady mennonickie znajdowały się na terenie obecnej Saskiej Kępy, warszawskiego ZOO, Tarchomina, Jabłonny, Rajszewa – to prawdopodobnie i przed laty w miejscu gdzie obecnie znajduje się Społeczność Chrześcijańska „Północ” – rozbrzmiewały chrześcijańskie pieśni i żarliwe modlitwy. Niedawno dowiedziałem się że w 1798 r osadnicy pochodzenia niemieckiego, głównie luteranie wybudowali na terenie Golędzinowa (odcinek pomiędzy Rondem Starzyńskiego a Trasą Armii Krajowej) budynek kościelny i cmentarz W trakcie budowy Fabryki Samochodów Osobowych usunięto wszelkie ślady, które mogłyby ewentualnie świadczyć o dawnym osadnictwie

Do dziś stoją jeszcze budynki zborowe jak chociażby:
(opustoszały zbór mennonicki Wymyśle Nowe)
(Secymin Nowy – obecnie kościół katolicki)

(Nowy Troszyn – budynek zboru wybudowanego w 1939 roku – odbyło się w nim tylko jedno zgromadzenie).

Ze względu na oficjalną przynależność znacznej części mennonitów do kościoła luterańskiego a także ze względu na przewagę w ostatnich latach ludności pochodzenia niemieckiego – polska ludność osiadła na tych terenach używa często określeń „cmentarz ewangelicki”, „kościół ewangelicki” lub „osadnicy niemieccy” co może czasem wprowadzać w błąd osoby poszukujące śladów holenderskich mennonitów.

Dobrym przykładem niepewności wszelkich danych na temat liczby menonitów mogą być informacje o wsi Wymyśle, (…w 1895r.) we wsi tej mieszkało 359 osób, wyłącznie menonitów. Ale przeprowadzony w 1897 r. spis powszechny wykazał, że w całym powiecie gostynińskim (w którym znajdowało się Wymyśle) żyło zaledwie 68 menonitów. Przyczyną tak znaczniej rozbieżności mogła być wspomniana wyżej administracyjna przynależność menonitów do parafii ewangelicko-augsburskiej (…) z http://www.plock24.pl/fus...?article_id=102

Odmienność wyznaniowa i kulturalna izolowała menonitów od polskiej, katolickiej ludności wiejskiej, łączyła natomiast z ewangelickimi, niemieckojęzycznymi osadnikami, zamieszkującymi wraz z nimi dolinę Wisły. Bliskie współżycie menonitów i luteranów w obrębie holenderskich wspólnot wiejskich sprawiło, że mazowieccy menonici ulegli niemal zupełnej językowej asymilacji przez dominujących liczebnie, niemieckich sąsiadów. Proces ten rozpoczął się i w dużej mierze dokonał już na Pomorzu i Kujawach, gdzie język holenderski został wyparty z życia religijnego w II połowie XVIII w. Również język plattdeutsch tracił z biegiem czasu funkcję języka liturgicznego. W XIX w. osadnicy holenderscy mieszkający na Mazowszu posługiwali się w życiu codziennym językiem plattdeutsch, natomiast w życiu religijnym przeważnie językiem hochdeutsch. W pewnym okresie gminy menonickie były podzielone drobnymi róznicami, dawało się zauwazyć nurt frygijski i nurt staroflamandzki. Jednak w mniejszych miejscowościach mimo tych róznic mennonici bardzo blisko z sobą współpracowali. Bywały też okresy jednoczenia się i dzielenia z prowadzącymi na tych terenach pracę misyjną baptystami. Na wschodzie Polski pierwsze wspólnoty ewangeliczne (ewangeliczni chrześcijanie, zielonoświątkowcy, darbyści itp.) powstawały przy znacznym udziale mennonitów.

Podobnie jak w carskiej Rosji, także w Polsce okresu międzywojennego menonicka młodzież była powoływana do służby wojskowej, głównie w oddziałach sanitarnych, bez konieczności składania przysięgi i noszenia broni. Tymczasem w otaczającym menonitów świecie zachodziły zmiany, wytwarzające niebezpieczną dla ich wspólnoty sytuację. W końcu lat 30. wśród kultywujących niemieckość kolonistów zamieszkujących dolinę Wisły zaczęły szerzyć się nastroje profaszystowskie. Sympatycy III Rzeszy byli szczególnie liczni wśród mieszkańców najuboższych wsi, z trudem utrzymujących się z uprawy lichej ziemi lub rzemiosła. Początkowo menonici trwali z dala od polityki i byli poza tymi złowróżbnymi przemianami. Jedną z podstawowych zasad ich wyznania był wszak pacyfizm, nakazujący żyć z dala od polityki i przemocy. Niebawem jednak rozbudzone nacjonalizmy wdarły się także w ich świat. Wprawdzie starsze pokolenie menonitów było dumne ze swego holenderskiego rodowodu, uważało się za innych niż niemieccy ewangelicy i dystansowało się od ich zapatrywań. Jednakże młodzież była podatna na wpływy polityczne. Działalność faszystowskich agitatorów ułatwiał fakt, że mazowieccy menonici oraz otaczający ich luteranie w ogromnej większości byli niemieckojęzyczni, a mieszkańcy sąsiednich, "od zawsze polskich" wsi widzieli w nich bez różnicy takich samych "heretyków" i Niemców. Stosunek władz II Rzeczypospolitej do kolonistów był niekonsekwentny, zmieniał się w zależności od rozwoju sytuacji politycznej, ewoluował od nieufności i podejrzliwości do niechęci lub wręcz wrogości.

Latem 1939 r. młodzi menonici w wieku poborowym zostali powołani do służby wojskowej, głównie jako sanitariusze. Tuż po wybuchu II wojny światowej, w pierwszych dniach września, władze polskie internowały mężczyzn ze wsi zamieszkałych przez ludność pochodzenia niemieckiego. Do obozu dla internowanych w Berezie Kartuskiej skierowano również menonitów w wieku 17-60 lat z Kazunia i Wymyśla. Reszcie, tj. kobietom i dzieciom, pozwolono pozostać. Do wyjątkowo drastycznych zdarzeń doszło w Kazuniu, gdzie aresztowano starszego zboru Rudolfa Bartla i 7 innych członków wspólnoty. W relacji Natalii Bartel czytamy: "1 września, gdy rozpoczęła się wojna z Niemcami, wielu członków naszej gminy zostało aresztowanych jeszcze tego samego dnia, między nimi także nasz starszy Rudolf Bartel. Codziennie znęcano się nad nami i przeprowadzano aresztowania, aż ostatni mężczyźni zostali uwięzieni. Jakiekolwiek wychodzenie z domu, szczególnie tam, gdzie były linie telefoniczne, zostało mieszkańcom surowo zabronione. Kobiety zostały wielokrotnie zobowiązane do pilnowania linii telefonicznych. Starszy Bartel został uwięziony w jednym gospodarstwie poza wsią i był pilnowany. Po 2 dniach wypuszczono go na wolność, ponieważ nie udowodniono mu nic podlegającego karze. Wracając do swego gospodarstwa wybrał najkrótszą drogę przez pola, wśród których przebiegały linie telefoniczne; nie wiedział przecież o zakazie zbliżania się do urządzeń telefonicznych. Został natychmiast aresztowany przez polskich strażników pod zarzutem, że zamierzał niszczyć urządzenia telefoniczne. Było to więc oskarżenie o sabotaż. Jeszcze tego samego dnia został skazany na karę śmierci. Wszystkie kobiety i dzieci zostały spędzone przy użyciu karabinów i bagnetów przez polskich żołnierzy po to, by byli świadkami rozstrzelania". Egzekucja ta odbyła się 7 września 1939 r. W następnych dniach kilku mieszkańców wsi zostało w okrutny sposób zamordowanych przez polską ludność cywilną. Wkrótce potem przez Kazuń przetoczył się front. Niemieckie lotnictwo zbombardowało wieś, zabijając 4 osoby i niszcząc wiele domów.
30 sierpnia 1944 r., w obliczu radzieckiej ofensywy, menonici z Kazunia i Wymyśla zostali ewakuowani przez władze okupacyjne wraz ze wszystkimi zamieszkującymi te tereny Niemcami. Ewakuacja Kazunia odbyła się w części koleją, w części samochodami lub wozami konnymi. Większość uchodźców dotarła na Kujawy lub na Pomorze (Żuławy), gdzie znaleźli schronienie we wsiach zamieszkanych przez współwyznawców.

Wielu menonitów powróciło więc do swych rodzinnych wsi i gospodarstw. Ostateczna ewakuacja nastąpiła w styczniu 1945 r. Heinrich Bartel pisał na ten temat: "17 stycznia Wymyślanie otrzymali rozkaz ewakuacji. Armia Czerwona parła na zachód. Kobiety i dzieci przygotowywały się do drogi, wozami konnymi, zabierając wszystko, co dało się załadować. Prawie wszyscy mężczyźni zostali wcześniej zabrani przez Niemców. Tak jechano dzień i noc na zachód. Grupa z Wymyśla została dogoniona przez Czerwonych, zabrano im wszystko i musieli wracać pieszo. Gdy przybyli do Wymyśla okazało się, że sprowadzono już tam nowych mieszkańców. Oni, Wymyślanie postradali swą własność i prawa. Mój teść, Andreas Kliewer, przez dwa lata pracował jako parobek u nowego, polskiego gospodarza. Podobnie inni".

Menonickie gospodarstwa zostały potraktowane jako mienie poniemieckie i na tej podstawie przekazane bezrolnym lub małorolnym chłopom z innych wsi. Okupacyjna postawa poszczególnych menonitów nie była brana pod uwagę. Co więcej, na tych, którzy postanowili pozostać w rodzinnych stronach lub nie zdążyli uciec, skupiła się cała nienawiść do Niemców, żądza odwetu za popełnione przez faszystów zbrodnie. Oto jedna z relacji na ten temat złożona przez mazowieckiego menonitę: "Wiele kobiet i dzieci wpędzono do głębokiej wody. Musiały zanurzać się, a następnie śpiewać pieśń "Deutschland, Deutschland („liber alles" i inne pieśni hitlerowskie, musiały także po każdym wynurzeniu się wołać "Heil Hitler". W końcu zmuszono je także, by śpiewały polski hymn narodowy "Jeszcze Polska nie zginęła". Dopiero wówczas puszczono je wolno. Jakąż hańbą i poniżeniem było to dla naszych ludzi, którzy starali się trzymać od polityki tak daleko, jak to tylko było możliwe".
Dodajmy, że zmuszanie prześladowanych, by zanurzali się w wodzie, było naigrawaniem się z menonickiego obrzędu chrztu przez zanurzenie. Dzięki pomocy różnych organizacji menonickich na świecie, w końcu lat 40. i w początku lat 50. niemal wszyscy menonici opuścili PRL.

W XIX i na poczatku XX wieku dolina Wisły była największym na świecie skupiskiem mennonitów. Do dnia dzisiejszego pozostało zaledwie kilka osób deklarujących swoje mennonickie pochodzenie.
Jako ciekawostkę mogę podać że popularnym nazwiskiem wśród osadników holenderskich było nazwisko Wedel (jednak znana większości Polaków rodzina Wedlów nie ma prawdopodobnie nic wspólnego z menonitami), a rodzina Majlertów z ul. Marywilskiej http://www.majlert.pl/aktual.html największy polski producent szparagów też wywodzi swe korzenie od mennonitów niemieckich. Mennonickie korzenie ma barwna postać polskiej sceny politycznej Nelly Rokita.
Korzenie mennonickie miała także jedna z czołowych polskich piosenkarek lat 60 i 70-tych Anna German urodzona w 1936 roku w Urgenczu w Uzbekistanie. Matka Anny German Irma Berner z domu Martens wywodziła się z holenderskich mennonitów, których do Rosji sprowadziła caryca Katarzyna II. Mieszkali oni w Wohldemfuerst (Wielikokniażeskoje) na Kubaniu. Ojcu Anny – ksiegowemu niemieckiego pochodzenia , urodzonemu w Łodzi zarzucono szpiegostwo i został niesłusznie rozstrzelany przez NKWD. Anna z matką zostały zesłane do Kirgizji. W 1946 r. matka Anny, jako żona Polaka, złożyła dokumenty repatriacyjne i razem z córką, matką i babką wyjechały do Polski. W rodzinie Anny byli zarówno mennonici, baptyści jak i adwentyści. W domu rozmawiano jeszcze po fryzyjsku (język z pogranicza Belgii i Holandii). Nie była doceniona w Polsce, ale w Rosji nazwano kilka ulic jej imieniem, jako jedyna nierosjanka umieszczona została w „Alei Gwiazd”, jej imieniem nazwano także jedną z asteroid.
http://www.youtube.com/watch?v=NzuZ0ss8WxE śpiewa Tańczące Eurydyki
http://www.youtube.com/wa...next=1&index=51 Mistrzowsko wykonane „Wróć do Sorrento” czym, moim zdaniem, pobiła na głowę nawet Presleya
Krótko przed śmiercią w wieku 46 lat Anna pojednała się z Bogiem, ochrzciła się w wannie w czasie ciężkiej choroby i została pochowana na Cmentarzu Ewangelickim w Warszawie (kw. 3, rząd 4, grób 9). Na jej tablicy nagrobnej widnieje napis z Psalmu 23: "Pan jest pasterzem moim". Miałem okazję wysłuchać kilku pieśni chrześcijańskich w jej wykonaniu skomponowanych krótko przed śmiercią.
W naszym codziennym życiu spotykamy się z wieloma śladami pozostawionymi przez Olędrów. Najbardziej popularnymi wiatrakami były właśnie wiatraki typu holenderskiego, które można jeszcze oglądać w skansenach.

Każdy chyba widział kartonik z mlekiem „łaciate”. Olęndrzy nie wynaleźli wprawdzie kartoników, ale sprowadzając się na ziemie polskie , sprowadzili kilka łaciatych krów rasy holenderskiej. Krowy te wyparły prawie całkowicie typowe wcześniej dla Polski krowy czerwone . http://www.bioroznorodnos...polska_czerwona
Tradycyjne polskie krowy, spotykano jeszcze w nielicznych gospodarstwach rolnych w latach 60-tych ubiegłego wieku. Obecnie rasa ta znajduje się na liście ras chronionych i tylko kilka ośrodków naukowych zajmuje się hodowlą tych krów.
Obecnie spotykane krowy holenderskie nie są wprawdzie już tymi samymi krowami jakie sprowadzili olędrzy. Krowy holenderskie dawały dużo więcej mleka, a w okresie międzywojennym i w II połowie XX wieku większą wagę przywiązywano do ilości a nie jakości. Krowy te łatwiej poddawały się różnym genetycznym modyfikacjom niż krowy polskie, wskutek czego jak niektórzy sobie żartują „bardziej przypominają fabryki mleka niż poczciwe krowy”. Obecnie wiele osób dbających o zdrowy styl odżywiania woli mleko i mięso od tradycyjnych polskich krów.
Przez wiele lat na ziemiach polskich produkowano ogromne ilości serów dojrzewających typu holenderskiego. Do dziś w Polsce produkuje się na skalę przemysłową sery typu Gouda i Edamer.

Zamierzam zorganizować dla grup młodzieży z róznych kościołów ewangelicznych mały jednodniowy wypad szlakiem mennonitów. Ze względu na powodzie w okresie letnim a także uszkodzone mosty najatrakcyjniejsze pod tym względem tereny są często zalewane lub utrudniony jest dojazd do nich. Są miejsca gdzie nie ma już ani domów, ani cmentarzy a pozostały tylko rzędy wierzb i pagórki na których stały domy. Są też i miejsca gdzie zobaczymy zarówno cmentarze, domy, nawet takie domy do których trzeba wchodzić po specjalnych mostkach, są ślady osadnictwa na wyspach znajdujących się obecnie prawie pośrodku Wisły, są nagle urwane linie słupów elektrycznych prowadzące do miejsc gdzie tętniło życie, rzędy wierzb prowadzące donikąd. Czasami można spotkać jeszcze starszych ludzi pamiętających przedwojennych osadników. Dobrze byłoby nie tylko pooglądać, ale i spróbować „ocalić od zapomnienia” kilka starych nagrobków.


Wiesław Tomczak
 
  Wyznanie: Brak_denominacji
     
Iv 


Pomogła: 97 razy
Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 3666
Wysłany: Pon Mar 26, 2012 14:17   

Bea, jak wpadniesz na pomorze to możemy pójść tam:
http://www.kzgdansk.org/
to sobie pooglądasz pozostałości ;)
_________________
Nie daj się pokonać złu, lecz sam dobrem zwyciężaj zło. (Rz 12,21)

הללויה
  Wyznanie: Brak_denominacji
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona uzywa plikow cookies. Korzystanie z forum bez zmiany opcji przegladarki traktowania plikow cookies oznacza ze akceptujesz zapisanie ich na Twoim komputerze.